video-jav.net

Licheń. Największa polska świątynia

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski to aktualnie największa polska świątynia i jedno z największych sanktuariów w Europie. Jego dziesięcioletnia budowa związana była z kultem Cudownego Obrazu Matki Boskiej Licheńskiej, który od 2006 roku znajduje się w bazylice przeniesiony tam po stu pięćdziesięciu latach z kościoła św. Doroty.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Historia kultu sięga początków XIX wieku. Tomasz Kłossowski, polski żołnierz w szeregach Napoleona Bonaparte, walczył w 1813 roku w bitwie pod Lipskiem. Śmiertelnie ranny, zaczął ściskać noszony ze sobą medalik i modlić się do Matki Bożej. Jak później zeznał, dostrzegł wtedy idącą w jego kierunku Maryję ze znakiem Białego Orła na piersi. Obiecała mu, że ocaleje i powróci do ojczyzny i poprosiła, by po powrocie odnalazł wizerunek, który będzie najbliższy temu, co zobaczył i by umieścił go w publicznym miejscu.

Po powrocie do ojczyzny osiedlił się niedaleko Lichenia i przez niemal ćwierć wieku poszukiwał obrazu, który przedstawiałby wizerunek Maryi, taki, jakiego doświadczył. Udało mu się to w pewnej wsi pod Częstochową, gdzie dołączył do grupy nieznanych mu pielgrzymów modlących się przed kapliczką. Niewielki obrazek, który znajdował się w kapliczce był tym, czego poszukiwał.

Wrócił do domu i po paru latach przechowywania go w domu, umieścił obraz na drzewie w lesie. Zmarł niedługo później, a jedyną osobą, która znała tę historię był pasterz Mikołaj Sikatka. Jemu to poczynając od 1850 roku kilkukrotnie ukazała się Maryja wzywająca naród do nawrócenia i modlitwy różańcowej. Nikt poza carskimi władzami nie wierzył w opowieści Mikołaja o objawieniach. Profilaktycznie został zamknięty w więzieniu. Nigdy nie odwołał swoich zeznań. Otrzymał od lekarza świadectwo o chorobie umysłowej i wypuszczony.

W tym czasie kult zaczął rozkwitać i trwa do dziś, czyniąc Licheń jednym z najpopularniejszych miejsc pielgrzymkowych w Polsce.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Gietrzwałd. Polskie Lourdes

Gietrzwałd jest nazywany "polskim Lourdes" i rzeczywiście trudno nie zauważyć podobieństw pomiędzy objawieniem się Maryi Bernadetcie Soubirous i wydarzeniami w Gietrzwałdzie. Matka Boża ukazała się najpierw Justynie Szafryńskiej, następnie jej kuzynce, Barbarze Samulowskiej niespełna dwie dekady po objawieniach we Francji.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Co ciekawe, w obu wypadkach Maryja przedstawiła się świadkom jako Niepokalane Poczęcie, zarówno na Warmii jak i we Francji uczyniła to, używając miejscowego dialektu i w obu miejscach Maryja wskazała źródło, z którego woda przez jej wstawiennictwo leczyła i wciąż leczy ludzi z nieuleczalnych chorób.

Gdy Justyna Szafryńska po raz pierwszy ujrzała “Piękną Panią”, wracała z egzaminu do pierwszej komunii świętej. Matka Boża ukazała jej się w koronie drzewa. Sytuacja powtórzyła się na drugi dzień i regularne objawienia trwały przez prawie trzy miesiące, podczas których Matka Boża ukazywała się nawet kilka razy dziennie. Historia znana jest ze szczegółami dzięki miejscowemu proboszczowi, który spisywał wszystkie opowieści dziewczynek. Co ciekawe, natychmiast, gdy zaczęły opowiadać o swoich niezwykłych widzeniach, zarządził ich stałe rozdzielenie, tak aby nie miały ze sobą kontaktu. O wszystko wypytywał je na osobności, a ich odpowiedzi idealnie do siebie pasowały.

Miejscowy kult i pamięć o tych wydarzeniach trwa od pierwszego dnia objawień aż do dziś. Oficjalnie jednak objawienia zostały uznane przez Kościół jako prawdziwe dopiero 100 lat później. Co ciekawe, już dekadę wcześniej papież Paweł VI zezwolił na koronację obrazu. Odbyła się ona w 1967 roku i uczestniczyli w niej m.in. kard. Wyszyński i kard. Wojtyła.

O dalszym losie Justyny Szafryńskiej wiadomo jedynie tyle, że prawdopodobnie wyszła za mąż i wyjechała za granicę. Z kolei Barbara Samulowska została szarytką i zmarła w Gwatemali jako dyrektorka lokalnego sierocińca.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >