Mały wielki człowiek z Ustronia

Zamiast klocków i resorówek wybiera dłuto i kawał drewna. Jego placem zabaw jest pracownia rzeźbiarska ojca. Piaskownicą – stary jesion, łopatką – młotek i szlifierka. A wszystko zaczęło się, kiedy miał 4 lata.

Polub nas na Facebooku!

Mały wielki człowiek z Ustronia
Zamiast klocków i resorówek wybiera dłuto i kawał drewna. Jego placem zabaw jest pracownia rzeźbiarska ojca. Piaskownicą – stary jesion, łopatką – młotek i szlifierka. A wszystko zaczęło się, kiedy miał 4 lata.

Gabryś Szołdra od pięciu lat bierze udział w warsztatach i plenerach rzeźbiarskich pod okiem profesorów z Akademii Sztuk Pięknych. Jego prace znalazły nabywców nawet w Monachium. Siedmiolatek ma na swoim koncie kilka dyplomów z warsztatów artystycznych Miejskiego Domu Kultury Prażakówka, wyróżnienie z pleneru rzeźbiarskiego w Górkach Wielkich i dyplom za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie plastycznym „Moja ulubiona postać literacka”.

Jest synem Artura Szołdry, ustrońskiego rzeźbiarza, którego prace można zobaczyć w stałej ekspozycji w „Ochorowiczówce” w Wiśle. Pierwsze próby wyczarowania czegoś w drewnie podjął jako czterolatek. Często towarzyszył tacie w pracowni, przyglądając się jego pracy. Teraz wraz z ojcem uczestniczy w plenerach, tworzy własne dzieła. Wybrał sobie przy tym twardy i trudny materiał, jakim jest jesion. Ale to tylko stanowi dla niego dodatkowe wyzwanie. Nad jedną z rzeźb Gabryś pracował ponad trzy lata. W sumie był to kawałek drewna do spalenia, opał. Gabryś się nim zainteresował i poświęcił mu swój czas. Efekty rosnących uzdolnień młodego artysty są coraz bardziej widoczne.

– Zabieram syna na plenery, bo sam tego chce. Uważam, że dziecka nie można zmuszać do jakichś zainteresowań. Na jednym z takich spotkań Gabryś odniósł nie lada sukces. Jego rzeźba, jako pierwsza znalazła nabywcę – śmieje się tata młodego artysty.

Dwie rzeźby Gabrysia sprzedała Fundacja im. Zofii Kossak. Jedną kupił kolekcjoner z Monachium.

 

 

Gabryś nie pamięta dokładnie, kiedy zaczął rzeźbić, bo był wtedy mały. Początkowo tata pozwalał mu tylko szlifować drewno, a od czterech lat może używać dłuta. Najbardziej podoba mu się, że może wtedy zrobić wszystko, co mu tylko do głowy przyjdzie.

– Kiedy biorę do ręki kawałek drewna – mówi Gabryś – jeszcze nie wiem, co z niego będzie. Ten kawałek materiału sam mi podpowiada, co mogę z niego zrobić. Jego ulubiony temat to ludzie i ich odbicie w magicznym lustrze, abstrakcja.

Ale rzeźba to nie jedyne zainteresowania Gabrysia. Przyznaje, że kiedyś chciałby zostać architektem. Już teraz projektuje różne rzeczy w popularnej, kreatywnej grze komputerowej Minecraft. Buduje stadiony, baseny, próbuje tworzyć nowoczesną architekturę.

Wernisaż prac Gabriela Szołdry odbędzie się 1 czerwca br o godz. 16.00 w Muzeum Magicznego Realizmu „Ochorowiczówka” w Wiśle.

 

Dariusz Łakomski/ materiały prasowe, zś/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Największe szczęście w życiu daje rodzina!

Szczęście rodzinne uważane jest za jedną z podstawowych wartości wśród wielu Polaków.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Największe szczęście w życiu daje rodzina!
Szczęście rodzinne uważane jest za jedną z podstawowych wartości wśród wielu Polaków.

Według tegorocznego badania „Rodzina – jej znaczenie i rozumienie” przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej to właśnie szczęście rodzinne zajmuje pierwsze miejsce wśród najważniejszych wartości jakimi kierują się w swoim życiu Polacy. W styczniowym badaniu wskazało na nie aż cztery piąte spośród ogółu ankietowanych (80%). Częściej akcentują je kobiety (86%) niż mężczyźni (74%). Jak wynika z badań CBOSu „podkreślanie znaczenia rodziny rośnie wraz z wykształceniem respondentów, a w grupach społeczno-zawodowych wartość tę stosunkowo najczęściej wskazują gospodynie domowe (97% wskazań), kadra kierownicza oraz specjaliści wyższego i średniego szczebla, a także pracownicy administracyjno-biurowi (po 85%)”.

– Rodzina i udane życie małżeńskie jest w Polsce bardzo ważną wartością. Mama w rodzinie jest bardzo potrzebna zarówno ze względów opiekuńczych i wychowawczych, jak i zaspokajania potrzeb emocjonalnych dzieci – podkreśla senator Antoni Szymański, wieloletni działacz na rzecz wzmacniania polskich rodzin. Tłumaczy, że „polityka prorodzinna państw i samorządów w naszym kręgu kulturowym jest bardzo zróżnicowana. Wpływa ona w jakimś stopniu na dzietność w rodzinach, jednak nie jest czynnikiem decydującym. To także wzory jakie wynosimy z rodzin oraz aktualna kultura dotycząca życia rodzinnego. Choć ważne jest również to, co robi państwo w ramach usług rodzinnych, właściwej polityki zdrowotnej czy właściwej edukacji”.

 

Czas dla dzieci

Jak zaznacza senator Szymański bardzo ważne jest przygotowanie do małżeństwa: „musimy mieć świadomość, że jest ono zawierane na całe życie. I nie rezygnować przy pierwszym większym problemie czy trosce. Trzeba dbać o to, by więź między żoną i mężem była jak najsilniejsza. Wiele badań pokazuje, że małżonkowie, którzy się rozwiedli żałują, że nie zrobili więcej, by pokonać kryzys. Dobrze jest zakładać, że małżeństwo jest związkiem na całe życie. Wtedy łatwiej jest inwestować całego siebie w związek i w pełni się sobie wzajemnie poświecić”.

– Życzę wszystkim mamom, aby miały po prostu czas dla swoich dzieci. Żeby jak najwięcej czasu mogły z nimi spędzać. Żeby te wzajemne relacje między mamą a dziećmi były jak najsilniejsze. Jeśli mamy będą zaangażowane w życie swoich dzieci, to dzieci będą szczęśliwsze i lepiej rozwinięte – mówi senator.

Polacy niezmiennie szczęście rodzinne przedkładają nad wszelkie inne cele i dążenia. Ankietowani zaznaczali, że „bez rodziny trudno jest być rzeczywiście szczęśliwym”. CBOS informuje, że ta opinia jest teraz wyrażana częściej niż w 2013 roku. – Te badania nie dziwią. Naprawdę największe szczęście w życiu daje rodzina. A o rodzinę trzeba dbać. Ilość miłości i uwagi włożonej w wychowanie dzieci i relacje z mężem bezpośrednio przekładają się na to jakie w przyszłości będzie nasze społeczeństwo – podkreśla Marta Szagżdowicz, współorganizatorka „Marszu dla życia i rodziny”, który przejdzie ulicami Gdańska 9 czerwca.

 

Duża rodzina – duże szczęście

Zgadza się z tym Renata Kęsicka ze wspólnoty „Domowy Kościół”, rodzinnej gałęzi Ruchu Światło-Życie, mama czwórki chłopców. – Uważam, że większość z nas ma świadomość, że rodzina jest podstawową komórką społeczną. Jest jej fundamentem. W rodzinie zaczyna się życie. A każde życie jest cudem i darem od Boga. Odkąd jesteśmy rodziną wielodzietną spotykamy się z wielką radością i życzliwością ze strony obcych, przypadkowo spotkanych ludzi na ulicy – opowiada.

Dodaje, że sam widok rodziny wielodzietnej cieszy i sprawia radość. – Zdarza się, że ludzie mówią nam ze smutkiem, że mają tylko jedno czy dwójkę dzieci. Chcieliby to zmienić, ale często jest już za późno… Kobiety boją się, że przez macierzyństwo nie będą mogły realizować swoich zawodowych planów albo że nie poradzą sobie finansowo. Myślę, że wciąż za mało ufamy Bogu. A to przecież On może spełnić wszystkie pragnienia naszego serca. Może poukładać nasze życie w możliwie najlepszy sposób. Ja staram się Mu ufać i jestem szczęśliwa – opowiada mama czwórki chłopców.

 

Kobieta kreuje duchowość rodziny

O tym jak ważne jest zaufanie Bogu mówi również Marzena Czulak, mama czwórki dzieci, dyrektor Chrześcijańskiego Przedszkola Montessori. – Współcześnie kobieta pracuje dzieląc z mężem obowiązki utrzymania domu i rodziny. Mało która kobieta może sobie pozwolić na to, żeby nie pracować i poświęcić się tylko wychowywaniu dzieci – opowiada.

Jaka więc powinna być rola kobiety we współczesnej rodzinie? – Kobieta powinna przede wszystkim „być” w rodzinie, poświęcić karierę zawodową na rzecz wychowania dzieci przynajmniej w pierwszym okresie ich życia. Na relację w pracy przyjdzie czas. Kobieta jako matka i żona kreuje duchowość rodziny – podkreśla Marzena Czulak. Dodaje, że „ważną rolą kobiety w rodzinie jest też dbanie o sobie i swoje potrzeby. Kobieta powinna umieć stawiać rodzinie granice. Wymagać szacunku, wdzięczności i podziwu dla tego kim jest i jaka jest. Jeżeli kobieta współpracuje z Duchem Świętym i dba o życie religijne rodziny, to umie stworzyć dom w którym wszyscy czują się dobrze, znają swoją rolę i czują się szczęśliwi”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Przez ponad 10 lat w Radiu Plus w Gdańsku. Obecnie w Radiu Gdańsk. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >