Polscy męczennicy ogłoszeni błogosławionymi

Dwóch polskich franciszkanów: Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski oraz włoski ksiądz Alessandro Dordi zostali ogłoszeni błogosławionymi. Podczas Mszy św. na stadionie Stulecia w Chimbote w Peru z udziałem tysięcy wiernych aktu beatyfikacji w imieniu papieża Franciszka dokonał kard. Angelo Amato.

 “Język trzech naszych męczenników – miłości, pokoju i pojednania był prawdziwym „świetlistym szlakiem”, który jako jedyny może doprowadzić ludzi do Boga i szczęścia – powiedział prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Misjonarze zostali zamordowani w 1991 r. w przez maoistowskich bojówkarzy ze “Świetlistego Szlaku” a ks. Alessandro Dordi zginął męczeńsko w tym samym roku.

 

“Przyjmując pragnienie naszego brata, biskupa Ángela Francisco Simóna Piorno, ordynariusza Chimbote, a także wielu innych współbraci w biskupstwie i wiernych, po zasięgnięciu opinii Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, naszą władzą apostolską zezwalamy, by czcigodni Słudzy Boży o. Michał Tomaszek, o. Zbigniew Strzałkowski ze Zakon Braci Mniejszych Konwentualnych i ks. Aleksander Dordi, kapłan z diecezji Bergamo, od tej pory nazywani byli błogosławionymi, a jego święto niech będzie obchodzone zgodnie z zasadami prawa 9 sierpnia i 25 sierpnia” – brzmiała formuła beatyfikacyjna w odczytanym przez kard. Amato Liście Apostolskim, w którym papież Franciszek wpisuje do księgi błogosławionych Sługi Boże, którzy oddali życie w obronie wiary.

 

Przy pieśni “Christus vincit” odsłonięto obraz z wizerunkami nowych błogosławionych. Rozległy się gromkie brawa.

Diakoni wnieśli do prezbiterium urny z relikwiami nowych błogosławionych. Po złożeniu relikwii blisko ołtarza, w miejscu otoczonym świecami i kwiatami, za beatyfikację podziękował Ojcu Świętemu biskup Chimbote. “Kościół Boży pielgrzymujący w Peru składa podziękowania następcy Apostoła Piotra, Jego Świątobliwości papieżowi Franciszkowi za beatyfikację tych trzech męczenników, którzy przelali swoją krew w obronie wiary” – powiedział bp Piorno, który następnie wraz z biskupem Bergamo, Francesco Beschi, ministrem generalnym Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych oraz postulatorem z rąk kard. Amato przyjęli kopię Listu Apostolskiego.

Po zakończeniu ceremonii beatyfikacyjnej odśpiewano hymn “Gloria in excelsis Deo”.

 

Wcześniej z prośbą o beatyfikację do kard. Amato zwrócił się biskup Chimbote, Ángel Francisco Simón Piorno. “Eminencjo, w imieniu diecezji Chimbote, pokornie prosimy Jego Świątobliwość Ojca Świętego Franciszka, aby zechciał łaskawie wpisać do grona błogosławionych Czcigodne Sługi Boże, Kapłanów: o. Michała Tomaszka, o. Zbigniewa Strzałkowskiego, ks. Aleksandra Dordiego” – powiedział hierarcha. Następnie postulator procesu beatyfikacyjnego, o. Angelo Paleri, odczytał życiorysy męczenników.

W homilii kard. Amato zauważył, że choć nowi błogosławieni pochodzili z różnych krajów i mówili różnymi językami, a później opanowali mowę swych wiernych, to w rzeczywistości ich język był językiem miłości. Zresztą cała ich działalność: kaznodziejstwo, postępowanie, duszpasterstwo czy zgoda na męczeństwo „była lekcją miłości” – podkreślił mówca. Dodał, że działali oni, kierując się miłością ewangeliczną, pomagając potrzebującym, broniąc najmniejszych i najsłabszych, „w imię dobra i przeciwstawiając się złu”.
Kardynał przypomniał okoliczności, w jakich przyszło apostołować tym misjonarzom na ziemi, gdzie od maja 1980 szalał terror rewolucyjny, którego „ideologia śmierci prowadziła do zamachów, przede wszystkim przeciw Kościołowi i kapłanom, do podpaleń, profanacji, oszczerstw, zniszczeń i zabójstw”.

 

Aby przeciwstawić się tym „diabelskim atakom”, odważny biskup Chimbote Luis A. Bambarén wraz z kapłanami, misjonarzami i świeckimi swej diecezji rozpoczął intensywną kampanię modlitwy i szerzenia przesłania ewangelicznego na rzecz pokoju, życia, godności osoby, braterstwa i przebaczenia przeciw wszelkim formom nienawiści i przemocy – mówił dalej prefekt Kongregacji. Podkreślił, że w ramach tej akcji 17 tys. młodych ludzi zbudowało Krzyż Pokoju – „symbol pokoju i obrony życia, pokazując zarazem, że religia nie usypia ludzi (jak to twierdzili lewacy), ale wspiera prawdziwe wartości ludzkie, tworząc sprawiedliwość i zgodę społeczną”.
Na tym tle rozwijała się misyjna posługa obu franciszkanów polskich i kapłana z Włoch – zaznaczył mówca. Zauważył przy tym, że język miłości, którym się posługiwali w kontaktach z ludem, był prawdziwym „świetlistym szlakiem”, a nie tym fałszywym, który siał śmierć i zniszczenie.

 

Kardynał przypomniał ponadto, że sami przywódcy rebeliantów, widząc po kilku latach nieskuteczność swych działań i ogrom zła, jakie uczynili, przyznali, że się mylili, a Kościół jak dobra i miłosierna matka wybaczył im i przyjął ich niczym synów marnotrawnych.

„Co nam dzisiaj mówią ci męczennicy?” – zapytał na zakończenie kaznodzieja. I odpowiedział: „Uczą nas trzech rzeczy: po pierwsze, pozostawili nam «przesłanie wiary», świadcząc o «pogodzie oddania się w ręce Pana» i trwając w misji, mimo zagrożenia życia, po drugie, uczą nas miłości, którą oni przeżywali obok dzieci, młodych, potrzebujących i chorych i po trzecie, uczą wierności powołaniu chrześcijańskiemu i misyjnemu.

Na zakończenie kard. Amato modlił się do nowych błogosławionych, aby wstawiali się przed Bogiem za swe parafie w Pariacoto i Santa, za diecezję Chimbote oraz za Kościół w Peru i całej Ameryce Łacińskiej.

 

Na zakończenie ordynariusz Chimbote Piorno, podziękował za uczestnictwo m. in. delegacji polskiego Kościoła z przewodniczącym KEP, abp Stanisławem Gądeckim, delegacji Kościoła włoskiego z biskupem Bergamo, Francesco Beschim, najwyższym władzom Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych – Franciszkanów i jego prowincji krakowskiej św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię.

Mszę św. koncelebrowało kilkudziesięciu kardynałów i biskupów, ok. 200 księży i zakonników z Peru i innych krajów świata. Uczestniczyli w niej także przedstawiciele peruwiańskiego prezydenta i ministrowie rządu.

Wśród tysięcy uczestników uroczystości była ponad 200-osobowa grupa Polaków, w tym przewodniczący Episkopatu. Oprócz abp. Stanisława Gądeckiego były rodziny i przyjaciele misjonarzy oraz przedstawiciele zakonu franciszkanów, ordynariusze diecezji, z których pochodzili męczennicy: bp Roman Pindel z Bielska-Białej i bp Andrzej Jeż z Tarnowa.

 

Z okazji uroczystości beatyfikacyjnej polskich misjonarzy-męczenników w Chimbote prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda napisał list do prezydenta Republiki Peru Ollanta Moisés Humala Tasso. Podziękował w nim za zaproszenie do udziału w uroczystości wyniesienie na ołtarze krakowskich franciszkanów: ojca Michała Tomaszka oraz ojca Zbigniewa Strzałkowskiego. Jednocześnie wyraził żal, że obowiązki nie pozwoliły mu na osobisty udział w ceremonii beatyfikacyjnej polskich męczenników. Przy tej okazji przypomniał znakomitych Polaków, takich jak: Ernest Malinowski, Edward Jan Habich, Ryszard Jaxa Małachowski czy Maria Rostworowski Tovar de Diez Canseco, którzy związali swoje życie z Peru, swoimi talentami i pracowitością służąc Republice i jej mieszkańcom. Prezydent Duda wspomniał w liście do głowy państwa Peru również poza ewangelizacyjną działalność zakonników na rzecz tamtego społeczeństwa.

Jutro w Pariacoto, gdzie pracowali obaj polscy misjonarze, odbędzie się dzień dziękczynienia. O godzinie 9:00 zostaną wciągnięte na maszt flagi: peruwiańska i polska, po czym o 9:30 rozpocznie się dziękczynna msza święta za beatyfikację, o 11:00 wyruszy marsz pokoju, przeciwko przemocy i przestępczości w departamencie Ancash (na terenie tego departamentu znajduje się Chimbote i Pariacoto) z udziałem mieszkańców 73 wiosek, w których ewangelizowali nowi błogosławieni franciszkanie. Uczestnicy przejdą spod kościoła parafialnego w Pariacoto do Pueblo Viejo – miejsca, w którym zginęli franciszkanie. Uroczystości dziękczynne odbędą się też w Limie: 7 bm. we franciszkańskiej parafii Nuestra Señora de la Piedad i nazajutrz – w katedrze.

 

Ojcowie: Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski zginęli w Pariacoto 9 sierpnia 1991 r. Grupa członków maoistowskiej partyzantki Świetlisty Szlak wtargnęła do domu parafialnego i zabrała zakonników na miejscowy cmentarz. Tam o. Michał został zabity strzałem w tył głowy, a o. Zbigniew – w plecy i w głowę. W odległym o kilka kilometrów Vinzos, 25 sierpnia 1991 r. został zastrzelony ks. Alessandro Dordi.

Proces beatyfikacyjny trzech duchownych, rozpoczęty jeszcze w latach 90., zakończył się ogłoszeniem dekretu o ich męczeństwie 3 lutego br.

 

Zbigniew Strzałkowski urodził się 3 lipca 1958 w Tarnowie jako najmłodszy z trzech synów w pobożnej rodzinie rolniczej. Po maturze w 1978 pracował początkowo w Wojewódzkiej Dyrekcji Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich w Tarnowie, następnie w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Tarnowcu, ale już w rok później wstąpił do zakonu franciszkanów konwentualnych, aby – jak napisał – „służyć Panu Bogu w zakonie jako kapłan, w kraju lub na misjach, gdziekolwiek mnie Bóg powoła”. 2 września 1980 złożył pierwsze śluby zakonne, po czym rozpoczął 6-letnie studia seminaryjne w Krakowie. Śluby wieczyste złożył 8 grudnia 1984 i wkrótce potem poprosił prowincjała o wysłanie go na misje. 15 czerwca 1985 bp Albin Małysiak CM wyświęcił go na diakona, a 7 czerwca 1986 kard. Henryk Gulbinowicz wyświęcił go we Wrocławiu na kapłana. Zakon obchodził wówczas 750. rocznicę przybycia do stolicy Dolnego Śląska.

O. Zbigniew pracował następnie jako wicerektor, wychowawca i katecheta w Niższym Seminarium Duchownym w Legnicy, zajmował się też pracami budowlanymi w miejscowym klasztorze i pomagał w pracy duszpasterskiej przy kościele.

 

1 września 1988 rozpoczął we Wrocławiu przygotowania do wyjazdu do Peru, a gdy ostrzegano go przed grożącymi mu tam niebezpieczeństwami, odpowiedział, że jadąc na misje, trzeba „być gotowym na wszystko”. 28 listopada tegoż roku razem z o. Jarosławem Wysoczańskim udali się z Warszawy przez Moskwę do Limy i tam obaj zaczęli uczyć się intensywnie hiszpańskiego. Po kilku miesiącach rozpoczęli posługę kapłańską w nowo powstałej placówce zakonnej w Pariacoto w Andach na zachodnim wybrzeżu kraju.

O. Zbigniew (Zibi, jak go nazywano na miejscu) wyróżniał się zdolnościami organizacyjnymi, ogromną pracowitością i wielkim poczuciem odpowiedzialności. Szczególnie troszczył się o chorych, których starał się leczyć zarówno fizycznie, jak i duchowo. Kochał przyrodę.

9 sierpnia 1991 zginął z rąk komunistycznego ugrupowania terrorystycznego “Świetlisty Szlak”, którego członkowie widzieli w Kościele i jego sługach zagrożenie dla swej obłędnej ideologii rewolucyjnej.

 

Michał Tomaszek urodził się 23 września 1960 w Łękawicy k. Żywca w bogobojnej rodzinie. Gdy miał 9 lat, zmarł jego ojciec i ciężar utrzymania rodziny (czworo dzieci) spadł na matkę. Od wczesnych lat czynnie uczestniczył w życiu parafialnym, m.in. jako ministrant, pielgrzymował z rodziną do pobliskiego franciszkańskiego sanktuarium Matki Bożej w Rychwałdzie. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Łękawicy uczył się w Niższym Seminarium Duchownym Franciszkanów w Legnicy, wiele czasu spędzając w klasztornej kaplicy. W 1980, po maturze, wstąpił do zakonu braci mniejszych konwentualnych, myśląc perspektywicznie o posłudze misyjnej. 1 września 1981 złożył pierwsze śluby zakonne. Następnie, do 1987 kształcił się w Wyższym Seminarium Duchownym Franciszkanów w Krakowie. 7 czerwca 1986 przyjął we Wrocławiu święcenia diakonatu, a więc wtedy, gdy diakon Zb. Strzałkowski został wyświęcony na kapłana. 23 maja 1987 bp A. Małysiak CM wyświęcił go w Krakowie na prezbitera przez.

 

Do 1989 pracował z zapałem i entuzjazmem jako wikariusz i katecheta we franciszkańskiej parafii w Pieńsku k. Zgorzelca, zyskując wielkie zaufanie wiernych. Między innymi zajmował się dziećmi niepełnosprawnymi. Ze względu na swą dobroć, uprzejmość i współczucie okazywane potrzebujących nazywano go „Drugim św. Franciszkiem”. Wtedy też w Pieńsku dowiedział się, że jego dwaj starsi współbracia – o. Zbigniew Strzałkowski i o. Jarosław Wysoczański – mają wkrótce wyjechać na misje do Peru. Poprosił więc przełożonych o zgodę na podobny wyjazd, a gdy ja uzyskał, w lipcu 1989 dołączył do nich. Zdając sobie sprawę z czyhających nań zagrożeń, po pożegnalnej Mszy św. w Pieńsku powiedział, że jeśli trzeba będzie dla sprawy Bożej złożyć ofiarę życia, to nie będzie się wahał.

Na miejscu w Pariacoto potrafił szybko zgromadzić wokół parafii wielu młodych ludzi, którzy brali udział w katechizacji, wspólnych modlitwach i wypoczynku. Pozyskiwał ich muzyką i śpiewem. Ale już po 2 latach – 9 sierpnia 1991 zamordowali go z o. Strzałkowskim terroryści ze “Świetlistego Szlaku”.

 

Alessandro (Sandro) Dordi urodził się 22 stycznia 1931 w Gromo San Marino w północnowłoskiej prowincji Bergamo w głęboko religijnej rodzinie. Wcześnie poczuł w sobie powołanie kapłańskie i wstąpił do seminarium diecezjalnego w Bergamo, a tam zapisał się do Misyjnej Wspólnoty Raju, założonej w celu wspierania diecezji z małą liczbą księży, a także emigrantów włoskich. Święcenia kapłańskie przyjął 12 czerwca 1954 i wkrótce potem wraz ze swym współbratem zakonnym o. Antonio Locatellim wyjechał do regionu Polesine we wschodnich Włoszech, dotkniętego wielką powodzią. Pełnił tam posługę duszpasterską do 1965, pracując jednocześnie do 1979 jako kapłan-robotnik wśród emigrantów włoskich w Le Locle w Szwajcarii.

 

Od 1980 przebywał jako misjonarz w miejscowości Santa na terenie diecezji Chimbote w Peru. W swej posłudze duszpasterskiej opiekował się zwłaszcza rolnikami, proponując i realizując wiele projektów rozwoju. Początkowo była to w miarę spokojna działalność, ale gdy pod koniec lat osiemdziesiątych na tych ziemiach pojawili się lewaccy terroryści, sytuacja gwałtownie się pogorszyła. 25 sierpnia 1991 wieczorem, a więc w nieco ponad dwa tygodnie po zamordowaniu polskich franciszkanów, wracał samochodem z pobliskiej wioski Vinzos, gdzie odprawił mszę św. i ochrzcił kilka osób. Nagle na drodze, którą jechał, pojawiły się dwa wielkie kamienie, blokując mu przejazd, a gdy kapłan wysiadł z pojazdu, podeszło doń kilku terrorystów ze Świetlistego Szlaku, którzy z zimną krwią go zastrzelili.


tom, kg (KAI/franciszkanie.pl) / Chimbote


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

“Wolontariat uratował moje życie”

Wolontariat uratował moje życie - powiedział Paweł Figurski, który został "Wolontariuszem Roku 2015" w Radomiu. Uroczystość odbyła się wieczorem, 4 grudnia w Zespole Szkół Muzycznych w Radomiu. Wręczono dyplomy Szkolnym Klubom Wolontariatu, dziękując za ostatni rok pracy. Najlepszym szkolnym klubem został klub działający przy PSP 21.

Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >

Ks. Andrzej Tuszyński, prezes Stowarzyszenia Centrum Młodzieży “Arka” w Radomiu powiedział, że w czasie uroczystości nagradzana jest osoba oraz Klub Młodzieżowego Wolontariatu, którzy wyróżnili się w ciągu roku działaniem z pasją, zaangażowaniem w pracę wolontarystyczną oraz wielkim sercem na rzecz społeczeństwa lokalnego, kreując się tym samym na liderów w swoich środowiskach rówieśniczych.

 

– Ta gala jest po to, by powiedzieć wolontariuszom i ich opiekunom jedno słowo “dziękuję”. To również czas integracji z udziałem 500 osób, bo tyle osób może pomieścić ta sala – powiedział ks. Tuszyński.

 

Tytułem “Wolontariusz Roku 2015” został wyróżniony Paweł Figarski. Wolontariuszem jest od 8 lat. Lubi pomagać i jak sam mówi „to jego sposób na życie”. – Wychowywałem się w środowisku pełnym przemocy i alkoholizmu. Gdyby nie Arka, byłbym na samym dnie. Mogę śmiało zaryzykować stwierdzenie, że wolontariat uratował moje życie – powiedział “Wolontariusz Roku 2015”.

 

Paweł organizował czas wolny dla dzieci ze świetlicy Arki, chodził do sparaliżowanej Małgosi, natomiast w każdy poniedziałek chodzi o Karoliny cierpiącej na porażenie mózgowe. – Porozumiewamy się za pomocą klawiatury komputera. Ponadto angażuję się z promocję wolontariatu i zbiórki żywności – powiedział wolontariusz roku.

 

Ewa Kamińska, wiceprezes CM “Arka” mówi, że Paweł jest wyjątkową osobą. – On rósł razem z Arką. Jako 11-latek pojechał na obóz dla liderów. Nie zgubił wartości, których uczył się w Arce. Na wolontariat poświęca dużo czasu mimo, że ma trudną sytuację rodzinną, bowiem wychował się bez ojca, stracił mamę, jego starsza siostra przez jakiś czas była dla niego rodziną zastępczą. Wiele przeszedł w życiu, była w nim wielką determinacja, by wyrwać się ze środowiska. Dzisiaj jest ceniony, bo walczył o swoje życie, że można żyć inaczej, lepiej – mówiła Ewa Kamińska.

 

Gala odbyła się z okazji Międzynarodowego Dnia Wolontariatu, który będzie obchodzony 5 grudnia. W programie spotkania była prezentacja roku pracy Centrum Młodzieżowego Wolontariatu SCM “Arka” w Radomiu, rozstrzygnięcie Konkursu na Klub oraz Wolontariusza Roku 2015, reportaż o wolontariacie systematycznym Wolontariuszy oraz koncert Orkiestry Dętej “Boni Angeli”.


rm / Radom


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Redakcja

Redakcja

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja
Redakcja
zobacz artykuly tego autora >