video-jav.net

Infantylizm przerośnięty

Znów tak zwany artysta zapragnął skupić na sobie nieco uwagi mediów

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W miniony weekend Gazeta ośmieliła się kolejny raz wypuścić porcję antykościelnego jadu. Tym razem skorzystała z wypowiedzi tzw. artysty, który zapragnął skupić na sobie nieco uwagi mediów. Występując w środowisku tak jasno zdeklarowanym przeciwko prawdzie, normom i wartościom trzeba się do wywiadu bardzo dobrze przygotować i przekroczyć jakąś granicę, najlepiej rozpiętą między absurdem a chamstwem. Nic więc dziwnego, że styl prezentowanego wywiadu okazał się wulgarny i prostacki, a kolejne wypowiedziane brednie, jako kompilacja amunicji stale stosowanej w mediach utrzymywanych z kasy państwowej, przewidywalne i nudne.

Nieborak miotający się we własnych wypowiedziach poddany powinien być jakiejś minimalnej obróbce redakcyjnej w trakcie wywiadu lub przy jego autoryzacji. Nie stało się tak w tym przypadku. Można zatem było, choć nie warto, dowiedzieć się m. in. że lansowany przez Gazetę artysta jedną stroną swojej osobowości zafascynowany jest złem przeciętnego katolika, który trupy noworodków trzyma w lodówce, ale druga strona jego jaźni gardzi Szatanem katolików – zdaje się – widząc w nim psa („to jest jakiś sukinsyn”) na korzyść własnego Szatana. Przerażające brednie.

Po niedzieli było jeszcze gorzej. Ponieważ przedstawiciel Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Przed Sektami zdecydował, że złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie upublicznionych wypowiedzi tego starszego pana, on sam opublikował na swoim profilu na Facebooku komunikat przypominający przeprosiny za słowa wypowiedziane w wywiadzie dla Gazety.

W tym internetowym komunikacie prosił z kolei, aby go nie pouczano. Wówczas umożliwiono mu występ w telewizji. No cóż, jaka telewizja tacy artyści. Tam, w studiu TVN, orzekł, że większość własnych opinii wyraża pod publiczkę, głosi swoje deklaracje bez wiary w ich sens, jedynie dla poszerzenia kręgu swoich odbiorców. Musiało się tam również znaleźć – takie to przewidywalne i smutne – zdanie będące już niemal charakterystycznym idiomem tego wspierającego się wzajemnie towarzystwa: „Sam jestem katolikiem, bo ochrzczono mnie. Nie wystąpiłem o apostazję.”

Ten jazgot i chaos w sprawie, na którą oczywista reakcja sama się narzuca, jest według mnie kolejnym sygnałem wskazującym istnienie w tamtym środowisku węża, który zjada sam siebie zaczynając od ogona. Żeby się za szybko nie pożarł jest sztucznie podpompowywany, niestety także pieniędzmi podatników. Ale to w tym temacie nie wszystko.

Znam sytuację, która miała miejsce w jednej z krakowskich podstawówek. Ów tzw. artysta został zaproszony i opłacony, aby śpiewał dla maluszków i dzieci nieco starszych. Oczywiście zrobił to prezentując swój własny repertuar. Przedstawił wówczas także własną posturę, mimikę i gesty. Zastanawiam się czego spodziewali się rodzice przed koncertem, co myśleli w trakcie i czy szczęśliwi byli po nim.

Wprowadzili tego pana, jak lisa miedzy kurczątka, bo jest popularny? Bo ładnie śpiewa? Bo teksty jego utworów najlepiej nadają się do deprawowania własnych dzieci? Przecież można wydać trochę pieniędzy i iść na koncert na mieście. Można nawet, o zgrozo, zabrać na ten spektakl własne dziecko… Ale żeby do szkoły? To jest właśnie infantylizm przerośnięty.

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Szatański cyrograf w polskiej oświacie

Jest taka granica upadku, która powinna wywoływać przeraźliwy wrzask, stawiający wszystkich na nogi. Taką granicą jest na pewno celowe deprawowanie dzieci. Taka granica właśnie została przekroczona... Larum nie słychać.

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Naprawdę dziwne są losy rządzących Polską ludzi. Przyszłość rządzących obecnie może być jeszcze dziwniejsza, a może nawet straszna dlatego, że bardzo pokręcone są ich drogi. Bardzo zawiłe i skomplikowane są również drogi tych, którzy zmuszeni są za nimi podążać. Jest jednak granica upadku, która powinna wywoływać przeraźliwy wrzask, stawiający wszystkich na nogi. Taką granicą jest na pewno celowe deprawowanie dzieci. Taka granica właśnie została przekroczona… Larum nie słychać.

Minister oświaty odpowiada (mam nadzieję) za polską edukację, która jest od długiego czasu polem różnych eksperymentów. Nie da się już ukryć, że przynoszą one zamierzone (ale dla narodu zapewne nieoczekiwane) cele. Inżynieria  społeczna w polskiej szkole na wielu płaszczyznach trwa w najgorsze. Gdy jednak nawet pojedyncza, oświatowa stróżka staje się ewidentnym zagrożeniem duchowym dla dzieci to sytuacja naprawdę jest bardzo groźna, alarmowa. Odpowiedzialność za ten stan, może przekroczyć wyobraźnię wszystkich pracowników ministerstwa razem wziętych.

Szatański cyrograf w polskiej oświacie

Jedno z polskich wydawnictw umieściło w podręczniku dla klas szóstych, w dziale ORTOGRAFIA, tekst, który rozpoczynają takie zdania: „Tego wieczoru diabełek siedział pod sosną. Właśnie zjadł kilka ostatnich okruchów ciasteczka, które dał mu piekarz. Zaczął nasłuchiwać – w pobliżu płakała dziewczynka. Diabełek postanowił ją namówić, by oddała mu duszę. Podszedł do niej.”

W taki sposób rozpoczyna się – może ktoś ocenić, że „naiwnie” – scena kuszenia dziewczynki przez diabła, który pojawił się całkiem wyraźnie i planowo w szkolnym podręczniku. Autorem książki jest Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe. Zapewniam, że każde kolejne zdanie w tekście jest gorsze i bardziej perfidne. Oto próbka:

„- Jesteś taka smutna. W zamian za twoją duszyczkę obdarzę cię wszystkim, co zechcesz.

– Mój braciszek jest chory, cały czas leży w łóżku, a lekarz nie daje nadziei. Uzdrów go, a oddam ci duszę i pójdę z tobą choćby do samego piekła. Diabełek wymamrotał zaklęcie. Zaszumiały drzewa.” Wystarczy?…

Jak do tej pory alarm w internecie robią wydawcy miesięcznika Egzorcysta. I kolejni poinformowani użytkownicy sieci.

Sama minister w momencie, gdy właśnie została zaproszona do kolejnej ekipy rządowej, powinna skorzystać z okazji i świadoma faktów węszyć, ścigać, uczulać media, łapać się za głowę i włosy z niej wyrywać, przeliczać nakład wydanych podręczników i egzemplarze już sprzedane. Następnie wysyłać do szkół, rodziców i konkretnych dzieci listy polecone i priorytetowe. Ona tymczasem pytana… nie odpowiada na pytania.

Wydaje mi się, że przemilczenie danych personalnych osoby obecnie zarządzającej polską edukacją jest z kilku powodów właściwe, ale coś trzeba robić w oświacie, przynajmniej z tym jednym problemem.


Uwaga!

W związku z komentarzami użytkowników, jako uzupełnienie zamieszczamy dalszy ciąg cytatu z wymienionego wyżej podręcznika:

"Było już późno, gdy dwójka podróżników zmęczona wędrówką dotarła pod ziemię. Natychmiast wezwał ich do siebie ojciec diabełka i krzyknął:

-Nie mogę dłużej czekać! Podejdź bliżej, ludzkie stworzenie, i powiedz, co obiecał ci mój syn w zamian za twą duszę. Czy mówił ci, jakie są warunki?

-Tak zawarłam z pańskim synem przymierze i, choć strach mnie ogarnia, zostanę tutaj.

-Nieważne, czy w zamian za duszę chciałaś dukaty czy nowe wstążki. Każda obietnica będzie spełniona. Choć właściwie jestem ciekaw. Powidz, co ci obiecał.

– Że mój brat będzie zdrów – odparła poważnie Krystyna.

-Co?! Powtórz! – zawył ojciec diabełka – Nie mogę zabrać duszy osobie, która chce dobrze dla drugiego człowieka. To byłoby niehonorowe. W moim synu trudno będzie obudzić prawdziwie złego ducha, ale muszę to jakoś przeżyć.

– I co się teraz wydarzy? – zapytała strwożona dziewczynka.

– Szykuj się na powrót do brata. Nie martw się, jest i będzie zdrów. Idźcie już, niedługo na niebie pojawi się zorza."

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >