video-jav.net

Meksykańskie rewolucje papieża

W tekście dotyczącym spotkania Franciszka z patriarchą Cyrylem, napisałem, że wśród wydarzeń, które będą rezonować jeszcze długo po powrocie z Meksyku z pewnością znajdzie się reprymenda Franciszka skierowana do hierarchów tamtejszego Kościoła. Nie upłynęło wiele czasu, a pierwsze echa zaczęły głośno rozbrzmiewać.

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

13 lutego papież Franciszek wygłosił zdecydowanie jedno z najmocniejszych przemówień swojego pontyfikatu. Tego dnia skierował do meksykańskich biskupów słowa emocjonalne, krytyczne i bardzo odległe od jakiegokolwiek wyważenia. Najłatwiej streścić je cytatem: Nie potrzebujemy książąt, tylko wspólnoty świadków Chrystusa! Przemówienie spotkało się oczywiście z dużym niezadowoleniem duchownych, ale również ze sporym zaskoczeniem – choć Franciszek dał się już poznać jako kategoryczny sędzia, jego słowa ocenione zostały jako nieproporcjonalne.

 

Choć trudno być sędzią we własnej sprawie, meksykański episkopat jest relatywnie zadowolony z funkcjonowania tamtejszego Kościoła. Główne grzechy hierarchów i przeszkody w głoszeniu Chrystusa, jakie wymienił Franciszek (m.in. duma, brak przejrzystości, ciążenie ku korupcji) według nich w żaden sposób nie charakteryzują tego, z czym zmaga się lokalny Kościół. Pozostają zatem dwie opcje – albo Franciszek za pomocą tego wystąpienia chciał trafić do ogółu biskupów na całym świecie, co jest mało prawdopodobne ze względu na raczej niską medialność tego spotkania albo diagnoza meksykańskich biskupów na temat kondycji własnej wspólnoty jest zbyt optymistyczna.

 

meksyk

 

Warto podkreślić, że obiektywnie Kościół meksykański nie wygląda źle na poziomie statystycznym – czterech na pięciu obywateli kraju to zadeklarowani katolicy, a ruchy sekularystyczne i antyklerykalizm to zjawiska stosunkowo marginalne. Czyżby zatem papież popełnił błąd?

 

Dziś, po miesiącu od płomiennego wystąpienia papieża, nadal trudno to ocenić. Magazyn meksykańskiej archidiecezji Desde la fe staje w obronie i delikatnie kontruje narrację papieża sugerując puentą tekstu, że Głowa Kościoła uległa podszeptom złych doradców. Jest rzeczą oczywistą, że papież nie wie wszystkiego o wszystkim i że korzysta z rady swoich ekspertów oraz że rzetelnie przygotowuje się do swoich apostolskich podróży. Wydaje się zatem niemożliwe, by Franciszek nie wiedział, co mówi, do kogo i w jaki sposób, a to sugerowałaby rozbieżność ocen.

 

Wydaje się, że kluczem do oceny intencji Franciszka jest wspomniany wyżej tygodnik wydawany pod patronatem arcybiskupa stolicy kraju. Duchowny jest stereotypowo uważany za przeciwieństwo ideału kapłańskiego ubóstwa i skromności, któremu hołduje papież Franciszek. Nie jest tajemnicą, że kard. Norberto Rivera Carrera posiada liczne powiązania z elitą polityczną, co przy obecnej linii Stolicy Apostolskiej ma mu wróżyć rychłe opuszczenie najbardziej prestiżowej funkcji w meksykańskiej hierarchii. W 2012 roku, gdy papież Benedykt XVI wybrał wizytę w diecezji innej niż prowadzona przez kard. Carrerę, sugerowano, że za tą decyzją stoją te same przesłanki, które zmotywowały Franciszka do ostrego przemówienia.

 

meksyk

 

Uczciwość wymaga jednak wzmianki o bezkompromisowości kardynała, który bez wahania nałożył ekskomunikę na polityków popierających ustawę zezwalającą na aborcję do końca pierwszego trymestru ciąży, za co został publicznie pochwalony przez urzędującego wtedy papieża Benedykta XVI.

 

Jak widać, trudno o jednoznaczną ocenę tej nie czarno-białej postaci.

 

Powyższa historia odsłania jednak kolejne rzeczy, których dowiadujemy się o papieżu Franciszku u progu czwartego roku pontyfikatu. Wbrew powszechnemu przekonaniu o nieustającej łagodności, cichości i cierpliwości, Wikariusz Chrystusa potrafi oraz pragnie być konkretny, ostry i bardzo stanowczy. Choć nie mamy pewności, czy rzeczywiście kard. Carrera jest uosobieniem dla szerokiej grupy adresatów papieskich upomnień, pewne jest, że na listę kategorycznych zakazów Franciszka dołącza zasiadanie przy suto zastawionym stole władzy. Szczególnie wtedy, gdy wierni cierpią niedostatek w wyniku piętnowanej przez Franciszka tzw. kultury odrzucenia.

 

To ważna lekcja nie tylko dla meksykańskich biskupów, ale też dla hierarchów lub po prostu chrześcijan całego świata.

 

Biada nam, pasterzom, jeśli pozwalamy Oblubienicy Chrystusa błądzić, ponieważ porozstawialiśmy namioty tam, gdzie nie sposób znaleźć Oblubieńca – spuentował swoje przemówienie Franciszek. Kościół wygodnych pasterzy, którym nie chce się biegać za owcami stoi na antypodach jego wyobrażeń o chrześcijańskiej wspólnocie.

 

Jeśli ktoś miał co do tego wątpliwości, po meksykańskiej wizycie nie ma prawa ich mieć.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Siostry na celowniku

Ostatnie tygodnie przyniosły w Polsce dyskusję na tematy okołozakonne. Na celowniku za sprawą nierzetelnych publikacji i produkcji filmowych znalazły się siostry. Ich bezbronność wpadła pod obcas publicznego osądu

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nie jest to nic nowego. Spontaniczny szturm na zakonnice przypuszcza się u nas regularnie przy różnych okazjach, a nawet bez okazji. Pozbawione sensownego aparatu medialnego, który prostowałby wszelakie dezinformacje, pozostają bezradne wobec obraźliwych publikacji takich, jak niedawne głośne dyskusje dotyczące depresji i prób samobójczych w zakonach klauzurowych, które przedstawiają ekstremalny margines w charakterze normy. Siostry związane ręce mają również wobec głośnego ostatnio filmu Niewinne i wiążącymi się z nimi przekłamaniami, które oburzyły część katolickiego środowiska. Ale również na innych gruntach zakonnice bywają regularnie zaczepiane – w zeszłym roku warszawskie szarytki zostały oskarżone w mediach o handlowanie gruntami, choć w rzeczywistości chciały jedynie zbudować w swoim ogrodzie ośrodek pomocy dla potrzebujących. Realizacja ich pragnienia opieki nad biednymi i chorymi została zablokowana z powodów zupełnie prozaicznych i – co do czego nie mam wątpliwości – propagandowych. A to tylko jeden z przykładów.

 

Nie inaczej jest w szerokim świecie. Wielki Tydzień Roku Pańskiego 2016 ma bowiem przynieść sądowe rozstrzygnięcie sporu, który tylko z pozoru dotyczy jedynie małego zgromadzenia na mapie Stanów Zjednoczonych. Można się bowiem spodziewać, że wyczekiwany wyrok wskaże kierunek, w którym podąży pojmowanie wolności religijnej w państwach Zachodu.

 

W środę, 23 marca, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wysłucha oświadczeń i zeznań przedstawicieli katolickich organizacji w sprawie zwolnienia ich z obowiązku zapewniania swoim pracownikom ubezpieczeń pokrywających zabiegi i procedury niezgodne z katolicką moralnością. W pierwszej połowie 2012 roku administracja prezydenta Baracka Obamy wprowadziła bowiem przepis, zobowiązujący pracodawców do zapewnienia pracownikom planów ubezpieczeniowych obejmujących między innymi leki wczesnoporonne i antykoncepcyjne. Wstępnie wyjątek miał dotyczyć jedynie tych organizacji katolickich, które w określonym terminie dostarczą dokumentację udowadniającą, że zatrudniają jedynie osoby wierzące, które tego planu kategorycznie sobie nie życzą, ponieważ obejmują segmenty usług niezgodnych z ich światopoglądem.

 

Problem leży jednak nie w sumieniu pracowników, a w przekonaniach pracodawców – w praktyce taki przepis oznacza, że klasztory i zgromadzenia prowadzące działalność charytatywną w postaci szpitali lub poradni muszą zapewniać zatrudnianym przez siebie specjalistom usługi medyczne i farmakologiczne niezgodne z nauczaniem Kościoła Rzymskokatolickiego. Uchylanie się od tego obowiązku zostało obarczone grzywną w wysokości, która jest nie do uniesienia dla niemal wszystkich katolickich instytucji.

 

Naturalnie taka rozbieżność zaowocowała konfliktem, który po niemal 4 latach wkracza w decydującą fazę sięgającą Sądu Najwyższego USA. I chociaż eksperci nie przewidują wyroku pomyślnego dla strony kościelnej, ważne jest, że urzędnicza niesprawiedliwość została nagłośniona, a katolicki głos – usłyszany.

 

Tym bardziej, że jedną z najbardziej poszkodowanych organizacji będzie zgromadzenie Małych Sióstr Ubogich zajmujących się opieką nad osobami starszymi, pozbawionymi środków na leczenie. Siostry prowadzące kilkadziesiąt domów opieki na terenie USA zostały postawione przed arcytrudnym dylematem, który – jeżeli władza sądownicza nie zaliczy ich działalności do wyjątków gwarantowanych przez Akt Przywrócenia Wolności Religijnej z 1993 roku – musi zakończyć się dla nich tragicznie. Mają bowiem do wyboru albo zaprzestać działalności albo uczynić swoje placówki miejscami ekskluzywnie katolickimi zarówno w kwestii podopiecznych i pracowników. A o tym żadna z sióstr nie chce słyszeć.

 

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że administracja Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej USA wpisała na listę wyjątków, zwolnionych z części wymaganych ustawowo świadczeń wobec pracowników, największego amerykańskiego pracodawcę – Armię – a także międzynarodowe korporacje takie jak Visa czy Pepsi. Powody stojące za tą decyzją nie są związane z kwestiami światopoglądowymi, ale ekonomicznymi. Jak zauważają Siostry w oświadczeniu opublikowanym na swojej stronie internetowej – jeżeli istnieją powody, dla których można zrezygnować z realizacji pełni planu przewidzianego przez Departament, wolność religijna stoi w ich pierwszym rzędzie i upomina się o sprawiedliwość.

 

Upomniał się o nią również papież Franciszek podczas swojego wystąpienia w filadelfijskiej Independence Hall. Okazując swoje wsparcie dla biskupów, zakonnic i wszystkich katolików, kończąc swoje wystąpienie apelował: Obyście bronili tych praw, a zwłaszcza waszą wolność religijną, gdyż została wam ona dane przez samego Boga. Ten z pozoru ogólnikowy zwrot został zgodnie z papieską intencją odczytany w kontekście tych burzliwych wydarzeń.

 

Środowe wydarzenie to z pewnością jedynie etap w decydującej fazie sporu. Na ostateczne rozwiązania przyjdzie nam zapewne czekać jeszcze dłużej. Warto jednak śledzić to amerykańskie przeciąganie liny, bo pod pozorem przepychanki o świadczenia zdrowotne odbywa się batalia o pryncypia: fundamenty demokracji, wolność religijną i katolicką swobodę czynienia dobra.

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę "Miłosierdzie to imię Boga" - wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Kup teraz!

 

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >