Nasze projekty
Reklama
Fot. Wikipedia

Wacław Szymanowski. Twórca najsłynniejszego Chopina z Łazienek Warszawskich

Jego pomnik Chopina w Łazienkach Królewskich zna niemal każdy. Ale Wacław Szymanowski nie był tylko autorem jednego z najbardziej rozpoznawalnych monumentów Warszawy. Był artystą, który myślał o sztuce jak o przestrzeni ducha — miejscu spotkania piękna, polskości, historii i tajemnicy.

Wacław Szymanowski przeszedł do historii przede wszystkim jako twórca pomnika Fryderyka Chopina w warszawskich Łazienkach Królewskich. Monument stojący nieopodal Belwederu należy dziś do najbardziej znanych polskich pomników na świecie. Łazienki Królewskie przypominają, że autorem projektu był właśnie Szymanowski — malarz, rzeźbiarz i muzyk przełomu XIX i XX wieku. Jego projekt zwyciężył w konkursie w 1908 roku, choć sam pomnik stanął dopiero w 1926 roku, już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

ZOBACZ TAKŻE >>> Do spowiedzi przekonał go przyjaciel. Ostatnie chwile Fryderyka Chopina

Reklama

Autor najpiękniejszego Chopina w Warszawie

Nie jest to klasyczny pomnik wielkiego kompozytora. Chopin nie stoi dumnie na cokole, nie pozuje, nie dominuje nad widzem. Siedzi pod płaczącą wierzbą, zasłuchany, lekko odchylony, jakby właśnie szukał melodii. Gałęzie drzewa pochylają się nad nim niczym pod wpływem silnego wiatru, a całość przypomina monumentalną harfę. To nie jest tylko portret muzyka. To obraz natchnienia.

Wacław Szymanowski — artysta między Paryżem, Monachium i Krakowem

Szymanowski urodził się w 1859 roku, zmarł w 1930. Kształcił się w Paryżu i Monachium, a początkowo zajmował się głównie malarstwem. Dopiero później w pełni poświęcił się rzeźbie. Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku wymienia wśród jego najważniejszych dzieł m.in. „Mickiewicza po improwizacji”, kilka wersji „Macierzyństwa”, pomnik Chopina w Łazienkach oraz monumentalny projekt „Pochód na Wawel”.

Był artystą epoki Młodej Polski — czasu, w którym sztuka bardzo często przekraczała granice zwykłego przedstawienia. Miała mówić o duszy Narodu, cierpieniu, tęsknocie, historii, wolności i tym, czego nie da się łatwo nazwać. Dlatego w jego twórczości tak ważne są gest, symbol, ruch, milczenie i duchowe napięcie.

Reklama

O czym opowiadał Wacław Szymanowski swoimi dziełami?

Szymanowski tworzył w świecie, w którym wiara, kultura i polskość bardzo mocno się przenikały. Jego wyobraźnia była zanurzona w symbolach duchowych, romantycznych i narodowych. Najlepiej widać to nie tylko w pomniku Chopina, ale także w projekcie „Pochód na Wawel”. Był to monumentalny korowód postaci z historii Polski — królów, królowych, duchownych, rycerzy, mieszczan i chłopów — który miał stanąć na Wawelu. Muzeum Narodowe w Krakowie opisuje ten projekt jako wizję historycznych postaci prowadzonych przez zawoalowaną figurę Fatum, a jednocześnie jako „wizję kolosalną” Narodu i państwa.

To pokazuje, że dla Szymanowskiego sztuka była czymś więcej niż elementem kultury. Była sposobem mówienia o sprawach ostatecznych: egzystencji, losie, historii, pamięci, śmierci, narodzie i duchowym dziedzictwie.

Chopin w Łazienkach – dzieło, które przetrwało zniszczenie

Historia pomnika jest dramatyczna. W czasie II wojny światowej, w 1940 roku, niemieccy naziści zniszczyli monument, pocięli go na kawałki i wysłali do hut. Rekonstrukcję odsłonięto dopiero w 1958 roku. Zniszczony został także drewniany model pomnika, który Szymanowski podarował Muzeum Wielkopolskiemu. Po wkroczeniu Niemców do Poznania porąbano go na kawałki; przetrwała jedynie głowa, ukryta przez woźnego muzeum. To ważny szczegół. Pokazuje, że pomnik Chopina był dla okupanta nie tylko rzeźbą. Był znakiem polskiej kultury, pamięci i ducha. Dlatego musiał zniknąć. A jednak wrócił.

Reklama

ZOBACZ TAKŻE >>> To był ostatni koncert Chopina. Już nigdy nie wrócił do Polski

Wacław Szymanowski i Chopin: spotkanie dwóch wrażliwości

Wacław Szymanowski nie zostawił nam prostego kawałka historii zamkniętego w kamieniu czy brązie. Zostawił dzieła, w których widać pragnienie czegoś większego: sensu, pamięci, zakorzenienia, duchowej ciągłości. Może dlatego właśnie Szymanowski tak dobrze „odczytał” Chopina. Nie stworzył mu pomnika artysty siedzącego przy instrumencie. Stworzył przestrzeń, w której muzyka, natura, polskość i duchowość spotykają się w jednym obrazie.

Chopin siedzi pod wierzbą. Warszawa słucha. A przez tę scenę przechodzi coś, czego nie da się zamknąć w opisie: tęsknota, modlitwa, natchnienie, pamięć.

Źródła: Łazienki Królewskie, Culture.pl, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Zamek Królewski na Wawelu, Muzeum Warszawy.

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas