Szef Ordo Iuris stracił synka dzień po wyroku TK. Poruszający wpis

Szef konserwatywnego stowarzyszenia Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski opisał na Facebooku śmierć swojego nowonarodzonego synka. Jak poinformował, noworodek zmarł dzień po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że tzw. przesłanka eugeniczna jest niezgodna z konstytucją.

Polub nas na Facebooku!

Jak napisał Jerzy Kwaśniewski, jego synek zmarł w drodze do szpitala. To był trzydziesty tydzień ciąży. Odkąd usłyszeliśmy diagnozę wiedzieliśmy, że ma niewielkie szanse i to tylko, jeżeli utrzymamy ciążę przez kilka tygodni. Było już jasne, że to nie powtórka z błędnych diagnoz starszych synów, którym przypisywano a to zespół Downa a to inne ciężkie wady, zachęcając od razu do szybkiej aborcji. Tym razem diagnoza była prawidłowa. Rosnąca wada tętniczno-żylna wpływała wyraźnie na rozwój mózgu Emila i przeciążała jego serce, które zajmowało już połowę klatki piersiowej. Opuchnięte ciało utrudniało ruchy. Chwytaliśmy każdy cień nadziei by ratować synka i utrzymać go na tyle długo, by mógł urodzić się i przejść skomplikowaną operację” – napisał.

 

https://www.facebook.com/jerzy.kwasniewski.129/posts/10164296388100118

 

Kwaśniewski opisał też czas po narodzinach Emila i jego pożegnanie. „Dwie godziny pożegnań przekuły bunt i żal we wdzięczność za czas, który Emil miał dla nas. Patrząc na jego oczy, nos, paluszki, opuchniętą ale śliczną główkę… doświadczyliśmy uspokojenia i pogodzenia z losem. Kto nie doświadczył takiego pożegnania musi nam uwierzyć” – stwierdził.

W swoim wpisie podziękował też lekarzom, położnym, pielęgniarkom i salowym za ich pracę. Napisał także, że do śmierci jego synka doszło dzień po wyroku Trybunału Konstytucyjnego. „I rzecz ostatnia. Emilek umarł dzień po wyroku Trybunału. Umarł jako równy swemu rodzeństwu, pomimo ciężkiej i śmiertelnej choroby przywrócony na dzień przed śmiercią pod ochronę prawa”.

SPRAWDŹ: Półtawska o wyroku TK: Wreszcie zwycięstwo, jestem bardzo szczęśliwa

 

ag/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Tynieccy benedyktyni zaczęli warzyć piwo

Swoją działalność rozpoczął Browar Benedyktynów Tynieckich, którego pierwszym produktem jest piwo Tinecia.

Polub nas na Facebooku!

Tynieccy benedyktyni rozpoczęli produkcję piwa Tinecia, co po łacinie znaczy po prostu Tyniec. Jest to tzw. browar kontraktowy, co oznacza, że mnisi nie warzą piwa na miejscu w opactwie, lecz w browarze rzemieślniczym nieopodal klasztoru – w Pracowni Piwa w Modlniczce. – „Opactwo aktualnie nie jest w stanie postawić nowego browaru na swoim terenie, dlatego zdecydowało się na taki model współpracy” – tłumaczą zakonnicy, ale docelowo myślą o budowie w przyszłości browaru rzemieślniczego na terenie klasztoru.

Chcemy wrócić do warzenia piwa, bo chcemy też, by klasztor utrzymywał się z pracy rąk mnichów – mówi Grzegorz Hawryłeczko OSB. Zakonnicy uznali, że założenie browaru spełnia pewien warunek, postawiony przez św. Benedykta: benedyktyni „wówczas są prawdziwymi mnichami, jeśli żyją z pracy rąk swoich, jak Ojcowie nasi i Apostołowie” (RB 48,7). Prawdziwi mnisi żyją więc z pracy. Własnoręczne warzenie piwa prowadzi nas w tym kierunku – dodaje ekonom klasztoru.

 

Nie tylko dla zarobku

Brat Hawryłeczko zwraca uwagę, że od kilku lat trwa w Polsce gwałtowny rozwój browarnictwa rzemieślniczego. Nie chcemy warzyć piwa tylko dla zarobku: chcemy nauczyć się tego konkretnego rzemiosła i po prostu robić dobre piwo – mówi ekonom tynieckiego klasztoru i zauważa, że wiele osób odkrywa dziś wartość rzeczy robionych własnoręcznie. Po latach funkcjonowania w cywilizacji supermarketu nagle zaczynamy doceniać coś, co robi się starannie, powoli, z namysłem i własnymi rękami, a nie tylko zdejmuje z półki sklepu. Z takim nastawieniem pracujemy nad piwem Tinecia – dodaje br. Hawryłeczko.

W tej chwili tyniecki browar proponuje piwo Tinecia witbier (lekkie pszeniczne piwo warzone z dodatkiem suszonej skórki pomarańczy, kolendry oraz świeżej mięty z klasztornego ogrodu) oraz Tinecia blonde (jasne piwo w stylu wywodzącym się z tradycji piw klasztornych, z aromatami charakterystycznymi dla belgijskich drożdży, warzone z dodatkiem świeżych skórek pomarańczy).

Autorem receptury piwa Tinecia jest tyniecki mnich o. Wojciech Wójtowicz OSB. Dla benedyktynów kluczowe jest, by piwo Tinecia było rzeczywiście owocem pracy rąk mnichów. Przy warzeniu nasi mnisi pracują na każdym jego etapie. Czy jest to wsypywanie słodu, wyciąganie młóta, chmielenie, zadawanie drożdży, czy wreszcie butelkowanie – tynieccy benedyktyni przy tym są i własnymi rękami biorą w tym udział – podkreśla br. Hawryłeczko.

 

Długa tradycja warzenia piwa w klasztorze

Piwo pasteryzowane i niefiltrowane dostępne jest w butelkach 0,5 l. Od 16 października jest w sprzedaży w sklepie na dziedzińcu klasztoru. Następne punkty dystrybucji będą uruchamiane w kolejnych tygodniach.

Ze szczegółami i galerą zdjęć, w której można zobaczyć jak wygląda praca mnichów przy warzeniu piwa Tinecia można zapoznać się na stronie internetowej browaru: tinecia.pl.

Tradycja warzenia piwa w Tyńcu jest długa. Zachowała się wzmianka o Marcinie, opackim piwowarze (łac. braxator), żyjącym pod koniec XV w. W XVII wieku o warzeniu piwa na terenie opactwa wspominają inwentarze. Ślady istnienia dawnego browaru pozostały w Tyńcu do dziś: ulica, która przylega do klasztornego muru od południowej strony nazywa się dziś Browarnianą, a niewysoki budynek w dolnym ogrodzie mnisi wciąż nazywają „browarkiem”.

SPRAWDŹ: Kolejne diecezje rezygnują z Mszy na cmentarzach 1 i 2 listopada [AKTUALIZACJA]

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap