кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Scena 1: Oto poczniesz i porodzisz Syna

Jakże się to stanie, skoro nie znam męża ?

Polub nas na Facebooku!

Poznali się na studiach.

On mówi, że była inna niż wszystkie dziewczyny – bardzo elegancka. Zawsze dbała nawet o najdrobniejszy szczegół w swoim ubiorze. I jeździła samochodem. Ale nie z wygody. Miała siostrę z zespołem Downa. Odbierała ją z przedszkola.

Ona mówi, że był zawsze uśmiechnięty. Chłopak, dla którego nie ma sytuacji bez wyjścia. Kochał piłkę nożną.

Po ślubie wyjechali w długą podróż. Kupili bilet do Australii, tylko w jedną stronę. Planowali spędzić tam całe życie i zrealizować największe pragnienie – stworzyć dużą rodzinę.  Wytrzymali rok. Ale przeżyli wyjątkowe Boże Narodzenie – na plaży.

Po powrocie do Polski zaczęły się spełniać ich pragnienia. Znaleźli pracę. Urodziła się ich pierwsza córka – Magda. A potem na świat przychodziły kolejne dzieci: Zuzia, Karol i Konstancja zwana Tunią. Powrót był błogosławieństwem. Byli o tym mocno przekonani.

Scena 1: Oto poczniesz i porodzisz Syna

Po czwartym dziecku przyszedł kryzys. On miał kłopoty w pracy, ona była zmęczona byciem matką. Chciała odpocząć. Zorganizować się na nowo. Bała się kolejnej ciąży. I wtedy wydarzyło się coś dziwnego. Była Wielka Sobota, poszli na Liturgię Paschalną. Słuchali czytań i psalmów. Śpiewali i modlili się całą noc. Niezapomniane dla niej stały się słowa jednej z pieśni – o ofierze Abrahama – jego niezłomna wiara, gotowość do poświęceń i totalne zaufanie do Boga Ojca. Nigdy nie poczuła się tak wolna. Nigdy nie poczuła tak wyraźnie, jak przestaje się bać. Jak otwiera się na życie. Wkrótce począł się Jurek. Termin narodzin Jurka: 25 grudnia 2010 roku, Boże Narodzenie!

Zwiastowanie to nie był jeden moment w historii świata. Zwiastowanie dokonuje się każdego dnia. Każde kolejne dziecko jest przyjściem Boga na świat.


Maryjo, która sama przyjmowałaś niespodziewaną nowinę, pomóż wszystkim kobietom, które boją się przyjąć nowe życie. Dodaj im odwagi i siły, by potrafiły zaufać i powierzyć wszystko Bogu Ojcu.



Scena 2: Oto ja Służebnica Pańska

Niech mi się stanie według słowa Twego



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Jutro Niedziela – IV Wielkanocna B

Jak zostać dobrym przywódcą? Trzeba uczyć się od Najlepszego. Od Jezusa.

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Władzę dostaje się nie po to, żeby z niej korzystać dla własnych uciech i komfortu życia, ale po to, aby służyć innym. Dobry wódz rezygnuje z siebie, swoich potrzeb i oddaje się na służbę aż po śmierć, aż do końca, zawsze przy swoim stadzie.

Prawdziwy wódz, głowa rodziny, menadżer, kierownik, któremu została powierzona władza, bierze odpowiedzialność za tych, których mu powierzono. Dobry Pasterz, to nie najemnik, który widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka.

Zarządzanie, to odpowiedzialność, a nie korzystanie z przywilejów nadanych funkcją.

Dobry przywódca potrafi poprowadzić swój naród w imię dobrych wartości, w stronę wolności i lepszego życia dla każdego obywatela. Dobry kierownik zna doskonale każdego członka swojego zespołu, zna jego potrzeby i zrobi wszystko, aby każdy czuł się doceniony, znał swoją wartość. Dobry ojciec, głowa rodziny zawsze chroni swoje dzieci przed złem i niesprawiedliwością.

Jezus uczy, jak być prawdziwym przywódcą. Jak być dobrym pasterzem.

PUNKT WYJŚCIA


IV NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO · Rok B ·KOLEKTA · Modlimy się, abyśmy doszli do niebiańskiej radości, podążając za niebiańskim Pasterzem • KOLOR: białyCZYTANIA: Dzieje Apostolskie 4,8-12 • Psalm 118,1.8-9.21-23.26.28 • Pierwszy List św. Jana Apostoła 1 3,1-2 • Ewangelia według św. Jana 10,11-18

• CHMURA SŁÓW •  

Jutro Niedziela - IV Wielkanocna B

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Dziejów Apostolskich

(Dz 4,8-12)

Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka - którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych - że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

Oto Słowo Boże

[01][02]

PIERWSZE CZYTANIE

Jedyne Imię Dz 4,8-12

KSIĘGA: Dzieje Apostolskie • AUTOR: Łukasz • CZAS POWSTANIA: ok. 80 r.

KATEGORIA: opowiadanie


O KSIĘDZE Dzieje Apostolskie opisują rozwój i wzrost młodego Kościoła. Rodzi się on ze śmierci i zmartwychwstania Chrystusa oraz zesłania Ducha Świętego Pierwszych dwanaście rozdziałów poświęconych jest historii Kościoła w Jerozolimie oraz misji Piotra. Widać w nich już, jak Dobra Nowina stopniowo przekracza granice Izraela, wychodząc ku poganom Od rozdziału trzynastego uwaga Łukasza skupia się na św. Pawle, który staje się ewangelizatorem świata pogańskiego. Jego pobyt w Rzymie przed męczeńską śmiercią i głoszenie Ewangelii wszystkim narodom to ostatni obraz, z jakim Łukasz pozostawia nas w lekturze Dziejów Apostolskich.

KONTEKST •. W trzecim rozdziale Dziejów Apostolskich Piotr w imię Jezusa Zmartwychwstałego dokonuje cudu – uzdrawia chromego od urodzenia (3,1-11). Dzieje się to w świątyni Wokół Piotra i Jana błyskawicznie gromadzi się tłum, wobec którego Piotr odważnie głosi Dobrą Nowinę o Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Z tego powodu Piotr i Jan zostają aresztowani i doprowadzeni przed Sanhedryn, gdzie podczas przesłuchania także odważnie głoszą kerygmat (Dz 4,1-12). Przywódcy ludu ostatecznie puszczają ich wolno w obawie przed reakcją ludu (Dz 4,18-22). Prześladowany Kościół modli się i odważnie głosi Słowo Boże, przyciągając wciąż nowych wierzących (Dz 4,23-37). 

ZANIM USŁYSZYSZ W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy mowę Piotra przed Sanhedrynem. Apostoł potwierdza, że za cudem uzdrowienia sparaliżowanego stoi dobrze znany Żydom Jezus Chrystus z Nazaretu, którego ukrzyżowali. Ujął się za nim Bóg, wskrzeszając go z martwych. Cytując Psalm 118,22, Piotr mówi o Jezusie, który stał się głowicą węgła, najważniejszym kamieniem w budowli Izraela, który oni odrzucili. Tylko w Jego imieniu jest zbawienie wszystkich.

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU


W mowie Piotra przed Sanhedrynem pojawiają się trzy ważne elementy:

• Po pierwsze, historii Jezusa ziemskiego, Ukrzyżowanego, nie da się odłączyć od historii Zmartwychwstałego. Piotr, tłumacząc przełożonym cud, który się dokonał, wskazuje wyraźnie na dobrze im znanego Jezusa Chrystusa z Nazaretu. Ten sam, którego skazali i który przeszedł haniebną drogę krzyża i odrzucenia, został przez Boga zrehabilitowany i wywyższony. Krzyż bez zmartwychwstania pozostałby tylko niezrozumiałym i tragicznym wydarzeniem. Zmartwychwstanie bez ziemskiego życia, wierności i krzyża Jezusa byłoby z kolei niemożliwe i mało czytelne. Zmartwychwstały to wciąż ten sam Jezus, który mieszkał w Nazarecie, uzdrawiał, nauczał i wędrował po Galilei oraz Judei.

• Po drugie, Piotr dla wyrażenia tego, kim jest Jezus, cytuje Pisma, konkretnie Psalm 118. Wszystkie historie o Zmartwychwstałym wskazują na Pisma jako pewnego świadka Mesjasza. Słowo Boże to gwarancja spotkania ze Zmartwychwstałym.

• Po trzecie, mówiąc o imieniu Jezus, w którym Bóg daje zbawienie wszystkim bez wyjątku, Piotr używa języka, który nawiązuje do objawienia się Boga Mojżeszowi w krzewie gorejącym (Wj 3) i do Salomonowej modlitwy dedykacji świątyni (1 Krl 8). Bóg w dialogu z Mojżeszem przedstawił się jako: Jestem, który jestem, czyli Bóg bliski swojemu cierpiącemu ludowi. W imieniu Jezus bliskość Boga objawiła się w nowy, niesłychany sposób. Z kolei Salomon prosił, aby lud, wzywając imienia Bożego obecnego w świątyni, mógł zawsze liczyć na Boże miłosierdzie i przebaczenie. W Jezusie Boże imię opuszcza świątynię jerozolimską i niesie zbawienie ludziom wszystkich czasów.

CZY WIESZ, ŻE…


SANHEDRYN (hebr. סנהדרין Sanhedrin, gr. συνέδριον Synedrion), inaczej Wysoka Rada, był w Izraelu najwyższą żydowską instytucją religijną i sądowniczą, wspomnianą w źródłach po raz pierwszy w 203 r. p.n.e. Sanhedryn zbierał się w Jerozolimie na Wzgórzu Świątynnym i składał się z 71 członków, głównie arystokracji saducejskiej. Od czasu Machabeuszów w skład sanhedrynu wchodzili także faryzeusze. Przewodniczącym sanhedrynu był z urzędu arcykapłan.

KAMIEŃ WĘGIELNY hebr. eben pinna. Fundament każdej budowli wymaga, aby narożniki, miejsca, gdzie zbiegają się ściany, były szczególnie mocne i stabilne. Z tego powodu w starożytności umieszczano tam masywny kamień narożny, traktując to jako rozpoczęcie budowy. Kamień ten stał się w Biblii symbolem. Określano nim Syjon jako fundament wiary (Iz 28,16), przywódcę ludu (Za 10,4), czy cierpiącego i odrzuconego sprawiedliwego (Ps 118,22). W NT obraz odnosi się do Jezusa, który zastępuje Syjon, staje się fundamentem dla każdego wierzącego.

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 118,1.8.9.21-23.26.28)

REFREN: Kamień wzgardzony stał się fundamentem.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,

bo Jego łaska trwa na wieki.

Lepiej się uciekać do Pana,

niż pokładać ufność w człowieku.

Lepiej się uciekać do Pana,

niż pokładać ufność w książętach.

Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał

i stałeś się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących

stał się kamieniem węgielnym.

Stało się to przez Pana

i cudem jest w naszych oczach.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,

błogosławimy was z Pańskiego domu.

Jesteś moim Bogiem, chcę Ci podziękować:

Boże mój, pragnę Cię wielbić.

[01][02]

PSALM

Kamień węgielny Ps 118 1.8.9.21-23.26.28

PSALM  118 • AUTOR: lewita • CZAS POWSTANIA: czasy powygnaniowe, po 586 r. przed Chr.


O PSALMIE •  Psalm 118 należy do gatunku dziękczynienia indywidualnego. To modlitwa człowieka, który patrząc na swoje życie, przeżyte próby i cierpienia, wzywa zgromadzenie Izraela i wszystkich wierzących do oddania chwały PanuZe względu na regularną, rytmiczną strukturę psalm ten mógł być recytowany w świątyni jerozolimskiej w formie: głos prowadzącego  – dziękujcie Panu bo jest dobry, odpowiedź chóru – bo jego łaska trwa na wieki.

ZANIM USŁYSZYSZ • Pierwsze cztery wersy to wezwanie do dziękczynienia. Wersety 5-18 opisują cierpienia i zbawienie, którego doświadczył modlący się człowiek • Kolejne, do w. 28, to opis radosnego świętowania ocalenia, które wierzącemu przyniósł Pan • Bramy sprawiedliwości, przez które wchodzi, to bramy świątyni; w nich ogłasza się sprawiedliwość Boga Zbawcy i ufającego mu Izraelity • On sam porównuje się do kamienia odrzuconego przez budujących, który w planie Bożym stał się głowicą węgła, kamieniem spajającym budowlę • Psalm odśpiewany w IV Niedzielę Zmartwychwstania każe nam myśleć o Jezusie Zmartwychwstałym tym, który stanowi fundament naszej wiary i czyni stabilnym budowany przez nas życiowy dom.

CYTATY


Psalmista o tym, na kogo naprawdę można liczyć: Lepiej się uciekać do Pana, niż pokładać ufność w książętach.

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z I listu św. Jana Apostoła

(1 J 3,1-2)

Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

Oto Słowo Boże

[01][02]

DRUGIE CZYTANIE

Umiłowanie życia 1 J 3,1-2

Pierwszy List św. Jana • NADAWCA: św. Jan • SKĄD:  Efez • DATA: koniec I w. • ADRESACI: kościoły w Azji Mniejszej


O KSIĘDZE Celem pisma skierowanego do chrześcijan w Azji Mniejszej jest walka z szerzącymi się herezjami i podziałami w młodych wspólnotach chrześcijańskich Autor, używając stylu i pojęć właściwych dla czwartej Ewangelii, mówi o Bogu jako światłości, która pociąga do życia w świetle, wystrzegania się wpływu świata i fałszywych nauczycieli (Jan nazywa ich antychrystami 1 J 2,22) Życie dzieci Bożych to nie tylko unikanie grzechu, lecz przede wszystkim praktykowanie najważniejszego przykazania miłości (1 J 3,18). To tu właśnie pojawia się najkrótsza i najbardziej wymowna definicja Boga: “Bóg jest miłością” (1 J 4,16).   

KONTEKST W trzecim rozdziale swojego listu Jan przypomina swojej wspólnocie o powołaniu i godności dzieci Bożych (3,1-5). Wynika z tego konieczność unikania grzechu (3,4-9) oraz zachowywania przykazań, w sposób szczególny przykazania miłości. 

ZANIM USŁYSZYSZ W dzisiejszym drugim czytaniu apostoł każe wspólnocie przyjrzeć się miłości Boga Ojca, który nie tylko nazwał, ale rzeczywiście uczynił ich swoimi dziećmi. Świat nie rozpoznał nowej tożsamości wierzących, bo nie zna Boga. Równocześnie dziecięctwo Boże zapowiada jeszcze większe rzeczy, których wierzący doświadczą w chwale Bożej, gdzie staną się podobni do swojego Pana i ujrzą Go twarzą w twarz.

 

TRANSLATOR


Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec. W tekście oryginalnym jak wielką, jakiego rodzaju miłością (gr. potape) obdarzył nas Ojciec. Jan wydaje okrzyk zachwytu nad wielkością, głębią, niezasłużonością miłości, którą obdarzył nas Bóg. Nie tylko nazwał nas swoimi dziećmi, ale rzeczywiście nas nimi uczynił. W Jezusie staliśmy się wszyscy synami i córkami Boga nie w przenośni, lecz dosłownie.

Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Poznanie w Biblii oznacza nie tylko zdobycie wiedzy, działanie związane z ludzkim intelektem. Jest to przede wszystkim nawiązywanie relacji miłości, troski i bliskości. Świat nie zna, czyli nie chce mieć nic wspólnego z uczniami Chrystusa (a nawet ich nienawidzi), ponieważ nie pokochał Boga. Poznanie może też oznaczać uznanie kogoś za część swojej rodziny, usynowienie, jak w historii powołania Jeremiasza (1,5). Świat wyrzeka się uczniów Chrystusa i wyrzuca ich ze swojej rodziny, ponieważ sam nie chce należeć do Bożej rodziny i przyjąć dziecięctwa Bożego.

Będziemy do Niego podobni. Gr. homoioi sugeruje nie powierzchowne podobieństwo, lecz podobieństwo sięgające najgłębszych pokładów Boga i człowieka. Będziemy mieli naturę podobną do Niego, da nam udział w swoim bóstwie. Wobec tego, co nas czeka, bycie dzieckiem Bożym to zaledwie skromny wstęp i zapowiedź.   

 

CYTATY


Św. Jan o tym, kim będziemy: będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

Słowa Ewangelii wg św. Jana

(J 10,11-18)

Jezus powiedział: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.

Oto Słowo Pańskie

[01][02]

EWANGELIA

Jedyny Pasterz J 10,11-18

EWANGELISTA: św. Jan • CZAS POWSTANIA: ok. 90 r. KATEGORIA: mowa

MIEJSCE: Jerozolima • CZAS: ok. 33 r. • BOHATEROWIE: Jezus, uczniowie


O KSIĘDZE • Najmłodsza z Ewangelii została napisana przez Jana, a następnie zredagowana przez jego uczniów ok. 90 r.Księga zdecydowanie różni się od pozostałych EwangeliiJezus, opisując swoją misję, używa formuły JA JESTEM, a to nawiązuje do objawienia Boga w Księdze Wyjścia (patrz 3,14). Ewangelię św. Jana dzieli się na • Księgę Znaków (rozdziały 1-12, Ewangelista mówi nie o cudach, lecz siedmiu znakach objawiających misterium Pana) oraz • Księgę Krzyża, który dla Jana jest najważniejszym znakiem Mesjasza (rozdziały 13-20).

KONTEKST Dziesiąty rozdział Ewangelii Jana przytacza mowę następującą bezpośrednio po cudzie uzdrowienia niewidomego od urodzenia (J 9). Jezus nazwał w niej siebie “światłością świata” (J 9,5). Czas na kolejne JA JESTEM. W rozdziale 10 Mistrz mówi o sobie jako Dobrym Pasterzu (J 10,1-21).  Symboliczny język, jakim posługuje się Jezus, skłania jego słuchaczy do zadania mu otwarcie pytania o to, czy jest Mesjaszem (J 10,24). Odpowiedź sprawia, że porywają za kamienie, aby Go zabić (J 10,31). Jezus jednak uchodzi z ich rąk, po czym udaje się za Jordan. 

ZANIM USŁYSZYSZ W dzisiejszej Ewangelii słyszymy Jezusa porównującego siebie do dobrego pasterza. Wyróżnia go to, że w przeciwieństwie do najemników, nie opuszcza swych owiec w niebezpieczeństwie. Zna je i oddaje za nie swoje życie. W swojej owczarni chce zgromadzić także te owce, które jeszcze Go nie znają. W ostatnich słowach Jezus opisuje swoją szczególną relację z Ojcem, który kocha Go tak, jak kocha Jezus, dobrowolnie oddając swoje życie za owce, aby je potem odzyskać.

JESZCZE O EWANGELII


Jan, opisując reakcje słuchaczy na słowa Jezusa o Dobrym Pasterzu, mówi o rozdwojeniu, jakie powstało, i cytuje bardzo ostre słowa: On jest opętany przez złego ducha i odchodzi od zmysłów (J 10, 20). Chcieli go nawet zabić. Czy był to efekt obrazu, jakim posłużył się Jezus? Czy w obrazie Dobrego Pasterza jest coś, co wymyka się naszym sielankowym interpretacjom?

Roeh – „pasterz” to tytuł królewski. Wielki król Dawid nazywany był roeh Israel (2 Sm 5,2). Czy Jezus jest jego wyczekiwanym potomkiem, Zbawcą Izraela? Zadając sobie te pytania i słuchając Jezusa, ludzie gotowi byli raczej uwierzyć, że oszalał, niż pójść za Nim.

To jednak nie wszystko. W Starym Testamencie Bóg porównywany był do pasterza (Rdz 49,24; Ps 23), nazywając przy tym Izraela owcami swego pastwiska i swoją wyłączną własnością (Ez 34). Czy ten człowiek czyni się równym Bogu? Czy to Jego zapowiadał prorok Ezechiel? Czy chce prowadzić Izraela tak, jak kiedyś Bóg prowadził go przez pustynię?

W reszcie w przypowieści o Dobrym Pasterzu jak refren powtarzają się słowa, w których mowa jest o złodziejach i obcych, którzy podstępnie zakradają się do owczarni. Jezus od samego początku wprowadza wyraźny kontrast między sobą. Nie mają prawa, aby prowadzić owce, brak im nie tylko miłości, ale także posłania ze strony Ojca. W słowach Jezusa drgała moc i pewność słów samego Boga. O samego początku widać było, do czego zmierzał. Rościł sobie prawo do bycia jedynym Pasterzem. Jasne było, że potraktować poważnie tę historię, uwierzyć w słowa Jezusa, znaczy tyle, co uwierzyć w Niego i pójść za Nim, zdać się na jego prowadzenie.

CYTATY


Cecha dobrego przywódcy: jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają

Miłość, która jest go­towa na­wet od­dać życie, nie zgi­nie. (Karol Wojtyła)

1/6
Chrystus jako Dobry Pasterz , autor nieznany (dolna Bawaria), 1750 r., Germanisches Nationalmuseum, Niemcy
2/6
Dobry Pasterz, Mauzoleum Galli Placydii
3/6
Jezus Dobry Pasterz, mozaika w Bazylice św. Wawrzyńca za Murami w Rzymie
4/6
Dobry Pasterz, James Powell, Kościół św. Jana, Wiltshire, Anglia
5/6
Dobry Pasterz, fresk w rzymskich katakumbach
6/6
Dobry Pasterz, Katedra Najświętszej Marii Panny, Russel
poprzednie
następne
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Lednica już za 6 tygodni!

Największe w Polsce spotkanie młodych - Lednica - odbędzie się 2 czerwca. W tym roku hasłem przewodnim jest słowo "JESTEM".

Polub nas na Facebooku!

„Jestem” to synteza ukochanego przez o. Jana Górę i powtarzanego za świętym Janem Pawłem II zdania: ,”Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”.

– Tegoroczna Lednica będzie spotkaniem ze spojrzeniem Boga. W nim odkryjemy swoje “Jestem”. Zachwyceni naszym pięknem w Bożych oczach, będziemy ten zachwyt przekazywać innym. Staniemy się bezinteresownym darem dla innych – zapowiadają duszpasterze ledniccy, o. Wojciech Prus OP i Mateusz Kosior OP.

 

Ks. Wójtowicz: kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy treść rozmowy:

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

– Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

– Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

– Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

– Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa – oni przychodzą.

Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

– One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

– Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

– U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.

***

Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.


Rozmawiał Dawid Gospodarek /KAI Warszawa

Kurs przedmałżeński nie musi być porażką

„Kościół i jego niedostosowanie do współczesności!”, „Królestwo zacofania i anachronizmu!”. Taką mniej więcej etykietę mają od lat kursy przedmałżeńskie w Polsce. Co robić? Można wznosić oczy ku niebiosom, można biadolić, wyśmiewać, boczyć się, albo.... albo dobrze się rozejrzeć. Bo kurs przedmałżeński, na szczęście, niejedno ma imię.

Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wyobraź sobie, że masz wziąć udział w ekstremalnym biegu przełajowym. Jesteś zdecydowany biec w duecie, choć raz po raz budzą się w tobie wątpliwości, czy towarzysz biegu jest na pewno odpowiednim wyborem. Do tego dowiadujesz się, że po drodze mogą dołączyć do was jakieś nieporadne istoty, całkowicie od was zależne, które najpierw spowolnią wasz krok, ale po umiejętnym prowadzeniu dodadzą wam atomowego przyspieszenia. Nie znasz dokładnie trasy, znasz mniej więcej cel. Decyzji o starcie nie ułatwiają liczne informacje o tym, ilu parom nie udaje się tego biegu ukończyć. I jeszcze jedno – od tego startu zależy twoje szczęście. Dopada cię stres? Na samą myśl o biegu zalewasz się potem? Spokojnie, w końcu można się do niego przygotować! Więc pełen nadziei ruszasz na kurs. A tu owszem, opowiadają ci niby o przebiegu trasy, ale tylko teoretycznie. Jest sporo slajdów, czasem padnie jakiś żart, ale jednak przekaz jest czysto abstrakcyjny. Niby mówią jak być pewnym czy wybór partnera jest właściwy, ale mówią to najczęściej ci, którzy z założenia uczestniczą w tym biegu sami. Wychodzisz z kursu i jedyne co ci zostaje, to zanucić gorzko za Kombi „Słodkiego, miłego życia…”

 

Ale można też wybrać inny kurs. Prowadzony przez tych, którzy biegną już kilka, kilkanaście, albo nawet kilkadziesiąt lat razem i trenera, który, choć biegnie sam, towarzyszy zawodnikom z bliska od samej linii startu. Co więcej, kurs prowadzisz przede wszystkim sam ze sobą i z przyszłym kompanem biegu. Masz dzięki temu szansę najpierw poznać siebie, swoje mocne i słabe strony, możesz łatwiej przewidzieć gdzie bieg będzie dla ciebie trudniejszy, a gdzie łatwiejszy. Ale to jeszcze nie koniec. Możesz, być może po raz pierwszy, naprawdę usłyszeć swojego przyszłego towarzysza; zrozumieć jego potrzeby i zapatrywania na trasę biegu. A co najważniejsze, utwierdzić się w przekonaniu, graniczącym z pewnością, że jest to ten właściwy i jedyny człowiek, z którym chcesz wyruszyć w ten najbardziej wyjątkowy bieg życia. Wydaje ci się, że to już wszystko? A skąd! Podczas takiego przygotowania dostajesz do ręki konkretne narzędzie ułatwiające porozumienie z towarzyszem, którego (UWAGA!) uczysz się używać od pierwszych minut trwania kursu. I jeszcze jedno – nie ma slajdów, nie ma teorii. Wszystko, co słyszysz podczas kursu, to autentyczne przypadki biegnących par. Kto, gdzie i kiedy pobłądził. Kto wyłożył się na którym zakręcie i jak konkretni zawodnicy radzili sobie z przyjmowaniem urazów. Widzisz na nich sporo siniaków, czasem dostrzegasz świeże strupy, a czasem i pokaźne blizny. Czujesz od nich zapach trasy. Ale to, co najbardziej cię uderza w tych doświadczonych zawodnikach, to głód nowych wyzwań. Widzisz, że ten bieg, choć nie pozbawiony czasem bardzo bolesnych upadków daje im to, czego sam szukasz – daje im szczęście.

Tak mniej więcej wygląda różnica między parafialnym kursem przedmałżeńskim, a propozycją jaką dla narzeczonych, ale również zakochanych mają ośrodki Spotkań Małżeńskich, obecne w całej Polsce. Same Spotkania powstały z myślą o małżeństwach, ale kiedy z czasem zauważono jak często uczestnicy weekendowych rekolekcji małżeńskich wzdychają na odchodnym „Szkoda, że nikt nas tego nie nauczył przed ślubem”, postanowiono rozszerzyć działalność także o narzeczonych.

 

 

Na czym polega wyjątkowość Spotkań Małżeńskich? Na DIALOGU. Dialogu, który z założenia wyklucza wojnę, spór, szukanie swojej racji. DIALOGU, który prowadzi do pierwszego, autentycznego spotkania z najbliższym nam człowiekiem, czasem po wielu wspólnie spędzonych już latach. DIALOGU, który zmusza do wyrzucenia z głowy utartego obrazu współmałżonka i do stanięcia wobec niego jak wobec tajemnicy. Której nigdy nie odkryje się do końca. Wreszcie, DIALOGU, który nie jest abstrakcyjnym pojęciem, ale charyzmatem opartym na czterech, konkretnych założeniach; by bardziej słuchać niż mówić, rozumieć niż osądzać, bardziej dzielić się niż dyskutować, a ponad wszystko przebaczać.

Wracając do narzeczonych. Propozycja Spotkań Małżeńskich jest dla nich dwutorowa. Przede wszystkim Wieczory dla Zakochanych. Jest to 9-tygodniowy cykl spotkań (każde trwa ok. 3h), podczas których poruszane są tematy związane z poznaniem własnych cech osobowości, swoich oczekiwań, pragnień, wyobrażeń. Uczestnicy uczą się m.in. jak rozwiązywać konflikty czy też budować autonomię swojego związku. Podczas Wieczorów mają również szansę odkryć czym jest naprawdę sakrament małżeństwa i zadać sobie pytanie o miejsce wiary w moim/naszym życiu.

 

 

Drugą propozycją ośrodków SM są weekendowe Rekolekcje dla Narzeczonych, które zaczynają się w piątek wieczorem, a kończą w niedzielę po południu.

Wieczory dla Zakochanych, podobnie jak wyjazdowe Rekolekcje dla Narzeczonych dzieją się tak naprawdę między dwojgiem zakochanych osób. To one, dzięki unikatowej warsztatowej formie, właściwie same sobie udzielają rekolekcji. Owszem wprowadzeniem do tematu każdego spotkania jest świadectwo małżeństwa i duszpasterza – animatorów SM, ale słowem klucz jest tu właśnie świadectwo.

– To, że jako animatorzy siedzimy naprzeciwko uczestników, nie upoważnia nas do jakichkolwiek pouczeń czy wykładów. Dzielimy się tylko tym, co mamy; naszymi siniakami, obtarciami, ale i jedynym, niepowtarzalnym smakiem zwycięstwa po pokonaniu szczególnie trudnego etapu naszej małżeńskiej drogi – mówią Ania i Olek Unoldowie, para odpowiedzialna za SM we Wrocławiu.

Wprowadzenia animatorów są tylko zaczynem, inspiracją, zachętą. Reszta jest w rękach uczestników. Co istotne, forma warsztatów jest tak skonstruowana, aby obydwie strony miały jednakową szansę na wypowiedzenie się i często po raz pierwszy nazwanie swoich prawdziwych potrzeb, oczekiwań, nadziei, ale i lęków, frustracji, niepewności.

Doświadczeni rekolekcjoniści mówią czasem o tym jak inne, dużo bardziej owocne byłoby ich głoszenie, gdyby mogli słuchającym zaproponować jakąś formę działania. Tak, żeby usłyszana treść poprzez działanie prowadziła rzeczywiście do odnowy. Nic się nie wydarzy w naszym życiu, jeżeli nie zrobimy pierwszego kroku w kierunku zmiany. Propozycja SM dla narzeczonych to nawet nie jeden krok, ale dosłownie wzięcie udziału w prawdziwym biegu adaptacyjnym. Krótszym i intensywniejszym w przypadku wyjazdowego weekendu, albo dłuższym, dającym większą szansę na głębsze przeżycie poruszonych tematów w przypadku Wieczorów.

A zatem: do biegu, gotowi, start!


Wieczory dla Zakochanych jak i Rekolekcje dla Narzeczonych, jako programy przygotowujące do Sakramentu Małżeństwa spełniają wymagania w zakresie katechez przedmałżeńskich. Absolwenci Wieczorów dla Zakochanych i Rekolekcji dla Narzeczonych otrzymują zaświadczenia potrzebne przy składaniu dokumentów w kancelarii parafialnej przed zawarciem związku małżeńskiego.

Anna Hazuka

Anna Hazuka

Mama Marysi, Ulci, Elenki, Basi i Jasia. Siostra Kasi, Agaty i Wojtka. Z życiowej pomyłki - prawnik, z naprawionego błędu - dziennikarz. Niezmiennie od lat zakochana w Wojtku, psach i zupie ogórkowej swojej Mamy. Abolwentka pierwszej edycji Akademii Dziennikarstwa i autorka bloga budujemymosty.pl

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Hazuka
Anna
Hazuka
zobacz artykuly tego autora >

Powstanie Kościelny Inspektor Ochrony Danych

Będą nowe standardy ochrony danych osobowych w Kościele - mówi ks. prof. Piotr Mazurkiewicz z UKSW należący do zespołu ekspertów dostosowujących kościelną rzeczywistość do nowych przepisów RODO. Jego zdaniem ochrona danych była w Kościele na stosunkowo wysokim poziomie, dlatego nie było teraz konieczności jakiejś nagłej zmiany.

Polub nas na Facebooku!

W wywiadzie udzielonym KAI ks. prof. Mazurkiewicz opowiada w stanie przygotowań do wejścia w życie RODO – nowych przepisów dotyczących zasad ochrony danych osobowych na terenie UE. Przepisy wymagają m.in. stworzenia własnego urzędu ochrony danych albo przekazanie ich pod pieczę państwowego organu. Wiadomo, że Kościół katolicki w Polsce powoła do życia nowy urząd – Kościelnego Inspektora Ochrony Danych, ale podobne urzędy planują też stworzyć inne Kościoły i związki wyznaniowe.

– Ta inicjatywa wyszła od Unii Europejskiej, a jej intencją było podniesienie standardów ochrony danych osobowych w związku z rozwojem nowych technologii i potrzebą zagwarantowania w tym zakresie praw obywatelom. Kościół przyjmuje te nowe standardy – mówi ks. Mazurkiewicz. Wyjaśnia, że procedury dostosowawcze Kościoła katolickiego w Polsce do rozporządzenia RODO zostały opisane w specjalnym dekrecie Konferencji Episkopatu Polski, który uzyskał już wymagane recognitio Stolicy Apostolskiej. Jednak po 25 maja  zakres spraw podejmowanych w ramach kościelnego przetwarzania danych zasadniczo się nie zmieni. – Ochrona danych była w Kościele na stosunkowo wysokim poziomie, dlatego nie było konieczności jakiejś nagłej zmiany. Natomiast intencją Unii Europejskiej było podniesienie standardów ochrony danych osobowych i zagwarantowane w tym zakresie praw obywatelom. Spowodowane to było, z jednej strony, komercjalizacją samych danych, a z drugiej, wyzwaniami związanymi z rozwojem nowych technologii. Kościół przyjmuje te nowe standardy, mając świadomość, że w swojej pracy również wykorzystuje te technologie. Mamy nie tylko księgi pisane na papierze, ale też cyfrowe zbiory danych i musimy myśleć, jak je zabezpieczać – wyjaśnia.

Zwraca również na trend, który wymusił powstanie nowych przepisów w UE: komercjalizację danych osobowych i nieuregulowany handel nimi w różnych celach, także zmierzających do manipulowania ludźmi. Ks. Mazurkiewicz podkreśla, że w kościelnym dekrecie nie będzie działu na temat profilowania danych, ponieważ Kościół “z założenia nie chce w ten sposób postępować z danymi swoich wiernych”. – Kościół ma długą praktykę ochrony prywatności, poczynając od czegoś, co może mało kojarzy się z ochroną danych osobowych, czyli od tajemnicy spowiedzi. Jest świadomość, że informacje o wierze człowieka są informacjami wrażliwymi, dlatego duchowni mają szczególnie wyczucie w tym zakresie. Większego uporządkowania będzie być może wymagało postępowanie w przypadku danych zwykłych. Trudno powiedzieć, czy wszystko pójdzie bezproblemowo i jak wielu trudnym wyzwaniom będzie musiał sprostać Kościelny Inspektor Ochrony Danych, ale nie jest też tak, żebyśmy startowali od zera – zauważa duchowny.

KAI/ad

Śledztwo w sprawie śmierci kard. Hlonda

Postulatorzy procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda złożyli w IPN wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie jego śmierci. Podkreślają, że okoliczności jego odejścia do dziś budzą wątpliwości, czy nie były spowodowane ingerencją osób trzecich.

Polub nas na Facebooku!

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł.

– Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

– Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” – mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

– Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze, gdzie jest pochowany. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

– Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

KAI/ad

Papież z wizytą u Don Tonino

Wojna wywołuje biedę, bieda - wywołuje wojnę, dlatego unikniemy wojen, jeśli zatroszczymy się na serio o potrzebujących - mówił dziś rano papież Franciszek podczas krótkiej pielgrzymki do grobu biskupa Antonia Bello w Alessano. Ten zmarły w opinii świętości włoski duchowny bywa uważany za prekursora duszpasterskiego stylu Ojca Świętego. Dzisiaj przypada 25 rocznica jego śmierci.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty przybył do Alessano o godz. 8.50. W towarzystwie miejscowego biskupa, Vito Angiuli, ordynariusza diecezji Ugento udał się na cmentarz i dłuższą chwilę modlił się przy grobie zmarłego 20 kwietnia 1993 roku w opinii świętości biskupa Antonia Bello. Następnie spotkał się z członkami rodziny tego Sługi Bożego.

Z cmentarza Franciszek udał się na pobliski plac, gdzie oczekiwali na niego mieszkańcy Alessano. Witając papieża bp Vito Angiuli podkreślił historyczny wymiar tej wizyty a także aktualność świadectwa, jakie pozostawił Sługa Boży Antonio Bello. Wyraził nadzieję, że niebawem zostanie on wyniesiony do chwały ołtarzy. Wskazał także na powiązanie duchowe między sposobem pełnienia przezeń posługi biskupiej a stylem pontyfikatu obecnego następcy św. Piotra. Bp Angiuli poruszył także niektóre wyzwania przed jakimi stają mieszkańcy tej części Włoch, w tym związane z kryzysem ekologicznym czy kryzysem pracy. Zapewnił, iż społeczność tego regionu będzie zawsze pamiętała w modlitwie o Ojcu Świętym.

W swoim słowie Franciszek podkreślił, że dla don Tonino, jak był nazywany Sługa Boży, zrozumienie biednych było prawdziwym bogactwem. „Kościół, który troszczy się o ubogich zawsze będzie dostrojony do kanału Boga, nigdy nie traci częstotliwości Ewangelii i czuje, że musi powrócić do tego, co istotne, aby konsekwentnie wyznawać, że Pan jest jedynym prawdziwym dobrem” – zaznaczył papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że bliskość wobec ubogich musi wyrażać się w konkretnych działaniach. Przykładem jest w tym względzie don Tonino, który „nie tracił okazji, aby powiedzieć, że na pierwszym miejscu stoi pracownik z jego godnością, a nie zysk ze swoją chciwością. Nie stał z założonymi rękoma: działał lokalnie, aby siać pokój na całym świecie, w przekonaniu, że najlepszym sposobem, aby zapobiec przemocy i wszelkiego rodzaju wojnom jest zatroszczenie się o potrzebujących i krzewienie sprawiedliwości” – stwierdził papież. jeśli wojna generuje ubóstwo, ubóstwo również wywołuje wojnę. Dlatego pokój budowany jest z domów, ulic i sklepów, gdzie komunia sama się formuje

Następnie Franciszek mówił o powołaniu jako rozmiłowaniu w Bogu, z żarliwością marzenia, porywem daru, śmiałością, by nie poprzestawać na półśrodkach. Podkreślił konieczność życzliwości wobec świata. Wskazał także na konieczność łączenia w życiu chrześcijańskim kontemplacji i działania.

Na zakończenie papież zachęcił do naśladowania don Tonino: „Nie zadowalajmy się spisaniem pięknych wspomnień, nie dajmy się powstrzymać tęsknotami za przeszłością ani nawet leniwą gadaniną chwili obecnej czy też obawami o przyszłość. Naśladujmy don Tonino, dajmy się porwać jego młodzieńczej gorliwości chrześcijańskiej, usłyszmy jego usilne wezwanie do życia Ewangelią bez taryfy ulgowej. Jest to mocne zaproszenie skierowane do każdego z nas i dla nas jako Kościoła. Niech nam prawdziwie pomoże szerzyć dziś wonną radość Ewangelii”.

Spotkanie zakończyło wspólne odmówienie modlitwy „Zdrowaś Maryjo” i papieskie błogosławieństwo. Z Alessano udał się do Molfetty, gdzie w porcie sprawować będzie Mszę św.

KAI/ad

Módlmy się o powołania do świętych małżeństw

Tak jak modlimy się o powołania kapłańskie, tak powinniśmy modlić się o powołania do świętych małżeństw oraz za tych, którzy już do małżeństwa się przygotowują - mówił abp Marek Jędraszewski w czwartkowy wieczór podczas „Dialogów u św. Anny” w Krakowie. Spotkanie dotyczyło rozeznawania powołania.

Polub nas na Facebooku!

Abp Marek Jędraszewski zauważył, że typowy obraz człowieka we współczesnej kulturze jest taki, że człowiek myśli o świecie w kategoriach ”ja”. Jak wyjaśniał, powołanie, przynajmniej w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, ma charakter dialogiczny, ponieważ jest ktoś kto woła i ktoś, kto powołuje do określonej roli. Jego zdaniem z tym pojęciem wiąże się też dramatyczność dotycząca wierności w odpowiedzi na to wezwanie.- To otwiera przestrzeń wielu niewiadomych, nie wiem przed jakimi wyzwaniami będę musiał stanąć i być skonfrontowany, ale mówię „tak”. W świetle tego fundamentalnego wyboru wszystkie inne jawią się jako konsekwencja lub jako zdrada. Tak jest w przypadku przysięgi małżeńskiej i zobowiązania do wierności – mówił hierarcha, dodając, że z jego obserwacji wynika, że wierność jest jedną z najtrudniejszych cnót człowieka.

Zdaniem abp. Jędraszewskiego o powołaniu można mówić nie tylko w odniesieniu do kapłanów, ale także w odniesieniu do nauczycieli i lekarzy. Według niego przykładem takiego powołania jest Sł. Boża Hanna Chrzanowska, która 28 kwietnia zostanie beatyfikowana w Łagiewnikach. Jak podkreślił, krakowska pielęgniarka szukała chorych i cierpiących, ale nie traktowała tego jako zawód i nie dostawała za to pieniędzy. Hierarcha wyjaśniał, że pojęcie powołania należy odnieść także do życia małżeńskiego, gdyż w jego ocenie, jest to także powołanie w Kościele i dla Kościoła.

Metropolita krakowski został zapytany o to dlaczego jest tak wiele modlitw o powołania kapłańskie, a niewiele o powołania do małżeństwa. Hierarcha przyznał, że taka dysproporcja rzeczywiście istnieje. – Zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza przy dzisiejszym rozchwianiu rozumienia tego, czym jest małżeństwo i rodzina, czy świadomości tego, jak wiele jest rozpadów związków małżeńskich (…) to konieczna w moim przekonaniu jest modlitwa za małżonków, ale także za tych, którzy przygotowują się do życia małżeńskiego. Chodzi o to, aby ludzie młodzi dorastali do tego, by żyć z kimś tak, jak naucza Kościół – wyjaśniał abp Jędraszewski, dodając, że dzisiaj odchodzi się od tego, jest coraz więcej tzw. związków nieformalnych, w których młodzi żyją bez zobowiązań. – Ale czy w takiej sytuacji można mówić o powołaniu? O gotowości poświęcenia się dla innych? – To nie ma nic wspólnego z małżeństwem, które należy do samej najbardziej głębokiej doktryny Kościoła i nie jest to małżeństwo w rozumieniu sakramentu – podkreślił.

Metropolita krakowski zapytany o powołania do samotności przyznał, że osoby, które nie zawierają związków małżeńskich i chcą żyć samotnie, nie czynią tego dlatego, że tak im wygodnie i łatwo, ale uważają, że chcą zostać osobami świeckimi po to, żeby samotność ułatwiała im służbę innym.

– Nie może być tak, żeby ktoś sobie pomyślał, że nadaje się do małżeństwa, bo nie czuje powołania do bycia księdzem czy zakonnicą, albo żyć samotnie. Powołanie do małżeństwa wymaga zrozumienia, że ja chcę żyć z kimś drugim, o płci przeciwnej, razem w wierności, na dobre i na złe – zwracał uwagę arcybiskup. Jego zdaniem dojrzałość taka polega na tym, że człowiek nie myśli o samorealizacji, ale chce pomagać drugiemu w jego realizacji i przestaje żyć w „zamkniętej skorupie własnego „ja”.

Metropolita krakowski został zapytany także czy nie lepiej wybierać samotność, skoro zarówno w życiu małżeńskim jak i kapłańskim istnieją patologie. -Jest wiele bardzo nieudanych małżeństw i wiele takich, o których mówimy patologiczne. Zdajemy sobie także sprawę z tego, że wśród tych, którzy zostali powołani i stali się księżmi, zakonnikami czy zakonnicami, jest też wiele niewierności. Ale czy na podstawie tego, ze coś jest patologią, złem, możemy powiedzieć, że w takim razie ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego i że dlatego trzeba wybrać trzecią drogę, czyli samotność? – pytał hierarcha. Jego zdaniem na podstawie negatywnych doświadczeń nie wolno uciekać w tę trzecią drogę, bo ucieczka zawsze jest czymś złym, sprawia, ze jest lęk i strach. Zdaniem arcybiskupa, są także powołania do życia w samotności, które stanowią świadomy wybór. Odnosząc się do Hanny Chrzanowskiej wyznał, że ona wyrasta jako wzór takiego życia, które było szczęśliwe, udane i spełnione oraz dzięki któremu rosła wspólnota Kościoła.

Metropolita krakowski został zapytany również o kryzys powołań w Kościele. Jego zdaniem powołanie ma charakter dialogiczny i jest niemożliwą rzeczą, aby Bóg nie troszczył się o swój Kościół. – Natomiast jest problem, co się dzieje z ludźmi, których On powołuje. Oni tego nie słyszą, lekceważą, dają się zagłuszyć powołaniu, mówią „nie”. To kwestia całej wspólnoty Kościoła, która musi być zatroskana o to, aby Bóg nie został sam ze swoim wołaniem, kierowanym do człowieka – powiedział abp Jędraszewski. Jak dodał, tego dotyczy też życie w małżeństwie, dlatego świeccy powinni dawać przykład w Kościele, czym jest rodzina i małżeństwo oraz troszczyć się o to, aby wspólnota Kościoła wzrastała poprzez dobre małżeństwa. W jego ocenie nieraz sami przyczyniają się „do wewnętrznych destrukcji, które stanowią tamę dla głosu Boga”. -Ważne jest, aby wsłuchiwać się w to, co Bóg od nas indywidualnie chce i mieć odwagę to przyjąć. Trzeba mieć odwagę pójść pod prąd, to nie jest łatwe, ale jest piękne – podkreślił arcybiskup. Według niego, Kościół jest święty, ale wciąż domaga się odnowy poprzez życie jego członków.

Kolejne spotkanie w ramach „Dialogów u św. Anny” odbędzie się 18 maja w kościele NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej. Jego temat brzmi: „Czy chcemy tego samego? Wola Boga a wola człowieka”.

KAI/ad

Pathlife. Nowe brzmienie w polskiej muzyce chrześcijańskiej!

"Spraw, bym silny był i zawsze mocny w Tobie, chcę gotowy być, gdy przyjdziesz". Posłuchajcie, jak PathLife śpiewa o końcu świata!

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zespół Pathlife debiutuje na polskiej scenie muzycznej ukazując jeden z dwunastu utworów, które znajdą się na płycie – “Chcę gotowym być”. Premierę krążka zaplanowano na połowę maja tego roku. – Ten album będzie wzruszającą historią przemiany ludzkiego życia z niezwykle wyrazistą treścią, ubrany w nowoczesny styl docierający do wielu pokoleń – pisze solista Pathlife, Patryk Haręża.


Tutaj możecie wesprzeć powstanie debiutanckiego albumu zespołu!


Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

W tym roku zginęło już 10 kapłanów w 8 krajach

W ciągu 108 dni bieżącego roku (do 18 kwietnia włącznie) w 8 krajach Afryki, Ameryki Łacińskiej, Azji i Europy zginęło już 10 kapłanów, czyli statystycznie średnio 1 duchowny na niecałych 11 dni. Gdyby ta smutna tendencja utrzymała się do końca br., oznaczałoby to, że zginie ok. 35 kapłanów. W ostatnich latach na szczęście liczba księży – ofiar przemocy, choć nadal duża, nie przekracza 30: w 2017 było ich 23, w 2016 – 28, w 2015 – 22 i w 2014 – 26.

Polub nas na Facebooku!

Od wielu lat niechlubny prymat w tej smutnej statystyce dzierży najbardziej katolicki kontynent, czyli Ameryka Łacińska, a na jej terenie zwłaszcza dwa kraje: Meksyk i Kolumbia. W tym roku zginęła tam połowa zamordowanych kapłanów – 5, z czego aż trzech przypada na Meksyk. Tam też doszło do ostatniego, jak na razie, zabójstwa: 18 kwietnia w mieście Cuautitlán Izcalli koło stolicy zginął 50-letni ks. Rubén Alcántara Vásquez Jiménez.

W Afryce śmierć ponieśli trzej kapłani – po jednym w Malawi, Republice Środkowoafrykańskiej i Demokratycznej Republice Konga oraz – również po jednym – w Azji (w Indiach) i w Europie (Niemcy).

Przyczyny mordowania duchownych są różne, choć najczęściej mają podłoże rabunkowe, ale zdarza się, że księża giną z powodu swego zaangażowania społecznego, np. występując w obronie biednych, których bogaci właściciele ziemscy usiłują pozbawić ich własności.

Oto wykaz tegorocznych ofiar przemocy wymierzonej w duchowieństwo katolickie:

Afryka – 3 osoby

Ks. Tony Mukomba (Malawi; zginął 18 stycznia)

Ks. Joseph Désiré Angbabata (Republika Środkowoafrykańska; 22 marca)

Ks. Etienne Nsengiunva (Demokratyczna Republika Konga; 8 kwietnia)

Ameryka – 5 osób

Ks. Germain Muñiz García (5 lutego)

Ks Iván Añorve Jaimes (5 lutrego)

Ks. Rubén Alcántara Díaz (18 kwietnia) – wszyscy z Meksyku

Ks. Dagoberto Noguera (Kolumbia; 10 marca

Ks. Walter Osmir Vásquez Jiménez (Salwador; 29 marca)

Azja – 1 kapłan

Ks. Xavier Thelakkat (Indie; 1 marca)

Europa – 1 duchowny

Ks. Alain-Florent Gandoulou (Niemcy; 22 lutego)

Ponadto w Republice Środkowoafrykańskiej znaleziono 2 marca zwłoki ks. Florenta Mbulanthie Tulantshiedi (znanego też jako Florent Tula), a chociaż na jego ciele stwierdzono oczywiste ślady tortur, nie uznano go za ofiarę zabójstwa.

Trzeba również pamiętać, że 20 marca utonął w Oceanie Indyjskim u wybrzeży Tanzanii polski misjonarz, niespełna 35-letni o. Adam Bartkowicz ze Zgromadzenia Misji Afrykańskich. Jego śmierć, choć także gwałtowna, nie była jednak spowodowana zabójstwem.


kg (KAI/ilsismografo) / Warszawa

Nikaragua przyjmie ponad 15 tys. pielgrzymów przed ŚDM w 2019

Nikaragua ma zamiar przyjąć 15375 młodych pielgrzymów z Meksyku, Ameryki Środkowej i Południowej oraz z Europy w ramach Dni Diecezji, poprzedzających Światowe Dni Młodzieży w przyszłym roku w Panamie. Zapowiedział to 18 kwietnia w Managui biskup Granady Jorge Solórzano Pérez. Jako przewodniczący Wydziału Młodzieży w łonie Konferencji Biskupiej Nikaragui przedstawił on stan przygotowań swego kraju do przyszłorocznego spotkania młodych ludzi z całego świata.

Polub nas na Facebooku!

Według biskupa zagraniczni uczestnicy Dni Diecezji wysłuchają katechez, wezmą udział w różnych spotkaniach religijnych i kulturalnych, zapoznają się na miejscu z pobożnością ludową i duszpasterską rzeczywistością Nikaragui. „Chcemy, aby całe to wydarzenie, a więc Dni Diecezji i pielgrzymowanie po kraju symboli Światowych Dni Młodzieży umocniło proces ewangelizowania naszej młodzieży” – oznajmił biskup Granady. Dodał, że winno ono również „przemienić nasz Kościół i naszą rzeczywistość i w tym celu przygotowujemy w 2019 roku wielką misję dla młodzieży w całym kraju”.

Dni Diecezji w Nikaragui odbędą się w dniach 13-20 stycznia 2019, na tydzień przed spotkaniem w Panamie. Ale już za niespełna miesiąc – 12 maja w mieście Las Manos w środkowej części kraju rozpocznie się nawiedzenie symboli ŚDM: wielkiego drewnianego krzyża i ikony Matki Bożej „Salus Populi Romani”. Według bp. Solórzano w diecezjach, które przyjmą symbole, będą głoszone okolicznościowe katechezy, będą sprawowane Msze święte, organizowane modlitewne czuwania młodzieży, imprezy kulturalne i inne wydarzenia. Peregrynacja potrwa do 30 czerwca, po czym symbole ŚDM zostaną przekazane Kostaryce – drugiemu krajowi tego regionu, w którym odbywać się będą Dni Diecezji przed spotkaniem w Panamie.

Uczestniczący w konferencji prasowej ks. Rafael Ochomogo z Komitetu Organizacyjnego „Panamá 2019” wyraził ze swej strony przekonanie, że to światowe spotkanie młodzieży z udziałem papieża Franciszka będzie miało charakter „w wielkim stopniu środkowoamerykański” dzięki włączeniu się w jego organizację obu wspomnianych krajów. Kapłan zauważył, że Panama jest niewielka, ma zaledwie 8 kościelnych jednostek administracyjnych, dlatego postanowiono włączyć w przyszłoroczne wydarzenia również Nikaraguę i Kostarykę. Ma to również „pokazać poczucie jedności na szczeblu latynoamerykańskim i że kraje sąsiednie też biorą udział w tym doświadczeniu” – dodał ks. Ochomogo.

Wyjaśnił ponadto, że wędrowanie symboli Światowych Dni Młodzieży po tych państwach stanowi odpowiedź na apel Ojca Świętego. Jest on świadom trudności finansowych i gospodarczych, z jakimi borykają się młodzi ludzie tego regionu, żeby przyjechać do Panamy, dlatego wspomniane symbole przybędą do nich.

Inna uczestniczka spotkania z mediami – Formelisa Aguirre, odpowiedzialna za stosunki międzynarodowe ŚDM w Panamie, oświadczyła, że spotkanie młodych ludzi z całego świata w jej kraju odbędzie się w dniach 22-29 stycznia 2019. Głównymi jego wydarzeniami będą Msza św. powitalna pod przewodnictwem arcybiskupa miasta Panamy José Domingo Ulloa, Droga Krzyżowa i Czuwanie Modlitewne oraz Msza św. Rozesłania na zakończenie – wszystkim tym obrzędom będzie przewodniczył papież.

KAI/ad

Warszawiacy uczcili rocznicę wybuchu powstania w Getcie

Prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, ambasador Izraela w Polsce, duchowni i licznie zgromadzeni warszawiacy uczcili w południe 19 kwietnia wybuch powstania w Getcie Warszawskim. Uroczystość rozpoczęło bicie dzwonów w kościołach i syren alarmowych, zaś zakończyły wspólne modlitwy różnych wyznań, apel poległych i złożenie wieńców pod Pomnikiem Bohaterów Getta.

Polub nas na Facebooku!

– Czy oni wtedy myśleli o tym, że zostaną bohaterami dla całego świata, dla Izraela, dla Polski? Z pewnością nie. Ale dziś pochylamy głowy przed ich determinacją, odwagą i męstwem. Zginęli walcząc za godność, wolność i za Polskę, bo byli też polskimi obywatelami – mówił prezydent Andrzej Duda w przemówieniu rozpoczynającym uroczystość. Przypomniał przebieg powstania, jego beznadziejność w obliczu przeważających sił niemieckich i braku wystarczającej ilości broni, pomoc, jaką oferowali powstańcom Polacy oraz późniejsze liczne zabiegi władz państwa podziemnego, aby świat dowiedział się o eksterminacji narodu żydowskiego. Cytował słowa dowódcy SS, kierującego akcją likwidacji getta o tym, że Niemcy “byli atakowani także przez bandytów ze strony aryjskiej”. – Dlatego, gdy ktoś mówi o polskiej współodpowiedzialności za holokaust, rani nie tylko uczucia Polaków, ale również Żydów, bo rozmywa odpowiedzialność za tę zbrodnię ich morderców – nazistów – podkreślił prezydent.

Przemawiająca potem ambasador Izraela w Polsce Anna Azari przypomniała, że naród żydowski obchodzi dziś dwie ważne rocznice, gdyż prócz wybuchu powstania w Getcie Warszawskim wspomina 70. rocznicę założenia państwa Izrael. – Odwaga tych młodych bojowników z Warszawy z 1943 r. była inspiracją dla tych, którzy w 1948 r. zakładali własne państwo – powiedziała ambasador Izraela.

Wzruszające przemówienie wygłosił także Ronald S. Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów. Wspominając bohaterstwo powstańców z Getta przypomniał także wybuch rok później Powstania Warszawskiego. Tych młodych żydów z 1943 r. oraz młodych katolików z 1944 łączyła niezwykła więź, o której pamięci nie można zniszczyć – podkreślił Ronald S. Lauder, co natychmiast zostało nagrodzone gromkimi brawami uczestników uroczystości.

Po przemówieniach do wspólnej modlitwy Psalmem 130 stanęli duchowni 4 wyznań: biskupi Kościoła katolickiego, prawosławnego, luterańskiego oraz naczelny rabin Polski.

Uroczystość zakończył Apel Poległych oraz złożenie wieńców pod Pomnikiem Bohaterów Getta przez delegacje obecnych na uroczystości.

ad/Stacja7