fot. BP KEP, flickr.com/Archiwum prywatne autorki
#DEBATA: Agnieszka Wędrychowska O.V.: “Nikt nie przekreślił dorobku zespołu abp. Polaka”
"Nie czuję się w żaden sposób przynaglona ani uprawniona, by łapać za kamienie i lecieć z nimi pod kurię i na biskupów" - pisze Agnieszka Wędrychowska O.V.
Śledzę starannie wydarzenia i publikacje dotyczące tego tematu, jak w zasadzie wszystko, co jest życiem Kościoła. Śledzę i staram się ogarniać modlitwą. Muszę jednak przyznać, że w tym przypadku stanęłam w pewnym momencie w zakłopotanym zdziwieniu. Oczywiście, sprawa krzywd jest ważna, pilna, delikatna, bo dotyczy ciężkich ran, które zadano bezbronnym. To jest niepodważalny „punkt pierwszy”. Nie zauważyłam jednak, żeby aktualnie ktoś (w szczególności ktoś z gremium Episkopatu) to kwestionował…
Komunikat po 401. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w punkcie 6. zawiadamia, że: „Biskupi zapoznali się z aktualnym stanem prac nad powołaniem Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego osób małoletnich. Przedstawione zostały kolejne uwagi dotyczące dalszego procedowania nad jej statutem i zasadami funkcjonowania. Biskupi wyrażają wdzięczność Księdzu Prymasowi abp. Wojciechowi Polakowi i kierowanemu przez niego Zespołowi, który zakończył swoją działalność, za przygotowanie konkretnych fundamentów do kolejnego etapu prac. Zebranie Plenarne zdecydowało o powołaniu Zespołu ds. opracowania dokumentów dotyczących funkcjonowania Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych. Jego przewodniczącym został wybrany bp Sławomir Oder.”
Zapraszamy do debaty na temat komisji historycznej Episkopatu. W najbliższych dniach opublikujemy kolejne teksty, które pozwolą zaprezentować różne stanowiska, opinie i odczucia w tej sprawie. Temat wywołał duże emocje po tym, gdy w czerwcu Konferencja Episkopatu Polski zdecydowała, że za tworzenie komisji nie będzie już odpowiedzialny Prymas Polski, abp Wojciech Polak. Jego miejsce zajął biskup gliwicki Sławomir Oder, co spotkało się z niezadowoleniem części komentatorów i środowisk, które odebrały tę zmianę jako osłabienie niezależności i wiarygodności powstającej komisji.
Komisja, która ma pokazać prawdę
Wagę i powagę traktowania tej sprawy potwierdza fakt, że KEP monitoruje proces powstawania komisji. Rzecznik Episkopatu wyjaśnił, że Rada Prawna zwróciła uwagę na konieczność prawnego doprecyzowania zapisów dokumentu, który został wypracowany przez zespół abp. Polaka i stąd konieczność powołania zespołu, którym będzie kierował bp Oder. Czy jest w jakikolwiek sposób w interesie pokrzywdzonych, aby zasady funkcjonowania komisji były nieprecyzyjne prawnie?! Wszak w mętnej wodzie diabeł ryby łowi! Komisja, jeśli ma spełnić swoją rolę, musi potraktować problem bardzo szeroko i historycznie, musi działać w oparciu o jednoznaczne prawnie zasady – tylko wtedy ma szansę pokazać PRAWDĘ i w ten sposób zadośćuczynić osobom skrzywdzonym i wymogom sprawiedliwości, oraz pomóc zastosować skuteczną prewencję na przyszłość.
Przeczytaj również
Rozumiem, że dla kogoś jest rozczarowaniem fakt, że komisja w tej sytuacji wciąż jeszcze nie powstała. To przykre, bo sprawa jest pilna, ale moim skromnym zdaniem to zarzut raczej w kierunku zespołu abp. Polaka, a nie rzeczonej decyzji Episkopatu. Szkoda, że do tej pory nie dopracowano precyzyjnych prawnie zasad! Źle się stało i trzeba to naprawić, jeśli komisja ma być uczciwa – tyle! Czy jest w interesie pokrzywdzonych by takich jasnych ram prawnych nie było?
Zemsta nie jest wymierzaniem sprawiedliwości
Rozumiem, że abp Polak był od lat wciągnięty w temat i emocjonalnie bardzo ważne jest to, że cieszy się zaufaniem przedstawicieli pokrzywdzonych. Skoro jednak dotychczasowy zespół pozostawił luki prawne, to chyba dobrze, że następni to doprecyzują. Sam fakt podjęcia się przez bp. Odera tego zadania, świadczy o rozumieniu rangi sprawy i jego ofiarnej gotowości trudnej przecież służby. Empatia i wsłuchanie w osoby, które doznały krzywd nie oznacza przecież bynajmniej przyznawania tym osobom jakichś nadzwyczajnych plenipotencji ustawodawczych. Nie oznacza też, że w imię krzywd, których doznały mają prawo ranić, czy jakoś obcesowo traktować osoby trzecie, tylko dlatego że reprezentują one stan duchowny.
Nawet największa krzywda nie uprawnia do odreagowywania na postronnych. Można to emocjonalnie zrozumieć, ale to pozostaje nieuprawnione. I nie ma w cywilizowanym świecie zgody na stosowanie odpowiedzialności zbiorowej! Każda osoba odpowiada za swój własny czyn. Jeśli ktoś jest złoczyńcą, powinien ponieść surową karę; jeśli ktoś krył przestępcę, powinien ponieść odpowiedzialność. Nie ma jednak zgody na medialne lincze na podstawie dziennikarskich domniemywań i osobistych urazów. Sprawiedliwość potrzebuje poznania prawdy, ale zemsta nie jest wymierzaniem sprawiedliwości.
Nikt nie rezygnuje z powołania Komisji
To, że sprawa powołania komisji niezależnych ekspertów – jest bardzo ważna, nie znaczy przecież, że nie istnieją inne ważne sprawy. Pilna – to nie znaczy, że warto coś tu przyśpieszać idąc na skróty, kosztem rozmycia zasad. Delikatna – to nie znaczy, że reprezentanci osób pokrzywdzonych mają jedynie słuszny patent na jej rozwiązanie.
Co w decyzjach KEP odnośnie do tej sprawy miałoby być oburzającego, haniebnego, łamiącego zaufanie? Co niby tak źle świadczy o członkach polskiego Episkopatu, że można im zarzucać sprzeniewierzanie się ewangelicznym zaleceniom Pana Jezusa? Czytam oświadczenia i wypowiedzi p. Przeciszewskiego, p. Terlikowskiego, moich osobistych znajomych na portalach społecznościowych – i nie rozumiem… Nikt nie przekreślił dorobku zespołu abp. Polaka; nikt nie rezygnuje z powołania niezależnej, uczciwej, jednoznacznie umocowanej prawnie komisji, nikt nie mówi, że to jest nie ważne, niepilne; nikt nie obraża, nie lekceważy krzywd, nie okłamuje w żaden sposób osób pokrzywdzonych.
Szwankuje jedynie komunikacja, ale może dlatego, że pojedynczy głos rzecznika Episkopatu słabo przebija się przez chór dziennikarzy i publicystów, którzy uznali się za uprawnionych krytyków i sędziów tak biskupów jak i Episkopatu.
Dlatego nie czuję się w żaden sposób przynaglona ani uprawniona, by łapać za kamienie i lecieć z nimi pod kurię i na biskupów. I nie rozumiem tych moich mocno zaangażowanych w wierze i w Kościele braci chrześcijan, którzy to praktykują. Jest mi też przykro, że takie wartości jak uszanowanie autorytetu, posłuszeństwo, pokorne uznanie, że ktoś powołany do odpowiedzialności hierarchicznej w Kościele ma więcej rozeznania i światła ode mnie, tak powszechnie są lekceważone.
Przeczytaj też inne teksty, które ukazały się w ramach naszej debaty:
Ks. Piotr Kieniewicz: Komisja historyczna Episkopatu. Spór bez miejsca na zaufanie<<<PRZECZYTAJ
Tomasz Krzyżak: „Nie czas na nekrolog dla komisji historycznej Episkopatu”<<<PRZECZYTAJ
Tośka Szewczyk: „Gdyby decyzja biskupów była dobra… Czyli pytanie, które nie padło”<<<PRZECZYTAJ
Ks. Jan Dohnalik: Małe „non possumus”. Testament zespołu Prymasa<<<PRZECZYTAJ
Weronika: Nie zabolała mnie piuska<<<PRZECZYTAJ
Agata Rujner: “Ja też potrzebuję tej Komisji”<<<PRZECZYTAJ










