Nasze projekty

Stanowisko rektora UKSW ws. materiału TVN24. „Niezgodny z prawdą”

"Z olbrzymim ubolewaniem i zażenowaniem odebrałem materiał telewizji TVN, który traktuję jako nieuprawniony, niezgodny z prawdą, nieetyczny i co najgorsze – nastawiony na bezrefleksyjne niszczenie człowieka" - pisze ks. prof. Ryszard Czekalski, rektor UKSW.

fot. domena publiczna

Na stronie internetowej Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego opublikowano stanowisko rektora uczelni, ks. prof. Ryszarda Czekalskiego, w sprawie materiału TVN24.

Publikujemy treść stanowiska rektora UKSW:

Szanowni Państwo, wobec rozpowszechniania i powielania nieprawdziwych, zniesławiających informacji pragnę przedstawić Państwu stanowisko, mając nadzieję, że wpłynie ono na rzetelne postrzeganie tematu, któremu w sposób całkowicie nieuprawniony nadano ton sensacji.

Reklama

Z olbrzymim ubolewaniem i zażenowaniem odebrałem materiał telewizji TVN, który traktuję jako nieuprawniony, niezgodny z prawdą, nieetyczny i co najgorsze – nastawiony na bezrefleksyjne niszczenie człowieka. Tym bardziej, że motywacją – opartego o pomówienia i nieuprawnione insynuacje – medialnego ataku na mnie są względy materialne. Jest nim mieszkanie, o którym – podobnie jak o jego właścicielce – nagle przypomnieli sobie krewni. Krewni, którzy przez lata nie wykazywali najmniejszego zainteresowania rzekomo bliską im osobą. Takie współdziałanie dwóch zaangażowanych stron (osób ubiegających się o majątek i dziennikarza telewizji TVN) doprowadziły do powstania reportażu, w którym wiele jest niedomówień i chwytliwych emocji. Te ostatnie wywołano poprzez działania nieuczciwe, a co gorsza postępując w sposób niehumanitarny i urągający prawom człowieka. Bo jak inaczej określić najście osoby chorej w centrum opiekuńczo-leczniczym? Jak inaczej określić wykorzystanie jej złego stanu fizycznego i psychicznego? Tym bardziej jest to bulwersujące!

Wykorzystanie kłamstwa i podstępu by dostać się do placówki opiekuńczo-leczniczej by za wszelką cenę mieć materiał nie można uzasadniać interesem społecznym. Jest wiele metod zbierania materiału dziennikarskiego, które pozwalają dotrzeć do prawdy nie łamiąc przy tym prawa i nie czyniąc tego w sposób urągający drugiemu człowiekowi. Pod pozorem chęci ukazania prawdy (niestety tylko tej medialnej) zdeptano godność ludzką i posłużono się kłamstwem dla osiągnięcia celu jakim jest sensacyjność. Ta zaś przekłada się na oglądalność czy klikalność materiału.

A prawda? Gdzie ona jest i ile znaczy? Cóż – tę potraktowano niezmiernie instrumentalnie, albo zupełnie pominięto. Tak jak pominięto moje stanowisko i fakty w nim zawarte. Gdyby autor reportażu zechciał je przybliżyć jego materiał nie byłby wówczas tak emocjonujący i sensacyjny. Rzetelność i obiektywizm będące filarami dziennikarstwa legły w gruzach.

Reklama

W materiale TVN nie odnajdziemy kluczowych informacji. Choćby o tym, że od prawie 30. lat pozostaję w bliskich, przyjacielskich relacjach z panią Emilią. Przez te kilkadziesiąt lat byłem z nią i jej najbliższym przyjacielem w dobrych i złych momentach ich życia. Razem z nimi dzieliłem radości i smutki, wspierałem i pomagałem w sytuacjach trudnych – kryzysowych. Także wtedy, gdy opuścili ją najbliżsi, gdy potrzebowała szczególnej opieki, którą otrzymała ode mnie i od członków mojej rodziny. Krewnych występujących w materiale telewizyjnym niestety z nami w tym trudnym czasie nie było.

Do pełnej, dożywotniej opieki nad panią Emilią – jestem zobowiązany przede wszystkim przez wzgląd na naszą długoletnią – wręcz rodzinną relację. W ostatnich latach było to najpierw wspieranie w codziennych obowiązkach osoby samodzielnej, mieszkającej w swoim mieszkaniu. Niestety wraz z wiekiem przyszła choroba a jej charakter sprawił, że niezbędna stała się całodobowa opieka medyczna połączona z naszym wsparciem. Dziś oprócz lekarzy i opiekunów opiekę sprawuję zarówno ja sam, jak i moja siostra. Z pełnym oddaniem i sercem dbamy o to, by z godnością i w jak najlepszych warunkach mogła znosić trud walki z chorobą. Oboje mamy nadzieję, że Emilia wróci jeszcze do swojego mieszkania. Ono czeka na nią.

Wiele lat temu pani Emilia, będąc w pełni świadomą swoich czynów jasno wyraziła swoją wolę. Ta została w pełni zabezpieczona i przeze mnie zostanie do końca wykonana.

Reklama

Chcę by wybrzmiało to wyraźnie: nie jest i nigdy nie było mi potrzebne czyjekolwiek mieszkanie, czy czyjekolwiek dobra materialne. Przyszło mi wykonać wolę drugiego – bliskiego mi człowieka i tę wolę wykonam, bo do tego się zobowiązałem. A pomoc niesiona kiedyś zdrowej, pełnej radości, dystyngowanej – a dziś schorowanej, wymagającej nieustannej pomocy i niestety upokorzonej wspomnianym materiałem kobiecie jest moim obowiązkiem. Obowiązkiem prawdziwego przyjaciela.

Dziś przychodzi mi się zmagać z fałszywymi oskarżeniami chociażby o brak odpowiedzi na korespondencję od krewnych, która to nigdy do mnie nie dotarła, o działanie z chęci zysku czy też z insynuacjami relacji osobistych mających rzekomo łączyć mnie z panią Emilią. Są to pozbawione prawdy zarzuty i trudno tłumaczyć się z takowych.

Całe moje życie – to prywatne, to związane z posługą Kościołowi i to zawodowe – związane ze światem nauki i edukacji, oparte było i jest o wartości leżące u podstaw wiary katolickiej. Do nich zalicza się miłość, prawda, poświęcenie i poszanowanie drugiego człowieka. Z Panią Emilią byłem i będę nadal – niosąc jej pomoc, której tak bardzo potrzebuje.

Informuję także, że wobec rozpowszechniania informacji nieprawdziwych, szkalujących i naruszających dobra osobiste: moje, Pani Emilii i Uniwersytetu – podjąłem zdecydowane kroki prawne.

Ks. Ryszard Czekalski

Reportaż o rektorze UKSW w TVN24

W reportażu „Superwizjera” TVN24 „Ksiądz rektor i pani Emilia” przedstawiono historię zawarcia umowy dożywocia między rektorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego ks. prof. Ryszardem Czekalskim a 88-letnią kobietą – panią Emilią. Kobieta na podstawie umowy zawartej z rektorem przekazała mu swoje mieszkanie w zamian za dożywotnią opiekę.

Według autora materiału, mimo iż rektor zobowiązał się do domowej opieki nad kobietą, ta od ponad roku przebywa w miejskim ośrodku opiekuńczym, który opłacany jest z jej własnej emerytury. Do tego umowa zawarta pomiędzy księdzem a seniorką miała zostać podpisana bez wiedzy jej rodziny oraz osób, które na co dzień faktycznie sprawowały nad nią opiekę. Zignorowany miał zostać również wcześniej spisany testament kobiety.

Po emisji materiału rektor UKSW wydał krótkie oświadczenie, w którym stwierdził, że reportaż zawiera „bezpodstawne ataki i oskarżenia oraz ogrom nieprawdziwych informacji”, a tym samym uderza w dobre imię jego i pani Emilii. Zapowiedział też „stosowne kroki prawne” z uwagi na „naruszenie dóbr osobistych”.

Na doniesienia medialne zareagowali również abp Adrian Galbas, Wielki Kanclerz UKSW, i biskup płocki Szymon Stułkowski (ks. prof. Czekalski jest inkardynowany do diecezji płockiej). Rzecznicy archidiecezji warszawskiej i diecezji płockiej poinformowali we wspólnym oświadczeniu, że obydwaj hierarchowie zwrócili się do ks. Czekalskiego o złożenie wyjaśnień dotyczących historii opisanej w materiale medialnym TVN24.

uksw.edu.pl, maj

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas