Nasze projekty

„Łatwiej zaistnieć prowokacją religijną niż stworzyć wielkie dzieło”

“Sztuka religijna czy sakralna porusza tematykę delikatną, więc prowokacje w tej dziedzinie mają szczególne oddziaływanie i artyści doskonale o tym wiedzą. To prosty sposób na zaistnienie w świecie i krótkotrwały rozgłos. Znacznie łatwiej jest stworzyć coś co zaszokuje, niż ważne i wielkie dzieło” - mówi bp Michał Janocha, przewodniczący Rady KEP ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego.

Reklama

Karolina Hołownia, Stacja7.pl: Co jakiś czas pojawiają się dzieła, nawiązujące do religii, które wzbudzają skrajne emocje lub ewidentnie obrażają katolików. Gdzie jest granica między “przeróbką” dzieła a obrazą uczuć religijnych? 

Bp Michał Janocha: To jest kwestia intencji i kwestia odbioru. To jakie są intencje artysty czasem widać bardziej, a czasem mniej. Prowokacja w sztuce jest od zawsze, ale ma wiele różnych wymiarów i odcieni, więc trudno wszystko podciągnąć pod jeden mianownik. Bywa prowokacja twórcza, skłaniająca do myślenia, która jest prowokacją pozytywną. Bywa też prowokacja prześmiewcza, szydercza, zrodzona ze złych intencji, która pragnie poniżyć, wyśmiać, dokuczyć. A pomiędzy tymi dwoma są miliony innych. 

Sztuka religijna czy sakralna porusza tematykę delikatną, więc prowokacje w tej dziedzinie mają szczególne oddziaływanie i artyści doskonale o tym wiedzą, często ich nadużywają. To prosty sposób na zaistnienie w świecie i krótkotrwały rozgłos. Znacznie łatwiej jest stworzyć coś co zaszokuje, niż ważne i wielkie dzieło. I takich działań mamy dzisiaj bez liku. To wszystko pójdzie na śmietnik historii, ale niestety rani ludzi. 

Reklama
Reklama

Bardzo łatwo jest krytykować Kościół i wiarę, również za pomocą sztuki. Nie mówię tutaj o słusznej krytyce, prowokacjach, które są uzasadnione, może czasem potrzebne, ale o działaniach, które mają za cel obrazić wyszydzić. Jednak dobra sztuka współczesna nie musi być jednoznaczna. Pytanie, które pani postawiła powinien sobie zadać prawnik, kiedy sprawa o obrazę uczuć religijnych trafia do sądu. Ja jako historyk sztuki widzę wieloznaczność i nieostrość granic.

Wiele zależy od intencji i wrażliwości, ale artysta może też obrazić nieświadomie swoim dziełem. Od czego to zależy?

Artysta, który podejmuje temat sakralny musi być człowiekiem szczególnej wrażliwości, musi zadać sobie pytanie, jak jego dzieło zostanie odebrane przez ludzi wierzących. Bywa jednak, że ktoś posługuje się znakami czy symbolami bez znajomości ich głębi i wielorakości znaczeń. Wtedy może nie być złej intencji, ale ignorancja. Coraz więcej jest dzisiaj ignorantów kulturowych, dla których świat zaczął się w XX i XXI wieku i właściwie nie wiedzą skąd i dokąd idą. A do tworzenia głębokich i poważnych dzieł potrzebne jest doświadczenie inne niż nasze osobiste, potrzebna jest pewna znajomość kultury, która wyrasta korzeniami z przeszłości. 

Reklama
Reklama

Jakie mamy współczesne przykłady prowokacji pozytywnych, które niekoniecznie przebijają się szerszej publiczności, bo nie szokują? 

Piotr Barszczowski zrobił “Ostatnią Wieczerzę”, można ją oglądać w Tyńcu. Rzecz dzieje się współcześnie, widzimy ten obraz z lotu ptaka, a zestawione i przykryte białym obrusem stoliki tworzą krzyż. I w tej “Ostatniej Wieczerzy” uczestniczą współcześni ludzie – nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Jest tam mnóstwo rozmaitych aluzji, jakichś odwołań do różnych znaków kultury. To taki typ sztuki, który skłania do myślenia. 

GRATULACJE!!!"Ostatnia Wieczerza XXI" został zakwalifikowana do XIII edycji Florence Biennale, co daje szansę na no…

Reklama
Posted by Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Tarnowie on Thursday, April 29, 2021

Inny przykład, to kompozycja Eugeniusza Geta-Stankiewicza – drewniany krzyż, obok metalowa pasyjka, młotek, gwoździe i napis nawiązujący do popularnego programu telewizyjnego sprzed lat: zrób to sam. Z jednej strony można by posądzić autora o jakieś złe intencje i prześmiewczość, ale jakby się głębiej nad tym zastanowić, to przecież my to codziennie robimy – to są wszystkie nasze grzechy, którymi ranimy Pana Boga, bliźnich, siebie samego. A więc jest to obraz prowokacji twórczej. Nie jest to obraz, który można powiesić w kościele, ale można się nad nim zadumać. 

Takich przykładów sztuki o tematyce sięgającej po religię, będącej pewną prowokacją, która wyrasta z namysłu nad wiarą jest wiele i one zasługują na uwagę. Natomiast ogromna większość prowokacji, które wypełniają hektary pola internetowego, to takie prowokacje z najniższej półki. 

Czasami pojawia się pytanie, czy we współczesnej sztuce, nie tylko religijnej, możemy jeszcze odnaleźć Boga?

Chyba podział na sztukę religijną czy niereligijną jest, powiedziałbym, wtórny. Granica nie przebiega między tematyką religijną czy świecką. Ta granica przebiega gdzieś w poprzek między sztuką poważną, która podejmuje ważne ludzkie pytania i czyni to z talentem, a sztuką która takich pytań nie podejmuje albo od nich ucieka. Generalnie człowiek jest nastawiony na tajemnicę, na coś co go przekracza, na miłość, która jest większa niż on sam, dlatego to jest pole, na którym powstaje sztuka. Sztuka jest czymś niesłychanie ważnym, właściwie nie ma życia bez sztuki. A z drugiej strony może być czymś zupełnie błahym, powierzchownym i niewiele znaczącym. Tylko czy to jest sztuka? 

Mamy dzisiaj bardzo wiele poważnych i ważnych dzieł filmowych, literackich, malarskich, muzycznych, które dotykają tajemnicy, dotykają głębi, a tym samym człowieka i poruszają go i pewnie wiele z nich ma szansę przetrwać próbę czasu. To tak jak w Księdze Rodzaju, gdzie Noe wypuścił kruka z arki, żeby zobaczyć czy potop się kończy. I ten kruk wylatywał i wracał z niczym i dopiero gołębica była potrzebna, żeby przynieść gałązkę oliwną z daleka, 

To też oznacza, że prowokacje “z najniższej półki” nie zostaną z nami na dłużej. Nie przetrwają próby czasu, bo mają wyłącznie zszokować, nie niosąc głębszego przesłania.

To jest tak jak z gazetą i książką. Jeśli ktoś pali książki, to czasami wywołuje skandal, bo to porusza. Książki zawierają coś co jest, lub powinno być, ważne i trwałe, a gazeta jest na dzisiaj, wczorajsza mnie nie interesuje. I co ważne, dzisiejsza kultura żyje w świecie gazet, co papież Franciszek nazywa kulturą del provvisorio [kulturą tymczasowości – przypis red.]. Jeżeli kultura traci odniesienie do książki, czyli czegoś co jest długotrwałe, większe niż człowiek, to przemija bardzo szybko. To Goethe powiedział bardzo mocno, że kultura, która odpada od kultu staje się odpadkiem. To nie przypadek, że żyjemy w świecie odpadków. Po XX i XXI wieku zostanie niewiarygodnie dużo odpadków. Oczywiście, nie bądźmy też pesymistami, bo zostaną również rzeczy piękne, jak w tym wierszu Norwida: “na dnie popiołu gwiaździsty dyjament” i myślę, że tego warto szukać.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę