Scena 1: Oto poczniesz i porodzisz Syna

Jakże się to stanie, skoro nie znam męża ?

Poznali się na studiach.

On mówi, że była inna niż wszystkie dziewczyny – bardzo elegancka. Zawsze dbała nawet o najdrobniejszy szczegół w swoim ubiorze. I jeździła samochodem. Ale nie z wygody. Miała siostrę z zespołem Downa. Odbierała ją z przedszkola.

Ona mówi, że był zawsze uśmiechnięty. Chłopak, dla którego nie ma sytuacji bez wyjścia. Kochał piłkę nożną.

Po ślubie wyjechali w długą podróż. Kupili bilet do Australii, tylko w jedną stronę. Planowali spędzić tam całe życie i zrealizować największe pragnienie – stworzyć dużą rodzinę.  Wytrzymali rok. Ale przeżyli wyjątkowe Boże Narodzenie – na plaży.

Po powrocie do Polski zaczęły się spełniać ich pragnienia. Znaleźli pracę. Urodziła się ich pierwsza córka – Magda. A potem na świat przychodziły kolejne dzieci: Zuzia, Karol i Konstancja zwana Tunią. Powrót był błogosławieństwem. Byli o tym mocno przekonani.

Scena 1: Oto poczniesz i porodzisz Syna

Po czwartym dziecku przyszedł kryzys. On miał kłopoty w pracy, ona była zmęczona byciem matką. Chciała odpocząć. Zorganizować się na nowo. Bała się kolejnej ciąży. I wtedy wydarzyło się coś dziwnego. Była Wielka Sobota, poszli na Liturgię Paschalną. Słuchali czytań i psalmów. Śpiewali i modlili się całą noc. Niezapomniane dla niej stały się słowa jednej z pieśni – o ofierze Abrahama – jego niezłomna wiara, gotowość do poświęceń i totalne zaufanie do Boga Ojca. Nigdy nie poczuła się tak wolna. Nigdy nie poczuła tak wyraźnie, jak przestaje się bać. Jak otwiera się na życie. Wkrótce począł się Jurek. Termin narodzin Jurka: 25 grudnia 2010 roku, Boże Narodzenie!

Zwiastowanie to nie był jeden moment w historii świata. Zwiastowanie dokonuje się każdego dnia. Każde kolejne dziecko jest przyjściem Boga na świat.


Maryjo, która sama przyjmowałaś niespodziewaną nowinę, pomóż wszystkim kobietom, które boją się przyjąć nowe życie. Dodaj im odwagi i siły, by potrafiły zaufać i powierzyć wszystko Bogu Ojcu.



Scena 2: Oto ja Służebnica Pańska

Niech mi się stanie według słowa Twego


Wesprzyj nas

Wspominamy ŚDM: Ceremonia powitalna

Niezwykle kolorowa ceremonia powitalna Ojca Świętego to wspomnienie z 28 lipca 2016 roku. Na Błonia papież przyjechał tramwajem, a tam czekali na niego młodzi z całego świata.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
PŁUKANIE SIECI

Wyjątkowa. Film o Asi Mazur

Niewidoma Asia Mazur została mistrzynią świata w zawodach lekkoatletycznych w Londynie. Wraz ze swoim przewodnikiem, Michałem Stawickim wygrali bieg na 1500 m. Jej historię możecie poznać w filmie "Wyjątkowa".

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

“Nazywam się Asia. Jestem sportowcem. Startuję na 200 i 400 m. Nie widzę. Biegam z opaską na oczach. W zupełnej ciemności. Startuję z przewodnikiem, Michałem Stawickim. Biegniemy obok siebie, połączeni opaską. Jeden koniec mam owinięty wokół nadgarstka, drugi trzyma w dłoni Michał. On jest moimi oczami, ponieważ nie widzę toru, rywalek, mety…” – mówiła Joanna Mazur w artykule na łamach “Przeglądu Sportowego”.

20 lipca 2017 Asia wraz ze swoim przedwodnikiem wygrali złoty medal lekkoatletycznych mistrzostw świata osób niepełnosprawnych w biegu na 1500 metrów. Dopiero na finiszu Asia zapewniła sobie zwycięstwo, przeganiając wszystkich rywali.

Opowiadający o Asi film “Wyjątkowa” powstał w ramach Festiwalu Złote Kalesony, rokrocznie odbywającego się w warszawskim duszpasterstwie akademickim Beczka. Obejrzyjcie ten pełen wiary i nadziei dokument o niewidomej mistrzyni świata. Pod nim znajdziecie również film z mistrzostw.

 

 

Zaobcz film z Mistrzostw Świata w Londynie

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Kraków: Trwają zapisy na X rekolekcje Mysterium fascinans

W tym roku już po raz dziesiąty w Krakowie odbędą się rekolekcje liturgiczne Mysterium fascinans. W ciągu dekady ich nazwa stała się rozpoznawalna w całej Polsce. Setkom uczestników kojarzy się z harmonijnym połączeniem pięknie celebrowanej liturgii z pogłębioną refleksją na jej temat. Tegoroczne rozważania poprowadzi o. Cassian Folsom OSB, profesor rzymskiego Anselmianum.

Hasło tegorocznej edycji – „Duch liturgii” – jest świadomym odniesieniem do poprzedniej edycji, jej kontynuacją i poszerzeniem, ale również nawiązaniem do znanej książki kard. Josepha Ratzingera, później papieża Benedykta XVI, który w trakcie swojego pontyfikatu pokazywał nam naczelne miejsce liturgii w życiu Kościoła i w życiu chrześcijanina. Wraz z gościem specjalnym, ojcem Cassianem Folsomem OSB, wieloletnim przeorem benedyktyńskiej wspólnoty w Nursji, uczestnicy będą szukać tego, co istotne dla właściwego rozumienia liturgii, tego, co odnosi się do sztuki celebracji (ars celebrandi) obu form rytu rzymskiego.

 

Ojciec Folsom, który jest profesorem w Papieskim Instytucie Liturgicznym – rzymskim Anselmianum, będzie wprowadzał w tajemnice celebrowanych misteriów, pokazując jak obie formy rzymskiego rytu uzupełniają się i przenikają.

 

– Równocześnie pod hasłem „Duch liturgii” kryje się pytanie o to, w jaki sposób żyć liturgią na co dzień, albo inaczej mówiąc, jak liturgia kształtuje duchowość chrześcijańską. Chcemy zatem pytać o to, jak liturgia kształtuje całość chrześcijańskiego życia; innymi słowy to, co możemy nazwać liturgiczną osobowością człowieka wierzącego: życie w obecności Słowa, przeniknięte duchem dziękczynienia i ofiary, w nieustannym uwielbieniu Boga – mówi ks. Krzysztof Porosło, inicjator rekolekcji.

 

Ważnym założeniem rekolekcji jest próba przełożenia skomplikowanej teologii na język zrozumiały i obrazowy. – Wybierając prelegentów kierujemy się przekonaniem, że potrzebujemy przede wszystkim pedagogów, którzy w sposób przystępny wyłożą prawdy wiary katolickiej – wyjaśnia Michał Wsiołkowski z Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny, koordynator rekolekcji. – Obok gościa specjalnego, na jubileuszową edycję zaprosiliśmy osoby związane z naszymi rekolekcjami, tych, którzy przez minione dziesięć lat budowali środowisko wokół Mysterium fascinans: ks. Krzysztofa Porosłę, ks. Roberta Woźniaka, ks. Macieja Zacharę MIC, ks. Bogusława Miguta, ks. Dominika Ostrowskiego, o. Tomasza Grabowskiego OP i o. Dominika Jurczaka OP. Tegorocznym rekolekcjonistą – po trzyletniej przerwie – będzie krakowski biblista, ks. Wojciech Węgrzyniak. Oczywiście nie zabraknie Scholi Cantorum Minorum Chosoviensis, która będzie animowała śpiew chorału gregoriańskiego w czasie rekolekcji.

 

Rekolekcje Mysterium fascinans rokrocznie gromadzą około 200 osób, które chcą pogłębić rozumienie i przeżywanie liturgii. Podczas każdej z dotychczasowych edycji na rekolekcjach gościli wybitni teologowie i liturgiści – wśród nich ks. prof. Cesare Giraudo, ks. dr Jose Antonio Goñi z Pampeluny, ks. prof. Felix Maria Arocena Solano i ks. prof. Pierangelo Muroni. Zaproszenia przyjmowali także m.in. ks. prof. Bogusław Nadolski, ks. prof. Czesław Krakowiak, ks. prof. Bogusław Migut, ks. dr Maciej Zachara MIC, o. dr Mateusz Przanowski OP, dr Tomasz Dekert i wielu innych znakomitych mówców.

 

Rekolekcje odbywają się od 2008 roku we wrześniu z inicjatywy Krzysztofa Porosły, obecnie doktoranta w Papelunie, który rozpoczynał ich organizację jako kleryk krakowskiego seminarium. Dotychczas miały miejsce w ośrodkach rekolekcyjnych w Skomielnej Czarnej, Bystrej, Zembrzycach i Krakowie.

 

– Przed dziesięcioma laty zaczynaliśmy w gronie trzydziestu kilku osób – wspomina ks. Krzysztof. – Wtedy chyba nikt się nie spodziewał, jak bardzo rekolekcje te rozrosną się i jak – na przestrzeni lat – będzie rozwijała się ich forma. Dzisiaj, zapraszając na dziesiątą edycję, jesteśmy przekonani, że nie mogą się one odbywać inaczej, niż w rytm celebrowanej liturgii.

 

Aby wziąć udział w rekolekcjach, należy wypełnić formularz zgłoszeniowy, dostępny na stronie www.mysteriumfascinans.pl (do wyczerpania miejsc) i z góry opłacić zgłoszenie. Do uczestnictwa zaproszeni są wszyscy chętni (którzy ukończyli 16 rok życia): świeccy, ale także księża, diakoni, klerycy i zakonnicy.


Wejdź na mysteriumfascinans.pl i zapisz się na rekolekcje!


– Gorąco ufamy – i modlimy się o to, by rekolekcje były nie tylko mądre, ale również pełne inspiracji ku nawróceniu – zaprasza o. Dominik Jurczak, prezes Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego.

Zobacz także wydarzenie na facebooku.


Stacja7 jest patronem medialnym rekolekcji Mysterium fascinans 2017

Dziś w nocy nałożenie nowych koron na Obraz Matki Bożej

Dziś w nocy na Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze nałożone zostaną nowe korony.

To kolejny ważny etap w jubileuszowym świętowaniu 300-lecia koronacji Wizerunku. Diademy są repliką pierwszych papieskich koron ofiarowanych Maryi w 1717 r. przez Ojca Świętego Klemensa XI, skradzionych w 1909 r. Ich fundatorami są wierni z włoskiej diec. Crotone, gdzie także znajduje się sanktuarium Matki Bożej. Paulini przypominają, że nowe korony są tylko dopełnieniem inicjatywy duszpasterskiej „Żywa Korona Maryi”, bo najważniejsza jest przemiana serc Polaków i dopełnienie koronacji ewangelicznym życiem. Pielgrzymi zobaczą nowe korony na skroniach Czarnej Madonny i Dzieciątka już jutro rano, po uroczystym odsłonięciu Obrazu.

 

Pierwsze papieskie korony na Cudowny Obraz Matki Bożej na Jasnej Górze podarował Ojciec Święty Klemens XI. Miało to związek z ustanowieniem papieskiego dekretu o koronacji dla od lat czczonego i znanego częstochowskiego Wizerunku Maryi. Koronacja z 8 września 1717 r. była w Kościele wydarzeniem bezprecedensowym , bo po raz pierwszy odbywała się poza Italią, na co jasnogórscy paulini otrzymali specjalną zgodę Stolicy Apostolskiej.

 

Akt koronacji częstochowskiego Obrazu papieskimi koronami był swoistą pieczęcią najwyższego autorytetu Kościoła, Ojca Świętego, nad „elekcją” Maryi przez naród. Pogłębił on istniejącą od dawna w Rzeczpospolitej świadomość, że znajduje się pod szczególną opieką Bogurodzicy. Po odparciu „potopu szwedzkiego” w krytycznym momencie wezwana została Maryja na tron Polski przez króla Jana Kazimierza 1 kwietnia 1656r. W akcie ślubów złożonych przez władcę we Lwowie monarcha oficjalnie proklamował Matkę Bożą Królową Korony Polskiej.

 

Parę koron wykonanych w Rzymie ofiarowała Kapituła Bazyliki św. Piotra, powstała dzięki dotacjom księcia Aleksandra Sforzy. Korony te, od imienia papieża Klemensa XI, zostały nazwane Klementyńskimi. Cenną pamiątką jest pochodzący ze zbiorów Archiwum Watykańskiego rachunek złotnika rzymskiego Giovanniego Giardiniego za wykonanie koron dla Jasnej Góry.

 

Podobizna koronowanego Obrazu została „zarejestrowana” na obrazie Józefa Chełmońskiego. W 1903 roku malarz został poproszony przez ojca Euzebiusza Rejmana o wykonanie kopii obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej z okazji obchodów 300. rocznicy urodzin ks. Augustyna Kordeckiego. Było to nie lada wyzwanie, ponieważ zakonnicy mogli udostępnić Chełmońskiemu obraz tylko jednego dnia w ciągu roku: w Wielki Czwartek, kiedy to nie jest on pokazywany wiernym. Jedna z wykonanych wówczas trzech kopii jest właśnie przedstawieniem koron klementyńskich – daru papieża Klemensa XI, które zostały skradzione kilka lat później.

 

Po kradzieży koron klementyńskich wraz z dwiema parami podtrzymujących je złotych aniołów, sukienką perłową i wieloma cennymi darami wotywnymi znajdującymi się na ołtarzu, nowe korony ufundował na przełomie 1909/1910 r. papież Pius X, na prośbę o. Euzebiusza Rejmana, przeora jasnogórskiego, za pośrednictwem arcybiskupa lwowskiego Józefa Bilczewskiego i ks. Adama Stefana Sapiehy, ówczesnego szambelana papieskiego, późniejszego biskupa krakowskiego i kardynała. Te korony do dziś zakładane są na Cudowny Obraz Matki Bożej.

 

Inicjatywa powstania repliki koron klementyńskich zrodziła już kilka lat temu, kiedy Michele Affidato, mistrz złotnictwa z Crotone przybył z pielgrzymką na Jasną Górę i postanowił ofiarować Maryi swój dar. – Wtedy powstała myśl wykonania kopii koron ofiarowanych przez Klemensa XI – powiedział o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry.

 

Nowe złote korony na Cudowny Obraz Matki Bożej pobłogosławił w Rzymie papież Franciszek 17 maja br. Ich fundatorem jest diec. Crotone skąd pochodzi mistrz złotnictwa, który przygotował replikę koron Klemensa XI. Na terenie tej diecezji znajduje się sanktuarium Madonna di Capocolonna. Tam od XII wieku, podobnie jak na Jasnej Górze, czczony jest obraz Matki Bożej.

 

Paulini przypominają, że korony są dopełnieniem inicjatywy duszpasterskiej „Żywa Korona Maryi”, bo najważniejsza jest przemiana serc Polaków i dopełnienie koronacji ewangelicznym życiem.

 

O. Mariusz Tabulski odpowiedzialny za wydarzenia jubileuszowe zauważył, że „znak koron na Obrazie wciąż przypomina nam, że Maryja jest Matką Kościoła i Królową Polski i że wobec Niej składaliśmy specjalne śluby”.

 

– Ona jest temu wierna, a my w tym pokoleniu, w którym żyjemy chcemy na tę wierność odpowiadać i uświadamiać sobie do czego jesteśmy zobowiązani, przede wszystkim w wymiarze wewnętrznym – powiedział definitor generalny Zakonu Paulinów. Dodał, że jest „to wyraz naszego pokolenia, naszej gotowości do bycia królewskim pokoleniem dzieci Bożych, które wciąż nawracają się”.

 

Paulini podkreślają, że ofiarowanie koron przez papieża trzysta lat temu, kolejne dary papieży np. Piusa X, Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka są znakami potwierdzającymi szczególną więź Jasnej Góry ze Stolicą Apostolską. – To jest droga wierności, bezpieczna droga Jasnej Góry – powiedział o. Definitor.

 

Uroczyste odsłonięcie Jasnogórskiej Ikony Królowej Polski ozdobionej nowymi koronami odbędzie się jutro, tj. w piątek 28 lipca w pierwszą rocznicę pielgrzymki papieża Franciszka na Jasną Górę, o godz. 6.00. Potem odprawiona zostanie Msza św. dziękczynna za pielgrzymkę papieża Franciszka do sanktuarium. Eucharystii przewodniczyć ma abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, a homilię wygłosi o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów. Również w tym dniu zaplanowano uroczysty Apel Jasnogórski pod przewodnictwem pasterza archidiecezji częstochowskiej.


(KAI) it / Jasna Góra

Watykan: wolny dostęp do miejsc świętych w Jerozolimie

Stolica Apostolska domaga się „bezpiecznego, wolnego i pozbawionego przeszkód” dostępu do miejsc świętych w Jerozolimie dla wiernych wszystkich religii i wszystkich narodów. Na forum Rady Bezpieczeństwa sekretarz watykańskiego przedstawicielstwa przy ONZ, prał. Simon Kassas, zwrócił się z żądaniem ochrony „zagwarantowanego układami międzynarodowymi specjalnego statusu” dla Jerozolimy, aby chronić wolność religijną wszystkich jej mieszkańców.

Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej zabrał głos podczas comiesięcznej otwartej debaty Rady Bezpieczeństwa w Nowym Jorku 26 lipca. Po raz kolejny stwierdził, że w pertraktacjach wokół rozwiązania problemu „idea dwóch państw” nie ma alternatywy, jeśli Izrael i Palestyna pragną bezpieczeństwa, dobrobytu i pokojowego współistnienia. Muszą to uzgodnić obie strony w pokojowych rozmowach z pomocą międzynarodową.

 

Warunkiem jest podjęcie „istotnych kroków, zmierzających do zmniejszenia napięć i deeskalacja przemocy”, stwierdził watykański dyplomata. Z jednej strony strona izraelska powinna zaprzestać polityki osiedleńczej, sprzecznej z ideą rozwiązania na zasadzie dwóch państw, z drugiej Palestyńczycy powinni wykazać „zjednoczoną wolę polityczną” i odpowiedzieć na potrzeby swego społeczeństwa, podkreślił przedstawiciel Stolicy Apostolskiej.


(KAI) ts / Nowy Jork

Kończą się zapisy na Warsztaty Muzyki Niezwykłej u dominikanów

Do Krakowa przyjedzie 300 uczestników i kilkunastu prowadzących

Niemal 300 osób zapisało się do tej pory na Warsztaty Muzyki Niezwykłej, które w dniach 14 do 20 sierpnia 2017 Fundacja Dominikański Ośrodek Liturgiczny organizuje w Krakowie. Będzie to czwarta edycja wydarzenia, po raz pierwszy połączona z festiwalem muzycznym.

 

“Dokładamy wszelkich starań by poprzez muzykę liturgiczną harmonijnie połączoną z celebracją, dać klucz do rozsmakowania się w Bogu i do lepszego odczytania własnego życia” – mówi o. Dominik Jurczak OP, prezes Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny. – „Chcemy uczyć się piękna, wiedząc, że ono jest językiem Boga, po to, by tłumaczyć Go innym” – wyjaśnia o. Jurczak.

 

Organizowane od 2013 roku Warsztaty Muzyki Niezwykłej są największym i kluczowym projektem Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, który podobne inicjatywy podejmuje od 2004 roku. W tym roku towarzyszyć im będzie pierwsza edycja Festiwalu Muzyki Niezwykłej – zupełnie nowego wydarzenia, obejmującego pięć wieczornych koncertów europejskich sław sakralnej muzyki dawnej. Koncerty będą otwarte i darmowe dla uczestników warsztatów, ale także dla wszystkich zainteresowanych.

 

 

– „Rola najwybitniejszych dawnych dzieł muzycznych coraz częściej sprowadzana jest do eksponatu muzealnego” – mówi Łukasz Serwiński, pracownik Fundacji i koordynator warsztatów. – „Chcemy przybliżyć te dzieła szerszemu gronu pasjonatów, ale także promować współczesne kompozycje o najwyższej wartości muzycznej. Rosnąca popularność Warsztatów, potwierdzona przez tegoroczne zapisy, utwierdza nas w przekonaniu, że mamy realną szansę poprzez to wydarzenie realnie wpływać na muzyczne oblicze Kościoła. To nas mobilizuje do wytężonej pracy i do wdzięczności Panu Bogu. Wciąż można dołączyć!” – zachęca Serwiński.

 

Wzorem lat poprzednich, warsztaty podzielone są na dwa bloki: cztero- i trzydniowy – choć tworzą one całość, możliwość wyboru jednego z nich daje szansę uczestnictwa także osobom pracującym. Uczestnicy wybierają także jedną z dostępnych sekcji: śpiew wielogłosowy (na trzech poziomach zaawansowania – od bardzo początkujących po bardzo zaawansowanych), prowadzenie scholi, chorał gregoriański (na dwóch poziomach) lub lekcje mistrzowskie.

 

Te ostatnie poprowadzą Divna Ljubojević (wokalne) oraz Tomasz Orlow (organistowskie). W gronie prowadzących nie zabraknie także nazwisk kojarzonych od lat z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym i jego inicjatywami. Zajęcia poprowadzą Urszula Rogala, Rafał Maciejewski, Anita Pyrek, Jakub Tomalak, Michał Sławecki, Piotr Pałka, Dawid Kusz OP, Marcin Wasilewski-Kruk, Susi Ferfoglia, Sławek Witkowski oraz Joanna Piech-Sławecka, Olga Trzebicka, Elżbieta Wtorkowska i Magdalena Szymańska. Katechezy dla uczestników wygłosi o. Tomasz Grabowski OP z Poznania.

 

Dla uczestników i ich rodzin przygotowane są miejsca noclegowe w atrakcyjnych cenach, dostępne będzie także urozmaicone menu w okolicznych lokalach partnerskich oraz kawiarnia na miejscu.

 

Aby wziąć udział w warsztatach, konieczne jest wcześniejsze przesłanie zgłoszenia, zapisy mają potrwać tylko do końca lipca. Szczegółowe informacje o każdej z sekcji i formularz zgłoszeniowy można znaleźć na stronie wydarzenia: www.warsztaty.mn, aktualne informacje publikowane są także na Facebooku.


Wejdź na festiwal.mn/warsztaty i dowiedz się więcej!


Patronatem honorowym Warsztaty Muzyki Niezwykłej objęli Wojewoda Małopolski, Pan Piotr Ćwik oraz Prezydent Miasta Krakowa, Pan Jacek Majchrowski.

“ŚDM to propozycja dla świata bez podziałów”

Światowe Dni Młodzieży to wielka propozycja dla świata bez podziałów, w imię szukania dobra, solidarności i pokoju – mówi w rozmowie z KAI kard. Stanisław Dziwisz. Metropolita senior wyznał, że ŚDM w Krakowie stały się uwieńczeniem jego posługi pasterskiej. „Wciąż dziękuję za to Panu Bogu”- podkreślił.

Magdalena Dobrzyniak, KAI: Rozmawiamy w miejscu, które dziś jest mieszkaniem Eminencji, ale wcześniej był tu Instytut Jana Pawła II, a jeszcze niedawno – siedziba Komitetu Organizacyjnego ŚDM. Jakie wspomnienia się budzą?

Kard. Stanisław Dziwisz: Często myślę o tym, że w tym pokoju kiedyś odbywały się spotkania Komitetu, różne konferencje, że ten dom odwiedził kiedyś Jan Paweł II. Ma on dla mnie znaczenie symboliczne, bo moje życie związało się z papieżem, a dzięki niemu – również z wielką sprawą Światowych Dni Młodzieży. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie, choć nigdy tego nie planowałem, stały się uwieńczeniem mojej posługi pasterskiej. Wciąż dziękuję Panu Bogu za to, że Opatrzność przygotowała mi tak wielkie wydarzenie, które stało się ogromnym błogosławieństwem dla Kościoła w Krakowie i Polsce. To jak klamra spinająca moje życie, byłem przecież od samego początku u źródeł tej idei. Światowe Dni Młodzieży powstawały na moich oczach: w Rzymie i poza Rzymem. Zawsze wspominam ŚDM we Francji, gdzie myślano, że młodzi nie przyjdą na spotkanie z papieżem. Przyszło ich wielu, bardzo wielu. Ojciec Święty zobaczył, że ta młodzież potrzebuje i szuka pasterza. On stał się dla nich pasterzem. A dla mnie osobiście bardzo ważna była Jasna Góra, bo tam te Dni przybrały inny niż wcześniej charakter: wspólnotowy i modlitewny. Przybyła do nas młodzież ze Wschodu i Zachodu, po raz pierwszy razem. Tam zrozumieliśmy, że młodzież potrzebuje innego doświadczenia ŚDM – bardziej religijnego, bardziej ewangelicznego, skupienia wokół Chrystusa. Mniej rozrywki, którą proponowano wcześniej. Okazało się, że młodzież wie, po co przychodzi. Nie dla rozrywki, ale aby się modlić i przeżyć spotkanie z Chrystusem, nawrócenie i uporządkowanie życia. Aby odnaleźć drogę dla siebie i swoje miejsce w Kościele i społeczeństwie.

 

Czy spotkanie młodych w Krakowie spełniło marzenia Księdza Kardynała? Czy tak sobie Eminencja wyobrażał te Dni, gdy zaangażował się w starania, by odbyły się one u nas?

– Ja tylko zrozumiałem intencje młodzieży, bo młodych trzeba słuchać. Trzeba poznawać, co myślą, jakie mają dążenia, jakie marzenia. Młodzież, zrozumiałem to w Madrycie, zapragnęła przyjść do ojczyzny Jana Pawła II, by pogłębić znajomość tego człowieka, a także narodu, który zrodził tak wielkiego papieża i przyjaciela młodzieży. Młodzi przyjechali do nas, bo byli zainteresowani krajem, z którego wyszedł papież, który zmienił historię świata i życie Kościoła. Chcieli poznać źródło, z którego zrodziła się piękna propozycja spotkań młodych świata, wielkiego zgromadzenia wokół wartości, wokół Jezusa Chrystusa. Jan Paweł II nie gromadził młodych wokół siebie. On był pasterzem, który prowadził tę młodzież do Chrystusa. I nadal prowadzi, co stało się widoczne w Krakowie. Poprzez Światowe Dni Młodzieży Jan Paweł II wciąż prowadzi młodych do Jezusa. Bardzo wyczuwałem jego obecność w Krakowie. Te Dni stały się dniami wielkiej radości, przeżycia wspólnoty, przeżycia bliskości Jezusa. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że był to czas, który zapoczątkował coś ważnego w życiu Kościoła i społeczeństwa. Te Dni to wielka propozycja dla świata.

 

Na czym polega wielkość i unikalność tej propozycji?

– W takim wydarzeniu ważne jest przede wszystkim przygotowanie, od którego zależy ostateczny efekt. W Polsce te przygotowania zjednoczyły ludzi, wiele środowisk, które się różnią, a wtedy skupiły się wokół sprawy ŚDM. Nastroje były różne, były obawy, czy jesteśmy zdolni do przyjęcia tak licznej młodzieży z całego świata i czy to nie skomplikuje życia codziennego mieszkańców. Jednak przeważało pozytywne odniesienie. A trudności odnośnie miejsca, czasu, organizacji – to wszystko stało się drugorzędne. Najważniejsza okazała się współpraca różnych środowisk: i kościelnych, i władz państwowych, i samorządowych, która dała pozytywne efekty. Krakowskiemu Komitetowi, na czele z bp. Damianem Muskusem, jestem ogromnie wdzięczny, bo ci ludzie wzięli na siebie cały ciężar przygotowania, logistykę, pod każdym względem. To, że te Dni tak przebiegły, jest efektem działania Opatrzności i ich wytężonej pracy. Zgromadziliśmy wielu wolontariuszy. Powstały grupy zaangażowanej młodzieży. Z takim bogactwem weszliśmy w przeżywanie Dni. To był ważny fundament tych wielkich spotkań. Widzieliśmy, że młodzież potrzebuje nowego spojrzenia. Młodzi są zmęczeni ideologią bez Boga, pozbawianiem się wartości moralnych. Ta młodzież jest otwarta i szuka. W Światowych Dniach młodzi zobaczyli nową nadzieję na swoje życie osobiste i społeczne.

 

W historii naszego kraju i Kościoła w Polsce to był chyba pierwszy raz, kiedy młodzi doszli do głosu na tak wielką skalę?

– Niewątpliwie to był czas młodych, ale oni poderwali wszystkich. Przez swoją obecność, sposób przeżywania, wpłynęli mocno na życie całego społeczeństwa. Ludzie stali się sobie bliscy, bardziej przyjaźni. Nawiązały się relacje, które trwają do dziś. Słyszę od wielu księży, że młodzi dali nam o wiele więcej niż my ofiarowaliśmy im. Gospodarze domów, w których nocowali pielgrzymi, narzekali, że tej młodzieży prawie nie było. A oni byli w kościele. Na klęczkach szukali innych, trwałych wartości.
Po zakończeniu ŚDM odwoziłem Ojca Świętego na lotnisko. Przyszła burza, straszny deszcz, a mimo to ludzie stali na trasie jego przejazdu. On na nich patrzył, zdumiony trochę. A ja mu mówię: Są, bo kochają papieża. To jest wyraz ich miłości. Z tym obrazem papież Franciszek odjechał. Do tej atmosfery radości, życzliwości i dobroci tęsknimy cały czas.

 

Jak tę tęsknotę przekuć w codzienność, by ŚDM w Krakowie nie stały się tylko wspomnieniem?

– To nie jest i nie powinno być wspomnienie. ŚDM z jednej strony przeszły do historii, ale te Dni ciągle trwają. Trzeba podtrzymać i pogłębiać to, co wydarzyło się w nas, gdy byliśmy gospodarzami Światowych Dni Młodzieży, które zgromadziły młodych z całego świata. Wydarzyło się coś, co pokazało wartości, za którymi warto iść. Kiedy byliśmy w Rzymie przy okazji Niedzieli Palmowej i spotykaliśmy się z przedstawicielami wielu krajów z całego świata, mogliśmy się przekonać, z jaką miłością oni mówią o naszym kraju i o doświadczeniach, które stały się ich udziałem. Wspomnienia o dobrych, życzliwych, pięknych i uczynnych ludziach pozostaną w tych młodych sercach na zawsze, podobnie jak atmosfera wolności, którą podkreślali zwłaszcza Francuzi. Oni doceniali przede wszystkim to, że u nas mogą się modlić, śpiewać i cieszyć się Jezusem na ulicach, co w ich ojczyźnie byłoby dziś niemożliwe.
Polska młodzież zrozumiała, że przynależymy do kultury światowej, do cywilizacji, na którą mamy wpływ – uczestniczymy w niej, nie tylko biorąc, ale wiele dobrego w nią wnosimy. W całej Polsce i w Krakowie Dni ukazały wielkie możliwości współtworzenia cywilizacji miłości. Młodzież polska, która uczestniczyła w Dniach, to ludzie, którzy mają wizję przyszłości.

 

Pokolenie ŚDM. Co według Księdza Kardynała oznacza ten termin?

– Po którychś Światowych Dniach Młodzieży mówiło się: młodzież Jana Pawła II. To określenie było wynikiem zaangażowania się młodzieży niemieckiej w ŚDM i powstało właśnie tam. Dziś jesteśmy o krok dalej. Tworzy się pokolenie Światowych Dni Młodzieży. I to jest propozycja dla świata bez podziałów, w imię szukania dobra, solidarności i pokoju. Zwłaszcza dziś, gdy świat ulega pogorszeniu, podziałom związanym z konfliktami zbrojnymi, terroryzmem, problemem uchodźców. Pokolenie ŚDM to nowe spojrzenie i nowa propozycja. Trzeba ją umocnić i tworzyć inny świat – bardziej zjednoczony, bardziej solidarny, daleki od tego wszystkiego, co dzieli i przeszkadza, co prowadzi do śmierci. Trzeba też uważnie spojrzeć na wolontariat. To jest wielkie odkrycie Światowych Dni Młodzieży. W Polsce są zaangażowane grupy w parafiach i innych środowiskach, ale wolontariat istnieje przecież na całym świecie. Jedność tych wszystkich ludzi dobrej woli, bezinteresownych, może doprowadzić do nowego spojrzenia na świat i budowania nowego – cywilizacji miłości.

 

Jak pomagać młodym?

– Przede wszystkim nie przeszkadzać. I dać im możliwości działania. Otworzyć się na nich i wspierać ich. Te siły są, nie wolno ich lekceważyć. Zwłaszcza parafie powinny się zatroszczyć, by grupy, które powstały po ŚDM, pracowały dalej i włączały innych. Niech będą otwarci na to dobro, które sami przeżyli. Niech się nim dzielą, przekazują je dalej i na nim budują przyszłość.
Najważniejsze jest to, by zrozumieć, że Światowe Dni Młodzieży to był zaczyn, który trzeba ochraniać, aby się rozwijał i służył nam i następnym pokoleniom. To jest ogromnie ważne zadanie duszpasterskie dla Kościoła w Polsce. Te Dni ukazały kierunek młodym. Radość przeżywania Ewangelii, wspólna modlitwa, obecność młodzieży z całego świata – to jest program. Nie trzeba szukać innych. To jest ten program, który trzeba utrzymać. Papież obudził w młodych to, co najlepsze. Posłał ich, by budowali lepszy świat. To jest przesłanie, które zachęciło młodzież i dało dużo do myślenia wszystkim.

 

Eminencjo, co dziś, rok po spotkaniu młodych, chciałby Ksiądz Kardynał powiedzieć polskiej młodzieży?

– Młodzieży, która przeżywa właśnie rocznicę światowego spotkania w Krakowie, przede wszystkim chcę bardzo serdecznie podziękować, że zrozumieli ważność tych Dni, że się zaangażowali, by ten czas spełnił marzenia i oczekiwania nas wszystkich. Bogu dziękujemy, że tak się stało. Młodym życzę, by nie zapomnieli o tych dniach, by wracali do tych przeżyć, pogłębiali myśli, zdarzenia, doświadczenia i wartości, które się uzewnętrzniły w ciągu tych Dni i nimi żyli.
Życzę, by młodzi patrzyli w przyszłość z nadzieją i budowali lepszą przyszłość w narodzie polskim, jedność, życzliwość i wspólne dochodzenie do prawdy, aby to, co najważniejsze, nas nie dzieliło, ale łączyło. Młodzież jest wolna od różnych uwarunkowań. Niech stara się zjednoczyć i ukazać całemu społeczeństwu, że można inaczej żyć i budować piękną przyszłość naszej Ojczyzny. To, co było piękne, trzeba dalej rozwijać na chwałę Bożą i równocześnie dla dobra Kościoła i narodu polskiego.


(KAI) Rozmawiała Magdalena Dobrzyniak / Kraków

ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

1500 najlepszych zdjęć z ŚDM – do pobrania!

Galerię ok. 1,5 tys. fotografii wykonanych podczas Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 i pozostałych punktów wizyty papieża Franciszka w Polsce można oglądać na stronie episkopat.pl. Autorem zdjęć jest Marcin Mazur, oficjalny fotograf KEP na czas ŚDM i papieskiej wizyty w Polsce.

– Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Polski były Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Przeglądając galerie zdjęć możemy przeżyć to jeszcze raz. Udostępnione zaś homilie i przemówienia papieskie są dodatkową mobilizacją, aby zejść z przysłowiowej kanapy – mówi rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

 

Ok. 1,5 tys. zdjęć dokumentujących przebieg Światowych Dni Młodzieży Kraków 2016 oraz wizyty papieża Franciszka w Polsce udostępnia biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski z okazji rocznicy ŚDM Kraków 2016. Autorem zdjęć jest fotograf Konferencji Episkopatu Anglii i Walii Marcin Mazur, który był oficjalnym fotografem KEP na czas papieskiej pielgrzymki i ŚDM.

 

Zobacz zdjęcia z ŚDM 2016!

 

Jak przypomina rzecznik KEP, fotografie można bezpłatnie pobierać i publikować podając jednie źródło M.Mazur/www.episkopat.pl


(KAI) abd / Warszawa

Maryja pielgrzymuje po Polsce

Perergrynacja Kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej była odpowiedzią na prośby Polaków. Na zakończenie uroczystości złożenia Ślubów Narodu podczas procesji zebrani pod wałami krzyczeli "Matko, przyjdź do nas!"

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

ŚLUBY NARODU

Gdy w roku 1955 przewożono kard. Wyszyńskiego z Prudnika do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Śluby Króla Jana Kazimierza złożone zostały 1 kwietnia 1656 r.

Pamiętając o tym wielki wydarzeniu Prymas Wyszyński postanowił, że w roku 1956, w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Podobny pomysł zrodził się w polskim episkopacie – wszyscy byli przekonani, że tekst ślubów może napisać tylko Prymas.

Z prośbą o tekst ślubów pojechała w marcu 1956 roku do Komańczy Maria Okońska, założycielka Instytutu. Na prośbę o tekst ślubów Prymas ucieszył się, ale nie przygotował ich. Przez długi czas dawał wymijające odpowiedzi. Dopiero po dwóch miesiącach wyjaśnił, dlaczego. Powiedział wtedy: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”. Pani Maria pozostawała nieubłagana. Przypomniała, że przecież św. Paweł pisał do wspólnot listy właśnie z więzienia. Prymas przyznał jej rację i następnego dnia wręczył tekst Ślubów Jasnogórskich. Bardzo zależało mu, aby zostały one odczytane na jasnogórskich wałach. W liście napisał, że gdyby wszystkich ojców przeszkodzono w odczytaniu ślubów, ma je odczytać choćby jasnogórski kucharz.

Przez kilka miesięcy przygotowano uroczystość złożenia Ślubów Narodu. Aby duchowo mógł w nich uczestniczyć kard. Wyszyński, ustalono, że także on złoży śluby w Komańczy, 10 minut przed odczytaniem ich na wałach jasnogórskich. Świadkiem tego wydarzenia była Maria Okońska, która przyjechała do Prymasa w wigilię 26 sierpnia.

Na uroczystości złożenia Ślubów na Jasnej Górze zebrało się przeszło milion ludzi, a warto zwrócić uwagę, że było to 60 lat temu i możliwości komunikacji były zupełnie inne niż dziś. Zdumiony tłumnym uczestnictwem Polaków kard. Wyszyński powiedział „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka.”

 

PEREGRYNACJA

Kiedy podczas Ślubów odbywała się procesja z cudownym obrazem, ze łzami w oczach ludzie wołali: „Matko, przyjdź do nas”. Ta prośba dość szybko została spełniona – słysząc o niej Prymas podjął decyzję o peregrynacji Obrazu po polskich parafiach.

Podobnie jak inne inicjatywy kard. Wyszyńskiego, również decyzja o peregrynacji była owocem jego więziennych rekolekcji. Poparł ją wtedy kard. Karol Wojtyła. Pisząc do generała paulinów Prymas wyjaśnił, że wysłanie Maryi “w Polskę” to potęgowanie promieniowania Jasnej Góry dla dobra kraju i większej Bożej chwały: “Jasna Góra musi mieć dłuższe ramiona, by dosięgnąć wszędzie, gdzie władanie Królowej Polski sięga. Trzeba jeszcze bliżej związać cały naród z Jasną Górą”

W Toruniu wykonano kopię cudownego obrazu. Tego zadania podjął się prof. Leonard Torwirt, konserwator i artysta malarz z Uniwersytetu Toruńskiego. Będąc kiedyś na Jasnej Górze, powiedział ojcom paulinom, że z pochodzenia jest Szwedem i chciałby Matce Bożej wynagrodzić za napaść Szwedów w 1655 r. Zgodził się na wykonanie kopii, ale gdy pierwszy raz obejrzał oryginał Cudownego Obrazu, ogarnęły go wątpliwości, że kopiowanie przerasta jego możliwości, jego wiedzę. Na to jego żona powiedziała – No, mój drogi, jeżeli tu już przyjechaliśmy, to musisz to zrobić, i zrobisz to dobrze.

I tak Matka Boża z Jasnej Góry wyruszyła na pielgrzymkę po Polsce, by z bliska zobaczyć, jak żyją ludzie, jakie mają kłopoty, co ich cieszy. Była to tak zwana peregrynacja.

Pierwsza peregrynacja rozpoczęła się w roku 1957. Ówczesne władze komunistyczne nie pozwoliły jednak na jej spokojny przebieg. Obraz był aresztowany i więziony na Jasnej Górze – wtedy po Polsce peregrynowały puste ramy obrazu. Nie przeszkodziło to jednak w licznym udziale wiernych w peregrynacji w polskich parafiach. W tym czasie dokonało się wiele cudów, łask nawróceń i uzdrowień.

Uroczyste nabożeństwo dziękczynne za łaski pierwszego Nawiedzenia odbyło się na Jasnej Górze 12 października 1980 r. Do tego czasu kopia Obrazu nawiedziła ponad 8 tys. kościołów i kaplic w 7 150 parafiach.  Obecnie trwa druga już peregrynacja Kopii Obrazu, która rozpoczęła się w roku 1985.

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Były kapelan królowej ostrzega przed rozłamem w Kościele Anglii

Były kapelan królowej Elżbiety II – Gavin Ashenden ostrzegł przed rozłamem w Kościele Anglii na frakcje tradycjonalistów i liberałów. Wraz z 22 innymi sygnatariuszami anglikańskimi w liście otwartym zagroził „deklaracją niezależności” – podały 26 lipca media brytyjskie. Duchowny podkreślił, że w związku z postępującą liberalizacją jego Kościoła obrońcy tradycyjnych wartości czują się coraz bardziej „marginalizowani” i „wyśmiewani”.

Rozdźwięki i głęboka nieufność między obu grupami pogłębiły się na niedawnym synodzie generalnym na początku lipca, napisał były kapelan królowej na łamach „Daily Telegraph”. Jego zdaniem, obecnie istnieją w rzeczywistości dwie odmiany anglikanizmu: „jedna skapitulowała przed wartościami świeckimi, druga surowo trzyma się wiary”.

 

Ashenden wyjaśnił, że list stanowi „ostrzeżenie” dla arcybiskupa Canterbury i prymas Kościoła Anglii – Justina Welby’ego. Ryzykuje on „rewoltą”, jeśli „zamiast kierować Kościołem w sposób zgodny z wartościami i nauką płynącą z Biblii, będzie się kierował wartościami postępowego sekularyzmu”. Można sobie wyobrazić podział Kościoła podobny do tego, jaki dokonał się np. wśród anglikanów USA w 2009 roku – ostrzegł autor artykułu.

 

Media brytyjskie przytoczyły wypowiedź rzecznika Kościoła Anglii, który w pierwszej reakcji na list wskazał, iż „oczywistością” synodu generalnego jest fakt, iż „dyskutowane są na nim różne tematy, co do których członkowie mają różniące się między sobą stanowiska”.

 

Na swoim letnim posiedzeniu na początku lipca synod postanowił, iż osoby, które zmieniły płeć, będą mogły na nowo wstąpić do wspólnoty Kościoła po ceremonii podobnej do chrztu. Potępiono ponadto jako „szkodliwe i nieetyczne” tzw. terapie przemiany, które miały na celu „uzdrawianie” homoseksualistów z ich orientacji seksualnej.


ts (KAI) / Londyn

Emmanuel Macron na Mszy św. w rocznicę śmierci ks. Jacquesa Hamel’a

Prezydent Republiki Francuskiej, Emmanuel Macron a także premier Édouard Philippe wzięli udział we Mszy św. w rocznicę śmierci ks. Jacquesa Hamel’a zamordowanego przed rokiem przez fundamentalistów muzułmańskich w Saint-Étienne-du-Rouvray w Normandii. Ordynariusz Rouen, abp Dominique Lebrun zaznaczył, że nie zatriumfowała wrogość, i nie odniesie triumfu.

Przy ołtarzu znalazły się kwiaty m. in. z grobu ks. Hamela. Msza św. rozpoczęła się chwilą milczenia. Obecni na niej byli także przedstawiciele wspólnoty muzułmańskiej.

 

Ordynariusz Rouen, abp Dominique Lebrun przypomniał, że przed rokiem dokładnie o tej samej godzinie ks. Hamel odprawiał ostatnią Mszę św. w której uczestniczyło zaledwie było 5 osób. Niektóre z nich nie były w stanie wziąć udziału w dzisiejszej uroczystości. Powitał prezydenta, Emmanuela Macrona, premiera Édouarda Philippe’a a także innych przedstawicieli władz. „Mimo przeżytego okrucieństwa, starajmy się podziękować Bogu za dobro, jakie pozwolił nam przeżyć po zabójstwie ks. Hamela. Nie zatriumfowała wrogość, i nie odniesie triumfu” – powiedział abp Lebrun.

 

Natomiast w homilii ordynariusz Rouen stwierdził, że w tym kościele gdzie ks. Jacques Hamel mówił językiem miłości, nie pozwolono, aby mówił nadal, a jednak stale przemawia. Jego życie i śmierć mówią, inspirują, ale także wołają, niezależnie od naszych przekonań. Nawiązując do odczytanego fragmentu Ewangelii o siewcy abp Lebrun wskazał, że chrześcijanie nie mogą godzić się, aby byli umieszczani na skraju drogi, i z dystansu osądzali innych. Zauważył, że druga przeszkoda – gleba kamienista – to zamknięcie się w zatwardziałości, a nie otwarcie przez rany na spotkanie z innymi, zwłaszcza poranionymi przez życie. Wreszcie kiedy ziarno pada między ciernie – to niepokój świata, wdzierający się w nasze najlepsze intencje. „Czyż te ciernie to nie owe uzależnienia, te narkotyki, te ideologie, które mogą doprowadzić dzieci, młodzież, osoby najsłabsze do kręgów niekontrolowanej przemocy? Czy nie są to te kłamstwa, te zazdrości, te pragnienia pokazania się, które tłumią naszą radość życia razem z innymi?” – zapytał hierarcha.

 

„Bracia i siostry, Jezus mówi też: «Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity»(J 12, 24). Jezus mówił o swej śmierci. Mówił również o śmierci wszystkich ludzi zjednoczonych tajemniczo z Jego śmiercią, aby żyli wraz z Nim. Ks. Jacques nie umarł samotnie. Zmarł z Jezusem, którego słowa dopiero co wypowiedział przy ołtarzu: «To jest Ciało moje, za was wydane». W każdej Eucharystii słyszymy Słowo Boga, celebrujemy je w jego życiu oddany w Jezusie za wszystkich i dla wszystkich” – powiedział abp Lebrun.


st (KAI) / Saint-Étienne-du-Rouvray

“Miłosierdzie ma zawsze młode oblicze”

Przypadająca dziś rocznica rozpoczęcia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie skłania do przypomnienia głównych wątków orędzia, jakie 2 milionom młodych z całego świata przekazał tam papież Franciszek.

Franciszek przyjeżdżając do Krakowa rozpoczyna – już w pierwszym swym przemówieniu do młodych na Błoniach (28 lipca) – od ukazania im prawdziwego piękna młodości, jako czasu marzeń, spotkania z Chrystusem i najważniejszych życiowych wyborów. Stawia przed nimi wysoką poprzeczkę, zachęcając do reformy otaczającego świata w kluczu wartości ewangelicznych. Podczas powitania z młodymi mówi wprost: “Nie ma nic piękniejszego niż podziwianie pragnień, zaangażowania, pasji i energii, z jaką wielu młodych ludzi przeżywa swoje życie”. I stąd – wyjaśnia – w każdym z młodych, kryje się wielka, pozytywna siła, zdolna do przemiany świata. Pod jednym wszakże warunkiem, usłyszenia, otwarcia się na wewnętrzny głos, który nas ku temu zachęca. Podobnie jak Jan Paweł II ukazuje młodym, że są nadzieją dla Kościoła i współczesnego świata, że to właśnie dzięki nim świat może być lepszy.

 

Dlatego, już podczas pierwszego spotkania z 800-tysięczną początkowo rzeszą pielgrzymów na Błoniach, Franciszek wyznaje szczerze, że odczuwa ból, gdy spotyka ludzi młodych, którzy zdają się przedwczesnymi “emerytami”. A są to ci, którzy obnoszą się ze “smutną twarzą”, jak gdyby ich życie nie miało żadnej wartości. “Ludzie znudzeni… i nudni, którzy zanudzają innych” – konstatuje. Tacy młodzi – ostrzega – są częstym łupem “sprzedawców dymu”, czy sprzedawców fałszywych iluzji, które niszczą dzisiejszy świat.

 

W to miejsce papież proponuje zupełnie inną drogę. Stawia młodym bardzo wysokie wymagania. Nawiązując do kluczowego hasła Światowych Dni Młodzieży: “Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”, wyjaśnia, że “miłosierdzie ma zawsze młode oblicze”. Zachęca więc młodych, aby pozwolili sobie na marzenia, że wiele od nich zależy i że świat może być inny. A tak się dzieje, że “kiedy serce młodego człowieka jest otwarte i potrafi marzyć”, a wtedy otwiera się w nim miejsce na miłosierdzie.

 

Zachęca więc młodych do spotkania z miłosiernym Jezusem, co oznacza – jak to ujmuje: “szansę, przyszłość, zaangażowanie, zaufanie, otwartość, gościnność i współczucie”. Wyjaśnia, że Jezus Chrystus jest tym, który potrafi obdarzyć nas prawdziwą pasją życia, jest tym, który prowadzi do tego, byśmy nie zadawali się byle czym i dawali to, co w nas najlepsze. Apeluje do młodych z mocą o zaangażowanie w “przygodę miłosierdzia”, w przygodę “budowania mostów i burzenia murów”, krótko mówiąc o budowanie zupełnie innej kultury, która nie będzie już zimną i bezwzględną “kulturą wykluczenia”, lecz zastąpiona zostanie “kulturą spotkania” i budowania wspólnoty.

 

W ślad za tym pyta młodych wprost: “Czy wolicie wyobcowujące oszołomienie czy moc łaski, moc pełni życia?” I stąd, w czasie sobotniego czuwania na Campus Misericordiae w Brzegach wzywa 2 mln młodych z całego świata, aby nie mylili szczęścia z wygodną, usypiającą kanapą. A konkretnie, Franciszek ostrzega młodych przed paraliżem, ogarniającym tak wielu, który jest konsekwencją “mylenia szczęścia z wygodną kanapą”. “Sądzimy – wyjaśnia – że abyśmy byli szczęśliwi, potrzebujemy dobrej kanapy, kanapy, która pomoże żyć wygodnie, spokojnie, całkiem bezpiecznie”. A przecież są takie kanapy “nowoczesne, łącznie z masażami uspokajającymi – które gwarantują godziny spokoju, żeby nas przenieść w świat gier wideo i spędzania wielu godzin przed komputerem – kanapy na wszelkie typy bólu i strachu”. Ostrzega przed myśleniem, że “szczęście jest synonimem wygody” i że “być szczęśliwym, to iść przez życie w narkotycznym uśpieniu”.

 

Tymczasem logika Ewangelii – wyjaśnia – jest zupełnie inna. Wymaga ona “zejścia z kanapy”, założenia pary solidnych butów i podjęcia ryzyka pójścia wraz z Jezusem. A to sprawi, że będziemy chodzić po drogach “o jakich nam nigdy się nie śniło”, które otworzą przed nami nowe horyzonty, skłaniające do “zarażania radością”, wynikającą z postawy miłosierdzia.

 

Franciszkowe wezwanie do “zejścia z kanapy” stało się hitem ŚDM Kraków 2016 i do dziś jest powtarzane niczym “wadowickie kremówki” z czasów Jana Pawła II. Hasło to – jak to zazwyczaj bywa – często jest traktowane powierzchownie, bez próby zrozumienia, że oznacza ono wezwanie do budowania zupełnie innej kultury, w logice Ewangelii.

 

Bo przecież Franciszek, wzywając młodych do generalnego przebudzenia, wyznacza im bardzo dalekosiężne plany wobec współczesnego świata. Podczas tego samego czuwania w Brezgach, nawiązując do świadectwa młodej Syryjki z Aleppo, mówi o wojnie, która “nigdy więcej nie powinna się zdarzyć”. Wskazuje, że “nic nie usprawiedliwia krwi brata i nic nie jest bardziej cennego od osoby stojącej obok nas”. Mówiąc o roli młodych, wzywa ich do świadectwa miłości: “Nie chcemy pokonać nienawiści większą nienawiścią, przemocy większą przemocą, pokonać terroru większym terrorem”. Wyjaśnia, że “nasza odpowiedź na świat w stanie wojny nazywa się przyjaźnią, nazywa się braterstwem, nazywa się komunią”.

 

Tłumaczy młodym, że “dzisiejszy świat chce od was, byście byli aktywnymi bohaterami historii (…) a historia wymaga dziś od nas, byśmy bronili naszej godności i nie pozwalali, aby inni decydowali o naszej przyszłości”. A Pan tak jak w dniu Pięćdziesiątnicy, chce “dokonać jednego z największych cudów, jakiego możemy doświadczyć: sprawić, aby twoje ręce, moje ręce, nasze ręce przekształciły się w znaki pojednania, komunii, tworzenia”. Zapewnia młodych, że każdy z nich może stać się aktywnym uczestnikiem tego właśnie cudu.

 

Jedną z najbardziej wstrząsających liturgii ŚDM w Krakowie była piątkowa Droga Krzyżowa na Błoniach, odbywająca się niemal bezpośrednio po pełnej milczenia wizycie Franciszka w Auschwitz-Birkenau. Wyjątkowość tej Drogi polegała na tym, że nie była ona tylko medytacją męki Pańskiej, ale była także Drogą Miłosierdzia. Konkretnym stacjom męki Jezusa odpowiadało ukazanie konkretnych dzieł miłości, realizowanych przez te wspólnoty, które niosą miłosierdzie i pomagają w pełnych dramatu sytuacjach.

 

Franciszek wypowiada wówczas dramatyczne pytanie: “Gdzie jest Bóg?”, stawiane jakże często w obliczu spotkania z niezawinionym cierpieniem i śmiercią, stawianym wobec zła obecnego w świecie. Odpowiada jednoznacznie: “Bóg jest w nich – Jezus jest w nich, cierpi w nich”. Tłumaczy, że “sam Jezus postanowił utożsamić się z tymi naszymi braćmi i siostrami doświadczanymi bólem i niepokojem, godząc się przejść drogą cierpienia ku Kalwarii”.

 

Nie poprzestaje na tym, lecz wzywa młodych do solidarności z ludźmi cierpiącymi, wykluczonymi, marginalizowanymi, prześladowanymi czy zmuszonymi do uchodźstwa. A ci ewangeliczni “ubodzy” są wszędzie, pod każdą szerokością geograficzną. Tłumaczy, że w spotkani z nimi, “tam właśnie znajdziemy Boga, tam możemy dotykać Pana”. Dodaje, że “dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, a szczególnie ludzi młodych, takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia”.

 

Proponuje więc młodym wspólne odczytywanie Ewangelii w “kluczu miłosierdzia”, by koncentrować się na tym, co najważniejsze i iść drogą błogosławieństw. Mówi, że Ewangelia jest “księgą otwartą”, z białymi kartami, które możemy sami zapisać. Zachęca, aby żyć bardziej, szukać prawdziwego szczęścia, z wiarą, że Jezus Chrystus jest najlepszym przewodnikiem.


(KAI) mp / Warszawa