Nasze projekty

Ks. Grzegorz Strzelczyk: nowy projekt tzw. komisji historycznej ogranicza jej niezależność

Duchowny wraz z grupą współpracowników ostrzega, że proponowane zmiany mogą utrudnić dojście do prawdy i znów nadwyrężyć wiarygodność Kościoła w oczach osób skrzywdzonych.

fot. BP KEP/Adrian Tync - Praca własna, CC BY-SA 4.0, wikipedia.org

W czerwcu br., podczas 401. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Katowicach, biskupi zdecydowali o zakończeniu prac zespołu przygotowującego „Zasady działania Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce” pod kierunkiem prymasa abp. Wojciecha Polaka oraz o powołaniu nowego zespołu, na którego czele stanął bp gliwicki Sławomir Oder. Celem tego kroku – jak tłumaczono – było przejście od ogólnej koncepcji do opracowania ostatecznych rozwiązań prawnych, statutu i procedur działania, tak aby Episkopat mógł powołać komisję. Decyzja ta spotkała się jednak z krytyką części opinii publicznej i środowisk zaangażowanych w pomoc osobom skrzywdzonym, które odebrały ją jako osłabienie niezależności powstającej komisji, a nawet jako pretekst do dalszego odwlekania jej powołania.

ZOBACZ>>> Prymas Polak nie będzie już odpowiedzialny za stworzenie komisji ds. wykorzystywania seksualnego w Kościele

Obawy te potwierdzają wnioski z analizy obu projektów powołania komisji – wcześniejszego i późniejszego, dokonane przez grupę ekspertów. Wypunktowali je w liście skierowanym do biskupów ks. Grzegorz Strzelczyk „i osoby współpracujące”. List został skierowany “do biskupów, arcybiskupów i kardynałów Konferencji Episkopatu Polski”, ale ma formę listu otwartego. 

Reklama

Sygnatariusze listu, noszącego datę 17 listopada, wskazują na „poważne ryzyko” osłabienia niezależności planowanej komisji oraz utrudnienia dochodzenia do prawdy. Ich zdaniem zmiany wprowadzone w projekcie przygotowanym przez zespół bp. Sławomira Odera – w porównaniu z wcześniejszą wersją wypracowaną pod kierunkiem abp. Wojciecha Polaka – mogą podważyć wiarygodność całego przedsięwzięcia i zniechęcić do współpracy osoby skrzywdzone.

Niezależność pod znakiem zapytania

Sygnatariusze listu, opisujący się jako osoby zaangażowane w pomoc osobom skrzywdzonym, zwracają uwagę przede wszystkim na rozwiązania dotyczące niezależności komisji. Przypominają, że wyjściowy projekt przewidywał rozbudowane gwarancje: brak ingerencji przełożonych kościelnych w prace komisji, jasno opisane zasady komunikacji oraz podporządkowanie członków komisji wyłącznie przewodniczącemu.

W nowej wersji dokumentu znajduje się wprawdzie deklaracja niezależności, jednak – jak podkreślają autorzy – brakuje mechanizmów, które realnie by ją zabezpieczały. Jednocześnie przewidziano powołanie Zespołu Rewizyjnego z kompetencjami kontrolnymi m.in. w zakresie finansów komisji, z udziałem nominacji ze strony Fundacji Świętego Józefa KEP. Zdaniem autorów rodzi to „co najmniej wizerunkowe” wątpliwości co do niezależności, a w skrajnym scenariuszu może oznaczać możliwość ingerencji w działania komisji.

Reklama

Nowym, szczególnie krytykowanym rozwiązaniem jest obowiązek natychmiastowego informowania biskupa lub przełożonego zakonnego o wszystkich zgłaszanych i badanych przypadkach, wraz z prawem przełożonego do każdorazowego wystąpienia przed komisją. Autorzy listu ostrzegają, że przepis ten może prowadzić do nacisków na osoby składające zeznania, a w sytuacji, gdy badane są także zaniedbania przełożonych, „szczególnie zabezpiecza ich interesy na niekorzyść innych osób”.

Brak realnych narzędzi dochodzenia do prawdy

Kolejne zastrzeżenie dotyczy rezygnacji z normatywnego obowiązku współpracy z komisją. W nowym projekcie zapisano wprost, że „Komisja nie ma prawa wzywania” kogokolwiek, a „nikt nie może zostać zobowiązany do stawiennictwa ani do udzielenia pisemnej odpowiedzi”. W opinii autorów oznacza to poważne osłabienie możliwości dochodzenia do prawdy, zwłaszcza tam, gdzie dokumentacja jest niepełna lub niejasna.

Reklama

Zmieniają się również zasady dostępu do archiwów. W pierwotnym projekcie komisja miała prawo do informacji, obowiązek rzetelnego przekazywania danych po stronie instytucji kościelnych oraz możliwość dopuszczenia do archiwów, „nie wyłączając archiwów tajnych”. W nowej wersji dostęp zależy od indywidualnych porozumień z diecezjami i zgromadzeniami, bez jasno określonych zobowiązań po ich stronie. Kwerendy mają prowadzić jedynie archiwiści kościelni, a brak wprost gwarancji dostępu do archiwów tajnych. Autorzy ostrzegają przed „nierównym dostępem” oraz ryzykiem niepełności danych, a w skrajnych przypadkach nawet mataczenia.

List wskazuje także na niedoprecyzowanie kwestii tajemnicy urzędowej. Wcześniej zobowiązanie członków komisji do zachowania tajemnicy miało ułatwiać udostępnianie materiałów objętych różnymi formami tajemnicy. W nowym projekcie znajdują się jedynie ogólne sformułowania o poufności, co – zdaniem autorów – może służyć odmowie udostępnienia części dokumentów.

Ograniczenie współpracy i zasięgu działania

Eksperci zwracają uwagę, że teren działania komisji został ograniczony do terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Może to, ich zdaniem, utrudnić badanie sytuacji związanych z działalnością polskich misji katolickich za granicą czy misji ad gentes prowadzonych przez polskich duchownych.

Z niepokojem przyjęto także zapisy dotyczące współpracy z organizacjami pozarządowymi. Podczas gdy pierwotny projekt dopuszczał współpracę bez dodatkowych ograniczeń, nowy przewiduje, że komisja ma współpracować wyłącznie z podmiotami, „których zasady działania nie stoją w sprzeczności z ideami chrześcijańskimi”. Zdaniem autorów tak nieostre kryterium może prowadzić do pozamerytorycznego wykluczania partnerów albo wręcz blokowania prac komisji.

Poszerzenie katalogu „osób wysłuchiwanych” i inne zmiany

List wskazuje również na zmianę zapisu dotyczącego osób, które mogą być wysłuchiwane przez komisję. Obok osób skrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym dodano kategorię „osób skrzywdzonych bezpodstawnymi oskarżeniami”. Autorzy podkreślają, że choć kwestia fałszywych oskarżeń jest realnym problemem, to umieszczenie tego wątku wprost w sekcji o wysłuchaniach może rozmywać priorytet dobra osób pokrzywdzonych i cele badawcze komisji.

Zmienia się także tryb powoływania komisji w odniesieniu do zgromadzeń zakonnych. W pierwotnej wersji wymagana była zgoda konferencji wyższych przełożonych zakonów żeńskich i męskich, obecnie mowa jedynie o akceptacjach i konsultacjach, bez wymogu jednoznacznej zgody. Zdaniem autorów osłabia to mandat komisji do badań w jurysdykcjach zakonnych.

Nowy projekt wprowadza „czas nieoznaczony” funkcjonowania komisji, przy jednoczesnym określeniu 3-letniego terminu przygotowania raportu, bez możliwości przedłużenia prac. W opinii sygnatariuszy może to prowadzić do zbyt szybkiego zamknięcia badań i powierzchownego raportu.

Zmieniono również zasady archiwizacji dokumentacji po zakończeniu prac komisji. Choć materiały mają zostać przekazane do KEP, zrezygnowano z wzmocnionej klauzuli wyłączającej zastosowanie kan. 489 §2 Kodeksu Prawa Kanonicznego (dotyczącego niszczenia niektórych akt). Autorzy oceniają to jako „znaczące osłabienie ochrony zasobów”.

„Systemowe pogorszenie warunków dochodzenia do prawdy”

W podsumowaniu autorzy listu stwierdzają, że zmodyfikowany projekt „w niektórych aspektach poważnie ogranicza niezależność Komisji”, poprzez „kontrolę badanych nad badaniem” i ograniczenie dostępu do materiału dowodowego. W efekcie „systemowo pogarsza warunki dochodzenia do prawdy”, co z kolei zmniejsza wiarygodność działań Konferencji Episkopatu Polski i naraża osoby skrzywdzone na kolejne cierpienia.

Ich zdaniem w polskich warunkach, po latach ujawnień i przy wysokiej wrażliwości społecznej, na wiarygodność mogą liczyć jedynie ciała „rzeczywiście niezależne od władzy, z gwarantowanym dostępem do pełnej dokumentacji (także tajnej), zdolne do samodzielnego gromadzenia świadectw oraz zabezpieczone przed naciskami”.

Autorzy ostrzegają, że przyjęcie obecnej wersji dokumentów grozi zniechęceniem do współpracy z komisją zarówno osób skrzywdzonych, jak i innych świadków, co może skutkować mniejszą liczbą zgłoszeń, uboższymi kwerendami oraz sporami o dostęp do akt. Wskazują także na ryzyko oskarżeń o „śledztwo we własnej sprawie” oraz pogłębienie kryzysu zaufania do Kościoła instytucjonalnego i samej KEP.

Apel o transparentną debatę

List podpisany jest przez ks. Grzegorza Strzelczyka „wraz z osobami współpracującymi”, z których część nie jest osobami publicznymi, a część prosi o anonimowość. Autorzy proszą, by dokument traktować jako list otwarty, argumentując, że waga sprawy domaga się transparentnej dyskusji nad kształtem projektu komisji oraz że chodzi o kwestię bezpośrednio wpływającą na wiarygodność Kościoła w Polsce. 

W przesłaniu do biskupów podkreślają, że projekt komisji ma znaczenie nie tylko dla prewencji i wsparcia osób skrzywdzonych, ale także dla odbudowy słabnącej wiarygodności Kościoła instytucjonalnego. Proszą o ponowne rozważenie rozwiązań, które ich zdaniem osłabiają niezależność i skuteczność planowanej komisji.

Publikujemy pełną treść listu (źródło RMF FM):

ps, więź.pl, rmf.fm, źródło listu: RMF FM/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas