Nasze projekty
Agnieszka Kozak

4 największe dolegliwości. Jak im zaradzić?

Brak akceptacji i zrozumienia, ciągłe ocenianie, egocentryzm... Jak uleczyć to, co nas najbardziej boli?

Reklama

1. Brak akceptacji

Jak bardzo nasze serca tęsknią za byciem przyjętym! Acceptatio z łaciny to dosłownie przyjmowanie. Oznacza więc zgadzanie się na to, „co jest”, zamiast ciągłego żądania „by było inaczej”. Jako rodzice oczekujemy od dzieci najczęściej jednego, czyli posłuszeństwa – dziecko ma być posłuszne, czyli robić to, „co jest słuszne”, czyli po naszemu, bo tylko nasze jest ważne, prawdziwe, mądre, dobre i słuszne…

W praktyce oznacza to sytuację, w której nasze zawsze jest słuszne w tu i teraz, a jeśli druga osoba postępuje inaczej to, jest: niegrzeczna, egoistyczna, roszczeniowa, arogancka – można by mnożyć etykiety wynikające z bezradności bez końca. Wygląda na to, że akceptacja kończy się tam, gdzie zaczyna się inność – w zachowaniu, przeżywaniu, rozumieniu, czy chociażby funkcjonowaniu w relacjach. Bardzo trudno jest nam zaakceptować wolność drugiej osoby, czyli to, że ona w danym momencie wybiera coś innego, bo coś innego jest dla niej ważne niż aktualnie jest ważne dla nas. Nie akceptujemy zachowań odbiegających od normy społecznej.

Reklama
Reklama

Deklarujemy bezinteresowną i akceptującą miłość, ale ciągle chcemy, by inni robili to, co w danym momencie zaspokaja nasze potrzeby i tylko w sposób, który mamy aktualnie w głowie. Dziecko ma posprzątać w pokoju teraz, córka powinna być wdzięczna matce, mąż powinien rozmawiać o uczuciach i pytać żonę jak się czuje, rodzicami należy się opiekować – jeśli ktoś robi inaczej niż głosi przekonanie tkwiące w naszej głowie, będziemy starali się go zmienić. Zaczyna się wtedy rzeźbienie drugiego człowieka na nasz obraz, a brakuje przyjęcia tego, jaki obraz złożył w nim Bóg.

Od czego zacząć pracę nad akceptacją drugiego człowieka?

Pierwszy krok to dostrzeżenie, że jest odrębnym, wyjątkowym i pięknym człowiekiem i że ma inne niż my potrzeby i sposoby ich realizacji. W odmienności zachowań warto dostrzec fakt, że ma on w sobie siłę i odwagę do tego, by w wolności realizować swój własny scenariusz na bycie szczęśliwym.

Reklama
Reklama

2. Oceny i osądy moralne

Patrząc na drugiego człowieka i widząc jego zachowanie bardzo szybko wystawiamy mu ocenę. Patrząc na człowieka już po kilku minutach jesteśmy w stanie powiedzieć, czy jest: mądry, głupi, pracowity, leniwy, niepewny, słaby itd… Co gorsza wypowiadamy te oceny wobec innych w pewien sposób programując ich sposób widzenia danej osoby. Jeśli jest to zachowanie niezgodne z naszym oczekiwaniem nadajemy negatywną etykietę. Ocena jest zwykle porównaniem z jakąś normą, która aktualnie jest dostępna i zwykle niedościgniona dla danej osoby. Uderza więc w jej poczucie własnej wartości i rodzi przekonanie o tym, że wszystko podlega ocenie i że na pozytywną ocenę trzeba zasłużyć.

Reklama

Patrzymy, oceniamy i nie podejmujemy trudu sprawdzenia, czy nasza ocena jest słuszna. Zupełnie nie jesteśmy zainteresowani historią, która doprowadziła do danego zachowania, nie ma w nas zaciekawienia tym, dlaczego ktoś robi to, co aktualnie obserwujemy. Zupełnie nie interesuje nas jaka za tym stoi historia.

Wydajemy osąd będąc jednocześnie prokuratorem i sędzią, przy czym osądzony nie dostaje prawa do adwokata ani nie ma szans na przedstawienie swojej perspektywy. Ponieważ sami oceniamy zaczynamy bać się oceny innych i rośnie w nas lęk przed odrzuceniem. Błędne koło zaczyna toczyć się coraz szybciej. Lęk, który w nas rośnie popycha nas do negatywnej oceny innych, by wypaść choć trochę lepiej na jej tle. Nie robimy tego oczywiście specjalnie, jest to mechanizm, z którego nie zdajemy sobie najczęściej sprawy.

Jak można wyjść z pułapki oceniania?

Zacznijmy zadawać pytania: dlaczego to robisz? Co jest w tym dla Ciebie ważne? Czego potrzebujesz?

3. Egocentryzm

Przestajemy widzieć ludzi dookoła nas i nie wyrażamy wobec nich wdzięczności, ponieważ uznajemy za oczywiste, że mają być, bo ich obecność nam się należy. Mało doceniamy, rzadko dziękujemy, prawie zupełnie nie wyrażamy wdzięczności. Jesteśmy skoncentrowani na sobie, własnych trudnościach i potrzebach i bardzo trudno przychodzi nam pozytywna informacja zwrotna do innych. Stajemy się przez to roszczeniowi i porzucamy potrzeby ważnych dla nas ludzi. W rozmowach z innymi nieustannie narzekamy, mówimy źle o innych, przez co oni faktycznie w naszych głowach stają się źli i nie można na nich liczyć.

Jak pozbyć się egocentryzmu?

Zacznijmy od zrobienia listy osób, którym możemy być za coś wdzięczni – rodzicom, nauczycielom, dzieciom, znajomym i przyjaciołom i każdego dnia wypowiedzmy komunikat wdzięczności.  

4. Brak zrozumienia

Mówimy, opowiadamy, wymieniamy opinie, ale rzadko zastanawiamy się, jakie potrzeby stoją za słowami, które wypowiadamy. Trudno jest nam zrozumieć drugiego człowieka, ponieważ mało rozumiemy siebie samych. Mamy głód w środku, ale nie wiemy co mogłoby go zaspokoić, więc uciekamy od tego, co ważne a biegniemy ku czemuś nieokreślonemu, gubiąc ludzi i relacje. Zabiegani, zmęczeni, przestajemy mieć czas na słuchanie, ponieważ ciągle coś trzeba załatwić, kupić, odebrać. Zamiast słuchać dajemy innym rady jak mają żyć i co powinni zrobić, ponieważ doskonale wiemy, co my zrobilibyśmy na ich miejscu, zapominamy jednak, że nie jesteśmy na ich miejscu. Ludzie kupują godziny w gabinecie terapeutycznym, ponieważ potrzebują, żeby ktoś ich wysłuchał i zrozumiał o co im chodzi, potrzebują uważności drugiego człowieka, bliskości i zrozumienia, czyli zatrzymania się nad tym co aktualnie jest dla nich ważne.

Od czego zacząć, by zrozumieć siebie i innych?

Najlepszym sposobem jest poznanie siebie i swoich motywów działania poprzez psychoterapię. Zrozumienie siebie stanowi punkt wyjścia do zrozumienia drugiego człowieka. Empatia dla innych zaczyna się od empatii dla siebie.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite