video-jav.net

Jeśli nie dla rodziny, to dla kogo?

Dopiero małżeństwo i ojcostwo – jak ta sól – nadają wielu z nas poczucie celu i misji. Stają się one górą, z którą tak wielu z nas chce się zmierzyć i ją po prostu zdobyć nie szczędząc sił i środków. Są Bieszczadami, dla których pragniemy rzucić to wszystko

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Mateusz Ochman. Mąż Agnieszki, ojciec Leosi.


Nie miałem złudzeń, że ojcostwo to bułka z masłem. Ale nie spodziewałem się też, że bułka ta będzie miała tyle soli. I całe szczęście, bo przecież sól zaprawia, pomaga zachować świeżość i nadaje smak.

Przed narodzinami Leosi wchłonąłem sporo literatury ­­– raz mądrzejszej, innym razem niekoniecznie – dotyczącej ojcostwa; dociekliwie wypytywałem o niuanse znajomych, którzy już wychowują dzieci i przede wszystkim rozpamiętywałem wszystkie te chwile, kiedy sam czułem, że mam kochającego ojca (a autorytet mojego taty jest dla mnie w tym zakresie nieoceniony). Wszystko po to, żeby dobrze i płynnie „wejść w rolę”, żeby od samego początku stać na warcie. Bez zbytniej pewności siebie, rozszalałego ego i przekonania o zjedzeniu każdego z dostępnych rozumów świata, byłem przekonany o swojej gotowości.

Dziś nie wiem, czy była to bardziej głupota czy słodka naiwność. W każdym razie szybko przekonałem się o tym, w jak wielkim błędzie byłem.

 

Narodziny Leosi były dla mnie ostatecznym potwierdzeniem tez frywolnie przemieszczających się po mojej głowie od kilku miesięcy: nigdy nie ma mitycznego „odpowiedniego momentu”, o którym opowiada się niestworzone historie.

 

Mimo intensywnego procesu przygotowań, wyobrażałem sobie, że będzie jakiś proces aklimatyzacji, możliwość zaadaptowania własnego życia do mającej właśnie miejsce sytuacji. Nic z tych rzeczy. Po prostu pewnego dnia (wyczekiwanego, co jasne) otrzymujesz w ramiona małego człowieka, słyszysz „to twoje dziecko” i… to tyle. Nie ma złotych porad, nie ma instrukcji obsługi, nie ma gotowych rozwiązań – od tej pory możesz liczyć jedynie na własne siły, sprzymierzone z siłami żony.

I to w ojcostwie jest najpiękniejsze!

 

Nic nie jest takie samo. Żaden dzień nie przypomina poprzedniego. Jest czysta improwizacja. Na twoich oczach rośnie życie, z dnia na dzień, a ty nie możesz pozwolić sobie na przegapienie choćby dwunastu godzin tego rozwoju, bo już trudno będzie ci odnaleźć się w tej rzeczywistości.

Pragnąc dać dziecku choćby minimum uwagi, na które zasługuje, będziesz musiał dosłownie i w przenośni stawać na głowie, bo do tego zmuszą cię jeszcze inne obowiązki, chociażby tak prozaiczne, jak utrzymanie rodziny. Możliwość porozmawiania z żoną na spokojnie, przy herbacie, bez konieczności wieszania w międzyczasie ubrań czy zapełnienia zmywarki będzie luksusem.

 

Brzmi to strasznie pesymistycznie? Niekoniecznie. Dopiero małżeństwo i ojcostwo – jak ta sól – nadają wielu z nas poczucie celu i misji. Stają się one górą, z którą tak wielu z nas chce się zmierzyć i ją po prostu zdobyć nie szczędząc sił i środków. Są Bieszczadami, dla których pragniemy rzucić to wszystko. Nadają smak życiu sprawiając, że po prostu musimy przestać żyć tylko dla siebie i mimo częstego niewyobrażalnego zmęczenia skupić się na rodzinnym niezapowiedzianym święcie, na które wzywa pierwszy ząbek.

Ale warto. Cholera, warto. Bo jeśli nie dla rodziny, to dla czego warto dziś stawać na rzęsach?

 


Przeczytaj pozostałe męskie spojrzenia na rodzinę


 

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Rodzina. I spełniasz marzenia

Kiedy myślę rodzina, to mam na myśli tę rodzinę, którą założyłem. A co to znaczy założyć rodzinę? To znaczy mieć dzieci

Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Marcin Jończyk, operator, dziennikarz, wspólnie z o. Adamem Szustakiem OP tworzy m.in. “Ballady i romanse”, tata Krzysia

 

Założenie rodziny to druga rzecz po zawarciu związku małżeńskiego, która sprawiła, że dotarło do mnie, że wreszcie nie mam dylematu co mam w życiu robić. To bardzo uwalniające.

 

To takie jakby dojrzewanie. Kiedy jesteś nastolatkiem prawdopodobnie nie masz jeszcze tego spokoju, że wiesz, co masz robić. Chcesz być odbierany jako spoko ziomek, który wyczilowany spędza dobry czas z ekipą #goodtimes #fun #selfie. Ale tak naprawdę nosisz w sobie kilka powodów do zmartwień: może rozkminiasz jak będziesz odebrany w nowym towarzystwie, czy nie wyglądasz głupio w tym aparacie ortodontycznym, czy Twoja ulubiona muzyka spodoba się znajomym, czy nie jesteś za niski. Wybacz, że wymieniłem takie przyziemne rzeczy. Oczywiście zastanawiasz się również gdzie skierować przyszłe kroki swojej egzystencji. Ale w tym wszystkim zdanie innych bardzo mocno na Ciebie wpływa. Twoje emocje wariują. I to jest normalne. Twój wygląd, upodobania, model telefonu w dużym stopniu narzuci Ci Twoje otoczenie. Może pójdziesz na studia tam, gdzie kolega? Jednak w tym wszystkim możesz być spokojny, bo przez cały czas, rdzeń, kręgosłup który masz w środku się nie rozpadnie. Ten rdzeń powstał właśnie w rodzinie i dzięki rodzinie, kiedy byłeś dzieckiem.

 

I kiedy pewnego dnia stajesz się mężem, ojcem napinka znika. Stajesz się mężczyzną. W końcu na serio wiesz, co masz robić. Rozwiniesz skrzydła. Zaczniesz spełniać marzenia, które do tej pory wydawały Ci się poza zasięgiem. Nie wiem jakie masz marzenia. Może objechać świat na motorze, ukończyć IRONMANA, zostać przedsiębiorcą roku w powiecie? Spełnisz je wszystkie. Ale w drugiej kolejności. Bo teraz Twoim największym marzeniem jest spełnienie marzeń Twojej żony i dzieci.

 

Aha. I jeszcze jedno. Teraz Ty będziesz odpowiedzialny za stworzenie kręgosłupa Twoich pociech, który być może sprawi, że poradzą sobie w życiu, i że ich marzeniem w przyszłości będzie założyć swoją rodzinę i móc ją kochać? Chyba się zrobiło zbyt rzewnie, więc lądujmy. Cokolwiek by się działo jesteś zwycięzcą, dzięki temu, że jesteś ojcem rodziny, wiesz czego chcesz, nie zatrzymasz się jeśli w coś wierzysz i jesteś w stanie iść pod prąd opinii i komentarzy innych ludzi. Oczywiście jeśli tylko Twoja żona uzna to za słuszne. A jeśli pojawią się komentarze, że jesteś pantoflem będziesz potrafił mieć mieć je tam, gdzie ich miejsce.

 


Przeczytaj pozostałe męskie spojrzenia na rodzinę


 

Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >