ZE ŚWIATA

Eutanazja w Holandii: Lekarze nie będą musieli uzgadniać jej czasu z pacjentami

Lekarze w Holandii od teraz sami będą mogli podawać środki uspokajające osobom przed eutanazją, jeżeli te będą zbyt pobudzone, lub agresywne. Medycy nie będą musieli też uzgadniać dokładnego czasu i sposobu wykonania eutanazji.

Polub nas na Facebooku!

Lekarze dokonujący eutanazji od teraz będą mogli na własną rękę podawać środki uspokajające osobom z ciężką demencją w przypadkach, jeżeli będą obawy, że osoba stanie się „zaniepokojona, pobudzona lub agresywna”. Nowe wytyczne mówią również o tym, że w przypadku osób z głęboką demencją, lekarze nie będą musieli uzgadniać dokładnego czasu i sposobu wykonania eutanazji.

Odświeżenie wytycznych to efekt sprawy lekarki Marinou Arends. Kobieta została oskarżona o zabójstwo po dodaniu środka uspokajającego do kawy 74-letniej pacjentki przed eutanazją. Arends wcześniej dwukrotnie miała usłyszeć od pacjentki, że ta chce umrzeć, kiedy „nadejdzie właściwy czas”.

Jacob Kohnstamm, przewodniczący komisji ds. oceny eutanazji powiedział, że wytyczne zostały tak zaktualizowane, aby lekarze nie obawiali się odpowiedzialności prawnej. Lekarze mają teraz mniej powodów do zmartwień – stwierdził w rozmowie z Guardianem.

Przypomnijmy, że od 2002 roku lekarze mogą uśmiercać dorosłych w Holandii, gdy ci wydadzą na to zgodę w przypadku „nieznośnego cierpienia” i gdy nie ma szans na poprawę zdrowia. W zeszłym roku w H0landii dokonano 6 361 przypadków eutanazji – to ponad 4 procent wszystkich zgonów w tym kraju. Spośród nich 91 procent dotyczyło nieuleczalnych schorzeń. Pozostałe przypadki dotyczyły ciężkich chorób psychicznych, w tym demencji.

Ostatnio zapowiedziano też zmianę przepisów, która pozwoli na eutanazję nieuleczalnie chorych dzieci od 1 do 12 roku życia.

SPRAWDŹ: Holandia legalizuje eutanazję dla dzieci do 12 lat. Wymagana będzie zgoda lekarza i rodziców

 

ag/The Guardian/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

ZE ŚWIATA

Powstaje film o nawróceniu autora „Opowieści z Narnii”

Pomimo pandemii COVID-19 w Anglii powstaje film opowiadający o życiu jednego z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy pochodzących z tego kraju – Clivea Staplesa Lewisa. Film będzie kroniką nawrócenia autora „Opowieści z Narnii. Część zdjęć kręcona jest w wiosce na północ od Oxfordu, w domu w którym mieszkał i tworzył.

Polub nas na Facebooku!

Fabuła przedstawia Lewisa w średnim wieku, którego wspomnienia z dzieciństwa i wojennej młodości ukazane będą w retrospekcyjnych kadrach. Osią fabuły staną się wydarzenia, które doprowadziły do jego nawrócenia na chrześcijaństwo w 1931 r.

Reżyserem filmu jest Norman Stone, utytułowany artysta z ponad 40-letnim stażem w przemyśle filmowym, ale też praktykujący chrześcijanin i wielbiciel twórczości Lewisa. To nie będzie jego pierwszy film o autorze „Opowieści z Narnii”, zrealizował ich już kilka, w tym nagradzany „Shadowlands” z 1985 r. Genezą najnowszego projektu jest monodram amerykańskiego aktora Maxa McLeana. Artysta zaczął pisać swoją sztukę 9 lat temu. Od tego czasu zaprezentował ją już ponad 300 razy nie tylko w USA, ale także w Anglii.

Część zdjęć realizowana jest w domu Lewisa urządzonym w angielskim stylu z połowy ubiegłego wieku. McLean przyznaje, że odwiedził już kiedyś to miejsce, ale zwiedzanie to zupełnie inna sprawa niż kostiumowa gra aktorska w pomieszczeniach, gdzie mieszkał bohater. Podobnie jak Lewis, McLean nawrócił się na chrześcijaństwo w dorosłym wieku. Aktor nie ma wątpliwości, że pisarz przyczynił się do jego duchowej przemiany.

 

Zejść głębiej

Max McLean przyznaje, że wiara Lewisa zaskakuje głębią i intelektualnymi podstawami. „We współczesnym świecie mamy wiele przykładów wiary płytkiej, powierzchownej, opartej jedynie na przejętych po przodkach zwyczajach. Lewis może pomóc nam zejść głębiej, poznać teologiczne zaplecze tego, w co wierzymy” – wyjaśnia McLean. Pisarz był zafascynowany średniowieczem, więc postrzegał chrześcijaństwo jako rdzeń zachodniej cywilizacji. „Jego pisma pomagają nam to dostrzec. To bardzo ważne w czasach, gdy ta cywilizacja jest zagrożona, gdy próbuje się ją rozmontować” – wyjaśnia aktor.

Producentem filmu jest firma założona przez Maxa McLeana Fellowship for Performing Arts z siedzibą w Nowym Jorku. Jej głównym zadaniem jest produkcja sztuk teatralnych z chrześcijańskim przesłaniem, mających angażować zróżnicowaną pod względem światopoglądowym publiczność.

 

POSŁUCHAJ: Teologia Tolkiena – podcast ks. Staszka Adamiaka

 

ah, KAI/Vatican News/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap