FOT. MAZUR,CATHOLICCHURCH.ORG/Stacja7

„Nie dajcie się zmylić”. Benedykt XVI – wielki teolog, jasny przekaz wiary

Nie ma problemów ten wielki teolog z oceną, czy wiara w człowieku rodzi się z głębi nauki, czy w zwykłym geście czułości rodzica, który jest dla dziecka namiastką Bożej miłości już tu na ziemi.

Reklama

Wiara nie rodzi się w pustce, w jakimś pozaświatowym kontakcie człowieka z Bogiem. Ona rodzi się w konkretnym miejscu i czasie – w domu dzieciństwa, w krajobrazach młodości, wśród konkretnych ludzi. Wiara nie jest zespołem poglądów. Ważne jest, w co wierzymy, ale jeszcze ważniejsze, Komu wierzymy (Kraków 2006r.).

Kiedy trwają między nami dyskusje: czy zabierać dzieci do kościoła (bo przeszkadzają innym), jak przekazywać im wiarę, co zrobić, żeby nie odchodziły z Kościoła, jak sprawić, by przekazywana wiara nie sprowadzała się jedynie do moralności, a do prawdziwego zaufania Bogu w dobrą nowinę, w bezgraniczną miłość do nas, w Królestwo niebieskie… Prorok naszych czasów daje bardzo prostą odpowiedź, byśmy nie bali się myśleć, że wiara kiełkuje w konkretnym miejscu i czasie, że budzi się w nas na wspomnienie domu, na wspomnienie krajobrazów dzieciństwa i młodości.

Nie ma ten wielki teolog problemu z tym, że ktoś pomyśli: to tradycja, przyzwyczajenie, sentymentalizm. Nie ma problemów z oceną, czy wiara w człowieku rodzi się z głębi nauki, czy w zwykłym geście czułości rodzica, który jest dla dziecka namiastką Bożej miłości już tu na ziemi. Początek wiary każdego człowieka jest inny i nikomu nie wolno zabierać żadnej okazji na spotkanie Boga. Do czego bowiem wrócą nasze dzieci, jeśli się pogubią w życiu, a nie będą miały przed oczyma „krajobrazu dzieciństwa” związanego z Bogiem, z Kościołem?

Reklama
Reklama

Bez Boga człowiek nie wie, dokąd zmierza, i nie potrafi nawet zrozumieć tego, kim jest.

Zachwycił mnie papież Benedykt XVI tym przekazem. Wielki teolog, który potwierdza, że wiara jest prosta i jednoznaczna. Przestrzega nas przed uleganiem wszystkim „powiewom nauki, które jawią się jako jedyne postawy godne współczesnej epoki”. W wywiadzie „Światłość świata” przypomniał historię, która go rozbawiła, kiedy usłyszał w telewizji, że naukowo udowodniono korzyści płynące z matczynej czułości wobec dziecka. Prawdy, które są oczywiste, które każdy człowiek zna, muszą być potwierdzane naukowo, by do nas trafiły. Zmuszał nas w ten sposób papież do samodzielnego myślenia. Nie potrzebujemy mieć naukowo udowodnione, że czułość rodzica ma korzyść dla dziecka, podobnie jak nie musimy mieć naukowo udowodnionej czułości Boga wobec nas. Proste.

Nie potrzebujemy mieć naukowo udowodnione, że czułość rodzica ma korzyść dla dziecka, podobnie jak nie musimy mieć naukowo udowodnionej czułości Boga wobec nas. Proste.

Kiedy jeszcze nie mieliśmy o tym pojęcia, On od dawna przestrzegał, że „dyktatura relatywizmu”, zmiękczania prawd wiary, zasad, prawa, doprowadzi nas do momentu, w którym „jedyną miarą rzeczy jest tylko własne ja i jego zachcianki”. 

Reklama
Reklama

Dziś widzimy jak bardzo miał rację, zwłaszcza, kiedy mówił to w kontekście krajów zachodnich. Przecież wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nic w ostatnich latach nie sponiewierało nas bardziej niż kultura skupienia na własnym ja i własnych zachciankach.

CZYTAJ: Najczęściej bawili się „w proboszcza”. Tak wyglądało dzieciństwo braci Ratzingerów

Nie dajcie się zmylić!

Słowa, które wygłosił w Krakowie w 2006 roku, proste kilka zdań od wielkiego teologa są niesamowitą wskazówką do wychowania dzieci. Wiara jest prosta, rodzice muszą zrobić wszystko, by zbudować w swoich dzieciach „krajobraz” życia z Bogiem, nie mogą zmiękczać zasad i praw w imię źle pojmowanej miłości i to cała recepta, by dzieci – gdziekolwiek kiedyś będą i jakkolwiek się pogubią – miały gdzie sięgnąć. Żeby w tych momentach wracał spokój domu rodzinnego, skojarzonego z Bogiem, z wiarą i z lepszym życiem, w którym to Bóg jest na pierwszym miejscu, to dzięki Bogu człowiek wie dokąd zmierza i tylko dzięki Bogu wie, kim jest. „Dyktatura relatywizmu” przed którą ostrzegał nas papież, dziś daje takie efekty, że dzieci nie tylko nie wiedzą, jakie jest ich powołanie, ale właśnie czasem nie wiedzą, kim są. 

Reklama

Trwajcie mocno w wierze! Nie dajcie się zmylić! Napisał papież w swoim testamencie, jako ostatnie przesłanie do nas. Często wydaje się, że nauka ma do zaoferowania niepodważalne spostrzeżenia, które są sprzeczne z wiarą katolicką. Od sześćdziesięciu lat towarzyszę drodze teologii, zwłaszcza biblistyki, i widziałem, jak wraz ze zmieniającymi się pokoleniami upadają pozornie niewzruszone tezy, które okazywały się jedynie hipotezami…. Widziałem i widzę, jak z plątaniny hipotez wyłoniła się i na nowo wyłania racjonalność wiary. Jezus Chrystus jest naprawdę Drogą, Prawdą i Życiem.

Dajemy się zmylić. Przecież często ulegamy tym „niewzruszonym tezom” uderzającym w prawdę i zapominamy o racjonalności wiary. Zapominamy kto jest Drogą, Prawdą i Życiem.

„Jezu kocham Cię”

Ze wszystkich wielkich myśli, jakie ten wielki papież – teolog zdążył nam przekazać przez całe swoje życie, jako ostatnie zdanie wybrał właśnie taką. Jedyną Prawdę, Drogę i Życie, pokazał nam całym swoim pontyfikatem, całym wysiłkiem (jak sam twierdził) darowanego od Boga dodatkowego życia po abdykacji i pokazał nam także swoim ostatnim zdaniem tu na ziemi.

Wstawiaj się za nami papieżu Benedykcie XVI. Dziękujemy!

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę