NAUKA

Dlaczego papież Franciszek interesuje się sztuczną inteligencją?

Podobnie jak Jan Paweł II w słynnych spotkaniach z ludźmi nauki w Castel Gandolfo, tak i obecny papież musiał dostrzec rolę nowych technologii i sztucznej inteligencji w życiu wiernych i rozwoju świata.

Michał Kłosowski
Michał
Kłosowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na początku 2020 roku w Watykanie odbyło się spotkanie, które w natłoku wydarzeń ostatnich miesięcy zdaje się zapomniane. Szefowie największych firm technologicznych, w tym Microsoftu i IBM, wraz z komisarz WHO do spraw żywienia, zgromadzili się na konferencji „renAIssance”, zorganizowanej przez Papieską Akademię Życia. Kulisy spotkania są interesujące, tak jak i odpowiedź na pytanie: czemu papież Franciszek interesuje się technologią, zwłaszcza sztuczną inteligencją?

Trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że technologia jest dziś wszędzie, a dostęp do cyfrowych dóbr stał się jednym z podstawowych praw jednostki – jak dostęp do wody, żywności czy powietrza, jak wolność religijna. Aplikacje mobilne pomagają chrześcijanom na całym świecie w życiu duchowym i modlitwie, a wraz z rozwojem usług cyfrowych Internet stał się nie tylko miejscem pozyskiwania wiedzy ale też – co pokazała izolacja spowodowana koronawirusem – szansą na uczestnictwo w społeczeństwie, załatwianie spraw urzędowych a nawet uczestnictwo w liturgii. W końcu Msze święte transmitowane przez Internet cieszyły się wielką popularnością, nie tylko w Polsce. W warunkach domowej kwarantanny dla wielu – zwłaszcza ludzi starszych – była to szansa na przeżywanie wiary, oczywiście pod określonymi warunkami. Należy tu przyznać, że wytyczne Episkopatu Polski z marca 2020 roku były ważnym krokiem regulującym uczestnictwo w liturgii poprzez transmisję. Widać jednak wyraźnie, że już technologia cyfrowa, w dużej mierze oparta na sztucznej inteligencji, stała się integralnym elementem życia wielu ludzi wierzących.

 

 

Sztuczna inteligencja, czyli szeroko rozumiane działania maszyn i programów, naśladujące działania inteligencji człowieka, to nie zjawisko nowe. Obecna już na początku II poł. XX wieku, dziś zdaje się być główną zmienną, kształtującą przyszłość świata. Wydaje się więc, że Franciszek nie miał wyjścia. Podobnie jak Jan Paweł II w słynnych spotkaniach z ludźmi nauki w Castel Gandolfo, tak obecny papież musiał dostrzec rolę nowych technologii i sztucznej inteligencji w życiu wiernych i rozwoju świata. A Papieska Akademia Życia, założona przez Jana Pawła II w 1994, mając za zadanie podjęcie działań dotyczących obrony życia, w 2018 roku została przez Franciszka oddelegowana do zajmowania się ludzkim życiem „we wszystkich jego fazach i aspektach” – nie tylko jego obroną. Technologie cyfrowe, świat cyfrowy stały się zaś kolejnym kontynentem, na którym rozwija się ludzkość i życie duchowe (por. orędzie Benedykta XVI z okazji Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu, 2009).

Czy technologie te, bazujące na przetwarzaniu wielkiej ilości danych, co zaburza dotychczasowe stosunki prywatności i wolności, mogą być wykorzystywane w każdy dostępny i możliwy sposób? Gdzie leży granica?

Moment, w którym do watykańskiej agendy wprowadzone zostały tematy technologiczne i związane ze sztuczną inteligencją, nie jest więc przypadkowy. Kiedy w 2010 roku nastąpił przełom i SI – dzięki kombinacji i rozwojowi sieci neuronowych, uczenia maszynowego oraz sieci kognitywnych – przypominać zaczęła ludzki umysł w stopniu znacznym, na pierwszy plan zaczęły wybijać się kwestie etyczne. Czy technologie te, bazujące na przetwarzaniu wielkiej ilości danych, co zaburza dotychczasowe stosunki prywatności i wolności, mogą być wykorzystywane w każdy dostępny i możliwy sposób? Gdzie leży granica? Czy istnieje rozróżnienie na „dobre” i „złe” algorytmy? Nowe technologie, a sztuczna inteligencja zwłaszcza, to przede wszystkim własność i przewaga wielkich graczy spod znaku GAFA – tych grających globalnie i posiadających znaczny kapitał, Google, Amazon, Facebook i Apple – oraz największych graczy narodowych, jak Chiny i USA. Wykorzystywane w rozwoju SI dane, bazują na cechach płciowych, zachowaniach konsumenckich i poglądach religijnych. Wszystko po to, by maszyny mogły się rozwijać i uczyć powoduje też, że ewolucji ulega rozumienie roli jednostki w powstającym ekosystemie człowiek-maszyna. Właśnie dostrzeżenie tego aspektu skłania do uznania, że sztuczna inteligencja to też pewnego rodzaju zagrożenie. Na horyzoncie jawi się już nawet cyberteologia.

Zapewne część czytelników w tym momencie może się zatrzymać, część zaś zakrzyknąć gromkie: wreszcie! Wiele ze wskazanych wcześniej czynników to w końcu zagrożenia raczej oczywiste: czy to dla vita christiana czy wolności religijnej, w obrębie ustrojów państwowych a nawet podmiotowości jednostki. A skoro przyjmujemy, że istotą chrześcijaństwa jest zbawienie, a na Ziemi osiągnięcie wolności w miłości Bożej, to okazuje się, że to zagrożenie jest oczywiste, widoczne i znaczne. A według uczestników watykańskiej konferencji, odpowiedzią na te zagrożenia ma być sześć punktów, które padły w rzymskiej deklaracji dla dobrej sztucznej inteligencji (RomeCallsForAIEthics): transparentność, inkluzywność, odpowiedzialność, obiektywność oraz prawo do bezpieczeństwa i prywatności w procesie tworzenia algorytmów, technologii i w końcu, Sztucznej Inteligencji. Czy to wystarczy? Obawiam się, że nie.

Odpowiadając więc na pytanie zadane na początku tekstu, warto po prostu przytoczyć słowa Franciszka, który tłumacząc, czemu właściwie służyć ma sztuczna inteligencja i czemu ma być tworzona, powiedział: „nie z naciskiem na technologię, ale raczej dla dobra ludzkości i środowiska naturalnego”, oraz by uwzględniać „potrzeby tych, którzy są najbardziej narażeni”. Przyglądając się kierunkowi rozwoju sztucznej inteligencji w ostatnich latach należy być umiarkowanym optymistą. Dobrze jednak, że Kościół zaczyna zajmować się tym tematem. Bo z pytania „czy da się ochrzcić Internet?” przechodzimy dziś do pytania „czy da się ochrzcić sztuczną inteligencję?”.

 


Artykuł opublikowano 2 lipca 2020

 

Michał Kłosowski

Michał Kłosowski

Dziennikarz, sekretarz redakcji „Wszystko Co Najważniejsze”, twórca programu „Studio Raban” w Telewizji Polskiej, współpracownik „Stacji 7”. Współtworzył strategię komunikacji m.in. Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 i Panama 2019.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Michał Kłosowski
Michał
Kłosowski
zobacz artykuly tego autora >

Najlepszy trener osobisty. Sumienie

Sumienie. Wielcy tego świata pochylają się nad nim od zarania dziejów. Jak je usłyszeć? Jak o nie zadbać?

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Pokolenie smartfonu, Internetu i Facebooka; pokolenie wyzwolone z PRL, pokolenie wojny polsko-polskiej; pokolenie przed i po smoleńskie; pokolenie JPII i Franciszka, jakkolwiek zbiorczo by nazwać nasze społeczeństwo – to pokolenie nadal jest po prostu wspólnotą ludzi. A zatem niezależnie od technologicznych zmian, niezależnie od historycznych przełomów, politycznych sporów czy cywilizacyjnych chorób, niezależnie od czasu ani miejsca, to wciąż krąg ludzi, utkanych na obraz i podobieństwo Boże. I w każdej z osób tworzących to społeczeństwo znajduje się miejsce, o którym piszę.

 

Czynne 24h

Filozofowie od zarania dziejów pochylają się nad tym miejscem. Teolodzy mniej lub bardziej zgrabnie je opisują i uczą, jak o nie dbać. Napisano o nim wiele naukowych książek. Wygłoszono referaty i homilie. Nie wiem, czy przez to stało się ono nam bliższe, czy może mamy do niego respekt i wydaje nam się takie tajemnicze, nieodgadnione, niepojęte. Ma różne nazwy. Sanktuarium. Głos Boga w człowieku. Świadek. Sędzia. Stróż. A chodzi tylko i aż o sumienie. Definicja naukowa nie powie, że to miejsce, uzna raczej, że sumienie jest sądem (oceną) rozumu, dzięki któremu człowiek rozpoznaje, jaka jest moralna wartość czynu, który zamierza wykonać, którego dokonuje i którego już dokonał. A zatem, że jest to potrójna weryfikacja tego, co się robi. Zarówno przed, w trakcie, jak i po. To dzięki sumieniu człowiek wie, czy to co chce zrobić, to co robi i to co zrobił było dobre, czy też ma ocenić to jako coś złego. Twoje sumienie jest czynne całą dobę.

 

DNA sumienia

Ciało dziecka w łonie matki od chwili poczęcia aż do porodu powiększa się około jedenaście milionów razy. W ciągu roku ludzkie serce bije nawet czterdzieści milionów razy. A każdego dnia ciało dorosłego człowieka produkuje trzysta miliardów nowych komórek. Takich i podobnych ciekawostek o naszym ciele nauka zna wiele. A jak jest z sumieniem? Czy ono się zmienia?

Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że sumienie ma nierozerwalny związek z obiektywną prawdą o dobru moralnym (np. Osoba i czyn czy Veritatis splendor). Innymi słowy – sumienie nie tworzy swojej prawdy, swoich norm, ale je odczytuje i rozpoznaje, będąc związane z prawdą niezależną od własnych poglądów, wiedzy czy wykształcenia. Z kolei Sobór Watykański II wypowiedział się o sumieniu w ten sposób: W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nadaje, lecz któremu winien być posłuszny, i którego głos, nawołując go zawsze do miłowania i czynienia dobra oraz unikania zła tam, gdzie należy, rozbrzmiewa we wnętrzu człowieka: Czyń to, tamtego unikaj. Człowiek bowiem ma w sercu wpisane przez Boga prawo. To bardzo pozytywna koncepcja, która ukazuje, że Bóg ukierunkował człowieka na dobro i obdarował go narzędziami, pozwalającymi do tego dążyć i to dobro zdobyć. Można by powiedzieć, że sumienie jest skonstruowane w bezbłędny sposób i jest jak doskonały system antywirusowy, który wyłapuje niebezpieczeństwo i rozprawia się z nim, zanim infekcja przedostanie się do systemu. Skąd zatem kłopoty z sumieniem? I czemu tak często wybieramy zło?

 

 

Defekty sumienia

Człowiek uczy się chodzić, mówić, jeździć na rowerze, gotować i niezliczonej liczby innych rzeczy. Właściwie nie jest truizmem stwierdzenie, że uczymy się przez całe życie. Każde doświadczenie w jakiś sposób nas formuje, kształtuje. Podobnie sumienie rozwija się wraz z naszym osobistym rozwojem. I niestety na drodze dojrzewania i wzrastania mogą wystąpić usterki, jednak na szczęście da się je naprawić. Kiedy mamy płaskostopie, chodzimy na ćwiczenia, kupujemy odpowiednie wkładki i robimy wszystko, by zniwelować problem. Kiedy mamy krzywy kręgosłup, chodzimy na basen, na rehabilitację i w ten sposób ćwiczymy postawę. Kiedy więc mamy zbyt wąskie, zbyt szerokie, błędne i niewłaściwie uformowane sumienie możemy robić to samo, tylko na gruncie duchowym. Możemy włożyć tyle samo pracy, energii i wysiłku, by zadbać o sumienie.

Pomocą w tym jest pogłębione życie sakramentalne, osobista lektura Pisma Świętego, adoracja Najświętszego Sakramentu, relacja ze stałym kierownikiem duchowym czy spowiednikiem, częsta modlitwa. Inaczej grozi nam to, o czym piszą ojcowie soborowi: Nierzadko zdarza się jednak, że sumienie błądzi z powodu nieprzezwyciężonej niewiedzy, nie tracąc przy tym swojej godności. Nie można zaś tego powiedzieć, gdy człowiek niewiele troszczy się o dochodzenie do prawdy i dobra, a sumienie na skutek przyzwyczajenia do grzechu stopniowo ulega niemal zupełnemu zaciemnieniu. Czym innym jest nieprzezwyciężona niewiedza – czyli sytuacja, gdy popełniliśmy błąd, ale nie mieliśmy możliwości wiedzieć, że tak się dzieje. A czym innym, gdy z ospałości, z lenistwa, z ignorancji, czy z obojętności „odpuściliśmy” sobie kształtowanie sumienia i wybieramy źle, choć moglibyśmy podejmować inne decyzje. Każda chwila, gdy „łamiemy” swoje sumienie, próbując je zagłuszyć, sprawia, że zasypujemy jego wrażliwość. Bóg jednak nawet z bardzo krzywego sumienia może zrobić proste, jeśli tylko zechcemy Mu na to pozwolić, jeśli podejmiemy decyzję, że tak samo jak o ciało, będziemy dbać o ducha.

 

Codzienny trening

Żeby osiągnąć sukces, trzeba włożyć wiele wysiłku i pracy, przezwyciężać trudności, pokonywać swoje własne słabości i ograniczenia. Żeby mieć prawe sumienie, trzeba robić to samo. Istnieją pokusy, by usprawiedliwiać własne niepowodzenia, by wybielać grzechy albo by wszystko traktować jako przekroczenie bożego prawa. Obie skrajności nie są dobre i stanowią zagrożenie duchowe. Dlatego ważny jest codzienny trening sumienia, najlepiej w obecności Osobistego Trenera – samego Boga. To Jego głos słychać w sumieniu, to z Nim można się tam spotkać, w najintymniejszej z możliwych relacji.

Agata Rujner

Agata Rujner

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Agata Rujner
Agata
Rujner
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap