video-jav.net

Krótki przewodnik po końcu świata

"Straszna Książka" nie jest wcale straszna. Straszne jest to, co może się wydarzyć z naszym światem, jeśli nie będziemy o niego walczyć u boku Jezusa

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wiemy, że koniec świata nadejdzie. Mówi o tym nie tylko Biblia, ale także astrofizyka. Za miliardy lat, kiedy już wyczerpie się atomowe paliwo gwiazd, a galaktyki oddalą się od siebie, wszechświat pogrążając się w lodowatą noc – umrze. W wydaniu naukowym scenariusz końca wydaje się być lodowato zimny i zasadniczo pozbawiony akcji. Tym różni się od narracji biblijnej, według której im bliżej końca tym więcej niezwykłych zwrotów czeka nas w historii ludzkości. Wojny i rozlew krwi, kataklizmy spadające na ludzki świat, zniszczona ziemia i miasta, fałszywi prorocy i wychodzące z morza Bestie, Smok, okres tysiącletniego pokoju i ostatnia bitwa, po której wszystko zaleje światło. Jak nie pogubić się w tym gąszczu i jak nie przestraszyć się końca?

 

Przewodnik nie z tego świata

Jak do wszystkiego w życiu, trzeba się do niego przygotowywać. Straszna Książka to swego rodzaju przewodnik po końcu świata. To przewodnik po naszym i nie naszym świecie, po dobrze znanej ziemi, na której toczy się walka na śmierć i życie, i po przestrzeniach nieba. Wkraczamy w świat apokaliptyków, autorów biblijnych, którzy szukali odpowiedzi na pytanie o sens życia i ludzkiej historii w niebiosach. Bóg pozwalał im oglądać swoje tajemnice, słyszeli aniołów, którzy tłumaczyli Boży język na ludzką mowę, oglądali wizje i znaki, które napełniały ich lękiem i bezgraniczną radością. Opowiadali to, co widzieli językiem pełnym symboli, światła i kolorów, obrazami przekraczającymi ludzką wyobraźnię. 

 

 

Walka

Straszna Książka zaczyna się Księgą Rodzaju, a kończy Księgą Apokalipsy. W ogrodzie Eden bije źródło ludzkiej historii, która cała jest szukaniem drogi powrotnej do raju. Do raju, do którego o własnych siłach nie jesteśmy w stanie wrócić. W tę prawdę z całego serca wierzyli wszyscy apokaliptycy: dzieje ludzkości należą do Boga i to jego cudowna interwencja przemieni nasz świat. Autor Księgi Rodzaju, Izajasz i Daniel, których proroctwa odkodowujemy, wszyscy oni zapowiadali także tajemniczą postać, Mesjasza, którego ręka miała uwolnić ludzkość z niewoli Zła. Jan, którego Apokalipsa kończy Biblię, nie miał wątpliwości, że ten wielki, kroczący przez historię Wybawca to Chrystus.

W Apokalipsie pojawia się jako Baranek, Zwycięski i Uwielbiony. Chce pociągnąć nas za sobą, chce abyśmy stanęli po Jego stronie, po stronie Zwycięzcy. Bo czeka nas walka. Świat nie zamieni się po prostu w raj. Zły nie podda się łatwo, posyłając fałszywych proroków, wzniecając chaos i wojny, zwodząc cudami i głosząc nowy humanizm. Razem z Kościołem, Oblubienicą Baranka, już dziś walczymy o Nową Ziemię i Nowe Niebo. Straszna książka nie jest wcale dla dzieci Bożych straszna. Straszne jest to, co może się wydarzyć z naszym światem, jeśli nie będziemy o niego walczyć u boku Baranka. 

 

 

ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, doktorat obronił na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Jego pasją naukową i duszpasterską jest Biblia, w szczególności listy św. Pawła. Moderator Dzieła Biblijnego, autor scenariuszy i prowadzący programy telewizyjne i radiowe, współpracownik Stacji 7 i współtwórca cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

7 klasyków kina, które wyrosły z Apokalipsy

Apokalipsa świętego Jana to zapis objawienia, jakiego Ewangelista doświadczył na wyspie Patmos. Niezwykła wizja uważana za proroctwo. Ciąg niesamowitych obrazów, które święty Jan próbował opisać słowami. Ciąg następujących po sobie obrazów, czyli po prostu… film! W dodatku wyświetlany bez projektora i ekranu, wprost do umysłu odbiorcy!

Magdalena
Walusiak
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie dość, że Apokalipsa była filmem pierwszym (nie szkodzi, że tylko dla jednego widza), to jeszcze do tego jakim! Odpowiadającym na podstawowe pytania: dokąd zmierzamy, co nas czeka i jak to wszystko się skończy.

Gdy tylko pojawiły się techniczne możliwości łączenia obrazów w sekwencje i wyświetlania ich przed publicznością, twórcy zaczęli szukać odpowiedzi także na pytania o przyszłość naszej cywilizacji i człowieka w ogóle. Do dziś powstały tysiące produkcji będących wariacjami na temat Apokalipsy bądź niektórych elementów Janowego objawienia.

 

kadr z filmu

Akira, reż. Katsuhiro Ôtomo, 1988

Klasyka science-fiction, postapo i najsłynniejszy na świecie film anime, czyli japońska animacja zrealizowana na podstawie mangi – japońskiego komiksu. Akcja rozgrywa się po III wojnie światowej, która zmiotła z powierzchni ziemi Tokio. Na sztucznej wyspie powstała metropolia NeoTokio – miasto ogarnięte chaosem, w którym codziennością są demonstracje, zorganizowana przestępczość i korupcja. Poczucie bezradności zderza się z oczekiwaniem na nadejście Akiry. Nikt do końca nie wie, kto to jest. Zbawiciel? A może sprawca ostatecznej zagłady? Patrząc z perspektywy Apokalipsy: Baranek czy Abaddon? W tej opowieści nie ma jednak miejsca na mistykę. Zło, które się dzieje, wynika z decyzji podjętych przez ludzi, a nadprzyrodzone moce są efektem naukowych eksperymentów.

 

kadr z filmu

Armageddon, reż. Michael Bay, 1998

Tytułowy armageddon to nadciągający globalny kataklizm, do którego dojdzie, o ile garstka dzielnych Amerykanów (z drobną pomocą jednego szalonego Rosjanina) nie wysadzi w powietrze asteroidy pędzącej w kierunku Ziemi. Gdyby jednak potraktować ten tytuł metaforycznie, odnosząc go jednocześnie do Apokalipsy świętego Jana, w której Armagedon jest miejscem ostatecznego starcia armii aniołów i demonów, głównym miejscem akcji mogłyby okazać się dusze bohaterów. Ocalenie świata będzie bardzo kosztowne i związane z najwyższą ofiarą. Bardzo pompatycznie i amerykańsko, ale i tak trudno powstrzymać kręcącą się w oku łezkę wzruszenia.

 

kadr z filmu

Apocalypto, reż. Mel Gibson, 2006

Zacznijmy może od bardzo szczególnego kontekstu tej produkcji. To pierwszy film Gibsona po Pasji prezentującej mękę i śmierć Jezusa w sposób tak naturalistyczny, jak dotąd kino tego nie robiło. A sam Gibson to odtwórca tytułowej roli w absolutnym klasyku kina postapokaliptycznego, czyli Mad Maksie. W Apocalypto Gibson również nie ma litości dla bohaterów i widzów patrzących na ludzkie okrucieństwo. Nawiązując tytułem do objawienia świętego Jana, pokazuje jednocześnie świat bardzo, wydawałoby się, odległy od cywilizacji rzymskiej czy naszej, zachodnioeuropejskiej. W, jak okaże się w finale, jej schyłkowej fazie. Świat Majów właśnie kończy się, tak, jak zakończyła się cywilizacja antycznego Rzymu. I jak zakończy się kiedyś nasza.

 

kadr z filmu

Czas apokalipsy, reż. Francis Ford Coppola, 1979

Kolejny wielki fresk filmowy i kolejna opowieść o końcu świata, jakim dla drugiej połowy XX wieku wydawała się wojna w Wietnamie. To nie Bóg niszczy świat, lecz człowiek, który poczuł się bogiem. Wywołując wojnę niszczy również siebie, niszczy ludzkie ciało i duszę, a także wszystko, co je otacza. Swobodna adaptacja „Jądra ciemności” Josepha Conrada to jedna z najmocniejszych artystycznych manifestacji antywojennych, a także kanoniczne sceny muzyczno-filmowe: chwila tuż przed zagładą – sielski widoczek dżungli wybuchającej nagle napalmowymi płomieniami, gdy Jim Morrison zaczyna śpiewać „The End”, helikoptery sunące w szyku jak demoniczna szarańcza do wtóru wagnerowskiego „Cwału Walkirii”… Genialne muzyczne obrazy pozostające na zawsze w pamięci.

 

kadr z filmu

Anioł zagłady, reż. Luis Buñuel, 1962

W tym kameralnym filmie pozornie nie ma końca świata, a anioł zagłady, którego można by utożsamiać z apokaliptycznym Abaddonem, pojawia się tylko w tytule. Ale czy na pewno? Opowieść wydaje się dziwaczna: grupa osób z wyższych sfer przybywa na przyjęcie do eleganckiej posiadłości. Gdy wszyscy goście i gospodarze znajdą się w jednym z salonów, stracą umiejętność wyjścia z tego pomieszczenia. Nie tylko oni nie mogą wyjść, nikt też nie może przedostać się do nich. Mijają dni, brakuje jedzenia, potrzeby fizjologiczne i instynkt przetrwania zaczynają rządzić częścią grupy, inni bohaterowie nie są w stanie znieść dziwnej sytuacji. O czym jest ta opowieść? O końcu świata arystokracji? O normach społecznych, które się zużyły? A może o tym, że zagłada czeka tych, którzy nie będą zmieniać się na lepsze?

 

kadr z filmu

Dziecko Rosemary, reż. Roman Polański, 1968

Bez fanfar i fajerwerków, w przytulnym mieszkaniu na Manhattanie przychodzi na świat apokaliptyczna Bestia, czyli Antychryst, dziecko Szatana. Nie towarzyszą jego narodzinom żadne niezwykłe zjawiska. Może tylko jego matka jest nadmiernie pobudzona. A może cała opowieść o diabelskim spisku to tylko jej urojenia? Narastająca groza i poczucie osaczenia, klaustrofobiczna atmosfera utrudniająca swobodne złapanie oddechu, genialna muzyka Komedy – ten film to majstersztyk, z którego wyrośnie za kilka lat „Omen” i kolejne diabelskie horrory. Ale tylko tutaj udało się uciec od dosłowności, a jednocześnie wywołać u widza lęk. Czy jesteś pewien, drogi widzu, że znasz naturę rzeczywistości?

 

kadr z filmu

Siódma pieczęć, reż. Ingmar Bergman, 1957

To najstarszy film w tym zestawieniu, ale nie można go pominąć. Po pierwsze: zaczyna się cytatem z Apokalipsy świętego Jana, z którego pochodzi jego tytuł. Po drugie: niespecjalnie się zestarzał. W odbiorze najbardziej przeszkadza przesterowany dźwięk, gdy rozbrzmiewają dźwięki trąb. Zdawać by się mogło, że to siedmiu aniołów dmie w siedem trąb jednocześnie. Całość jest opowieścią drogi i moralitetem. Główny bohater, rycerz powracający z wyprawy krzyżowej do domu, po drodze rozgrywa ze Śmiercią partię szachów. Stawką jest z jednej strony życie, a z drugiej prawda o istocie wszech rzeczy, przede wszystkim o naturze Boga. Czym jest koniec świata? Może po prostu śmiercią, każdym indywidualnym odejściem? Może po niej nic już nie ma, tylko sprawiedliwość, bo Śmierć powiedzie w swoim tańcu – strasznym i zarazem groteskowym – każdego. Finałowy dance macabre nie jest smutny. Część bohaterów odchodzi, ale na świecie pozostają małżonkowie i dziecko. Pozostaje życie, którym można się cieszyć.

Straszna Apokalipsa – znajdź nas na Facebooku

Magdalena Walusiak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Magdalena
Walusiak
zobacz artykuly tego autora >