Nasze projekty
Reklama
Fot. Screen Youtube/Oficjalny zwiastun

Od Jezusa w „Pasji” do filmowych obrońców skrzywdzonych. Jim Caviezel znów staje po stronie słabszych

Jim Caviezel, zapamiętany jako Jezus z „Pasji” Mela Gibsona, wraca w nowym filmie akcji. To kolejna rola aktora, w której staje w obronie słabszych.

Jim Caviezel wraca na ekran w nowym filmie akcji „Ghost Soldier”. Sony Pictures pokazało zwiastun produkcji, w której aktor gra Henry’ego „Fitza” Fitzgeralda – byłego żołnierza Zielonych Beretów i inżyniera systemów zbrojeniowych. Bohater żyje z dala od ludzi, ale zostaje zmuszony do walki, gdy bezwzględna korporacja zagraża jego sąsiadom i lokalnej społeczności w Wyoming. Film ma trafić do amerykańskich kin 6 listopada 2026 roku; na razie nie wiadomo, czy i kiedy pojawi się w polskiej dystrybucji.

Na pierwszy rzut oka to klasyczny akcyjniak: były żołnierz, tajemnicza przeszłość, nierówna walka, nowoczesna broń i przeciwnik większy niż jeden człowiek. To film o bohaterze, który wykorzystuje zaawansowane metody walki przeciwko „korporacyjnej tyranii”.

Jednak w przypadku Caviezela trudno patrzeć tylko na gatunek. Bo jego filmowa biografia od ponad dwóch dekad niesie za sobą jeden bardzo mocny rys – albo raczej światło.

Reklama

Twarz Jezusa z „Pasji”

W 2004 roku Jim Caviezel zagrał Jezusa w „Pasji” Mela Gibsona. Film opowiadał o ostatnich godzinach życia Chrystusa, od modlitwy w Ogrójcu po ukrzyżowanie, a jego intensywność, brutalność i religijny ciężar sprawiły, że stał się jednym z najgłośniejszych filmów religijnych początku XXI wieku.

ZOBACZ TAKŻE >>> „Pasja” wraca do kin w nowej jakości. Widzowie zobaczą też fragment „Zmartwychwstania”

Dla wielu chrześcijańskich widzów i nie tylko, Caviezel stał się twarzą filmowego cierpienia Chrystusa – człowieka niewinnego, wyszydzonego, odrzuconego i skazanego, który bierze na siebie ciężar zła. Wiadomo, że tego rodzaju rola zostaje z aktorem na długo.

Reklama

ZOBACZ TAKŻE >>> Tego nie wiedzieliście o „Pasji” Mela Gibsona. 10 ciekawostek.

Dlatego trudno nie odnieść wrażenia, że jego kolejne wybory filmowe bywają odbierane inaczej niż zwykłe role w thrillerach czy kinie akcji. Od Caviezela po prostu wymaga się więcej dobra. W końcu kojarzony jest z największym Dobrem. Może dlatego kolejne role na które stawia aktor to role obrońcy skrzywdzonych.

Po stronie bezbronnych

Ten motyw najmocniej wrócił przy „Sound of Freedom”, o którym sporo pisaliśmy. W filmie Alejandro Monteverdego Caviezel zagrał Tima Ballarda, byłego agenta federalnego zaangażowanego w walkę z handlem dziećmi. Film stał się wielkim sukcesem frekwencyjnym, ale też wywołał silne spory i kontrowersje.

Reklama

ZOBACZ >>> Film, którego premierę zablokował… Disney. Dlaczego „Dźwięk wolności” każdy powinien obejrzeć?

Niezależnie od sporów wokół „Sound of Freedom”, jedno jest czytelne: Caviezel coraz częściej funkcjonuje w kinie jako aktor od ról ludzi, którzy mają bronić niewinnych. Nie zawsze są to filmy religijne i nie zawsze spokojne. Często przeciwnie, to kino sensacyjne, ostre, czasem bardzo jednoznaczne. Ale powraca w nim pytanie: kto stanie po stronie tych, których nikt nie słyszy?

„Ghost Soldier” zdaje się wpisywać właśnie w ten nurt. Filmweb zauważa, że rola w „Sound of Freedom” przyniosła Caviezelowi wielu nowych fanów, a w nowym filmie grany przez niego bohater „znów stanie do nierównej walki w obronie słabszych”.

Bohater, którego widzowie szukają?

Współczesne kino akcji często opiera się na podobnym schemacie: samotny człowiek przeciwko systemowi, rodzinie zagraża przemoc, zwykła społeczność zostaje przygnieciona przez wielkie interesy, a ktoś musi powiedzieć „dość”. W „Ghost Soldier” przeciwnikiem jest bezwzględna korporacja, a stawką bezpieczeństwo lokalnej społeczności.

Trzeba jednak jasno powiedzieć: „Ghost Soldier” zapowiada się jako akcyjny thriller, z przemocą i wojskową estetyką, z przemocą i krwawymi obrazami. Jednak temat bohatera, który broni bezbronnych, nie jest obojętny i pewnie część osób na świecie odnajdzie się w niektórych rolach ofiar tej korporacyjnej przemocy. Dlatego postać Caviezela tak mocno rezonuje z częścią widzów. Może wpływać na to także fakt, że od czasu „Pasji” jego ekranowy wizerunek bardzo często łączy się z ofiarą, walką o niewinnych i przekonaniem, że zło nie może mieć ostatniego słowa.

Od krzyża do kina akcji?

Tu łatwo byłoby przesadzić. Nie każdy film z aktorem, który zagrał Jezusa, należy czytać jak duchowy manifest. I nie każda opowieść o samotnym bohaterze jest automatycznie chrześcijańska. Kino akcji bywa uproszczone. Czasem łatwo zamienia sprawiedliwość w zemstę, a obronę słabszych w efektowną przemoc. Mimo to, temat może być ciekawy, bo pokazuje napięcie między tym, czego widzowie szukają w popkulturze, a tym, czego naprawdę potrzebuje ludzkie serce. Chcemy bohaterów silnych, ale jeszcze bardziej chcemy bohaterów dobrych. Takich, którzy używają siły nie po to, by dominować, ale by osłonić kogoś słabszego.

W „Pasji” Caviezel zagrał Jezusa, który nie odpowiada dobrocią i przebaczeniem na przemoc. W „Sound of Freedom” był bohaterem, który ryzykując życie stanął w obronie wykorzystywanych dzieci. W „Ghost Soldier” wraca jako człowiek uzbrojony, wyszkolony i gotowy do walki w imieniu słabszych i skrzywdzonych. Te role są bardzo różne, ale łączy je jedno pytanie: jak powinien zachować się człowiek, kiedy staje w obliczu krzywdy wobec innych?

W świecie, w którym zło często wydaje się systemowe, bezimienne i większe od pojedynczego człowieka, kino chętnie opowiada historie o kimś, kto jednak się sprzeciwia. Chcemy wierzyć, że słabi nie są sami. Że skrzywdzeni mają obrońcę. Że ktoś zauważy niesprawiedliwość i nie powie: „to nie moja sprawa”.

Dlatego nowy film z Jimem Caviezelem można potraktować jako coś więcej niż krótką wiadomość z Hollywood. To okazja, by zapytać, jakich bohaterów dziś szukamy — i czy sami potrafimy stawać po stronie tych, którzy potrzebują obrony.

Źródła: Filmweb, TheWrap, ComingSoon.it, Box Office Mojo/IMDb, The Guardian.

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas