video-jav.net

Święta bez magii

Na niebie pierwsza gwiazdka. W tle kolędy, mieszające się z popularnymi świątecznymi piosenkami. Na choince modne w tym roku kolory bombek. Pod drzewkiem prezenty. Starannie przygotowane wigilijne dania za chwilę znajdą się na stole przykrytym białym obrusem. Tymczasem w Święta nie wszyscy są szczęśliwi.

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Daleko stąd

Są na świecie miejsca, gdzie trwa wojna. Nie jakaś tam abstrakcyjna wojenka, bitwa, ale prawdziwa batalia na śmierć i życie, gdzie od bomb, kul, ataków i ran giną ludzie: żołnierze, cywile – ojcowie, matki, dzieci. Różnych narodowości, różnych religii. Wystarczy wspomnieć Syrię, Aleppo, Bliski Wschód. Czy na tę Noc Pełną Pokoju nastąpi zawieszenie broni?

Z pozycji ciepłego mieszkania trudno jest wyobrazić sobie, co przeżywają nasi bracia (bracia jako ludzie, niekoniecznie jako wyznawcy tego samego Boga) w tak wielu miejscach na Ziemi. Po co zatem o nich myśleć, gdy i tak jesteśmy bezradni? Przecież nikt z nas nie pojedzie tam, by coś zmienić. Nie mamy możliwości, środków, wiedzy. Mamy 364 inne dni w roku, by o nich myśleć. Czy naprawdę musimy to robić teraz?

 

Tuż za rogiem

Kto z nas nie widział pod wejściem do metra albo w innym miejscu człowieka, który marznie z małym kubkiem, do którego zbiera pieniądze? Czasem opatrzony w stosowną kartkę: „Zbieram na leki”, „Zbieram na jedzenie”… na cokolwiek.

Wystarczy przejść się większą ulicą w Warszawie, w Krakowie, w każdym mieście w Polsce, by spotkać osoby potrzebujące. Oczywiście, nie istnieje moralny obowiązek, by zawsze i każdemu udzielić pomocy finansowej. Jasne jest również to, że istnieją ludzie, którzy z żebrania zrobili sobie sposób na życie. Natomiast niewątpliwie są też tacy ludzie, którzy siedzą, klęczą, stoją w różnych miejscach, a ich jedyną nadzieją i możliwością przeżycia jest otwarte serce osób, które ich mijają. W teologii funkcjonuje taka triada: Widzieć – Oceniać – Działać. Każda istota rozumna codziennie, bez przerwy (no chyba, że z przerwą na sen) obserwuje rzeczywistość. Patrzy na świat, ale jeszcze nie jest to równoznaczne z tym, że widzi. Widzieć to już coś więcej. To nie jest zwykłe gapienie się, zwykłe spoglądanie. Ono niesie w sobie przestrzeń zobaczenia, dostrzeżenia, czyli pewnego spotkania. To z kolei przenosi od razu w sferę oceny – poznania – myślenia. To, co zobaczone, domaga się interpretacji, domaga się zrozumienia, czasem wyjaśnienia. A to, co poznane, angażuje i implikuje, by coś z tym zrobić. Pobudza do działania. Każdy zatem we własnym sumieniu ZOBACZY lub NIE potrzebującego człowieka, POZNA, jaka pomoc jest mu potrzebna lub nie, a następnie UDZIELI tej pomocy lub nie.

Może samotny, chory sąsiad potrzebuje nie tylko zakupów, ale zaproszenia do wspólnego stołu? A może wystarczy mu poświęcić pół godziny na ciepłą herbatę i miłą rozmowę? Może mijanemu biednemu na ulicy wcale nie trzeba dawać pieniędzy, a wystarczy podzielić się własnymi rękawiczkami… A czasem wystarczy tylko…nie patrzeć na niego z pogardą.

 

Blisko w sercu

Co tam się znajduje? Jaka tęsknota? Jaki ból? Jakie niepokoje? Niezgoda rodzinna? Samotność? Brak akceptacji? Brak poczucia kochania? Żal? Brak nadziei? Depresja? Zazdrość? Przygnębienie? Zmęczenie? Brak pewności? Poczucie klęski? Może brak sił na to, by kolejny rok z rzędu nakładać na siebie maskę „wszystko jest dobrze” i udawać, jak to „magia tych Świąt” czyni życie ciepłym, zdrowym, pięknym i szczęśliwym. Może już dość zabawy w iluzję, tylko po to, by pasować do przyjętego schematu, by nie wyłamać się z ram ślicznie zapakowanych prezentów, pachnącej choinki w najmodniejszym stylu i płytkich rozmów przy stole.

 

 

Kolejna szansa

W te Święta chodzi przecież o coś znacznie więcej niż dwanaście dań, świecidełka i biały obrus! Rodzi się Emmanuel – Bóg z nami. Bóg bliski, Bóg obecny. Nie przechodzień, nie gość, nie przybysz. To Ktoś, kto chce na stałe być w moim domu. Mieszkać w nim. W domu serca, w domu rodziny, w domu mojego miasta i kraju, w domu Ziemi. Przychodzi jako Dziecko, jest bezbronny, łagodny, pełen czułości. I pyta, czy się nim zaopiekuję?

Ktoś, kto przeżył narodziny dziecka wie, że wtedy zmienia się wszystko (i nie jest to truizm). Zmienia się optyka patrzenia, obowiązki, rozkład dnia, relacja małżonków – rodziców dziecka, relacje z przyjaciółmi, nawyki, sposób myślenia, priorytety, stosunek do świata… i wiele innych spraw. To, co dotychczas było jakoś wypracowane, buduje się na nowo, w najdrobniejszych szczegółach.

Dzisiaj rodzi się Jezus. Przyjęcie Go będzie się wiązało z podobnymi zmianami – trzeba będzie zrezygnować z nawyków, poświęcać Mu czas, zmienić stosunek do ludzi, do świata, poprzestawiać priorytety. Przyjęcie Chrystusa wiąże się z wysiłkiem ze strony człowieka, z zaangażowaniem, ze współpracą z łaską. To Dziecko ma moc zmienić ludzkie życie, ale tylko wtedy, gdy Mu się pozwoli. Nie zrobi nic bez naszej woli.

 

Bóg się rodzi!

W te Święta nie wszyscy są szczęśliwi, i wielu będzie płakać podczas tej Świętej Nocy. Liturgia Kościoła bardzo szybko sprowadza wierzących na ziemię i znad uroczego żłóbka i spokojnych kolęd przenosi się w czerwień ornatu ku męczeństwu św. Szczepana.

Rodzi się Ten, który chce uwolnić więźniów, leczyć rany serc złamanych, ubogim nieść Dobrą Nowinę. Rodzi się Ten, który pozna każdy rodzaj cierpienia, jaki dotyka człowieka. Rodzi się ten, który rozumie, który widzi, który przebacza, który przywraca godność, wprowadza pokój, niszczy grzech i śmierć, nadaje sens. Rodzi się Ten, który JEST. A jedną z największych cech miłości jest obecność.

Zatem, nawet jeśli z jakichś powodów nie jesteś szczęśliwy w te Święta, to wiedz, że w nieidealnej szopce Twojego serca rodzi się dziś Bóg-Człowiek.

Wcielenie Boga to nie tylko teologiczna prawda. Słowo stało się Ciałem. Bóg przyjął postać człowieka. Przyjął ludzką naturę, ze wszystkimi jej konsekwencjami. Był nam podobny we wszystkim, z wyjątkiem grzechu. Może zatem grzech nie leży w ludzkiej naturze? Jezus rodzi się po to, by przywrócić dawny porządek, ocalić człowieka od grzechu – od śmierci. Nie trzeba czuć magii Świąt. Wystarczy otworzyć serce i w swojej rzeczywistości przeżyć je duchowo i autentycznie, przyjmując Jezusa do swojej codzienności.

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Izajasz używał słowa “dzban” zanim to było modne

Słowo "dzban" zostało laureatem plebiscytu na Młodzieżowe Słowo Roku 2018. Okazuje się, że w znaczeniu, które dziś "dzbanu" używają młodzi na co dzień, używał go już tysiące lat temu... prorok Izajasz.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Młodzieżowym Słowem Roku 2018 zostało słowo “dzban”. W plebiscycie, który przeprowadziło Wydawnictwo Naukowe PWN “dzban” zdobył niemal 1/3 wszystkich głosów. Jak zauważa jeden z członków jury, Marek Łaziński, “dzban przed rokiem miał zaledwie kilka zgłoszeń. W tym roku już ponad 3 tysiące”.

W ostatnim czasie “dzban” zdobył w slangu młodzieżowym nowe znaczenie. Pojawiają się różne definicje ‘osoba, która ma poziom intelektualny jak dzban, czyli żaden’ czy ‘ktoś, z kogo nawet Salomon nie naleje’. Okazuje się, że to biblijne nawiązanie nie jest jedynym! Kolejne można znaleźć przy uważnej lekturze tekstów Liturgii Godzin z 17 grudnia.

Izajasz użył “dzbanu” dla określenia osób, które roszczą sobie prawo, by zwracać uwagę i mieć pretensje do stwórcy o to, co stworzył. Prorok mówi o takich ludziach “dzbany spomiędzy dzbanów”!

Biada temu, kto spiera się ze swoim twórcą, dzbanowi spomiędzy dzbanów glinianych! Czyż powie glina temu, co ją kształtuje: “Co robisz?” albo jego dzieło powie mu: “Niezdara!” Biada temu, kto mówi ojcu: “Co spłodziłeś?” albo niewieście mówi: “Co urodziłaś?”

Tak mówi Pan, Święty Izraela i jego Twórca: “Czyż wy Mnie będziecie pytać o moje dzieci i dawać Mi rozkazy co do dzieła rąk moich? To Ja uczyniłem ziemię i na niej stworzyłem człowieka, Ja własnoręcznie rozpiąłem niebo i rozkazuję wszystkim jego zastępom. To Ja wzbudziłem go słusznie i wygładzę wszystkie jego drogi. On moje miasto odbuduje i odeśle moich wygnańców, bez okupu i odszkodowania” – mówi Pan Zastępów.

Iz 45, 9-13

Nietrudno zauważyć, że w tym kontekście “dzban” ma znaczenie bardzo bliskie obecnie lansowanemu w młodzieżowej gwarze. Izajasz jednoznacznie nasuwa nam skojarzenia z byciem śmiesznym i nieodpowiednim do zwracania uwagi komuś, kto jest mądrzejszy i wie lepiej od nas.

Warto jednak zwrócić uwagę, że choć wydawałoby się, że dzban to naczynie bardzo prozaiczne, w Biblii pojawia się wielokrotnie, a często w sytuacjach bardzo znamiennych, Rebeka przy źródle, w którym napełniała dzban, poznała sługę Abrahama, a dzięki niemu – swojego przyszłego męża, Izaaka (Rdz 24). Dzięki fortelowi z dzbanami Bóg w ręce Gedeona „wydał Madianitów i cały obóz” (Sdz 7). Dzbany pojawiały się także w wyposażeniu każdej świątyni żydowskiej. Szczególnym symbolem jest natomiast dzban w historii spotkania Jezusa z Samarytanką, kiedy po rozmowie z Mistrzem “Kobieta zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam. Czyż On nie jest Mesjaszem?”. Dzban obrazuje tutaj grzech, który Samarytanka po spotkaniu z Jezusem odrzuciła, by zacząć nowe życie.

Dzięki młodzieży dzban stał się być wyrazem wieloznacznym, a wspomniany plebiscyt coraz mocniej forsuje jego znaczenie jako metafory pustej głowy. Pojawiają się głosy, że wynik konkursu dobrze świadczy o młodzieży, ponieważ poszukiwanie nowych negatywnych określeń może być szansą na rzadsze używanie wulgaryzmów. Jak pisze w komentarzu do konkursu Marek Łaziński nie powinno być to jednak zachętą, byśmy tego słowa chętniej wobec siebie nawzajem używali. – Na pewno lepiej, żebyśmy mówili do siebie i o sobie wzajemnie tylko dobrze – zauważył juror.

 

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >