Fot. Bárbara Hernández/Cathopic

Pokolenie JPII zamiast „odnawiać oblicze tej ziemi”, zabija w Polsce katolicyzm

Brak przekazywania wiary dzieciom, to jedna z głównych przyczyn sekularyzacji w Polsce. Sama zaś postać Jana Pawła II rozrywana jest dziś przez dwie szkodliwe narracje. Dla osób 35+ Wojtyła to najczęściej jedynie pomnik, zaś dla młodszych członków naszego społeczeństwa papież Polak to mem, którego nie potrafią traktować poważnie.

Reklama

Kremówka

„Gdy kapitalizm zastąpił komunizm, Ducha Świętego zastąpiła kremówka” – tak 11 lat temu pisał na łamach czasopisma „Pressje” Krzysztof Mazur. „Zabiliśmy proroka” brzmiał tytuł tego artykułu, jak i całego numeru pisma. Dziejowa rola Jana Pawła II dla Polski dobiegła końca, gdy pojawiła się demokracja. Od początku III RP do momentu zakończenia procesu kanonizacyjnego papież Polak był dla polskiego społeczeństwa symbolem zwycięstwa nad komuną, następnie stał się totemem kulturowym i zbiorem anegdot – na czele z Franciszkańską 3, „Barką”, wycieczkami górskimi, nartami i kremówkami. Nie potraktowaliśmy jego nauczania poważnie. Zamiast „odnawiać oblicze tej Ziemi”, postawiliśmy na tani sentymentalizm. Papież nie był dla nas przywódcą religijnym, ale gwiazdą rocka.

Pytanie jednak, czy efekt mógł być inny, skoro atmosfera towarzysząca papieskim pielgrzymkom przypominała pełen blichtru rockowy festiwal? Szumnie witany na lotnisku, wielkie sceny, na których występował i cały ten przemysł tworzony pod pretekstem wizyty papieża – koszulki, kubki, długopisy, okolicznościowe albumy, dewocjonalia, filmy dokumentalne. To wszystko samo w sobie nie było przecież złe, jednak jeśli ten pontyfikat pamiętamy jest przede wszystkim przez pryzmat papieskiego brandui mało istotnych anegdot, to już gorzej.

Po ponad dekadzie od postawienia tej słusznej diagnozy warto zapytać, co z postacią Jana Pawła II działo się później.

Reklama
Reklama

Pomnik

Równolegle do procesu „kremówkowania” papieża następował proces monumentalizacji jego postaci. Stopniowo kremówka była wypierana przez pomnik. Od momentu, w którym proces kanonizacyjny dobiegł końca, jak grzyby po deszczu rosły w polskiej przestrzeni publicznej kolejne podobizny papieża Polaka. Mam wrażenie, że co druga salka parafialna, co trzecie rondo i co czwarta ulica noszą już w Polsce imię Jana Pawła II.

Równolegle do procesu „kremówkowania” papieża następował proces monumentalizacji jego postaci

Proces ten od pewnego czasu jest jeszcze bardziej dynamiczny. I to z kilku powodów. Pokolenie JPII to osoby mające dziś 35 lat i więcej, dla których pontyfikat Jana Pawła II, a następnie jego śmierć, są najważniejszymi doświadczeniami generacyjnymi. Zdecydowana część polskiego duchowieństwa, jak i świeckich, uznaje papieża Polaka za kogoś wyjątkowo bliskiego. To niepowątpiewalny autorytet, który powinien spajać polskie społeczeństwo. Jeśli więc mamy do czynienia ze spadkiem religijności wśród młodego pokolenia, to odruchowo sięgamy do wizerunku Wojtyły, aby sekularyzację zatrzymać. Świętość papieża-Polaka ma być zarówno orężem, dzięki któremu walczymy o polski „rząd dusz”, jak i tarczą, dzięki której bronimy Kościół przed atakami tych, którzy chcą katolicyzm zniszczyć i zdyskredytować. Dziedzictwo Jana Pawła II jest mniej istotne od jego pomnika. Jana Pawła rzadko się dziś czyta, często zaś używa jako potężną broń lub obronę w walce z sekularyzacją.

Reklama
Reklama

Jana Pawła rzadko się dziś czyta, często zaś używa jako potężną broń lub obronę w walce z sekularyzacją.

Mem

Gdy umierał Jan Paweł II miałem 11 lat. Siłę i charyzmę papieża z Polski znam tylko z archiwalnych nagrań. Pamiętam jak przez mgłę 21:37. Nie wiem, czy sam byłem przygnębiony, czy tylko oglądałem przygnębienie moich rodziców. Wchodziłem w etap świadomego katolicyzmu, kiedy papieżem był już Benedykt XVI. Dla mojego osobistego doświadczenia kulturowa otoczka towarzysząca pontyfikatowi Jana Pawła II nie była zachętą, lecz wręcz przeciwnie – w okresie licealnego buntu raczej zniechęcała do Kościoła. Może dlatego mniej oburza mnie dziś obojętność lub szyderstwo, jakie towarzyszy postaci Jana Pawła II w Internecie.

Osoby, które tworzą dziś kulturę memów, a które stworzyły popularną „cenzopapę” są najczęściej o kilka lat młodsze ode mnie. W tym czasie oprócz „kremówkowania” i monumentalizacji Jana Pawła II pojawiło się jeszcze jedno zjawisko, z którym musimy się mierzyć. Kościół w Polsce to w oczach młodych osób najczęściej instytucja przemocowa i pełna hipokryzji. Instytucja, która stawia wysokie wymagania moralne, a do niedawna nie było miesiąca, w którym byśmy nie słyszeli o kolejnych skandalach związanych z wykorzystywaniem małoletnich i kobiet przez duchowieństwo. Relacja między medialnym wizerunkiem Kościoła, a rzeczywistością jest trudna do ustalenia. Trudno jednak zamykać oczy i żyć w przekonaniu, że problem jest wykreowany przez media.

Reklama

Wszechobecność wizerunków JPII, powierzchowna recepcja jego dziedzictwa i tani sentymentalizm to pożywki dla kultury memów, które oburzają dziś chyba wyłącznie reprezentantów pokolenia JPII. Dla mnie to dziś najmniejszy problem. Dużo większym problemem jest katolicyzm pomnikowy. Pomniki mogą być doniosłe, napawać dumą z przeszłości, przypominać wspaniałe dziedzictwo. Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia to wybitne postaci, które wspaniale błyszczą w muzealnych gablotach lub największych placach polskich miast. Czy jednak podane w ten sposób mogą kogokolwiek nawrócić?

Katolicyzm kojarzy się z nudną akademią w szkole, a nie żywą wiarą rodziców i dziadków

Katolicyzm kojarzy się z nudną akademią w szkole, a nie żywą wiarą rodziców i dziadków. W wielu badaniach społecznych widać przecież, że jednym z głównych powodów ateizacji młodych Polaków jest brak przekazywania im wiary przez starsze pokolenie. Jak to możliwe, że pokolenie, które miało „odnowić oblicze tej ziemi”, jednocześnie nie wychowuje swoich dzieci w katolickiej wierze? Polski katolicyzm wcale nie był tak potężny, sprawiał jedynie takie wrażenie. Okazał się pomnikiem, nie żywą wiarą całego pokolenia.

Ziarno

Źródłową opowieścią dla chrześcijaństwa jest nadzieja. Młodzi ludzie potrzebują dziś oswobodzenia z lęku i poczucia bezradności. Chrystus właśnie taką radykalną nadzieję wlał w serca Apostołów. Takiej radykalnej nadziei i dziś potrzebujemy. Nie powinniśmy się obawiać, że pomnikowość Jana Pawła II przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli był prorokiem, w co nie chcę wątpić, jego dziedzictwo wyda w końcu owoc obfity, nawet jeśli teraz będzie musiało chwilowo obumrzeć. Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia, Centrum Myśli Jana Pawła II, Magazyn Apokaliptyczny 44, Teologia Polityczna, Instytut Kultury św. Jana Pawła II w Rzymie na Anglicanum, to tylko kilka środowisk i instytucji, które inspirowane nauczaniem papieża Polaka, wykonują mrówczą pracę u podstaw. I tej mozolnej pracy, a nie kolejnym papieskim dożynkom, powinniśmy kibicować.

Nie powinniśmy się obawiać, że pomnikowość Jana Pawła II przynosi efekt odwrotny do zamierzonego


Już dziś, 6 grudnia 2022, w krakowskiej siedzibie Klubu Jagiellońskiego odbędzie się spotkanie „Dlaczego pokolenie JPII zabija w Polsce katolicyzm?„. Szczegóły wydarzenia TUTAJ.

O nadziei chrześcijańskiej, a także roli katolicyzmu w postchrześcijańskich czasach można przeczytać TUTAJ.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę