ZE ŚWIATA

Abp Jędraszewski o wizycie w Syrii: To od nas zależy, czy chrześcijanie w tym kraju ocaleją

„W Syrii spotkałem chrześcijan żyjących w kraju dotkniętym wojną i jej skutkami. Na każdym kroku u chrześcijan widać jednak u nich radość z nadchodzącego Bożego Narodzenia. Polska pomaga ludziom tam żyjącym i dzięki temu mają oni nadzieję, że będą mogli pracować, wrócić do swoich domów i normalnie żyć w swojej ojczyźnie” – podkreśla abp. Marek Jędraszewski, który odbył Podróż Solidarności do Kościoła w Syrii i Libanie.

Polub nas na Facebooku!

Abp Marek Jędraszewski w pierwszych dniach grudnia odwiedził m.in. Damaszek, Homs i Malulę – zniszczoną przez wojnę miejscowość, zamieszkałą przez chrześcijan posługujących się językiem aramejskim, bliskim do tego, którym posługiwał się Jezus Chrystus. Homs, jak zaznaczył metropolita krakowski, przypomina Warszawę zniszczoną w czasie powstania w 1944 roku. „Działania wojenne w najbardziej zniszczonej części miasta skończyły się trzy lata temu, jednak nadal bez pozwolenia wojska nie można tam wjeżdżać. Miejscowy biskup chce wznieść w mieście kościół, który ma być jednocześnie centrum edukacyjnym dla miejscowej ludności” – zaznaczył abp Jędraszewski.

Metropolita krakowski przyznał też, że miejscowa ludność chce spokojnie żyć w swojej ojczyźnie i jest przywiązana do ziemi swoich przodków. Podkreślił: „Pamiętajmy, że korzenie chrześcijan mieszkających w Syrii sięgają czasów apostolskich. Chociażby Damaszek to miejsce działania św. Pawła. Naszym obowiązkiem jest dawać tym ludziom nadzieję, pomoc i modlitewne wsparcie”.

 

fot. Facebook / Archidiecezja Krakowska

 

Abp Marek Jędraszewski stwierdził, że niezwykle ważne jest wspieranie edukacji dzieci i młodzieży. Podkreślił, że biskup Homs ma na swoim utrzymaniu 600 sierot. Metropolita krakowski zaznaczył: „Możemy dużo pomóc, tu nie chodzi o wielkie sumy, liczy się naprawdę każda złotówka. Po przeliczeniu na lokalną walutę będą to środki na książki, zeszyty i posiłki dla dzieci. Aby pomóc trzeba mieć przede wszystkim miłość do kościoła i ludzi. To od nas zależy, czy chrześcijanie w tym kraju ocaleją. To nasze wielkie zadanie”.

Metropolita krakowski zaznaczył, że Syria w pierwszej kolejności potrzebuje pokoju. Mimo trudnej sytuacji miejscowi chrześcijanie są pełni wiary, nadziei i radości płynącej od Boga. Metropolita krakowski opowiedział, że w domu dziecka w Damaszku w pierwszym tygodniu adwentu jedna z sióstr zakonnych przygotowywała już żłóbek. Na pytanie, czy to nie za wcześnie, odpowiedziała, że w tym sierocińcu Boże Narodzenie jest codziennie, ponieważ każdego dnia przyjmuje się tu dzieci, obdarzając je miłością. „Muszę przyznać, że byłem bardzo wzruszony tymi słowami, głęboką wiarą i bezinteresowną, głęboką miłością. To jest coś czego każdy z nas powinien się nieustannie uczyć – powiedział abp Marek Jędraszewski. Dodał: „Pamiętajmy, że chrześcijanie mieszkający w Syrii codziennie są konfrontowani z islamem i innymi religiami, żyją w trudnych warunkach, a ich wiara jest jednak bardzo silna. Wzruszające jest też to, że na każdym kroku u chrześcijan z Syrii widać radość z nadchodzącego Bożego Narodzenia”.

 

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Polska diecezja kupiła kościół i szkołę dla Madagaskaru

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska dzięki zbiórce wśród swoich wiernych ufundowała nowy kościół i szkołę w miejscowości Misokitsy w diecezji Morondava na Madagaskarze. Tym cennym darem chce uczcić 50-lecie powstania diecezji.

Polub nas na Facebooku!

Koszt budowy samego kościoła w stanie surowym to 15 tys. euro. Pieniądze na budowę były zbierane w kościołach diecezji od początku roku. Trwa zbiórka na koszty wyposażenia i na szkołę.

Szczecińska misja wróciła z Madagaskaru. Przedstawiciele Kościoła na Pomorzu Zachodnim zawieźli sprzęt medyczny, szkolny a także pieniądze na budowę szkoły i kościoła w Misokitsy.

Biskup Marie Fabien z diecezji Morondava na Madagaskarze dziękował za wsparcie. – Ta działalność misyjna to odpowiedź na wezwanie Franciszka, żeby wychodzić na obrzeża i nieść Dobrą Nowinę i pomoc tym ludziom – mówił biskup Marie Fabien z diecezji Morondava.

Ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, zapowiada, że to początek współpracy z ojcami oblatami, którzy już od 40 lat posługują wśród ubogich w Afryce. Dalej w planach jest adopcja na odległość, która pozwoli na utrzymanie i edukację dzieci w Misokitsy.

– Wzruszającym momentem było to, że zobaczyłem małe dzieci przy budowie szkoły. Pracuje cała wioska. Dzieci przerzucają cement, wożą cegły. Oni mówią, że budują dla siebie i czekają na tą szkołę. Daliśmy im nadzieję i perspektywę rozwoju. I to była potęga wiary, że widzą, że mogą zmienić przyszłość, a potem pomagać lokalnej społeczności – powiedział ks. dr Płaczek.

Dużą część społeczeństwa stanowią animiści, którzy wierzą w wierzenia swoich przodków, bóstwa przyrody. Niektórzy nigdy nie słyszeli o Jezusie.

Ludzie, którzy tam żyją, odwiedzają czarowników. – Znaczące rolę mają lokalni katechiści, którzy przyjęli chrzest i są po lekturze Ewangelii . Oni przedstawiają nową perspektywę. Jeśli nastąpi przełamanie guru, czyli szamana danej wioski i pozwoli dotrzeć do ludzi misjonarzowi, to dalej można ewangelizować – podkreśla ks. dr Płaczek.

W takich osadach Msza św. jest czasem raz na pół roku, ale codzienność to katechizacja.

KAI, ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap