NAUKA. TO LUBIĘ

Jak ochronić dziecko przed sextingiem w sieci? Webinar Tomasza Rożka

"To na pewno nie dotyczy mojego dziecka!" – tak reaguje wielu rodziców, którzy słyszą o sextingu. Część jest jednak w błędzie, ponieważ to zjawisko z roku na rok przybiera na sile.

Polub nas na Facebooku!

Termin “sexting” powstał z połączenia dwóch słów sex i texting. Początkowo odnosił się jedynie do wysyłania erotycznych wiadomości SMS. Rozwój technologii sprawił, że został rozszerzony o komunikatory, aplikacje i inne internetowe narzędzia.

42% polskich nastolatków w wieku 15-18 lat otrzymało kiedyś od innej osoby intymne materiały, a 13% wysłało swoje nagie zdjęcia lub filmy innym – to wyniki badań NASK.

Część z nas pomyśli: nie ma w tym nic złego, w końcu roznegliżowane fotografie często publikują znane gwiazdy, influencerzy, nagość pojawia się w filmach, teledyskach, reklamach. Granica intymności się zaciera. Młodzi ludzie często idą w ślady swoich idoli. Zapominają jednak o jednym: zdjęcia czy wpisy, które zamieszczają w sieci, nigdy z niego nie zginą, nawet jeśli je wykasują. Wystarczy kilka sekund, żeby ktoś je zapisał i rozpowszechnił.

O sextingu, jego przyczynach i konsekwencjach w webinarze w ramach Akademii Cyfrowego Rodzica. Tomasz Rożek, ambasador kampanii „Nie zagub dziecka w sieci” do rozmowy zaprosił Annę Kwaśnik, ekspertkę NASK z zespołu Dyżurnet.pl.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Co się dzieje ze zdjęciem dziecka w sieci? Wyjaśnia Tomasz Rożek

Przed publikacją zdjęcia w sieci swojego dziecka, warto zapytać samego siebie, czy chciałbym, aby moje zdjęcie w tej pozycji, w tej sytuacji, w tym ubraniu było powszechnie dostępne i czy warto, żeby kosztem dziecka zbierać lajki i komentarze.

Polub nas na Facebooku!

W Polsce ponad 40% rodziców udostępnia w internecie zdjęcie swoich pociech. Średnio udostępniamy 1 zdjęcie dziecka na 5 dni, 1 film na 2 tygodnie. To daje ponad 70 zdjęć i 24 filmy rocznie. Bardzo późno – a u niektórych nigdy – przychodzi refleksja, że te materiały będą krążyły w sieci zawsze. Jeśli nie mamy odpowiednio skonfiugurowanego konta w serwisie społecznościowym tracimy kontrolę nad materiałami, które wrzucamy. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy ktoś tego materiału nie udostępni albo nie skopiuje. 

Nasilające się zjawisko nieodpowiedzialnego dzielenia się zdjęciami własnych dzieci w sieci zostało przez specjalistów nazwane ” sharentingiem”.

Co dzieje się ze zdjęciem dziecka wrzuconym do sieci? O tym Tomasz Rożek.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap