Nasze projekty
fot. Ilya Pavlov/Unsplash.com

Jak Matka Matce. Historie kobiet wysłuchanych przez Matkę Bożą Częstochowską

Oblicze Jasnogórskiej Matki widziało już miliony pielgrzymów, przybywających do Niej z różnymi prośbami. Wśród nich, wiele dotyczyło macierzyństwa. Kobiety, które tam przychodzą i stają przed Maryją proszą lub dziękują jak matka Matce…

Reklama

Kaplica Cudownego Obrazu na Jasnej Górze gromadzi miliony wiernych przychodzących do Matki Bożej z najróżniejszymi prośbami, wśród nich wiele dotyczy rodzicielstwa. Przyszłe mamy, ojcowie, dziadkowie, a nawet ciocie, czy wujkowie modlą się przed wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, prosząc o łaski, ale i wielokrotnie z ludzkiego punktu widzenia o cud – cud potomstwa, zdrowych narodzin. 

“Nasze dziecko jest cudem”

Katarzyna Maria Czukiewska – niejednokrotnie oddawała swoje sprawy Matce Bożej, nie inaczej było i tym razem. Z mężem bardzo pragnęli potomstwa, jednak starania trwały bardzo długo, a rezultatu nie było, aż do momentu kiedy to postanowili oddać wszystko Jasnogórskiej Matce, podczas nabożeństwa zawierzenia w Kaplicy Cudownego Obrazu. 

Pół roku później Katarzyna była w ciąży, mimo złego samopoczucia z synkiem wszystko było w porządku. Jesteśmy szczerze przekonani i wszystkim powtarzamy, że w naszym życiu zadziały się prawdziwe cuda. Nasze dziecko jest cudem! Jest dzieckiem maryjnym. Urodził się dwa tygodnie przed planowanym terminem. W sobotę, w dzień poświęcony Matce Bożej. Urodził się na tyle późno, że nie jest wcześniakiem, a jednocześnie na tyle wcześnie, żebym dała radę naturalnie przez to przejść. Dokładnie o to właśnie się modliłam! – Tak o swoim cudzie mówi Pani Katarzyna.

Reklama
Reklama

Oddać los Maryi

Swój los Matce Bożej Częstochowskiej postanowiła oddać także Justyna Klamka, która również przez wiele lat starała się o potomstwo. Nie był to dla niej łatwy czas. Cztery razy straciła ciąże, a jej małżeństwo znajdowało się w coraz większym kryzysie i niestety nie wytrzymało tej próby. 

To wtedy Justyna postanowiła oddać wszystko Maryi: Szłam do Matki Bożej Częstochowskiej. Nogi całe w bąblach i to takich, które podchodziły krwią. Ogromny ból. Wyczerpanie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne. Jednym słowem ciężar tej wędrówki… Umarłam wtedy dla świata, by narodzić się dla Pana Boga… Zostawiłam tam wszystko, co było zbędnym ciężarem, balastem grzechu, niewierności. Chciałam zacząć swoje życie od początku. Prosiłam Maryję o pomoc. Pragnęłam dziecka, pragnęłam rodziny. Sprawa mojego małżeństwa w sądzie biskupim nadal się toczyła, więc wiedziałam, że póki wszystko nie zostanie całkowicie wyjaśnione Matka Boża nie pomoże mi w zrealizowaniu tych planów… Zresztą, czy to były plany? Nie. Raczej niespełnione marzenia. I w zasadzie wtedy, tam, oddałam je Maryi, czując, że te pragnienia na zawsze pozostaną w sferze marzeń. Jedyne, na czym mi zależało, to być blisko Boga. Żyć w Nim na co dzień i jeśli to oznaczało, że miałabym żyć do końca samotnie, nie miałabym z tym problemu, ponieważ jeśli człowiek ma w sercu Jezusa, to nigdy nie jest samotny.

Po powrocie z Częstochowy, Justyna pełna optymizmu i nowych sił wróciła do swoich codziennych obowiązków, aż pewnego dnia Pan Bóg postawił na jej drodze kogoś nowego. Marcin był wdowcem i tatą czwórki dzieci. Oboje wiele przeszli, dlatego też doskonale nawzajem się rozumieli. I tak zaczęło się ich wspólne życie. 

Reklama
Reklama

Prosiłam Maryję, aby dała mi dziecko. Czy sądziłam, że Ona wyprosi mi aż tak wielką łaskę? Czworo dzieci odeszło do nieba – czworo przyszło… Po ludzku nikt nie wymyśliłby lepszego scenariusza, ale dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego. – tak Justyna podsumowuje swój cud z zawierzenia Czarnej Madonnie. 

Cuda za wstawiennictwem Matki Bożej Częstochowskiej

To zaledwie dwa przykłady w jaki sposób Matka Boża Częstochowska działa i jaką moc niesie ze sobą zawierzenie się w jej opiekę.  Historie te pochodzą z książki “Dzieci Boga. Świadectwa Matek” autorstwa Magdaleny Kamińskiej, która sama doświadczyła łask i cudów za wstawiennictwem Częstochowskiej Maryi. Postanowiła zebrać i spisać w formie wywiadów historie kobiet podobnych do niej. Zebrane historie opowiadają o nadziei, wierze, radości, miłości, ale i cierpieniu, bezsilności, czy niepokoju. Relacje wypełnione są poruszającymi, a przede wszystkim w pełni prawdziwymi słowami. Bohaterki wprost mówią co czuły i jak bardzo postanowiły oddać swoje plany Panu Bogu. 

materiały prasowe

KSIĄŻKA DOSTĘPNA TUTAJ >>>

Reklama

Świadectwa Mam ukazują głęboką wiarę i nadzieje jaką obdarzyły wizerunek Matki Bożej z Jasnej Góry, ale także to w jak różnorodny sposób można przeżywać szczęście, ale i cierpienie związane z macierzyństwem. 

Wśród Rozmówczyń jest m.in.:

– Mama, która po urodzeniu straciła czworo dzieci i dzięki pielgrzymowaniu oraz zawierzeniu doczekała się kolejnych, które przeżyły i dzisiaj są już dorosłymi ludźmi.

– Mama, której syn rodził się w dramatycznych okolicznościach a dzisiaj jest Paulinem.

– Mama, której proponowano aborcję z uwagi na chorobę dziecka, a dzięki modlitwie urodziła zdrowego synka.

Oprócz dwunastu świadectw Mam, w książce możemy znaleźć także kilka słów od Ojca Melchiora Królika, który blisko pięćdziesiąt lat spisywał na Jasnej Górze świadectwa cudów i łask otrzymanych za wstawiennictwem Maryi. O swoim niezwykłym zadaniu mówi tak: Ludzie, którzy dzielą się świadectwem i są o interwencji Matki Bożej w swoim życiu przekonani, wracają na Jasną Górę, by Jej podziękować. Nie raz, nie dwa, nie trzy… Przyjeżdżają systematycznie, polecając dalszej opiece siebie i swoje rodziny. Spotykamy się, rozmawiamy. Widzę, jak rosną wymodlone dzieci, jak później one same zakładają rodziny. 

Słowo wprowadzenia do książki napisał o. Krzysztof Wendlik – Przeor klasztoru Paulinów w Warszawie Diecezjalnego Sanktuarium Jasnogórskiej Matki Życia, podkreślając w nim, że do rąk czytelnika trafia zbiór świadectw o «życiu jako dialogu pomiędzy Stwórcą a stworzeniem». Dwanaście małżeństw jak dwanaście pokoleń Izraela i jak dwunastu Apostołów opowiada kobiecymi i matczynymi zarazem ustami o pasji życia, jaką Bóg wszczepił w serce człowieka. Ta żywa Ewangelia znajduje sobie kanwę – wspólny mianownik – w znaku pieszej pielgrzymki ku jasnogórskiemu sanktuarium, które już nie tylko emanuje cudem Kany Galilejskiej – małżeńskiej radości – ale idzie o krok dalej, wydając woń nazaretańskiego cudownego poczęcia, by w końcu pośród nocy mógł rozlec się śpiew betlejemskich aniołów.

pa/”Dzieci Boga. Świadectwa Matek”/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę