video-jav.net

Walka sił zła. Apokalipsa

Słowo apokalipsa stało się synonimem zniszczenia, kataklizmów, zagłady, globalnej katastrofy. A przecież, zgodnie z greckim źródłosłowem, apokalipsa oznacza odsłonięcie, ujawnienie tajemnicy, zdjęcie zasłony (łac. revelatio)

Paweł Trzopek OP
Paweł
Trzopek OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Apokalipsa św. Jana jest ostatnią księgą Nowego Testamentu i znajdziemy w niej sporo strasznych opisów. Druga część księgi (rozdz. 4-21) zawiera opis kosmicznej walki między Bogiem, Barankiem, ich zwolennikami a siłami zła. Ta walka okupiona jest cierpieniem niewinnych. W jej wyniku zostaje przelana krew tych, którzy opowiedzieli się po stronie Boga, a świat jaki znamy, zostaje zniszczony. Trudno się więc dziwić, że wielu ludzi czytając takie opisy, odczuwa lęk.

Trzeba jednak pamiętać, że pierwsi chrześcijanie czytali Apokalipsę zupełnie inaczej. Jak? Doświadczając na co dzień prześladowań ze strony władzy rzymskiej, w opisach Apokalipsy widzieli wypełnienie się proroctw, zapowiedź odmiany swojego losu. Apokalipsa była dla nich księgą pocieszenia i nadziei.

Nieustanne zmaganie wrogich sił

Apokalipsa św. Jana nie ukazuje walki dobra ze złem, ale walkę sił zła przeciwko Bogu. To znacząca różnica. Od czwartego rozdziału, czyli w głównej zasadniczej części Apokalipsy, mamy ukazane nieustanne zmaganie sił wrogich Bogu z wysłannikami Boga. W żadnym momencie jednak ta walka nie dzieje się między samym Bogiem a złem.

Zło nigdy nie dosięga Boga ani Baranka, który w Apokalipsie jest symbolem Jezusa Chrystusa. Zło i Bóg są – można powiedzieć – na dwóch różnych poziomach. Zło walczy przeciwko Bożym wysłannikom, pozostaje jednak bezsilne wobec Boga i Baranka, którzy – jak opisuje to autor Apokalipsy – zasiadają na tronie. To zasiadanie na tronie jest znakiem królowania i władzy, decydowania o kolejnych etapach rozwoju historii, o tym, co się wydarzy. Nic, nawet rzeczy straszne, takie jak działania czterech jeźdźców apokalipsy, wojny, zniszczenia czy ujawnienie się wielkiej nierządnicy, nie dzieje bez ich wiedzy i przyzwolenia. To na rozkaz Boga i Baranka kolejni aniołowie dmąc w trąby oznajmiające rozpoczęcie się kolejnych faz dziejów świata, wylewają czasze gniewu, pokonują ostatecznie siły zła. Działanie sił zła, tak jak wspomnianych czterech jeźdźców, zawsze jest ograniczone i podlega Bożej władzy.

Walka sił zła. Apokalipsa

Zło jedynie małpuje

Warto zauważyć, że zło ukazane w Apokalipsie św. Jana jest zawsze karykaturą Bożych dzieł: wielki Babilon jest karykaturą Oblubienicy Baranka – Nowej Jerozolimy, różnorakie monstra, potwory są karykaturą Baranka. Fałszywi prorocy zwodzący ludzi to karykatura prawdziwych świadków.

Zło nigdy nie jest kreatywne, a jedynie małpuje dzieła Boże. W ostatecznym rozrachunku po złu i jego karykaturalnych monstrach nie zostanie jednak żaden ślad. Przetrwa natomiast to, co stworzył Bóg – Nowe Jeruzalem, Oblubienica Baranka.

Mimo że w Apokalipsie znajdziemy wiele opisów, od których cierpnie skóra, to nie strach czy zagłada są jej głównym przesłaniem. Apokalipsa to księga pocieszenia i tak była odczytywana w czasach pierwszych chrześcijan. Prawdziwe, wieczne cierpienie i śmierć, dosięgają wyłącznie tych, którzy odrzucają Boga, a wierzą bestii i fałszywym prorokom.

Walka sił zła. Apokalipsa

Wizja Jana Ewangelisty na Patmos, Iluminacja z “Bardzo bogatych godzinek księcia de Berry”, Bracia Limbourg, ok. 1410

Nie ma się czego bać

Na obrazy zawarte w Apokalipsie często patrzymy z naszego punktu widzenia. A niemal każdy z nas boi się cierpienia, utraty tego, co posiadamy. Autor Apokalipsy patrzy jednak na dzieje świata inaczej – z perspektywy orła.

Orzeł jest symbolem Jana Ewangelisty – jego perspektywa jest szersza, patrząc z góry na dzieje świata, widzi ich ostateczny sens, wypełnienie. Ci, którzy zginęli dla Baranka, dając świadectwo o miłości Boga, tak naprawdę zwyciężyli.

Apokalipsa zapowiada, że nadejdzie koniec cierpienia, śmierci; daje nadzieję na odnowienie świata. Prawdziwa, tzw. druga śmierć dosięgnie jedynie tych, którzy poszli za wrogami Boga – w otchłań zostaną wrzuceni diabeł, bestia, fałszywy prorok i ich zwolennicy.

Księga mówi nam też, że doświadczając cierpienia, nie jesteśmy zostawieni sami sobie. To dlatego św. Jan pisze, że Jezus działa we wspólnotach Kościoła za pośrednictwem swoich aniołów, kieruje dziejami świata, kontroluje działanie sił zła. Chrześcijanie, doświadczając prześladowań, mogą mieć pewność, że ostatecznie zwycięża Bóg.

Jak czytać?

Trudno znaleźć jeden klucz do odczytania tej księgi. Sięgając po nią trzeba pamiętać, że znajdziemy w niej wiele obrazów zaczerpniętych ze Starego Testamentu, zwłaszcza z ksiąg prorockich, w tym z Księgi Daniela.

Apokaliptyka jako gatunek literacki, który zrodził się w judaizmie w II w. przed Chr., posługuje się specyficznym językiem symboli. Kluczem do odczytania Apokalipsy świętego Jana jest jednak przede wszystkim sam Baranek – Jezus Chrystus.

Apokalipsa to Księga Baranka. Dzięki Niemu to, co było zakryte i objawione w Starym Testamencie, w Nowym znalazło swoje wypełnienie.

Ta księga domyka objawienie, które rozpoczyna się w momencie stworzenia. Podobna jest też symbolika scen – w raju mamy ogród, rzeki życia, drzewa rodzące owoce. Tutaj, powstaje nowe stworzenie. Cierpienia można odczytać jako bóle rodzenia się nowego świata.

Siły zła występujące przeciwko siłom Bożym skazane są na porażkę. Walka dzieje się tu i teraz, na różnych planach. Dzieje się w duszy każdego z nas, w dziejach Kościoła i świata.

Walka sił zła. Apokalipsa

Niektórzy oczekują jakiegoś spektakularnego objawienia się sił zła, jakim miałoby być przyjście na świat antychrysta. Tu warto jednak pamiętać, że takie oczekiwania są związane z herezją millenaryzmu. Każda epoka, każdy moment historii ma swojego antychrysta.

Nie wiemy, jak długo jeszcze będzie trwało to zmaganie sił zła z dobrem. Znamy jednak już zakończenie tej historii. Jeden z ostatnich wersetów tej księgi brzmi: „Przyjdź Panie Jezu!”. To wołanie, które w ciągu dziejów powtarza cały Kościół, odsyła nas do Księgi Rodzaju, gdzie Bóg, stwarzając świat, mówi: „niech się stanie”. W momencie stworzenia zostaje wszczepiona w całą rzeczywistość tęsknota za Stwórcą. Ostatnie zdanie Apokalipsy: „Przyjdź Panie Jezu” jest odpowiedzią stworzenia na tę tęsknotę.

Paweł Trzopek OP

Paweł Trzopek OP

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł Trzopek OP
Paweł
Trzopek OP
zobacz artykuly tego autora >

Przypowieści – Jezusowy styl. Bogacz i Łazarz (Łk 16,19-31)

Bogacić się czy się nie bogacić? Sposób, w jaki Biblia spogląda na bogactwo i dobra materialne może wprowadzić w zakłopotanie. Z jednej strony w historii patriarchów dobra ziemskie są znakiem Bożego błogosławieństwa. Z drugiej strony sam Jezus wybiera drogę ubóstwa, przestrzegając swych uczniów, aby nie zaprzedali swych serc Mamonie (Łk 16,13).

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przypowieści - Jezusowy styl. Bogacz i Łazarz (Łk 16,19-31)

Ewangeliarz z Echternach 1030-1050, Niemieckie Muzeum Narodowe, Norymberga

Trudno oprzeć się wrażeniu, że pieniądze i dobra materialne, to w pewien sposób ulubione pole działania Złego, który w ten sposób kusił nawet Pana (Łk 4,5-7). Czy zatem bycie bogatym i szczęśliwym na ziemi wyklucza szczęście w niebie? W jaki sposób nie wpaść w pułapkę przywiązania do rzeczy materialnych?

W kilkunastu wersetach Jezus zamyka historię dwóch ludzi, którzy w diametralnie różny sposób wykorzystali swój czas na ziemi. Sposób w jaki po mistrzowsku opowiada ich losy mówi sporo o tym, po czyjej stronie stoi w tej historii Bóg.

Bogacz – człowiek bez imienia

Był pewien człowiek (anthropos tis), którego jedynym zajęciem na ziemi było ubierać się kosztownie i dobrze się bawić. Bogacz z naszej przypowieści nosi purpurę i bisior symbol godności, szaty królewskie. Radość, której doświadcza (gr. eufaino), w Biblii często pojawia się w kontekście uczty, wspólnoty i bycia blisko Boga. Bogacz to człowiek prawdziwie obdarowany przez Pana. Jego życiu nie brakowało niczego, aby być szczęśliwym i uszczęśliwić innych. A jednak zmarnował on Boże dary. Wymowny jest brak imienia naszego bohatera. Od początku zapowiada on dramat osoby, której życie zmierza ku nicości, nic po sobie nie pozostawi.

Łazarz – porzucony skarb

U bram pałacu bogacza leżał żebrak. Właściwie greckie słowo ebebleto, które się tu pojawia, lepiej przetłumaczyć „był porzucony” lub „został zdeponowany”, jak w przypowieści o minach z Mt 25,27. Łazarz jest największym skarbem bogacza, który ten lekkomyślnie porzucił przed bramą swego pałacu. Pan złożył żebraka w ręce bogatego, jak składa się cenny depozyt z nadzieją, że tamten coś z nim zrobi. To prawdziwa szansa dla bogacza i jego bilet do nieba. Biedak nie jest w tej historii postacią drugorzędną. Poznajemy jego imię  –  „Łazarz”. Co za ironia. To imię pochodzi od hebrajskiego EleazarBóg pomógł. W jaki sposób Bóg pomógł temu nieszczęśnikowi, który dzień w dzień czekał na odpadki ze stołu bogacza, a i tych, jak wskazuje na to historia, mu odmówiono? Poczekajmy, w tej opowieści wszystko ma swój głębszy sens, który odsłania się powoli. Tymczasem zatrzymajmy się na scenie, w której przed bramą pałacu bogacza leży porzucony skarb – Łazarz.

Przypowieści - Jezusowy styl. Bogacz i Łazarz (Łk 16,19-31)

Właściwa historia zaczyna się po śmierci

Tu jak w klasycznym dramacie następuje obrót sceny, dekoracje się zmieniają i znajdujemy się w zaświatach. Okazuje się, że pierwszy wers to tylko wstęp do prawdziwej historii, która toczy się dalej w świecie po śmierci. Życie ziemskie jest cudowne ale to tylko wstęp do właściwej opowieści o niebie. Mogliśmy to przeczuć. Brama pałacu bogacza (pylon) była aluzją do bramy śmierci, przez którą przechodzą obaj bohaterowie. To także aluzja do bram królestwa, które otwierają się przed nami już za naszego ziemskiego życia (Ap 21,12; 22,14). Umarł Łazarz i aniołowie na rękach zanieśli go na łono Abrahama. Jakiż kontrast wyczuwa się w opisie śmierci bogacza – umarł bezimienny i został… pogrzebany, dosłownie wrzucony do dołu. Bóg zatroszczył się o swojego Łazarza, podczas gdy bogacz obsuwa się w nicość. A więc dla niego nie ma już nadziei?

Przypowieści - Jezusowy styl. Bogacz i Łazarz (Łk 16,19-31)

Piekło bogacza

Bogacz trafia do otchłani, dosłownie do Hadesu, który, podobnie jak w greckich mitach i dziełach filozofów, określa miejsce, do którego trafiają po śmierci wszystkie dusze. Tutaj jednak Hades okazuje się już być miejscem ostatecznego rozwodu, rozdziału pomiędzy złymi i dobrymi. Bogacz jedynie z daleka dostrzega szczęśliwego Łazarza, spoczywającego u boku Abrahama, podczas gdy on cierpi straszliwe psychiczne i fizyczne męki. Być może powodem cierpienia jest to, że widzi szczęście, które utracił na wieki, a może są nim żywe wciąż, a niemożliwe do zaspokojenia ludzkie pragnienia? Dante, opisując Inferno, piekło w którym przebywają potępione dusze, pisał, że powodem ich największego cierpienia jest fakt, że nie mogą umrzeć i zakończyć w ten sposób swej męki. To idea bliska Łukaszowi, który opisuje stan bogacza jako nieustanną agonię, stan psychicznego niepokoju, trawiący ogień (odynaomai).

Przypowieści - Jezusowy styl. Bogacz i Łazarz (Łk 16,19-31)

Bóg kochający i sprawiedliwy

Bogacz prosi Abrahama, by ulitował się i posłał Łazarza, aby ochłodził nieco jego udręczone ciało. Abraham odpowiada czule – teknon – dziecko, Bóg wciąż kocha i z żalem patrzy na cierpiącego bogacza. Potem jednak jego słowa brzmią już jak nieubłagany wyrok. Wspomnij, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę. Twój obecny stan jest więc, konkluduje, efektem życiowej sprawiedliwości. Tu powraca nasze początkowe pytanie. Czyżby sam fakt posiadania bogactw i łatwego życia miał automatycznie prowadzić do potępienia po śmierci? Znaczy to, że kto nie zaznał goryczy na ziemi, jak powiada Wieszcz, nie przekroczy progów nieba?

Absolutnie, nie. Bóg nie ustalił tak nielogicznych reguł i to nie On jest odpowiedzialny za stan, w którym znalazł się bogacz. Podkreśla to współczująca odpowiedź Abrahama, dziecko, i całe wprowadzenie do pozaświatowego dramatu. Jezus mówi wyraźnie że Łazarz leżał porzucony, przez kogóż jeśli nie przez bogacza, pod bramą jego pałacu, i że psy liżące mu rany miały więcej współczucia dla jego biedy, niż człowiek który mieszkał obok. Grzechem bogacza nie było ani bogactwo ani radosne życie, był nim brak serca, z jakim nie potrafił dzielić się tym, co miał, z potrzebującymi. 

Morał

Czas śmierci to czas rozwodu ostatecznego. Po tamtej stronie między niebem  i piekłem zionie chasma, przepaść nie do przebycia, jednak podział dokonuje się już tu, na ziemi. Bramy Królestwa to bramy mojego domu, szkoły, pracy, biura, uczelni. To bramy mojego serca, przed którymi Pan deponuje skarby osób, relacji, doświadczeń. Czy nie przechodzę obok nich obojętnie zapatrzony w swoje życie? Wykorzystujmy dobrze czas, który został nam dany, słuchajmy Słowa Pana nie czekając na głosy z zaświatów. Nikt z nas przecież nie wie, ile przyjdzie mu czekać na jego osobisty rozwód ostateczny.

Z cyklu “Przypowieści – Jezusowy styl” polecamy również:


Wprowadzenie



Faryzeusz i celnik (Łk 18,9-14)


jn2

ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

prezbiter diecezji kieleckiej, doktor nauk biblijnych, doktorat obronił na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach oraz w Lublinie, adiunkt przy katedrze Teologii Biblijnej i Proforystyki w Instytucie Nauk Biblijnych KUL, redaktor naczelny kwartalnika biblijnego The Biblical Annals, sekretarz Stowarzyszenia Biblistów Polskich III kadencji. Jego pasją naukową i duszpasterską jest Biblia, w szczególności listy św. Pawła. Moderator Dzieła Biblijnego, autor scenariuszy i prowadzący programy telewizyjne i radiowe, współpracownik Stacji 7 i współtwórca cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >