video-jav.net

Rośnie popularność duchowego wsparcia “zza klauzury”

O modlitwę i rozmowę w czasie Wielkiego Postu prosi siostry bernardynki klauzurowe w klasztorze w Świętej Katarzynie coraz więcej młodych osób, które pukają do furty klasztoru, umawiają się telefonicznie, a najczęściej kontaktują się za pomocą poczty elektronicznej.

Polub nas na Facebooku!

Jak mówią siostry, im bliżej Wielkanocy, tym takich spotkań jest coraz więcej. Przy furcie duchowego wsparcia udziela wszystkim s. Krystyna.

Siostra przełożona Tadeja Strona w rozmowie z KAI wylicza problemy, z którymi do klasztoru zgłaszają się młodzi ludzie. Są to wszelkiego rodzaju uzależnienia: od alkoholu, narkotyków i używek, zniewolenie przez seks i Internet. Wiele młodych małżeństw prosi także o poczęcie dziecka.

W diecezji kieleckiej i w Polsce nadal panuje silna wiara w skuteczność modlitwy sióstr bernardynek. – Choć żyjemy za kratą, poza światem – dla Pana Jezusa i jak najczęstszą modlitwą, której tak bardzo pragniemy – to zewnętrzny świat przychodzi do nas z intencjami, rozmowami, w listach. Szczególnie młodzi ludzie potrzebują tak bardzo kontaktu, uwagi, rozmowy – mówi siostra przełożona.

Kościół i klasztor w Świętej Katarzynie u stóp Łysicy były erygowane w XV wieku. Miejsce kultu kilkakrotnie niszczyły pożary.

Dekretem bp. Wojciecha de Boża Wola Górskiego z 1815 r. klasztor został nadany bernardynkom z Drzewicy, których dotychczasowa siedziba spłonęła.

W 1847 r. pożar znów zniszczył kościół, 7 ołtarzy, chór, organy, dzwony, bibliotekę i budynki klasztorne. Bernardynki jednak nie opuściły Świętej Katarzyny, odbudowując kościół z klasztorem. Przetrwały czasy ukazów carskich, kasacji, okupacji hitlerowskiej.

Po wojnie klasztor prowadził kursy kroju, szycia, haftu, internat oraz do 1962 – stołówkę.

Obecnie w Świętej Katarzynie żyje i pracuje 26 sióstr bernardynek – Mniszek Trzeciego Zakonu Regularnego Św. Franciszka z Asyżu. Zgodnie z regułą, dzielą czas pomiędzy modlitwę w intencjach Kościoła, Polski, ludzi, którzy o nią proszę oraz pracę dla potrzeb klasztoru (nadal mają niewielkie gospodarstwo) i miejscowego kościoła (są zakrystiankami, organistkami).


dziar / Św. Katarzyna

KAI

Eksperci przygotowali dokument nt. uporczywej terapii

Zaniechanie uporczywej terapii nie oznacza zgody na eutanazję - podkreślił w rozmowie z KAI nowy przewodniczący Zespołu Ekspertów Episkopatu Polski ds. Bioetycznych bp Józef Wróbel. W czasie piątkowego posiedzenia które odbyło się na warszawskiej Pradze zakończono prace nad nowym dokumentem poświęconym tzw. uporczywej terapii.

Polub nas na Facebooku!

Jest to wyjście naprzeciw dylematom etycznym wielu środowisk, które mają do czynienia z pacjentami terminalnie chorymi oraz ich rodzinami.

Nowy dokument z jednej strony uznaje osiągnięcia współczesnej medycyny, z drugiej przypomina, że ludzkie życie ma swoje granice, które trzeba uszanować. – O tym, czy człowiek osiągnął kres swoich możliwości biologicznych decyduje medycyna, która ma ku temu właściwe narzędzia, a nie bioetycy – powiedział bp Wróbel.

Podkreślił, że podmiotem podejmowanych działań zawsze powinien być człowiek – bez względu na to w jakim jest stanie. – Troska o dobro pacjenta powinna być naczelną zasadą wszelkich podejmowanych działań. W sytuacjach krańcowych, dobrem jest ochrona przed niepotrzebnym cierpieniem – czyli sztucznym przedłużaniem życia, które w sposób naturalny dobiegło już swojego kresu. Należy to uszanować – podkreślił przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych.

Bp Wróbel zwrócił uwagę, że zaniechanie uporczywej terapii nie oznacza i nie może nigdy oznaczać zgody na eutanazję. – Wykorzystując nowoczesne zdobycze technologiczne należy do końca walczyć o życie, ale nie można sztucznie przedłużać pacjentowi cierpienia – stwierdził.

Biskup pomocniczy archidiecezji lubelskiej przyznał, że zakończenie uporczywej terapii to niesłychanie trudna decyzja, zarówno dla najbliższych chorego, jak i dla całego personelu medycznego. – Nie tylko rodzina cierpi, ale także lekarze, którzy muszą uznać granicę swoich ludzkich możliwości. Śmierć pacjenta to zawsze jakaś porażka dla tego, kto walczy o życie i zdrowie człowieka – podkreślił bp Wróbel.

W czasie spotkania nastąpiło również przekazanie stanowiska przewodniczącego Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych, bowiem dotychczasowy przewodniczący, abp Henryk Hoser osiągnął wiek emerytalny. Na zakończonym w środę zebraniu plenarnym Episkopatu jego następcą wybrano bp. Józefa Wróbla.

Zespół Ekspertów KEP ds. Bioetycznych został powołany przez Episkopat Polski 18 czerwca 2008 roku. W przyszłości planowane jest poszerzenie gremium o nowych członków.

KAI/awo