Nasze projekty
Arkadiusz Grochot

„Sprzeciw moralny” i „linie komórkowe”. Problemy komunikacyjne episkopatu

Konferencja prasowa w KEP, z której trzeba się tłumaczyć. Eksperci od komunikacji odnoszą się stanowiska bpa Józefa Wróbla na temat szczepień oraz do konferencji prasowej w tej sprawie. Zwracają uwagę na zawiły język, nieprzygotowanie przekazu i niespójność.

Reklama

14 marca zaprezentowano w siedzibie KEP-u stanowisko przewodniczącego Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych bpa Józefa Wróbla. Równocześnie na stronie internetowej pojawił się komunikat zespołu ekspertów razem z opracowaniem.

Jego tytuł brzmiał: ”Bp Wróbel: Technologia produkcji szczepionek AstraZeneca i Johnson and Johnson budzi poważny sprzeciw moralny”. Komunikat o takim samym tytule pojawił się też w mediach społecznościowych i był rozsyłany do redakcji.

„Sprzeciw moralny” i fragment mówiący o tym, że „katolicy nie powinni godzić się na szczepienie tymi szczepionkami” wywołał burzę w mediach. Już dziennikarze zadający pytanie na spotkaniu dopytywali, czy to oznacza, że Episkopat będzie domagał się od rządu wycofania tych preparatów. Wiele osób odebrało ten przekaz jako potwierdzenie, że Kościół w Polsce wręcz odradza szczepienia przeciwko COVID-19.

Reklama
Reklama

Zupełnie innego zdania był sam autor bp Józef Wróbel, który nie był obecny na konferencji prasowej w tym dniu. Dwa dni później w wypowiedzi dla Katolickiej Agencji Informacyjnej stwierdził, że opublikowany przez niego 14 kwietnia dokument zachęca, a wręcz wzywa do szczepień. To jest kwestia życia i zdrowia ludzi, całego społeczeństwa. Bardzo ważny jest więc aspekt odniesienia się do wspólnego dobra – powiedział bp Wróbel. Podkreślił, że interpretacja, zgodnie z którą dokument nawet pośrednio miałby zniechęcać do szczepień, jest interpretacją zdecydowanie fałszywą. Kościół nie jest przeciwko szczepionkom – podkreślił.

Przewodniczący Zespołu ds. Bioetycznych KEP zaznaczył, że dokument zwraca uwagę na problemy etyczne związane z produkcją szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson, korzystających z technologii, która u swego podłoża jest niemoralna. W tekście zawarta jest zachęta, by w sytuacji, gdy istnieje możliwość wyboru, wybrać szczepionkę, której produkcja nie budzi omówionych w dokumencie zastrzeżeń.

Na zamieszanie zareagowali też inni hierarchowie. Biskup polowy Józef Guzdek w oświadczeniu zachęcił do szczepień. W czasie pandemii, powszechnego zagrożenia zdrowia i życia, każde słowo, które burzy zaufanie do służby zdrowia i akcji szczepienia, jest wysoce nieodpowiedzialne. Na wojnie z koronawirusem, podstępnym i bezwzględnym wrogiem ludzkości, należy zaufać służbie zdrowia, sprawdzonym procedurom medycznym oraz jasnym wskazaniom papieża Franciszka – napisał.

Reklama
Reklama

Szczepimy się! Niech ten apel o zdrowy rozsądek, rozumne i odpowiedzialne podejście do akcji szczepień w szeregach Wojska Polskiego i służb mundurowych będzie przykładem dla reszty społeczeństwa – dodał. Zaznaczył też, że sam przyjął już jedną dawkę szczepionki.

“Zawiły język, trudny dla przeciętnego odbiorcy”

Jednym z zarzutów, który się pojawił to niewłaściwy czas samego komunikatu. Aktualnie trwa akcja szczepień, a wiele osób przyjęło już pierwszą dawkę preparatu AstraZeneca. Byli to też księża uczący w szkole, którzy zostali zaszczepieni razem z innymi nauczycielami. Otrzymali dokładnie tę szczepionkę, którą w oświadczeniu zajął się episkopat.

Mam wrażenie, że wybrano bardzo zły czas dla wydania tego komunikatu. Po dwóch bardzo dobrych oświadczeniach kongregacji watykańskiej i naszego episkopatu w grudniu, wybrano moment, który dla mnie jest niezrozumiały dla publikacji dokumentu w tym kształcie i w tym momencie. Po drugie mam zastrzeżenia co do języka – komunikat jest napisany językiem zbyt zawiłym i może być zbyt trudny dla przeciętnego odbiorcy – twierdzi Michał Kłosowski, dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego magazynu “Wszystko co najważniejsze”.

Reklama

Myślę, że największy problem komunikacji naszego Episkopatu  to reaktywność, zamiast proaktywności czyli reagowanie na zewnętrzne wydarzenia, w miejsce własnych wcześniej, zaplanowanych działań. Brak mi ostatnimi czasy łatwej do analizy strategii w komunikacji Episkopatu – dodaje.

„Przedstawiciele władz Kościoła są autorytetami”

Jak z kolei uważa dr hab. Klaudia Cymanow-Sosin, medioznawca z Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II w Krakowie, przekazy, które są kierowane do odbiorców powinny być dopasowane do możliwości odbiorców. Po pierwsze wiadomości, które chcemy przekazać swoim odbiorcom, powinny być wyczerpujące. Oznacza to, że należy powoływać się tylko na informacje rzetelne, a więc dane zgodne ze stanem wiedzy i z dostępną prawdą. Tutaj należy się więc kierować zdaniem ekspertów w danej dziedzinie. Po drugie ważne jest, by przedstawiciele władz Kościoła – zdając sobie sprawę z tego, że są dla rzeszy odbiorców wyznacznikami moralności, a wręcz autorytetami, kierowali do nich wypowiedzi spójne, tj. zgodne z nauką Kościoła, a nie poszczególnymi poglądami jego członków. Ten wymóg jednoznaczności wiąże się z trzecią zasadą, o której często zapominamy, a mianowicie – sposobem przekazywania informacji i opinii, który powinien być dostosowany do potrzeb i możliwości odbiorczych – zauważa.

Dodaje też, że dla wielu ludzi media są jedynym narzędziem kontaktu z otoczeniem, dlatego tak ważny jest precyzyjny i jasny komunikat. Wszyscy potrzebujemy edukacji medialnej, a więc także umiejętności komunikowania spraw trudnych, jakimi na pewno są kwestie etyczne. Lepiej jednak, z punktu widzenia odbiorcy, który ufa opinii Kościoła, aby informacje te były jasne, jednoznaczne i merytoryczne, a zatem, by wypowiadać się w zakresie swoich kompetencji – mówi.

Trzy razy „nie” dla takiej komunikacji

Dr hab. Monika Przybysz specjalista ds. public relations z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie zwraca uwagę na to, że w stanowisku zostały wymienione tylko szczepionki dwóch firm farmaceutycznych, a poruszony problem dotyczy też innych preparatów. Mogę ocenić stronę komunikacyjną tego przekazu. Trzy razy NIE dla takiej komunikacji: nie w tym momencie, kiedy bardzo potrzebujemy zaszczepić bardzo wielu ludzi i w mediach jest dużo kontrowersji na ten temat; nie w taki sposób, nie tak zawiłym i trudnym językiem medyczno-naukowym i po trzecie – nie tylko na temat jednego produktu dwóch firm. Wiadomo, że jeżeli mamy już jakieś stanowisko Kościoła, to powinno ono dotyczyć szczepień, a nie tylko i wyłącznie jednego rodzaju szczepionek, bo jak wiemy, ten problem dotyczy nie tylko tego produktu – ­zauważa.

Odnosi się też do języka komunikatu, który wyjaśniał stanowisko bp Wróbla. Dokument może być rozbudowany i uzasadniony, natomiast komunikat, który prezentuje ten dokument musi być jednoznacznie podkreślający ogromną odpowiedzialność za sytuację, którą mamy teraz w kraju – ­zaznacza.

„Lepiej, żeby tej konferencji nie było”

Niektórzy sądzą, że zamieszanie było spowodowane złym przygotowaniem konferencji i komunikatów. Przywołują też komunikat Kongregacji Nauki Wiary, który jasno wyjaśniał kwestię szczepień.

Stolica Apostolska wypowiedziała się w tym temacie jasno, kompetentnie i właściwie nie należało niczego dodawać. Lepiej, żeby tej konferencji w Polsce nie było, bo jedynym jej efektem jest zamieszanie, wrażenie dwugłosu i konieczność wyjaśniania  właśnie przedstawionego stanowiska – mówi ks. Przemysław Śliwiński, kierownik studium Akademia Dziennikarstwa. To mogło wprowadzić wiernych w błąd i spowodować wątpliwości, czy szczepiąc się nie popełniam grzechu – dodaje.

Zwraca też uwagę, że takie komunikaty powinny być dobrze przygotowane. Wydaje mi się, że główną przyczyną, większą nawet niż kwestia merytoryczna, jest w tym wypadku problem komunikacji: co mówię, w jakim czasie, do kogo kieruję komunikat i o co apeluję. W czasie kryzysu epidemicznego i niepokojów społecznych tego typu konferencję prasową trzeba po prostu solidnie przygotować, precyzyjnie ustalając i dobrze dobierając przekazy, motto, jedno główne zdanie, które zapamięta odbiorca. A przede wszystkim, w trakcie akcji szczepień i mobilizacji społeczeństwa nie powinno odnosić się do hipotetycznej sytuacji możliwości wyboru szczepionek, skoro tego wyboru w Polsce w tej chwili nie ma i długo nie będzie.

“Niepotrzebny komunikat z podpisem autorskim”

Weronika Kostrzewa, szefowa publicystyki Radia Plus uważa, że ponowny komunikat w tej sprawie był niepotrzebny. Nie wiem, co członkowie komisji chcieli zrobić. Wydaje mi się, że bez potrzeby chcieli zrobić własny komunikat z podpisem autorskim, z własnym zdaniem, tak jakby do komunikatu Stolicy Apostolskiej i poprzedniego na temat szczepionki Pfizer trzeba było coś dodać. Przecież on też uwzględniał szczepionki na liniach komórkowych i też się do nich odnosił. Tamten komunikat był jasny, tożsamy ze stanowiskiem Watykanu i nie było tam takiego zdania, które było niejasne – mówi.

W ogóle nie widzę sensu wydawania kolejnego komunikatu, skoro ten zawierał poprzednie informacje. To, co przespano, to jest w ogóle informacja dla wiernych, że szczepionki powstają na liniach komórkowych – dodaje.

Zwraca też uwagę, że te linie komórkowe, które zostały użyte w produkcji szczepionek Astra Zeneca i Johnson and Johnson, są też używane przy produkcji innych preparatów. Kościół powinien postawić na to, żeby z jednej strony swoim wiernym uświadomić, że to nie jest zabijanie dzieci pod produkcję szczepionek, tylko multiplikowanie tego, co już raz pobrano i uświadomić, że w ogóle coś takiego jest. Przecież każdego dnia tysiące dzieci szczepią się szczepionkami opartymi o linie komórkowe – zauważa.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite