video-jav.net

Bułgarski odzew po wizycie papieża

W osobie Franciszka Bułgaria ma wielkiego przyjaciela – powiedział dziś premier Bułgarii Bojko Borisow podczas briefingu, zorganizowanego po odlocie Ojca Świętego do Macedonii Północnej. Od kilku dni media krajowe z uwagą śledzą wizytę papieża w Bułgarii, cytują komentarze i opinie polityków, dziennikarzy, hierarchów kościelnych.

Polub nas na Facebooku!

Bułgarski odzew po wizycie papieża
W osobie Franciszka Bułgaria ma wielkiego przyjaciela – powiedział dziś premier Bułgarii Bojko Borisow podczas briefingu, zorganizowanego po odlocie Ojca Świętego do Macedonii Północnej. Od kilku dni media krajowe z uwagą śledzą wizytę papieża w Bułgarii, cytują komentarze i opinie polityków, dziennikarzy, hierarchów kościelnych.

W briefingu po dzisiejszym pożegnaniu Ojca Świętego na lotnisku w Sofii, skąd papież odleciał do Macedonii Północnej, premier Borisow zapewnił, że w osobie papieża Franciszka Bułgaria ma wielkiego przyjaciela. – Sądzę, że jego trzydniowy pobyt był dobrą reklamą Bułgarii – podkreślił premier i zwrócił uwagę, że głównym przesłaniem wizyty jest papieski apel o pokój. Szef rządu wyznał też, że w ostatniej rozmowie Franciszek zachęcał go, by nadal budował mosty i autostrady na Bałkanach.

Komentując papieskie słowa, wypowiedziane w obozie dla migrantów w sofijskiej dzielnicy Wrażdebna i apel, by Bułgarzy „nie zamykali oczu i serc wobec tych, którzy pukają do ich drzwi”, premier Borisow zwrócił uwagę, że Bułgarów zawsze charakteryzowała postawa gościnności. Zwrócił uwagę, że każdy uchodźca zostanie przyjęty, ale należy rozróżniać między emigrantami ekonomicznymi, przedzierającymi się nielegalnie do kraju a uciekającymi przed wojną.

Premier nie skomentował pełnej rezerwy postawy Cerkwi Prawosławnej tłumacząc, że „nie miesza się w sprawy Boże”. Podkreślił natomiast, że Bułgaria nie miała nic wspólnego z zamachem na Jana Pawła II. Na pożegnanie premier Borisow zapewnił Ojca Świętego, że Bułgaria nadal będzie pracować na rzecz pokoju w regionie, gdyż „dobry sąsiad jest czymś więcej niż rodzina”. – Budujcie nadal pokój, bądźcie siewcami dobra – to ostatnie słowa, jakie Franciszek wypowiedział do bułgarskiego premiera.

Słowa Franciszka, wypowiedziane w obozie dla migrantów, że Bułgarzy powinni być bardziej otwarci na przybyszy, wywołały liczne, nieraz bardzo emocjonalne i nieprzychylne komentarze. Jak czytamy na stronach dziennika Dnes, członkowie grupy parlamentarnej „Volja” uznali, że „papież zajął polityczne stanowisko popierając falę migrantów, która niszczy Europę”.

Odmiennie słowa Franciszka zinterpretowała w stacji BTV wicepremier i minister spraw zagranicznych Ekaterina Zachariewa. „’Podajcie ręce’ nie oznacza ‘otwórzcie granice każdemu’” – zapewniała. – To był apel żeby podać rękę ludziom, uciekającym przed wojną. Każdy, kto ucieka przed wojną, musi zgłosić się na posterunek graniczny, a nie przedzierać się potajemnie” – dodała szefowa bułgarskiego MSZ.

Premier Bojko Borisow na spotkaniu z mieszkańcami Płowdiwu bronił wczoraj celu wizyty i przestrzegał przed zniekształceniem jej ogólnego wydźwięku. Jego zdaniem sprowadzenie papieskiej wizyty do apelu o „otwieranie drzwi przed każdym” ma przesłonić jej pozytywny wydźwięk polityczny i jest próbą „wrzucenia do czegoś dobrego łyżki dziegciu”. – Papież jest osobą duchowną i pochyla się nad każdą osobą i każdym stworzeniem Bożym – wyjaśnił postawę Franciszka premier Bułgarii.

Natomiast znany ze swego nieprzejednanego stanowiska wobec katolicyzmu prawosławny metropolita Płowdiwu Nikołaj w ostrych słowach mówił o papieskiej wizycie. Jego zdaniem jest ona aktem politycznym, a papież chce zjednoczyć wokół siebie wszystkie religie, tak, aby „przed przyjściem Antychrysta, mógł go powitać a wraz nim wszyscy, którzy się wokół niego gromadzą”. Hierarcha wyjaśnił też, że prawosławny synod uznał wizytę biskupa Rzymu za wizytę głowy państwa, dlatego nie było mowy o religijnej oprawie ze strony Bułgarskiej Cerkwi Prawosławnej.

Kapucyn, o. Marcin Grec, który posługuje w sofijskiej parafii wraz z dwoma współbraćmi z Polski, powiedział KAI, że reakcje bardzo wielu mieszkańców Sofii są bardzo pozytywne i przyjazne. Wciąż odzywają się ludzie, czasem nieznani, którzy gratulują i dzielą się wrażeniami.

O. Grec. przytoczył opinię prawosławnej Bułgarki o Franciszku: „Ważne, że tu był i powiedział wiele rzeczy, które są znane katolikom, ale są nowe i niesamowite dla pozostałych Bułgarów. Jestem poruszona możliwością przemiany, która jest możliwa. Wiele z komentarzy szły w kierunku ekumenizmu, ale nawet jeśli to nie nastąpi, najważniejsze było to, że on mówił Bułgarom o miłości, dobroci i Bogu. Uwierzcie, Bułgarzy takich rzeczy nie słyszą. Czasem mi się wydaje, że są sierotami i jest mi ich żal. Dlatego nie ma znaczenia, czy zrozumieją słowa papieża i czy zainspirują się jego osobowością. Ważne jest, żeby jego przesłanie dotknęło ich serc”.

KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU POPFICTION:


 

 

Franciszek w Macedonii o głodzie współczesnego świata

Zainspirowany Jezusowym "Pragnę", które mocno eksponowała w swej duchowości Matka Teresa z Kalkuty papież Franciszek homilię w czasie Mszy św. w Skopje poświęcił tematowi głodu współczesnego świata. Wymienił m.in. głody świetności i wielkości, głód relacji, spotkania, głód szybkiego rezultatu.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek w Macedonii o głodzie współczesnego świata
Zainspirowany Jezusowym "Pragnę", które mocno eksponowała w swej duchowości Matka Teresa z Kalkuty papież Franciszek homilię w czasie Mszy św. w Skopje poświęcił tematowi głodu współczesnego świata. Wymienił m.in. głody świetności i wielkości, głód relacji, spotkania, głód szybkiego rezultatu.

Publikujemy pełny tekst papieskiej homilii w Skopje:

„Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” – powiedział nam właśnie Pan (J 6,35).

W Ewangelii wokół Jezusa skupia się tłum, który wciąż ma w oczach rozmnożenie chleba. To jedno z tych wydarzeń, które głęboko wryły się w oczy i serce pierwszej wspólnoty uczniów. Było to święto… Święto odkrycia przeobfitości i troski Boga o swoje dzieci, które stały się braćmi dzielącymi i wspólnie łamiącymi chleb. Wyobraźmy sobie przez chwilę ten tłum. Coś się zmieniło. Przez kilka chwil ci ludzie spragnieni i milczący, którzy szli za Jezusem w poszukiwaniu słowa, mogli dotykać rękami i odczuć w swoich ciałach cud braterstwa zdolnego zaspokoić i przepełnić.

Pan przyszedł, aby dać światu życie i czyni to zawsze w sposób, który potrafi stawić wyzwanie ograniczeniom naszych rachunków, mierności naszych oczekiwań i powierzchowności naszych intelektualizmów; podważa nasze poglądy i przekonania, zachęcając nas do przejścia do nowego horyzontu, który daje miejsce na inny sposób konstruowania rzeczywistości. On jest Chlebem żywym, który zstąpił z nieba, „Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”.

Wszyscy ci ludzie odkryli, że głód chleba ma również inne imiona: głód Boga, głód braterstwa, głód spotkania i wspólnego święta.

Przyzwyczailiśmy się do jedzenia twardego chleba dezinformacji i staliśmy się więźniami dyskredytacji, etykiet i niesławy. Uwierzyliśmy, że konformizm zaspokoił nasze pragnienie i doszliśmy do pojenia się obojętnością i niewrażliwością. Karmiliśmy się marzeniami o świetności i wielkości, a skończyliśmy na jedzeniu rozrywki, zamknięcia i samotności. Napakowaliśmy się połączeniami i zatraciliśmy smak braterstwa. Szukaliśmy szybkiego i pewnego rezultatu, a jesteśmy uciskani przez niecierpliwość i niepokój. Będąc więźniami świata wirtualnego, zatraciliśmy gust i smak rzeczywistości.

Powiedzmy to stanowczo i bez lęku: jesteśmy głodni, Panie … Jesteśmy głodni, Panie, chleba Twojego Słowa, zdolnego otworzyć nasze zamknięcia i nasze samotności. Jesteśmy głodni, Panie braterstwa, gdzie obojętność, dyskredytacja, niesława nie wypełniają naszych stołów i nie zajmują pierwszego miejsca w naszym domu. Jesteśmy głodni, Panie, spotkań na których Twoje Słowo byłoby w stanie wzmóc nadzieję, obudzić czułość, uwrażliwić serce, otwierając drogi przemiany i nawrócenia.

Jesteśmy głodni, Panie, by doświadczyć, tak jak ten tłum, rozmnożenia Twojego miłosierdzia, zdolnego przełamać stereotypy i dzielić się, i wspólnie mieć udział we współczuciu Ojca dla każdej osoby, szczególnie dla tych, o których nikt się nie troszczy, którzy są zapomniani lub pogardzani. Powiedzmy to stanowczo i bez lęku, jesteśmy głodni chleba, Panie: chleba Twojego słowa i chleba braterstwa.

Za kilka chwil wyruszymy, pójdziemy do stołu ołtarza, aby się posilić Chlebem Życia, podążając za nakazem Pana: „Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6, 35). To jedyna rzecz, jakiej żąda od nas Pan: przyjdźcie. Zachęca nas, abyśmy wyruszyli w drogę, ruszyli się, wyszli. Zachęca nas, abyśmy podążali ku Niemu, by nas uczynił uczestnikami swego życia i misji. „Przyjdźcie”, mówi nam Pan: przyjście, które nie tylko oznacza przejście z jednego miejsca w drugie, ale także zdolność, by dać się ruszyć z miejsca, przekształcić przez Jego Słowo w naszych decyzjach, uczuciach, w priorytetach, by podjąć ryzyko i uczynić swoimi Jego gesty i mówić Jego językiem, „językiem chleba, który mówi o czułości, towarzystwie, hojnym poświęceniu się dla innych” [1], miłości konkretnej i namacalnej, ponieważ jest codzienna i realna.

W każdej Eucharystii łamany i udzielany jest Pan, zapraszając także i nas, byśmy wraz z Nim łamali siebie i udzielali, uczestnicząc w tym cudzie rozmnażania, który pragnie dotrzeć i dotknąć każdego zakątka tego miasta, tego kraju, tej ziemi z odrobiną czułości i współczucia.

Głód chleba, głód braterstwa, głód Boga. Jak dobrze znała to wszystko Matka Teresa, która chciała oprzeć swe życie na dwóch filarach: Jezusie ucieleśnionym w Eucharystii i Jezusie ucieleśnionym w ubogich! Miłość, którą otrzymujemy, miłość, którą dajemy. Dwa nierozłączne filary, które naznaczały jej drogę, wprawiły ją w ruch, pragnącą także zaspokoić głód i pragnienie. Szła do Pana a jednocześnie szła do brata wzgardzonego, niekochanego, samotnego i zapomnianego. Szła do brata i znalazła oblicze Pana … Ponieważ wiedziała, że „miłość Boga i miłość bliźniego łączą się w jedno: w najmniejszym człowieku spotykamy samego Jezusa, a w Jezusie spotykamy Boga”[2], a ta miłość była czymś jedynym, co mogło zaspokoić jej głód.

Bracia, dzisiaj Zmartwychwstały Pan nadal idzie między nami, tam gdzie toczy się i rozgrywa życie codzienne. On zna nasz głód i mówi nam ponownie: „Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6, 35). Zachęcajmy się wzajemnie, abyśmy wstali i doświadczyli obfitości Jego miłości; pozwólmy, by On zaspokoił nasz głód i pragnienie w sakramencie ołtarza i w sakramencie brata.


Tłumaczenie: KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


🔷 POSŁUCHAJ PODCASTU TEOLOGIA TOLKIENA:



 

 

Share via