Nasze projekty
Reklama

Pokolenie Tamagotchi traci lajki na Instagramie

Po kilkunastu miesiącach testów Instagram podjął decyzję, aby globalnie ukryć liczbę polubień pod materiałami na swojej platformie. Czy ten zabieg coś zmieni w działaniu „pokolenia Tamagotchi"?

Z każdym rokiem coraz więcej swoich aktywności przenosimy do sieci. Media społecznościowe są dla nad głównym kanałem wiedzy o świecie, ale także szukania akceptacji. Przełomowa decyzja Instagrama o ukryciu liczby reakcji pod materiałami może coś w tym temacie zmienić. 

Pić, jeść, spać

Tymi trzema podstawowymi aktywnościami duet raperski Taconafide charakteryzuje swoje pokolenia przyrównując je do japońskiej zabawki popularnej w latach 90. XX w. Sam kawałek „Tamagotchi” śpiewała cała Polska, radia puszczały go co godzinę, a jego przeróbek nie sposób zliczyć. Duet podczas koncertów wypełniał największe sale widowiskowe w Polsce w tym Stadion Narodowy. Czy jednak diagnoza o „pokoleniu Tamagotchi” jest trafiona?

Reklama

[the_ad id=”103214″]

Słuchając całej piosenki można stworzyć profil psychologiczny osoby należącej do owego pokolenia. Jest to osoba między 16 a 25 rokiem życia, z rówieśnikami kontaktuje się przy pomocy komunikatorów internetowych. Ogląda Netflixa oraz zamawia jedzenie przez Uber Eats. Relacje z innymi traktuje powierzchownie skrywając się  między „DM’ami”, czyli wiadomościami prywatnymi, gdzie swoje uczucia przekazuje za pomocą emotikonów. Często ma stany depresyjne, w tym hikikomori.

Cały tekst piosenki przesłuchasz poniżej:

Reklama

Więzień własnego pokoju

Ten niepokojący „trend” został po raz pierwszy zauważony i opracowany w Japonii. Hikikomori jest określane przez wielu jako choroba społeczna. Objawia się głównie tym, że osoba dotknięta tym zaburzeniem izoluje się od społeczeństwa. Często przybiera to skrajną postać. Zamyka się ona w swoim pokoju rezygnując z kontaktów towarzyskich i hobby, które wymaga wyjścia na zewnątrz. Ogólnie rzecz ujmując, „wypisuje się” ze społeczeństwa. Jej głównym oknem na świat jest Internet.

Reklama

Płatki śniegu

Źródłem kolejnego spostrzeżenia badaczy młodego pokolenia naszej populacji jest film „Fightclub”. Pada tam stwierdzenie: „Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś pięknym i niepowtarzalnym płatkiem śniegu”.

[the_ad id=”103214″]

„Płatki śniegu” są to osoby wchodzące w dorosłość po 2010 r. Ich głównym problemem są niewielkie umiejętności radzenia sobie ze stresem. To sprawia, że często chorują na depresję, nie potrafią sobie również radzić z problemami i krytyką. Zwracają one też uwagę na swoją indywidualność, co w sposób szczególny przejawia się pogonią za akceptacją przy pomocy mediów społecznościowych. 

Ślepa pogoń za fejmem

Żyjemy w kulturze cyfrowego narcyzmu. Wielu z nas chce w jakiś sposób zaistnieć, stać się wpływowym. Internet umożliwia szybkie rozwinięcie naszej „kariery”. Wystarczy założyć profil na jednym z kanałów społecznościowych i zrobić coś, co sprawi, że nasze treści będą miały duży zasięg.

Ale nawet gdy publikujemy zdjęcie na Facebooku lub Instagramie łapiemy się na tym, że zanim to zrobimy, kalkulujemy w głowie, czy owa treść spodoba się innym i zapewni nam choć niewielką popularność. A w czym się objawia szacunek w świecie social mediów? Oczywiście, że lajkami. Gdy ich nie mamy pod swoim postem czujemy podskórnie, że coś jest nie tak. Może to w skrajnych przypadkach doprowadzić do stanów depresyjnych. Znane są też przypadki, że właśnie z takiego powodu młoda osoba popełniła samobójstwo. 

To właśnie liczba łapek w górę, serduszek czy innych reakcji decyduje bardzo często o tym, czy i my zainteresujemy się daną treścią. I właśnie ta pogoń będzie teraz utrudniona, ponieważ w piątek (15.11) Instagram ukrył liczbę „serduszek” pod postami na swojej platformie.

Testy tego rozwiązania trwały już od 2018 roku. Na początku wprowadzono je m.in. we wspominanej wcześniej Japonii. Od teraz nie zobaczymy już ile lajków zdobyli nasi znajomi czy też popularne w serwisie osoby. To rozwiązanie ma też ukrócić opisywany szeroko proceder kupowania „lajków” przez Instagramerów.

Wygląda na to, że Taco Hemingway oraz Quebonafide mówiąc o „pokoleniu Tamagotchi” mieli po części rację. Coraz częściej szukamy akceptacji w odmętach sieci. Idziemy przez to życie nie wypuszczając smartfona z rąk. Coraz częściej nie potrafimy rozmawiać ze sobą na żywo, ponieważ potrafimy się bardzo dobrze komunikować przy pomocy emotikonów i gifów.

Czy zmiana Instagrama coś zmieni? Czas pokaże. Być może zmniejszy to liczbę depresji i w skrajnych wypadkach samobójstw. Jedno jest pewne. Jeśli sami nie zmienimy swojego stosunku do mediów społecznościowych, ukrycie reakcji nic nie da. 

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę