video-jav.net

Kard. Nycz: nie ulegajmy pokusie retuszowania Ewangelii

Nie ulegajmy pokusie retuszowania Ewangelii. Jeszcze nie słychać słów, że Pan Jezus się mylił mówiąc „byłem przybyszem a przyjęliście mnie”, ale często słychać już głosy, że papież myli się w tej dziedzinie - powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas Ekumenicznej Liturgii Męczenników, którą zorganizowała Wspólnota Sant’Egidio

Polub nas na Facebooku!

Podczas nabożeństwa wspominano chrześcijan różnych wyznań, którzy w ostatnich latach ponieśli śmierć za swoją wiarę. Zorganizowanej już po raz trzeci liturgii w intencji męczenników, w tym roku towarzyszy hasło „Świadkowie Miłosierdzia”.

 

Odnosząc się do fragmentu Ewangelii o ośmiu błogosławieństwach, kard. Nycz powiedział, że jest to tekst, który jest dziś narażony, podobnie jak opis Sądu Ostatecznego, na pokusę wyretuszowania. „Człowiek, który nie potrafi się zdecydować na radykalne przyjęcie Ewangelii, próbuje osłabić wymowę słów Jezusa Chrystusa. Posłuchajmy dyskusji chrześcijan Europy, także i u nas, w jaki sposób próbuje się wyretuszować podstawowe fragmenty Ewangelii, zasadnicze dla naszego życia” – powiedział.

 

Kard. Nycz podkreślił, że choć jeszcze nie słychać słów, „że Pan Jezus się mylił, mówiąc „byłem przybyszem a przyjęliście mnie”, to często słychać już głosy, że papież myli się w tej dziedzinie. „To jest ta okoliczność, która sprawia, że powinniśmy być ludźmi prawdziwie otwartymi na słowo Boga, ludźmi prawdziwie słuchającymi tego, co Pan Jezus nam mówi, tutaj i dzisiaj. Miłosierdzie Boga domaga się ze strony człowieka otwarcia, przyjęcia i tego, by być miłosiernym” – podkreślił.

 

Metropolita warszawski dodał, że nie wystarczy być apostołami miłosierdzia, ale trzeba być także jego świadkami, którzy świadczą o tym, że Bóg jest miłosierny – „w Kościele i w świecie, w Polsce i daleko poza nią, żeby pełnić dzieła miłosierdzia, tak jak nas do tego zachęca Pan Bóg pełen miłosierdzia”.

 

„Bądźmy tymi, którzy potrafią odczytać i odnieść do siebie to radykalne świadectwo męczenników. Jesteśmy tu także po to, by nie osłabła nasza wrażliwość na pomaganie ludziom, którzy oczekują naszej pomocy i mają prawo jej oczekiwać, nie tylko chrześcijanie na Bliskim Wschodzie, ale wszyscy, którzy cierpią prześladowania za wiarę, za przekonania, za sprawiedliwość” – powiedział.

 

Kard. Nycz wskazał także na rolę mediów, dzięki którym możemy być nie tylko obserwatorami, ale także uczestnikami tego, co się dzieje w dzisiejszym świecie. „Możemy nie tylko patrzeć i oglądać, ale też przeżywać i uczestniczyć, jeśli tylko nie zabraknie wrażliwości serca i nie nastąpi oswojenie” – powiedział kard. Nycz.

 

Organizatorka spotkania, Magdalena Wolnik ze Wspólnoty Sant’ Egidio, zachęciła do modlitwy o pokój w Syrii, oraz o to, by wielu uchodźców, którzy pukają do drzwi Europy znalazło w niej gościnność. „Tego wieczoru wszyscy stajemy się pielgrzymami podążającymi za krzyżem do wielu miejsc na świecie, gdzie swoją siłę manifestuje zło” – dodała.

 

Wolnik przypomniała też, że w szczególny sposób zło jest dziś obecne na Bliskim Wschodzie. “Wiemy, że chrześcijanie w Syrii doświadczają ogromnych cierpień, zmuszani do opuszczenia ziem od 2 tys. lat zamieszkanych przez ich przodków, będący – podobnie jak muzułmanie – ofiarami bluźnierczej przemocy. Chcemy dziś modlić się” – powiedziała przedstawicielka Wspólnoty Sant’ Egidio.

 

W końcu ub. roku nakładem wydawnictwa Rebis ukazało się polskie wydanie “Czarnej księgi prześladowań chrześcijan w świecie”. Książka zawiera ponad 70 świadectw, reportaży i analiz autorów z 17 krajów. Z blisko 900-stronicowego opracowania wynika jednoznacznie, że chrześcijaństwo jest dzisiaj najbardziej zagrożoną religią na świecie.

 

Wyznawcy Chrystusa mieszkający na Bliskim Wschodzie, w Afryce Subsaharyjskiej i w Azji są celem ataków grup zbrojnych i organizacji terrorystycznych. Są zastraszani, ranieni i mordowani. Na terytoriach opanowanych przez Państwo Islamskie padają ofiarą czystek religijnych.

 

Raport jest wspólnym dziełem specjalistów z wielu dziedzin – historyków, dziennikarzy, dyplomatów, pracowników organizacji pozarządowych, osobistości religijnych – i świadków, ludzi bezpośrednio dotkniętych cierpieniem z powodu wyznawanej wiary. Autorami świadectw, reportaży i analiz są chrześcijan różnych wyznań, muzułmanie i żydzi a także ateiści.

 

Dziś wieczorem, w czasie Ekumenicznej Liturgii Męczenników, byli wspominani chrześcijanie którzy w ostatnich latach ponieśli śmierć za wierność temu, w co wierzyli.

 

– Chcemy ogarniać miłosierdziem te sprawy i miejsca, do których nie potrafimy dotrzeć za pomocą naszych uczynków – mówią organizatorzy. Chodzi o Bliski Wschód, Północną Afrykę, Azję, Amerykę Południową, gdzie rozgrywa się dramat chrześcijan wszystkich wyznań prześladowanych za swoją wiarę. Szacuje się, że represjom podlegać może nawet 200 milionów wyznawców Chrystusa.

 

Liturgia Męczenników została zorganizowana w Warszawie po raz trzeci. Tym razem towarzyszy jej hasło „Świadkowie Miłosierdzia”, przypominające, że współcześni męczennicy całym swoim życiem głoszą Dobrą Nowinę i Miłosierdzie Boże.

 

– Jesteśmy przekonani, że szczególnie w Roku Miłosierdzia mamy obowiązek głosić Zmartwychwstałego Chrystusa, który przez swoją śmierć „zburzył mur wrogości między ludźmi” – tłumaczą członkowie Wspólnoty Sant’Egidio. – Wierzymy, że Chrystus szczególnie mocno jest dziś obecny między prześladowanymi, mordowanymi, przepędzanymi ze swoich ojczyzn, uciekającymi przed biedą i wojną.

 

Wspólnota Sant’Egidio jest ruchem świeckich założonym w 1968 r. w Rzymie przez Andreę Ricardiego. Obecnie skupia ok. 60 tys. osób w 73 krajach. Jej głównym charyzmatem jest łączenie modlitwy i pomocy ubogim oraz działanie na rzecz pokoju i dialogu międzyreligijnego „w duchu Asyżu”.

 

Od 1993 roku Sant’Egidio opiekuje się kościołem św. Bartłomieja w Rzymie, gdzie z inicjatywy papieża Jana Pawła II czczone są relikwie męczenników XX i XXI w., pochodzących z różnych Kościołów chrześcijańskich.

 

W Warszawie wspólnota funkcjonuje od 2008 r. i liczy ok. 80 osób. Jej członkowie regularnie spotykają się z bezdomnymi w centrum i na peryferiach miasta, przygotowując dla nich „kolację na ulicy”, odwiedzają także podopiecznych jednego z warszawskich Domów Pomocy Społecznej. Wspólnota organizuje też comiesięczne modlitwy o pokój oraz za chorych.


InstSEd, aw, tk, am / Warszawa

 

wklejkaNIEZBEDNIK

Abp Kupny: bez prawa moralnego narody upadają

Św. Stanisław przypomina nam o prymacie prawa moralnego, które zobowiązuje wszystkich: rządzących i poddanych władzy - mówił abp Józef Kupny w katedrze świdnickiej, przewodnicząc uroczystościom ku czci świętego biskupa i męczennika, patrona diecezji świdnickiej.

Polub nas na Facebooku!

Hierarcha zauważył, że siła świętego leżała w przekonaniu, że jedno prawo obowiązuje każdego człowieka bez względu na jego status społeczny. Podkreślił także, że respektowanie tego prawa jest gwarantem nienaruszalności godności osoby ludzkiej i zachowania ładu społecznego. – Na nim budują się państwa i narody. Bez niego upadają – mówił abp Kupny. Wskazywał przy tym, że czasy współczesne, w obliczu tak wielu przejawów łamania prawa moralnego, wymagają powrotu do wartości wyznawanych przez św. Stanisława. – Ten święty jest w stanie zrozumieć nasze zmaganie się o życie zgodne z wolą Bożą i dlatego bez obaw możemy prosić go o pomoc w dochowaniu wierności Ewangelii – zaznaczył metropolita wrocławski.

W dalszej części homilii hierarcha zwrócił uwagę, że osoba Jezusa Chrystusa wywoływała w ludziach skrajne postawy: entuzjazm i sprzeciw. – Tak było 2 tys. lat temu w Palestynie. Tak jest dzisiaj – mówił arcybiskup, dodając: – Wrogość do Chrystusa jest często przenoszona na Jego uczniów. Wystarczy wspomnieć rok 1981 i zamach na papieża Jana Pawła II czy ostatnie pogromy chrześcijan w niektórych krajach Afryki i Azji. W tym kontekście abp Kupny przypomniał, że pomimo wydawać by się mogło szerzącego się w świecie zła Bóg nigdy nie dopuści, by ono zatriumfowało. – Św. Stanisław zginął, ale ostatecznie to on jest zwycięzcą – zauważył.

Abp Kupny postawił słuchaczom również pytanie – Czy nie lepiej by było dla świętego, gdyby dla tzw. “świętego spokoju” ustąpił i nie walczył w obronie prawa Bożego? Hierarcha sugerował przy tym, że takie postawy mogą być bliskie współczesnemu człowiekowi. Zauważył jednak, że nie da się zbudować prawdziwego pokoju, lekceważąc szerzące się zło. – Bezkompromisowość narazi nas na przykrości i cierpienia, ale kto nie bierze swojego krzyża a chce iść za Jezusem – nie jest Go godzien – mówił arcybiskup.

Mszę św. poprzedziły uroczyste nieszpory sprawowane w kościele pw. św. Józefa oraz procesja z relikwiami św. Stanisława oraz św. Jana Pawła II do świdnickiej katedry.


xrk / Wrocław