video-jav.net

Dorosłe dzieci swoich rodziców

Główną trudnością w relacjach dorosłych dzieci z ich rodzicami jest, mam wrażenie, opóźniona reakcja na zmiany w sytuacji życiowej, stopniu samodzielności i doświadczeniu.

Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dorosłe dzieci swoich rodziców
Główną trudnością w relacjach dorosłych dzieci z ich rodzicami jest, mam wrażenie, opóźniona reakcja na zmiany w sytuacji życiowej, stopniu samodzielności i doświadczeniu.

Mój mąż zawsze powtarza, że ma idealną teściową. „Święta kobieta, mówię wam!”. Słuchacze uśmiechają się uprzejmie albo unoszą brwi z niedowierzaniem, a wtedy ja wyjaśniam uprzejmie, że moja mama umarła kilkanaście lat temu i nigdy się z Meterem nie poznali. Taki dość hermetyczny żart, ale ma też drugą warstwę: mama jest obecna w naszej rodzinie, opowiadam o niej, powtarzam jej powiedzenia i często łapię się na myśli, jak by zareagowała w takiej czy innej sytuacji. Jest mi nadal wzorem, drogowskazem i latarnią morską. Jedyną wadą naszej relacji jest brak możliwości przytulenia.

 

Z żywymi już nie zawsze idzie tak łatwo.

Główną trudnością w relacjach dorosłych dzieci z ich rodzicami jest, mam wrażenie, opóźniona reakcja na zmiany w sytuacji życiowej, stopniu samodzielności i doświadczeniu. Większość rodziców traktuje i postrzega swoje potomstwo jakby było o dekadę młodsze. Człowiek po studiach jest w ich oczach nadal nastolatkiem, a czterdziestolatek młodym, ledwie dojrzałym idealistą. Poza tym naprawdę trudno być prorokiem we własnym kraju i żądać równego traktowania od ludzi, którzy pamiętają nasze incydenty przy odpieluchowaniu i wagary w piątej klasie. Im jednak jestem starsza, tym mniej mi to przeszkadza, wręcz staram się wyciągać z taty anegdoty o moim dzieciństwie. Jest to jakoś krzepiące, ta odległa już przeszłość, czasami powtarzająca się w zachowaniach i przygodach moich własnych dzieci. W ogóle przyłożenie szerszego kontekstu i wyższej perspektywy bardzo pomaga na zwiększenie tolerancji dla różnych irytujących zachowań. Szczególnie przydaje mi się ta sztuczka z szerszą perspektywą, kiedy przychodzi do jakiejś utarczki z teściami – ale o teściach będzie innym razem.

Wracając do rodziców: dopóki ich uwagi i czyny nie są wprost szkodliwe i niszczące – szczególnie dla Twojej własnej rodziny – naprawdę nie warto się pyszczyć i udowadniać swojej dorosłości na każdym kroku. Czwarte przykazanie, poza wymiarem nadprzyrodzonym, ma też znaczenie zupełnie doczesne: szacunek i wdzięczność wobec rodziców pomaga w złapaniu ogólnej życiowej równowagi. W ogromnej większości nasze matki i ojcowie starali się jak mogli i w swoim pojęciu zrobili wszystko dla naszego dobra. Analizowanie ich błędów, niedociągnięć, przeoczeń i uchybień ma sens tylko po to, żeby zrozumieć źródło niektórych własnych kłopotów. Ale potem się wybacza i pracuje nad sobą na własny rachunek, a wobec rodziców pielęgnuje się bardziej wdzięczność niż urazy.

 

Wiem, co mówię. To nie jest tylko teoria.

Zupełnie nie oznacza to obowiązku odbywania codziennych telefonów i coniedzielnych obiadów i konsultowania koloru ścian w salonie. Ani mieszkania naprzeciwko, albo przynajmniej w tym samym mieście. Jesteśmy dorośli, mamy prawo robić po swojemu. Ale też myślę sobie, że w końcu już wszyscy na świecie będą nas traktować poważnie, będą od nas wymagać jak od dojrzałych ludzi, będą oczekiwać profesjonalizmu, odpowiedzialności, podatków i kieszonkowego.

I wielką ulgą jest wtedy usiąść przy tacie i mamie, którzy dadzą herbatę i powspominają, jak zwiałeś z przedszkola albo nie umiałeś powiedzieć „akumulator”. I przytulą, a tego – wierzcie mi – paskudnie potem brakuje. Dlatego tulę się do taty ile wlezie, póki go tu mam.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Marcelina Metera

Marcelina Metera

Żona, matka pięciorga, po godzinach tłumaczka i redaktorka. Nieuleczalna entuzjastka pracy społecznej, dużo gada i szybko czyta

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcelina Metera
Marcelina
Metera
zobacz artykuly tego autora >

Dziesięcina. Ratunek przed chciwością

Potrzebujemy dawać, aby nie wpaść w pułapkę chciwości i zazdrości; aby majątek, bogactwo i pieniądze nie stały się bożkiem

Elżbieta Wrotek
Elżbieta
Wrotek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dziesięcina. Ratunek przed chciwością
Potrzebujemy dawać, aby nie wpaść w pułapkę chciwości i zazdrości; aby majątek, bogactwo i pieniądze nie stały się bożkiem

Czym jest dziesięcina? Jaki jest jej sens? Dziesięcina to starotestamentalny wymóg Prawa, który oznaczał ofiarę z 10% dochodów, którą składano Bogu jako wyraz wdzięczności za opiekę i błogosławieństwo oraz w dowód wierności Przymierzu. Istniały trzy rodzaje dziesięciny, która była traktowana jako Boża własność i składana w dowód wdzięczności za wszystko, co Izraelici otrzymywali z ręki Boga oraz jako wyraz troski o innych:

  • Wsparcie dla Bożych Sług – dziesięcina przeznaczona była dla lewitów których zadaniem było służenie Bogu, a który nie posiadali źródła utrzymania, ponieważ nie posiadali ziemi (zob. Kpł 27,30 oraz Lb 18,21.24.26). Ten rodzaj dziesięciny składano ze wszystkich zbiorów raz do roku. Lewici z należnej im części również mieli odkładać dziesiątą część „na ofiarę dla Pana” (zob. Lb 18,26).
  • Dziesięcina przeznaczona do spożycia w czasie świętej uczty (zob. Pwt 14,23).
  • Wsparcie dla potrzebujących: obcych, sierot, wdów i lewitów (zob. Pwt 14,28-29) – tzw. dziesięcina trzeciego roku.

Nowy Testament w kwestii dziesięciny wskazał na coś więcej niż posłuszeństwo, wdzięczność i wierność Bogu – według Jezusa ważna jest postawa serca dającego i zachowanie przez niego właściwej hierarchii ważności, bo ofiara z cielców i kozłów została zastąpiona czymś o wiele większym i nieprzemijającym, ofiarą życia Jezusa Chrystusa: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać (Mt 23,23). Jezus nie zniósł oddawania dziesięciny, ale zwrócił uwagę na motywację i nastawienie do dawania, podkreślił potrzebę dawania z miłością, jako wyrazu żywej wiary.

 

 

Apostoł Paweł w Drugim Liście do Koryntian również wskazał na właściwą postawę dawania: bez przymusu, bez żalu, hojnie, z  radością: Kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9, 6-7), a List św. Jakuba uczy, że miłość bliźniego nie jest samym uczuciem, ale wyraża się przez troskę i działanie (zob. Jk 2,17), dlatego praca powinna służyć zaspokojeniu nie tylko potrzeb własnych, ale też i bliźnich: Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu (Kol 4,28).

 

W pewnym momencie historii, od synodu w Mâcon (585 r.), dziesięcina stała się w Kościele świadczeniem prawnie obowiązującym i obwarowanym sankcją ekskomuniki. Początkowo stanowiły ją dobra materialne, a z czasem pojawiła się dziesięcina pieniężna, którą przeznaczano na utrzymanie duchowieństwa i kościołów oraz pomaganie ubogim.

Dzisiaj dziesięcina jako wymaganie prawne nie obowiązuje. Zniesiono ją najpierw w krajach objętych reformacją, potem w krajach katolickich, a w Polsce przestała istnieć po rozbiorach. Jednak nadal dla wielu chrześcijan jest praktyczną wskazówką, jak czynem wyrazić wiarę i wdzięczność Bogu za błogosławieństwo i opiekę oraz przekonanie, że są szafarzami dóbr, które ostatecznie należą do Boga.

Istnienie niektórych kościołów i wspólnot chrześcijańskich w wymiarze materialnym zależy od składania dziesięciny przez ich członków. W Kościele katolickim zamiast dziesięciny obowiązuje piąte przykazanie kościelne, które brzmi: „Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. Każda parafia oprócz wymiaru duchowego ma również wymiar materialny: budynki kościelne i kaplice; do dóbr doczesnych parafii zalicza się też cmentarz, plebanię, sale dla grup duszpasterskich, czy zabudowania gospodarcze – wszystko to służy wspólnocie, która ma gdzie się modlić, gromadzić na liturgię i spotkania. To wszystko domaga się właściwego utrzymania.

Na czym polega praktykowanie dziesięciny? Na odłożeniu dziesiątej części dochodu i przekazaniu jej na cele związane z rozwojem Królestwa Bożego: na utrzymanie duchownych i świeckich pracowników kościołów, zadbanie o kult religijny, na ewangelizację, dzieła misyjne, charytatywne i edukacyjne Kościoła.

 

 

Nauczyć się dawać

W Bożą pedagogię wychowywania narodu wybranego było wpisane oddawanie 10% dochodów i zatrzymywanie na swoje potrzeby 90% dochodów. Również dzisiaj Bóg używa pieniędzy, aby nas wychowywać i nam błogosławić, ponieważ:

  • dawanie jest skutecznym lekarstwem na chciwość i zazdrość – zamiast koncentrować się na bogactwie, możemy koncentrować na tym, jak je z pożytkiem wykorzystać,
  • dawanie kształtuje charakter – to Boży sposób na wychowywanie Nowego Człowieka, podobnego do Jezusa Chrystusa, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu (Mt 10, 45),
  • dawanie pomaga gromadzić skarby w niebie – Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się, i nie kradną (Mt 6,20),
  • dawanie kieruje serce dzielącego się ku Bogu – Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje (Mt 6,21),
  • skutkiem dawania może być doświadczenie materialnej obfitości – Jeden jest hojny, a stale bogaty, a nad miarę skąpy zmierza do nędzy. Człowiek uczynny dozna nasycenia, obfitować będzie, kto [bliźnich] napoi (Prz 11,24-25).

Dawanie dziesięciny nie jest Bożym sposobem na zbieranie pieniędzy, ale Bożym sposobem wychowywania ludzi na podobieństwo Chrystusa. To my potrzebujemy dawać, aby nie wpaść w pułapkę chciwości i zazdrości; aby majątek, bogactwo i pieniądze nie stały się bożkiem. Dlatego warto zadać sobie pytanie: jaki procent dochodów, którymi Bóg mi błogosławi, oddaję Bogu do dyspozycji i z jakim nastawieniem daję? Może nadszedł czas, aby coś w tym zmienić!



Edukacja Finansowa Crown zajmuje się sdiałalnością edukacyjną dotyczącą obszaru zarządzania finansami w oparciu o wartości chrześcijańskie po to, aby wszyscy uczniowie Chrystusa wiernie stosowali Boże zasady w każdej dziedzinie swego życia.

EFCrown oferuje szkolenia w systemie wykładowym oraz warsztatowym w zakresie: wychodzenia z długów, planowania i kontrolowania budżetu rodzinnego, szukania rady, oszczędzania pieniędzy na przyszłe potrzeby, dzielenia się z innymi, kształtowania postawy uczciwości w pracy i w prowadzeniu firmy, itd.

Znane i dostępne w Polsce programy Edukacji Finansowej Crown to konferencje „Biblia o finansach” oraz „Biblia o pracy”, seminaria, kursy finansowe Crown, wydawnictwa (książki, poradniki, materiały audiowizualne) oraz działania w internecie i mediach.

Więcej informacji o EFCrown znajduje się na stronie: www.crown.org.pl

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Elżbieta Wrotek

Elżbieta Wrotek

Od 2008 roku związana z Edukacją Finansową Crown – lider i wykładowca EFC, Sekretarz i członek Rady Fundacji Edukacja Finansowa Crown. Autorka wielu artykułów i dwóch książek o tematyce finansowej: „Pułapki na drodze do wolności finansowej” i „Jedność małżeńska a finanse”. Absolwentka Politechniki Warszawskiej (Wydział Inżynierii Lądowej) oraz Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej (MBA). Pracowała zawodowo jako inżynier budownictwa drogowego, nauczyciel w technikum, konsultant w banku inwestycyjnym oraz asystentka prezesa w firmie handlowej. Obecnie jest redaktorem tygodnika „Klimaty św. Anny”, trenerem Kompasu Kariery Crown i Personality ID. Od 1981 roku związana z Ruchem Światło-Życie, razem z mężem są członkami Domowego Kościoła, w którym prowadzą rekolekcje „Finanse po Bożemu” i „Jedność małżeńska a finanse”, od 2014 roku Elżbieta Wrotek jest członkiem Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich. Prywatnie żona od 1988 roku, matka od 1998 roku.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Elżbieta Wrotek
Elżbieta
Wrotek
zobacz artykuly tego autora >
Share via