Fot. Maskacjusz / YouTube

„Ludzie, którzy chcą wiedzieć wszystko, oddalają się od Chrystusa”. Rozważanie ks. Pawlukiewicza o drodze do Emaus

W drodze do Emaus uczniowie rozprawiali i rozmawiali o wszystkim. Czuli się specjalistami od wszystkiego, Jezus nie był im potrzebny. Są tacy ludzie, którym Jezus jest niepotrzebny - jest potrzebna gazeta, wiadomości, rozmowa z kumplem, ale Kościół? Są ludzie, którzy chcą wiedzieć wszystko i tacy ludzie przeważnie oddalają się od Chrystusa.

Reklama

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej o sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były jakby przesłonięte, tak że Go nie poznali.
On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało».
Zapytał ich: «Cóż takiego?»
Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto, jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
Na to On rzekł do nich: «O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać wraz z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
W tej samej godzinie zabrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu, a z nimi innych, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.
(Łk 24, 13-35)

Ten rozpoznaje Chrystusa, kto kocha

Jezus rzeczywiście jest ten sam, ale ludzie Go dziwnie nie rozpoznają. Ktoś mówi, że przeszedł przez śmierć, przeszedł przez zmartwychwstanie. Pan Bóg robi co chce i jeśli oni mają trudności z rozpoznaniem Go to widać, że jest to wolą Bożą. Im ktoś bardziej miłuje, im ktoś jest bardziej bratem dla swoich bliźnich, tym łatwiej rozpoznaje Jezusa, natomiast jeżeli ktoś prowadzi dywagacje intelektualne na temat teologii wcielenia, teologii odkupienia, siedzi tylko za biurkiem, a ludzie dookoła boją się do niego podejść to taki człowiek nie rozpozna Chrystusa.

Nigdy nie nastąpiło „odczłowieczenie” Jezusa

Widziałem kiedyś film, w którym Jezusa po zmartwychwstaniu grało kilku aktorów. Każda scena z Jezusem to był inny aktor. Jakże to wciągało, jakże to dawało dużo do refleksji. Tak jest, Jezus do dzisiaj chodzi po ziemi, nigdy nie nastąpiło „odczłowieczenie”, „odwcielenie” – On nadal jest obecny pomiędzy nami, bo zresztą zapowiadał – nie opuszczę was aż do śmierci.

Reklama
Reklama

Dlaczego uczniowie nie mogą rozpoznać Chrystusa?

Jezus nie podpuszcza uczniów, naprawdę ich pyta jak widzą swoją sytuację, jak ją postrzegają. Dlaczego mają kłopoty z rozpoznaniem Chrystusa? Jak mówi Ewangelia – uczniowie rozprawiali i rozmawiali o wszystkim. Czuli się specjalistami od wszystkiego, Jezus nie był im potrzebny. Są tacy ludzie, którym Jezus jest niepotrzebny – gazeta jest potrzebna, wiadomości są potrzebne, rozmowa z kumplem – tu się coś dowiaduje, tu coś analizuje, ale Kościół? Co ma ci powiedzieć Kościół, banialuki o jakimś zbawieniu, jakimś tam odkupieniu. A to właśnie trzeba wiedzieć, że się nie wie. To jest bardzo dużo, kiedy człowiek wie, że nie wie. A oni rozmawiali i rozprawiali o wszystkim. Są ludzie, którzy chcą wiedzieć wszystko i tacy ludzie przeważnie oddalają się od Chrystusa. Tak jak dzisiaj jesteśmy świadkami oddalania się tych dwóch uczniów.

Jezus daje wolność decyzji

Gdyby Jezus powiedział „a teraz zatrzymajcie mnie, nalegajcie bardzo” to by nie była ich wolna wola, Jezus prowokując chciał się oddalić, żeby został zatrzymany. Może chciał, żeby Go poznali po łamaniu chleba. Pozostawił im wielką wolność. Nic ich nie namawiał. Powiedział co miał powiedzieć i teraz co ty z tym zrobisz – co chcesz to rób. Możesz pójść dalej, możesz zostać w gospodzie. To jest nieprawdopodobne jak Jezus daje wolność. Wiele matek, wielu księży, wielu wychowawców rzuciłoby się mówiąc: „nie idźcie dalej, chodźcie tutaj, gdzie wy leziecie, Jezus zmartwychwstał naprawdę!”. A Jezus cichutko – nie poszedł dalej, ale pokazywał jakoby miał iść dalej. Prowokował ich do takiego zakończenia jakie nastąpiło.

Do czego przybijasz swój wzrok?

Tyle jest historii Jezusa ile jest historii ludzi na Ziemi. Pan Jezus ma 6 miliardów kłopotów na Ziemi z nami i dla każdego szykuje niepowtarzalny wariant wyzwolenia i odkupienia, niepowtarzalny. Oni się chyba w pewnym momencie zaczęli domyślać, kto to jest, to nie był jednosekundowy błysk. Jezus stopniuje im tę dawkę poznania. Kiedy oni zamilkli, to jest pierwszy sukces Pana Jezusa, że przestali mówić, zatrzymali się smutni – zawsze, kiedy odchodzimy od Jezusa jesteśmy smutni. Potem, kiedy Jezus łamie chleb otwierają się im oczy, zostają od tego uwolnieni.

Reklama
Reklama

My też często nic nie widzimy, widzimy tylko wady innych. Ludzie mają przybity wzrok do telewizora, do komputera, do seksu, erotyki, do wad drugiego człowieka, do swojego fałszywego wyobrażenia. Nie ma trudniejszej rzeczy ponad życie wspólnotowe – czy to w rodzinie czy w zakonie, czy księża na plebanii. To jest najtrudniejsze. To jest najtrudniejsza rzecz, ale lepsza najtrudniejsza rzecz niż najgorsza samotność. Już samo to, że oznaką odejścia kogoś od Boga jest oznaka odejścia od ludzi. My księża bardzo często zauważamy to, że jakiś ksiądz, który potem zrezygnował z kapłaństwa, na początku tak zaczął znikać, tak go było mniej, gdzieś tam się zawieruszył i to był pierwszy znak, ze on odchodzi – odchodzi od Boga, bo odchodzi od wspólnoty, odchodzi z kapłaństwa.

zś/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę