Nasze projekty
Paweł Zalewski

Monarchia: szansa czy relikt?

Windsorowie, Pałac Buckingham, królowa, monarchia. Te niegdyś majestatycznie brzmiące terminy, wydają się dziś coraz bardziej groteskowe. Dzieje się tak za sprawą opinii publicznej, głównie prasy bulwarowej, która z życia brytyjskiej rodziny królewskiej serwuje nam tanią operę mydlaną. Rodzi to pytanie, czy w dzisiejszych czasach rację bytu mają jeszcze systemy monarchistyczne?

Reklama

Czym była monarchia?

Aby lepiej zrozumieć specyfikę monarchii, należy napisać kilka słów o tym, czym była ona na przestrzeni wieków. Z definicji jest to forma rządów, w której reprezentantem władzy suwerennej jest monarcha. Może to być monarchia dziedziczna, jak też elekcyjna (jak chociażby w dawnej Rzeczpospolitej). W starożytności monarchia charakteryzowała się władzą despotyczną. Następnie pojawiły się monarchie wczesnofeudalne, czyli z silną władzą monarchy, czy też stanowe, gdzie władza ta była ograniczona na rzecz np. stanu szlacheckiego. Zawsze natomiast monarchę uważano za pomazańca bożego, który ma naturalną (boską) legitymację do sprawowania władzy. Zmieniły to dopiero przetaczające się przez Europę rewolucje. Pojawiła się monarchia konstytucyjna, w której uprawnienia władcy określała konstytucja. Kompetencje zostały rozdzielone pomiędzy monarchę, a organ  przedstawicielski. Z czasem z monarchii konstytucyjnej wyrosła monarchia parlamentarna. Rola monarchy zaczęłą sprowadzać się do funkcji reprezentacyjnej, symbolu tradycji i tożsamości państwa.  

Monarchia brytyjska

Opinię publiczną na całym świecie najbardziej zajmuje monarchia brytyjska. Gorąco było już w latach trzydziestych ubiegłego wieku, gdy król Edward VIII postanowił poślubić dwukrotną rozwódkę Wallis Simpson. Skończyło to się jego abdykacją. Wszyscy natomiast pamiętamy tragiczną historię księżnej Diany i księcia Karola. Żył nią cały świat. Od tamtej pory, wraz z ciągłym rozwojem i wzrostem oddziaływania mediów, jesteśmy raczeni kolejnymi sensacjami. Aktualnie głównie za sprawą księcia Harrego i jego żony Meghan, którzy publicznie piorą książęco – królewskie brudy. Tak było ostatnio, kiedy wspólnie wystąpili w słynnym programie u Oprah Winfrey, wytykając członkom rodziny królewskiej chociażby rasizm.

“God save the Queen!”

Royale Family na Wyspach to jednak coś więcej niż skostniały, reprezentacyjny symbol czy temat prasy bulwarowej. Jej trwanie daje mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa poczucie konsolidacji narodowej, dumy, stabilizacji, ciągłości państwa, pewnej elitarności. Brytyjczycy bardzo mocno identyfikują się z panującymi Windsorami. “God save the Queen!”, jak śpiewają w hymnie. O ile nad Wisłą stwierdzenia w stylu “prezydent wszystkich Polaków” przyjmujemy z reguły zaledwie jako hasło wyborcze, to na Wyspach Elżbieta II rzeczywiście jest “królową wszystkich Brytyjczyków”, bez względu na poglądy polityczne. Oni naprawdę szaleją za Royale Family, uwielbiają żyć jej życiem. Dowodem na tą są zdjęcia setek tysięcy osób na każdej uroczystości rodziny królewskiej, czy to ślubach czy narodzinach kolejnego potomka. Od lat wszelkie badania wskazują, że zdecydowana większość Brytyjczyków uważa, że ich ojczyzna powinna pozostać królestwem. Monarchia brytyjska jest silna tradycją oraz szacunkiem, jaki mają do niej jej poddani. Mimo coraz liczniejszych skandali wizerunkowych. Dowodem na to jest ostatni wywiad księcia Harrego i Meghan, gdzie brytyjska opinia publiczna stanęła po stronie rodziny królewskiej, zaatakowanej przez księcia Sussexu i jego żonę.      

Reklama

Imperium brytyjskie

Wielka Brytania przez wieki była światową potęgą kolonialną. Dziś jest to już tylko wspomnienie, choć pewne reperkusje prawne ciągną się nadal. Chodzi m.in. o monarchię kanadyjską oraz australijską, które są państwami wspólnotowymi Wielkiej Brytanii. Łączy je osoba monarchy, czyli królowej Elżbiety II. Jest to pokłosie istniejącego niegdyś tzw. dominium brytyjskiego, czyli formy ustrojowej istniejącej w ramach imperium brytyjskiego. 

Kraje, które uzyskały suwerenność, zachowały unię personalną z Wielką Brytanią, poprzez symboliczną więź w postaci tworzonej Wspólnoty Narodów, skupiającej dawne kolonie brytyjskie, które uznają brytyjskiego monarchę za własnego władcę. W krajach tych co chwilę jednak pojawiają się pomysły zmiany ustroju. Idee republikańskie są szczególnie żywe w Australii. Martyna Woźniak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, w swoim artykule zatytułowanym “Perspektywy Kanady i Australii w kontekście ich przynależności do Commonwealth” podsumowuje tę sytuację następująco: “wielce prawdopodobny jest fakt, iż Australia po śmierci królowej Elżbiety II będzie chciała przeprowadzić referendum w tej sprawie. Kanadyjczycy najprawdopodobniej potrzebują większego powodu do tak poważnego ruchu, aniżeli samo objęcie tronu przez księcia Karola”. Niezależnie od statusu ustrojowego Australii i Kanady, symbole monarchistyczne systematycznie znikają z ich przestrzeni publicznej, a większość mieszkańców nie jest nawet świadoma, jaki zamorski monarcha nad nimi panuje. 

Monarchie na świecie

Na świecie funkcjonuje obecnie ok. 50 monarchii. Wystarczy rozejrzeć się po Europie i wymienić królestwa Norwegii, Danii, Szwecji, Niderlandów, Hiszpanii czy Belgii. Można wspomnieć również o księstwach Liechtensteinu, Monako czy Andory., Funkcjonują one więc w państwach dosyć zamożnych. Są to oczywiście monarchie w formie bardzo symbolicznej. Nazywane są częściej “ukoronowanymi demokracjami”, gdzie król nie rządzi, a panuje. Jego istnienie ogranicza się do funkcji reprezentacyjnej. Stanowi też dochodową atrakcję turystyczną. Wyjątkiem jest Księstwo Lichtenstein. W tym przypadku suweren ma duże kompetencje, jak chociażby brak odpowiedzialności prawnej za podejmowane decyzje, wybiera sędziów, ma prawo weta, powołuje premiera i rząd, zatwierdza ustawy. Co ciekawe większość obywateli księstwa opowiada się za poszerzeniem zakresu jego władzy.

Reklama

Większość europejskich monarchii przystosowała się do współczesnych czasów. Zacierają się kultywowane od wieków tradycje. Monarchowie wyszli do przysłowiowego “ludu”. Na antenie Poranka Rozgłośni Katolickich dr Wioletta Wilk-Turska poruszyła ważną kwestię dotyczącą różnicy między większością istniejących dziś monarchii, a monarchią brytyjską: “dlatego świat tak bardzo interesuje się monarchią brytyjską, a nie monarchią szwedzką, nie monarchią hiszpańską czy jakąś inną, ponieważ poszły one w kierunku daleko idącego unowocześniania. Jeżeli królowa jeździ na rowerze wśród swoich poddanych, to oczywiście można powiedzieć, że jest to fajne i kumpelskie, ale nie rozbudza to tak naszej wyobraźni, jak królowa jadąca karetą, która ma 300 lat. Widzimy monarchię brytyjską jak żywą bajkę, albo lekcję historii. Proszę sobie wyobrazić, że tylko w Wielkiej Brytanii została zachowana tradycja prawdziwej koronacji, która jest wyświęceniem monarchy według wzoru wyświęcania biskupa. Jest to uroczystość o charakterze religijnym. W innych krajach europejskich mamy po prostu intronizację”.

Jak jest w Norwegii?

Przykładem mniej znanej na świecie monarchii jest chociażby Norwegia. Myślę, że imię Haralda V Glucksburg niewiele komukolwiek mówi. A to właśnie on, od 1991 roku zasiada na norweskim tronie. W przeciwieństwie do Windsorów, norweska rodzina królewska uważana jest za bardzo liberalną. Jej członkowie starają się na wielu płaszczyznach żyć jak pozostali obywatele. Ich dzieci uczęszczają do publicznych przedszkoli i szkół. Ponadto uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu. Spacerują, podróżują, jeżdżą na nartach. Co ciekawe, podobnie jak w Wielkiej Brytanii, większość norwegów opowiada się za utrzymaniem monarchii. 

Szwedzcy przeciwnicy monarchii

Każda światowa monarchia posiada swoich antymonarchistów. Tu ciekawym przykładem jest liberalna Szwecja, gdzie od 1973 roku panuje Karol XVI Gustaw. Rodzinie królewskiej zarzuca się tam, że wykorzystują prywatne ceremonie, robiąc z nich medialny spektakl, aby zachować popularność i wpływy, a co za tym idzie korzyści ekonomiczne. Ponadto szwedzcy przeciwnicy monarchii zarzucają jej archaiczność, absurd formy dziedziczenia, nierówność wobec prawa, czy wreszcie duże koszty utrzymania dworu królewskiego. Mimo postępującej liberalizacji społeczeństwa, zdecydowana większość szwedów jest przywiązana do monarchii i opowiada się za jej pozostawieniem. W przeciwieństwie jednak do Wielkiej Brytanii, Karol XVI nie cieszy się w swojej ojczyźnie takim splendorem jak Elżbieta II w Zjednoczonym Królestwie. Znaczna część Szwedów widziałaby na tronie jego córkę Wiktorię.   

Reklama

Dzisiejsze monarchie borykają się też z innymi problemami, nie tylko natury wizerunkowej, czy problemów z antymonarchistami. W wielu państwach podnoszone są kwestie prawowitości sprawowanej władzy. Zazwyczaj są to problemy bardzo złożone, jak chociażby w Królestwie Hiszpanii, gdzie działa tzw. ruch karlistowski. Swego czasu doprowadzili oni do trzech powstań zbrojnych. Między sobą różnią się również monarchiści włoscy. Dzielą się oni na dwie grupy. Pierwsza optuje za ukoronowaniem potomka króla de facto Huberta II, druga natomiast to legitymiści, którzy odwołują się do organizmów państwowych istniejących przed zjednoczeniem. Jak wspomniałem są to jednak kwestie bardzo złożone, i każda z nich wymagałaby oddzielnego, dość szerokiego omówienia.

Monarchia Watykan

Ciekawym przykładem jest Watykan, który przecież także jest monarchią. Papież, przynajmniej w teorii, skupia w sobie władzę wykonawczą, ustawodawczą i sądowniczą. Wybierany jest elekcyjnie (konklawe) i dożywotnio. Do Soboru Watykańskiego II każdy nowy następca świętego Piotra był koronowany. Procesu tego zaniechał dopiero Paweł VI. Przekazał on tiarę koronacyjną na cele charytatywne. Koronacja została definitywnie zniesiona w konstytucji apostolskiej w latach dziewięćdziesiątych. W ten sposób zerwano z wielowiekową tradycją. Z kolei Jan Paweł II zrezygnował z lektyki, czyli papieskiego tronu noszonego na ramionach przez członków dworu papieskiego. Zastąpił go papamobile. Ewidentnie więc Watykan ulega demonachizacji.

Wątek polski

Do dziś mamy w naszym kraju zwolenników wprowadzenia monarchii, tzw. monarchistów. Historia XX wieku podsuwa nam dwa ciekawe przykłady. W 1918 roku Polska wróciła na mapę Europy właśnie jako monarchia. Rada Regencyjna była bowiem niczym innym, jak organem zastępującym króla. Snuto plany ukoronowania księcia Stefana Karola Habsburga-Lotaryńskiego. Jak wiemy zwyciężył jednak model republikański. Kolejnym ciekawym przykładem był pomysł osadzenia na tronie polskim jednego z Windsorów – księcia Kentu Jerzego. Zabiegał o to w czasie II wojny światowej premier rządu RP na uchodźstwie Władysław Sikorski. Co ciekawe opowiadali się za tym także przeciwnicy polityczni generała, jak chociażby Stanisław Cat-Mackiewicz czy Ignacy Matuszewski. Nic z tego jednak nie wyszło, bo niedoszły polski monarcha zginął w tajemniczej katastrofie lotniczej w roku 1942, podobnie zresztą jak rok później Naczelny Wódz.

Monarchia jako ustrój ma oczywiście swoje wady i zalety. Na przestrzeni wieków sprawdzała się jednak bardziej niż demokracja czy republikanizm. Może warto ją przedefiniować i pochylić się nad nią, szczególnie w świetle dzisiejszego kryzysu ustroju w świecie cywilizacji zachodniej. W świecie, gdzie nic już nie jest stałe i pewne.

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite