Samotni w tłumie. Jak budować relacje?

Nie zawsze odejście drugiej osoby wiąże się z jej fizyczną śmiercią. Często z ludźmi, z którymi jeszcze niedawno łączyły nas bliskie relacje, coraz mniej nam po drodze. Mimo, że chcielibyśmy, żeby było tak jak dawniej, to czujemy się osamotnieni. Jak możemy zadbać o nasze więzi i pokonać trudności w ich budowaniu?

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Samotni w tłumie. Jak budować relacje?
Nie zawsze odejście drugiej osoby wiąże się z jej fizyczną śmiercią. Często z ludźmi, z którymi jeszcze niedawno łączyły nas bliskie relacje, coraz mniej nam po drodze. Mimo, że chcielibyśmy, żeby było tak jak dawniej, to czujemy się osamotnieni. Jak możemy zadbać o nasze więzi i pokonać trudności w ich budowaniu?

Niektórzy ludzie na naszej drodze pojawiają się tylko na chwilę. Mijamy ich w autobusie oraz w osiedlowym sklepie. Innych poznajemy na uczelni, rekolekcjach czy w pracy. Najczęściej są naszymi znajomymi. Mamy też przyjaciół. Z takimi osobami łączy nas głębsza więź. Jednak ona również nie zawsze przetrwa próbę czasu. Często z relacjami rodzinnymi nie jest lepiej. Mówi się, że z bliskimi to dobrze wychodzi się jedynie na zdjęciu. Dawne wspomnienia wspólnych wakacji w dzieciństwie to za mało, by budować bliskość. Niepielęgnowany związek też  staje się coraz słabszy, aż w końcu okazuje się, że dwie osoby łączy już coraz mniej i mniej… Ale nie musi tak być. Zamień problem na wyzwanie!

 

1. Bo mnie nie wspierasz

Mimo, że masz bliskie osoby, to nie czujesz ich wsparcia w trudnych chwilach.

Zdarza się, że przyjaciele nie wiedzą, jak mogą okazać swoją troskę. Wydaje im się, że nie potrafią wesprzeć drugiej osoby. Może warto im podpowiadać, czego oczekujesz, jakie słowa i zachowania podnoszą Cię na duchu? Ty również możesz o to pytać bliskich w ich sytuacjach kryzysowych. Nie ma głupich pytań, odpowiedzi również. 

Często nie trzeba nawet wiele mówić, pocieszać, ale po prostu być przy drugiej osobie, towarzyszyć jej i wysłuchać. Czasami bliscy nie zdają sobie sprawy, że ich pomoc i obecność jest dla Ciebie ważna, dlatego nie zapominaj o wdzięczności – ona ma wielką moc w relacjach międzyludzkich.

 

2. Bo mnie krytykujesz

Bliska osoba krytykuje Cię i to jeszcze najczęściej przy świadkach.  

Krytykowanie tworzy między ludźmi niewidzialny mur, który bardzo trudno potem rozbić. Co więcej, negatywnie wpływa nie tylko na stronę krytykowaną, ale również na osobę atakującą. A może lepiej zamiast robić wymówki szczerze porozmawiać w cztery oczy o tym, co boli (i dlaczego) w zachowaniu przyjaciela? Już Leonardo da Vinci radził, by takie sprawy poruszać na osobności, ale za to chwalić przy świadkach – to naprawdę ma znaczenie.

 

3. Bo zakiełkowała zazdrość

Zazdrościsz innym powodzenia, wymarzonych wakacji, atrakcyjnego wyglądu, pieniędzy, dobrych relacji w rodzinie, nie cieszysz się z ich sukcesów.

Zazdrość niepostrzeżenie niszczy relacje. Masz coraz mniejszą sympatię do bliskich, czekasz na ich potknięcia, a jednocześnie to uczucie niszczy Cię wewnętrznie. Jak z nim walczyć? Warto wiedzieć, że zazdrość daje informację, czego brakuje „do szczęścia”, ukazuje deficyty, ukryte pragnienia. Często też sygnalizuje kłopoty z poczuciem własnej wartości. Idąc głębiej, zazdrość przypomina o kłopotach w relacji z Bogiem i zaufaniu Jego miłości. Może potrzeba nad tym popracować?

 

4. Bo nie rozmawiamy ze sobą

Coraz mniej rozmawiacie o wzajemnych przeżyciach i przemyśleniach. Zauważasz, że wcześniej nie było czasu na spokojną rozmowę, a potem już tracisz ochotę, by opowiedzieć o wydarzeniach z Twojego życia… Tematy te wydają się już i tak nieistotne, a poza tym myślisz, że chyba nie zainteresują drugiej osoby… Z upływem miesięcy niegdyś bliska relacja staje się już tylko „świąteczno-urodzinowa” albo zachowujecie się jakbyście byli dla siebie obcymi ludźmi, mimo że razem mieszkacie.

O czym marzy Twoja druga połówka, a czego najbardziej się obawia? Co wydarzyło się ostatnio u bliskiej Ci osoby? Nie chodzi o „small talk” czy dyskusję o najnowszym serialu na Netflixie (chociaż sprawy przyziemne też są ważne), ale o szczerą rozmowę, w której jesteś ciekawa/y drugiego człowieka, jego spojrzenia na świat. Wspólne spędzanie czasu, pielęgnowanie relacji sprawia, że zauważasz, jak wiele Was łączy. Łatwiej też  zrozumieć pozornie zastanawiający sposób myślenia drugiej osoby. Jednak, aby było to możliwe, potrzeba jeszcze wzajemnego zaufania.

 

5. Bo Ci nie ufam

Boisz się „otworzyć”, obawiasz się, że druga osoba Cię wyśmieje, zacznie obgadywać za plecami.

Być może Wasza relacja miała swoje wzloty i upadki, więc stąd pojawia się brak zaufania. Nikt nie jest idealny, każdy popełnia błędy. Jednak takim problemom warto stawiać czoła, rozmawiać o nich i przebaczać sobie nawzajem – często potrzeba czasu i wspólnej pracy, by ponownie obdarzyć kogoś zaufaniem. Obgadywanie oraz wyśmiewanie innych nigdy nie jest wyjściem. Gdy tak postępujemy, to oddalamy się od drugiej osoby, a także sprawiamy jej dużą przykrość.

Trudności w zaufaniu może też powodować m.in. niskie poczucie wartości, z którym często wiąże się brak dystansu do siebie. A jeśli Ty obgadujesz innych? Choć nieraz język aż swędzi, aby o kimś coś niemiłego powiedzieć, to dla wspólnego dobra, warto przypomnieć sobie, że milczenie w wielu sytuacjach jest złotem.

A wyrozumiałość w pielęgnowaniu relacji – diamentem. Aktorka Marylin Monroe śpiewała, że „diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety”. Jednak my jesteśmy pewni, że życzliwość i świadomość niedoskonałości człowieka, to sprzymierzeńcy w budowaniu każdej relacji zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.    

 

 


WSPOMÓŻ BUDOWĘ HOSPICJUM PROROKA ELIASZA

W Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci i psycholog dojeżdżają tam, gdzie „nikt inny nie dojeżdża”. Działają w ramach Hospicjum Domowego. Od samego początku marzą o zbudowaniu pierwszego na terenach wiejskich Podlasia hospicjum stacjonarnego, świadczącego całodobową opiekę.

Hospicjum Proroka Eliasza będzie zapewniało całodobową opiekę nieuleczalnie chorym u kresu życia. Będzie także przestrzeń edukacyjna, gdzie odbywać się będą szkolenia i warsztaty dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych a także dla profesjonalistów.

Więcej o idei hospicjum oraz zbiórce można przeczytać TUTAJ.


 

Dziadek Franek
dr Paweł Grabowski

Antek ma 7 lat. Mieszka w bloku z rodzicami i siostrą. Ma też ukochanego dziadka, Frania, który mieszka za miastem w drewnianym domu. Któregoś dnia okazuje się, że dziadek jest chory i musi przejść operację. Rodzina krok po kroku towarzyszy mu w chorobie i odchodzeniu z tego świata. Historia dziadka Franka to ciepła, mądra i refleksyjna opowieść o relacjach rodzinnych, o potrzebie szczerej rozmowy nawet na najtrudniejsze tematy, o tym, jak wspólnie z dziećmi dzielić radości życia i jego smutki. Pokazuje, że przemijanie i spotkanie ze śmiercią są wpisane w ludzkie życie, że to nie temat tabu, przed którym należałoby chronić dzieci. Do przeczytania zarówno przez dzieci, jak i dorosłych, będzie szczególnie pomocna rodzinom z małymi dziećmi, doświadczającym bólu rozstania z bliską osobą.

KSIĄŻKA DOSTĘPNA NA DOBROCI.PL>>>
ORAZ W SKLEPIE WYDAWNICTWA EDYCJI ŚW. PAWŁA>>>

Dochód z książki przeznaczony jest na budowę Hospicjum Proroka Eliasza.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Nowotwór. Jak pozbierać świat rozbity na milion kawałków?

Pojawia się pytanie jak odnaleźć w mroku światełko, które pomoże spojrzeć na chorobę onkologiczną jako etap życia, bo taka jest prawda – to etap, który minie.

Katarzyna Linard
Katarzyna
Linard
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nowotwór. Jak pozbierać świat rozbity na milion kawałków?
Pojawia się pytanie jak odnaleźć w mroku światełko, które pomoże spojrzeć na chorobę onkologiczną jako etap życia, bo taka jest prawda – to etap, który minie.

Zawsze przychodzi niespodziewanie, zawsze nie w porę. Nie czeka się na nią, a wręcz przeciwnie – ucieka się. Każdą myśl krążącą wokół tego tematu odgania się do odległej galaktyki. Wszystko po to, by nie musieć się z nią mierzyć, by nie cierpieć. Niestety nie ma się na to wpływu. Nikt nie wie czy ta tematyka nie będzie go dotyczyła bądź kogoś z najbliższego otoczenia. To taki nieproszony gość, który wraz ze swoim pojawieniem się zmienia wszystko, wywracając cały świat do góry nogami. Właśnie tak można opisać chorobę nowotworową. Zakrada się do naszego życia, sprawiając, że wszystko co do tej pory udało się zbudować w jednym momencie ulega zniszczeniu. Zarówno chory jak i jego cały świat w ułamku sekundy rozpada się na milion kawałków. Pierwsze myśli, które pojawiają się po diagnozie krążą wokół śmierci, całe życie przelatuje przed oczami i wydaje się, że to co jeszcze przed nami to tylko pasmo nieszczęść, bólu i cierpienia. Pojawia się pytanie jak sobie z tym poradzić, jak odnaleźć w mroku światełko, które pomoże spojrzeć na chorobę onkologiczną jako etap życia, bo taka jest prawda – to etap, który minie.

 

Nie musisz być „superbohaterem”

Kiedy diagnoza pojawi się w twoim życiu daj sobie czas na to by oswoić się w nowej sytuacji. Pozwól sobie na tę gonitwę myśli, na niezrozumienie, na łzy oraz bunt – to są bardzo naturalne reakcje, które się pojawią, lecz u każdego z inną intensywnością. Jeżeli czujesz taką potrzebę i wiesz, że dzięki temu poczujesz się lepiej to wykrzycz złość. Emocje, które są w tobie nie dzielą się na złe i dobre. Przeżywasz w tym momencie coś bardzo trudnego, masz prawo do tych wszystkich uczuć. Mam jedną prośbę/zastrzeżenie – postaraj się na miarę swoich sił, żeby ten stan nie trwał za długo, żeby nie ciągnęło cię to do projektowania czarnych scenariuszy. Pozwól by emocje, które w sobie nosisz uleciały, stwórz miejsce na nowe, na takie, które sprawią, że zaczniesz dostrzegać iskierki nadziei, wyłaniające się z mroków tej sytuacji.  Nie musisz być superbohaterem, który na wszystkie okoliczności w mgnieniu oka znajdzie rozwiązanie; masz prawo nie mieć sił, masz prawo mieć gorszy dzień. Postaraj się być dla siebie wyrozumiałym, daj sobie przestrzeń i pozwolenie na akceptację swojej choroby.

 

Nie zamiataj tematu pod dywan

Akceptacja nie jest tożsama z poddaniem się, z gotowością na śmierci. Akceptacja stanowi proces, którego trwanie jest kwestią bardzo indywidualną. Akceptacja to spojrzenie na własną chorobę jako etap życia oraz postanowienie, że na miarę własnych sił i możliwości się z nią zmierzy. W oswojeniu się pomaga również podjęcie rozmów na nurtujące „około chorobowe” zagadnienia, które często są „zamiatane” pod przysłowiowy dywan. Niepodejmowanie dialogu nie sprawi, że te problemy znikną – może stać się wręcz przeciwnie. Będą się nawarstwiały i „przybierały” na sile. Bardzo istotny element w „oswajaniu” choroby onkologicznej to mówienie o swoich potrzebach, o lękach i obawach; to szczerość w relacjach, która buduje poczucie bezpieczeństwa.

 

Nie bój się prosić o pomoc

Doświadczyłam na przykładzie mojej choroby onkologicznej, że największą krzywdę wyrządzałam samej sobie porównując się do innych pacjentów. Dziwnym trafem w utworzonej przeze mnie „hierarchii” zawsze byłam na samym końcu, co odbierało mi resztki sił, które jeszcze posiadałam. Była to droga donikąd, pełna smutku. Znosiłam leczenie inaczej, ale to nie oznaczało, że byłam przez to gorsza. Inaczej oznaczało tyle co „po mojemu”. Dopiero akceptacja tego stanu uświadomiła mnie, że mam prawo przechodzić przez proces leczenia dokładnie tak jak przechodziłam, a nie tak jak przechodzili inni. Każdy organizm jest inny, więc powinno być oczywiste, że reakcje na leczenie też będą odmienne. Dzięki temu spojrzeniu nauczyłam się cieszyć z własnych, małych sukcesów. Każda samodzielnie wykonana czynność była powodem do dumy, a nie do porównywania się.

Niestety w większości nadal jesteśmy zakotwiczeni w mylnym przekonaniu, że korzystanie z pomocy psychologa to coś wstydliwego, coś o czym nie należy nikomu mówić. Nic bardziej mylnego. Decyzja o terapii nie jest równoznaczna z bezradnością. Dla mnie to przejaw odwagi, to świadoma walka o siebie, o jakość życia. Psycholog jest osobą, która pomaga przejść przez życiowe zawirowania. Jest niczym drogowskaz, który kieruje na właściwe drogi i pomaga odnaleźć się w nieznanej dotąd sytuacji, wskazując przy okazji możliwe ewentualności. Terapia uwalnia z ciężaru, który nosimy na swoich barkach i uświadamia, że niejednokrotnie dźwigamy na nich nie swoje problemy.

Choroba onkologiczna jest trudnym doświadczeniem, ale nie pozostajemy w niej sami. Wystarczy się rozejrzeć, otworzyć serce na drugiego człowieka i dać sobie pomóc. To czas, w którym siły dobrze jest przeznaczyć na proces leczenia i zdrowienia, a nie udowadnianie sobie oraz otoczeniu, że jesteśmy w stanie „góry przenosić”.

 


WSPOMÓŻ BUDOWĘ HOSPICJUM PROROKA ELIASZA

W Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci i psycholog dojeżdżają tam, gdzie „nikt inny nie dojeżdża”. Działają w ramach Hospicjum Domowego. Od samego początku marzą o zbudowaniu pierwszego na terenach wiejskich Podlasia hospicjum stacjonarnego, świadczącego całodobową opiekę.

Hospicjum Proroka Eliasza będzie zapewniało całodobową opiekę nieuleczalnie chorym u kresu życia. Będzie także przestrzeń edukacyjna, gdzie odbywać się będą szkolenia i warsztaty dla dzieci, młodzieży, osób dorosłych a także dla profesjonalistów.

Więcej o idei hospicjum oraz zbiórce można przeczytać TUTAJ.

Nr konta: 52 8060 0004 0551 0139 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Białymstoku, Oddział w Michałowie


 

Dziadek Franek
dr Paweł Grabowski

Antek ma 7 lat. Mieszka w bloku z rodzicami i siostrą. Ma też ukochanego dziadka, Frania, który mieszka za miastem w drewnianym domu. Któregoś dnia okazuje się, że dziadek jest chory i musi przejść operację. Rodzina krok po kroku towarzyszy mu w chorobie i odchodzeniu z tego świata. Historia dziadka Franka to ciepła, mądra i refleksyjna opowieść o relacjach rodzinnych, o potrzebie szczerej rozmowy nawet na najtrudniejsze tematy, o tym, jak wspólnie z dziećmi dzielić radości życia i jego smutki. Pokazuje, że przemijanie i spotkanie ze śmiercią są wpisane w ludzkie życie, że to nie temat tabu, przed którym należałoby chronić dzieci. Do przeczytania zarówno przez dzieci, jak i dorosłych, będzie szczególnie pomocna rodzinom z małymi dziećmi, doświadczającym bólu rozstania z bliską osobą.

KSIĄŻKA DOSTĘPNA NA DOBROCI.PL>>>
ORAZ W SKLEPIE WYDAWNICTWA EDYCJI ŚW. PAWŁA>>>

Dochód z książki przeznaczony jest na budowę Hospicjum Proroka Eliasza.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Katarzyna Linard

Katarzyna Linard

Katarzyna Linard, żona Sebastiana, razem z chorobą onkologiczną otrzymała drugie życie, po brzegi wypełnione wdzięcznością i radością. Organizatorka warsztatów dla osób w trakcie oraz po leczeniu, Autorka e-booka "Jak stałam się RAKietą. Onkomisja" www.rakietakasia.pl/sklep/onkomisja

Zobacz inne artykuły tego autora >
Katarzyna Linard
Katarzyna
Linard
zobacz artykuly tego autora >