video-jav.net

Czy stać cię na bycie chrzestnym?

Wydaje się, że wielokrotnie rodzice chrzestni nie wiedzą, jaka jest ich rola, czego Kościół od nich oczekuje i dlaczego ich zadanie jest bardzo ważne. Stąd pewnie „być rodzicem chrzestnym” zredukowało się do „mieć pomysł na prezent”.

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czy stać cię na bycie chrzestnym?
Wydaje się, że wielokrotnie rodzice chrzestni nie wiedzą, jaka jest ich rola, czego Kościół od nich oczekuje i dlaczego ich zadanie jest bardzo ważne. Stąd pewnie „być rodzicem chrzestnym” zredukowało się do „mieć pomysł na prezent”.

Maj kojarzy się często z sezonem komunijnym, a ten naturalnie przypomina o tym, że w życiu dzieci przyjmujących pierwszy raz Jezusa w Eucharystii, są też rodzice chrzestni, których na tę uroczystość szczególnie się zaprasza. Fora internetowe przepełnione są radami dotyczącymi tego, jaki prezent warto kupić i co jest modne w danym roku, a wszelkiego rodzaju portale prześcigają się w pisaniu artykułów na ten temat. Zdecydowaną większość wypowiedzi łączy jeden aspekt – pieniądze. A może warto spojrzeć na sprawę z innej strony?

 

Nieugięty Kościół

Od początku chrześcijaństwa istnieje funkcja świadków sakramentów. W pierwszych wiekach, kiedy to głównie dorośli przyjmowali chrzest, po kilkuletnim okresie katechumenatu (przygotowania do chrztu) sakrament udzielany był nie tylko na mocy wyznania wiary katechumena, ale również przy swego rodzaju poręczeniu świadka – opiekuna w drodze wiary i nawrócenia. Wraz z rozwojem chrześcijaństwa i utworzeniem praktyki chrztu dzieci, kształtowały się sprawy formalne związane z rodzicami chrzestnymi. O ile dzisiaj praktyką jest nieodmawianie chrztu dzieciom, niezależnie od moralnej sytuacji rodziców, o tyle wymagania wobec rodziców chrzestnych są nieugięte. Niekiedy spotyka się to z niezrozumieniem ze strony wiernych. Przecież to rodzice są najważniejszymi osobami w życiu dziecka i to na nich spoczywa odpowiedzialność wychowania – również wychowania ich w wierze (skoro pragną, aby ich pociecha została włączona do wspólnoty Kościoła). W Katechizmie Kościoła Katolickiego możemy przeczytać, że aby łaska chrztu mogła się rozwijać, potrzebna jest pomoc rodziców (KKK 1255).

Od rodziców chrzestnych, jako swoistych pomocników rodziców w wymiarze duchowym, wymaga się głębokiej wiary, zdolności i gotowości do pomocy chrześniakowi na drodze życia chrześcijańskiego (co w konkrecie przekłada się po prostu na życie sakramentalne i modlitewne). Kodeks Prawa Kanonicznego wskazuje, że rodzicami chrzestnymi mogą być osoby religijne, bierzmowane, przystępujące do sakramentów (jeśli pozostają w związku małżeńskim, to musi to być sakramentalne małżeństwo). Mają to być osoby z wystarczającą dojrzałością do pełnienia swoich obowiązków (skończone 16 lat). Ponadto ich życie ma być zgodne z wiarą. Nie mogą podlegać też jakiejkolwiek karze kanonicznej (KPK kan. 872 i kan. 874).

 

Obecność i świadectwo

Wymagania wobec rodziców chrzestnych na pierwszy rzut oka wydają się znacznie większe niż potrzeba. Jednak kiedy zdamy sobie sprawę, że głównym zadaniem rodziców chrzestnych jest towarzyszyć ochrzczonemu w chrześcijańskim wtajemniczeniu, którego inicjacją jest sakrament chrztu, to może łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego religijno-moralne wymagania są potrzebne. Trudno być dla dziecka, potem młodzieńca świadkiem wiary i autentycznym wzorem życia chrześcijańskiego, jeśli samemu ma się niepoukładane życie duchowe. Żeby było jasne, nie twierdzę, że to niemożliwe ani w żaden sposób nie chcę wartościować czy oceniać.

Rodzice chrzestni są przede wszystkim zaproszeni do modlitwy za swoje dzieci, a także do realnego i konkretnego wsparcia rodziców na drodze wychowania dziecka w wierze. Innymi słowy, rodzice chrzestni mają być obecni w życiu i dorastaniu ochrzczonego. Być gotowi stawiać czoła jego wątpliwościom, pytaniom, trudnościom w życiu duchowym. Mają swoim autentycznym życiem chrześcijańskim zachęcać i pociągać to dziecko do budowania głębszej relacji z Chrystusem i Kościołem. Na chrzcie ich zadanie się rozpoczyna i trwa każdego dnia, a nie tylko od święta.

Jak można rozumieć rolę rodzica chrzestnego? – Moim zdaniem to troska o tego chrześniaka, spędzanie z nim czasu, ale przede wszystkim to troska o jego rozwój duchowy. Modlisz się za niego, zabierasz go na roraty i różne nabożeństwa dla dzieci i starasz się pomagać duchowo – twierdzi Natalia, matka chrzestna kilkuletniego chłopca.

 

Kogo na to stać?

Skoro funkcją rodziców chrzestnych nie jest obdarowywanie dzieci prezentami z okazji urodzin i kolejnych sakramentów, to pojawia się przewrotne pytanie – kogo na to dzisiaj stać? Znacznie łatwiej i szybciej jest kupić najmodniejszy gadżet, zapakować i wręczyć dziecku z uśmiechem, niż przez lata, wytrwale budować więzi, towarzyszyć, rozmawiać, spędzać czas i wspierać na drodze rozwoju duchowego. To wymaga bezcennej inwestycji własnego czasu, własnego zaangażowania, poczucia odpowiedzialności, a przede wszystkim świadomości zadania, jakiego się podjęło. Wydaje się, że wielokrotnie rodzice chrzestni nie wiedzą, jaka jest ich rola, czego Kościół od nich oczekuje i dlaczego ich zadanie jest bardzo ważne. Stąd pewnie „być rodzicem chrzestnym” zredukowało się do „mieć pomysł na prezent”. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by powracać do pełni i zarówno posiadać świetne pomysły na kreatywne prezenty, jak również być towarzyszem i świadkiem wiary dla swoich chrześniaków.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Bogu na chwałę, ludziom na ratunek!

To hasło wszystkich strażaków, które widnieje między innymi na wielu sztandarach czy tablicach. 4 maja przypada Międzynarodowy Dzień Strażaka. Czego życzyć mundurowym w tym dniu? Jak mówią strażacy: tyle samo powrotów, co wyjazdów.

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bogu na chwałę, ludziom na ratunek!
To hasło wszystkich strażaków, które widnieje między innymi na wielu sztandarach czy tablicach. 4 maja przypada Międzynarodowy Dzień Strażaka. Czego życzyć mundurowym w tym dniu? Jak mówią strażacy: tyle samo powrotów, co wyjazdów.

Praca strażaka to zawód wysokiego ryzyka oraz (a może przede wszystkim) bardzo wysokiego zaufania społecznego. Potwierdzają to, przeprowadzane cyklicznie przez Główny Urząd Statystyczny, badania dotyczące zaufania społecznego do służb mundurowych. Wynika z nich, że praca strażaków cieszy się największym szacunkiem obywateli. Są oni postrzegani jako osoby godne zaufania oraz charakteryzujące się wysoką etyką zawodową. Z badań przeprowadzonych kilka lat temu przez GUS aż 94% społeczeństwa ufa strażakom.

– Staramy się to ponad 90 procent poparcia, które dostajemy od społeczeństwa, każdego dnia podczas akcji ratowniczych spłacać – udzielając szybko pomocy i starając się pomóc ludziom nawet w najtrudniejszych czy najbardziej dziwnych przypadkach – opowiada starszy kapitan Łukasz Płusa z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdyni. Dodaje, że „codziennie strażacy udzielają pomocy, radzą albo sugerują, gdzie należy dzwonić. Nie zawsze problemy z którymi dzwonią ludzie dotyczą stricte naszych działań”.

 

Jak podkreśla Płusa „jeśli ktoś chce pomagać ludziom, to jest to idealny zawód. Niejednokrotnie podczas akcji to wielka walka ze swoimi słabościami i stresem, ale to też satysfakcja, że uratowaliśmy komuś życie albo mogliśmy pomóc jakiejś konkretnej osobie”. Strażacy są widziani przez społeczeństwo jako osoby odważne i gotowe na poświęcenie innym. Wśród najczęściej wymienianych zalet straży pożarnej są: gotowość do akcji, dobra organizacja pracy oraz szybkość i skuteczność działania.

 

 

– To trzeba to po prostu czuć. Cała moja rodzina jest związana ze Strażą Pożarną: ja, mój mąż, dzieci i bracia. Ja związana z nią jestem od 1985 roku. Można powiedzieć, że to jest u nas rodzinne – opowiada Ewa Kosiecka z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pelplinie. Zaznacza, że kiedyś bardzo często wyjeżdżało się do pożarów, teraz jest inaczej. – Pożarów jest mniej. Nasi strażacy głównie jeżdżą do wypadków i kolizji. Ale działania są sezonowe: latem problem z kokonami szerszeni i os, zimą – kominy i czad – opowiada.

Jak podkreśla Kosiecka bez wątpienia największą satysfakcję w tej pracy daje uratowanie komuś życia. – W zeszłym roku nasza OSP w Pelplinie wyjeżdżała ponad 260 razy. Wszystkim strażakom życzę, by wyjazdów na zdarzenia było jak najmniej. Niech to będą odwiedziny przedszkolaków i młodzieży oraz działania prewencyjne. A my przy każdej okazji powtarzamy: ile strażaków wyjeżdża na akcje, tyle niech wraca do bazy – dodaje.

 

W Polsce funkcjonuje ponad 500 jednostek Państwowej Straży Pożarnej i prawie 16 tys. jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej. Aż 518 tysięcy strażaków jest gotowych do niesienia pomocy w najtrudniejszych warunkach. Jak wynika z informacji Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego „sieć jednostek ochrony przeciwpożarowej umożliwia dotarcie sił ratowniczych do zagrożonej ludności w ciągu 15 min do 85 % populacji”.

Jak wynika z badań Głównego Urzędu Statystycznego przeprowadzonych w 2017 roku w Polsce jednostki ochrony przeciwpożarowej interweniowały w 519,9 tys. zdarzeń. Interwencje dotyczyły w 125,9 tys. przypadków pożarów, 354,7 tys. miejscowych zagrożeń, a w 39,3 tys. alarmów fałszywych.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ - z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Reporter, z-ca szefa informacji Radia Plus w Gdańsku. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >
Share via