video-jav.net

Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

Kościół katolicki jutro obchodzi uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Prawdę, że Maryja, napełniona "łaską" przez Boga (Łk 1, 28), została odkupiona od chwili swego poczęcia, Kościół wyznawał od wieków, a oficjalnie potwierdził ją poprzez dogmat Niepokalanego Poczęcia, ogłoszony w 1854 r. przez Piusa IX. Tajemnica ta ukazuje, że Maryja była jedynym człowiekiem wolnym od grzechu pierworodnego.

Polub nas na Facebooku!

Czym jest niepokalane poczęcie?

Wyraża prawdę o tym, że rodzice Maryi – Joachim i Anna – poczęli swoją córkę, która została przez Boga zachowana od zranienia grzechem pierworodnym. Poczęcie nieskalane przez grzech pierworodny dotyczy tylko Maryi, która w wyjątkowy sposób została zachowana od grzechu ze względu na to, że stała się Matką Syna Bożego.

Niepokalane poczęcie jest czymś innym od dziewiczego poczęcia Jezusa Chrystusa przez Maryję z Ducha Św. Boża interwencja w wypadku początku życia Maryi nie polegała na zastąpieniu działania rodziców, ale na ochronie jej duszy przed skutkami grzechu pierworodnego. Oczywiście Syn Boży w swoim człowieczeństwie również nie był dotknięty grzechem.

Prawdę o niepokalanym poczęciu Maryi można przyjąć jednie rozumem oświeconym wiarą. Kościół uroczyście ogłosił ją jako dogmat wiary w środku epoki racjonalizmu i scjentyzmu w połowie XIX w. Dokonał tego papież Pius IX w 1854 r. w bulli “Ineffabilis Deus” (Niewyrażalny Bóg). Czytamy tam następującą formułę: “Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”.

Według wiary katolickiej każdy człowiek przychodzący na świat jest naznaczony grzechem pierworodnym. Grzech ten jest “przenoszony” wraz z przekazywaniem natury ludzkiej, która u Prarodziców, ze względu na ich nieufność i nieposłuszeństwo Bogu – o czym mówią pierwsze rozdziały Biblii – została pozbawiona pierwotnej świętości i sprawiedliwości. Grzech pierworodny – jak wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 404) – nie jest popełniany lecz zaciągany, nie jest aktem ale stanem, w jakim poczyna się człowiek. Z grzechu pierworodnego uwalnia człowieka dopiero chrzest święty.

Maryja natomiast od tego dziedzictwa grzechu została zachowana, dlatego też Pismo św. nazywa Ją “Pełna łaski” (Łk 1,28). Kościół naucza, że wypadało aby Ta, która miała stać się “Matką swojego Stworzyciela” i Zbawiciela świata była w sposób szczególny przygotowana przez Boga. “Niepokalanie poczęta” oznacza nie tylko, że Maryja była wolna od grzechu pierworodnego, ale też wyraża Jej szczególną bliskość z Bogiem, całkowite zawierzenie Bogu, wewnętrzną harmonię i pełnię człowieczeństwa.

Wolność od grzechu i doskonałość nie sprawia, że Maryja staje się daleka ludziom. Wręcz przeciwnie, Jej wspólnota z każdym człowiekiem jest nieporównywalna z niczym, ponieważ to co ludzi dzieli, co oddala ich od siebie, to przede wszystkim wyrastający z grzechu egoizm, którego w Maryi nie było. Dlatego jest Ona Matką nie tylko kochającą, ale też rozumiejącą i współczującą.

 

Stara tradycja Kościoła

Wiara w niepokalane poczęcie Najświętszej Maryi Panny ma wielowiekową tradycję. Teologiczny spór na ten temat toczył się już od pierwszych wieków. Za uznaniem niezwykłego przywileju Maryi opowiadali się już św. Justyn (100-167), św. Ireneusz (ok. 140-200), a zwłaszcza św. Augustyn (354-430) natomiast przeciwny mu był w późniejszym czasie m.in. św. Tomasz z Akwinu (1224-1274). W XV stuleciu istniały już pierwsze orzeczenia Kościoła na ten temat, choć nie miały one jeszcze rangi dogmatu.

W 1617 r. papież Paweł IV zakazał wygłaszania publicznie opinii sprzecznych z wiarą w Niepokalane Poczęcie. W 1661 r. na prośbę króla Hiszpanii Filipa IV papież Aleksander VII wydał bullę, w której streszcza dzieje kultu Niepokalanego Poczęcia używając tam słów, które Pius IX powtórzył w swojej formule dogmatycznej. Papież Klemens XI ustanowił w 1708 r. dzień 8 grudnia świętem obowiązującym w całym Kościele powszechnym. Wreszcie 8 grudnia 1854 r. Pius IX ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

Dogmat jest to obiektywna prawda wiary zawarta w objawieniu Bożym, którą nauczycielski urząd Kościoła (papież lub sobór) przekazuje w powszechnym nauczaniu zwyczajnym lub uroczystym. Dogmaty są niezmienne, mogą natomiast być coraz głębiej przez Kościół poznawane, dlatego też ich formuła może być uściślana. Jak pisze św. Tomasz z Akwinu, dogmat ujmuje prawdę, która przekracza zdolność naszego poznawania i pojęciowania. Ukazuje prawdę, która nie jest w ten sposób wyczerpana, ale do poznania której dążymy.

 

Maryja potwierdza prawdziwość dogmatu

Zanim dogmat o niepokalanym poczęciu został ogłoszony przez papieża, prawdę tę przekazuje sama Maryja w słynnych objawieniach z 1830 r. św. Katarzynie Labouré, na rue du Bac w Paryżu. Matka Boża nakazuje wówczas wybicie specjalnego medalika z napisem: “O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.

A już po proklamacji dogmatu w 1854 r., w 4 lata później zostaje on potwierdzony przez samą Maryję w trakcie objawień we francuskim Lourdes, miejscowej pasterce Bernadecie Soubirous. Na jednym z jej spotkań spotkaniach z Białą Panią w grocie Massabielskiej nad brzegoem rzeki Gav, Maryja oświadcza wprost: “Jestem Niepokalanym Poczęciem”.

Tę samą prawdę Matka Boża potwierdza 19 lat później w warmińskim Gietrzwałdzie. 1 lipca 1877 r. jedna z widzących, Justyna Szafryńska zapytała: “Kto Ty jesteś?” i usłyszała w języku polskim odpowiedź: “Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”.

Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi obowiązuje w Kościele zachodnim, natomiast wiara ta w Kościołach wschodnich jest podobna. Ojcowie Tradycji wschodniej nazywają Maryję “Całą Świętą” (Panaghia). Czczą Ją jako “wolną od wszelkiej zmazy grzechowej, jakby utworzoną przez Ducha Świętego i ukształtowaną jako nowe stworzenie”.


mlk, mp / Warszawa

Oczekuj Boga, ale nie zapomnij, że On cały czas jest przy Tobie

Kluczem do przeżywania Adwentu jest znalezienie właściwej harmonii między oczekiwaniem na Jego przyjście a odkrywaniem Jego obecności. Czekam, bo oczekiwanie mówi o pewnym braku, o tym, że ciągle zbyt mało jest Boga w moim życiu, że chcę Go bardziej i bardziej Go potrzebuję.

Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

fragment książki “Przyjdź, Panie Jezu!”


Oczekiwanie jest potrzebne dla naszego nawrócenia, wrastania, tęsknoty, która wzmaga miłość. Jednakże możemy ciągle czekać i nie zauważać tego wszystkiego, co Bóg czyni dla nas w naszym życiu już dzisiaj. Możemy nie zauważać, że On jest z nami, że przychodzi do nas w sakramentach, że moje życie jest ciągle w Jego rękach i ani na moment z nich nie wypadło. Czekam, bo oczekiwanie mówi o pewnym braku, o tym, że ciągle zbyt mało jest Boga w moim życiu, że chcę Go bardziej i bardziej Go potrzebuję. Coraz mniej mnie, a coraz więcej Ciebie, Boże. Po to jest Adwent.

Równocześnie jest to czas wypełnienia mnie Bogiem, który stał się człowiekiem dla mojego zbawienia i który przyjdzie na końcu czasów, aby dopełnić całą historię zbawienia, i które dokonuje się przez codzienne odkrywanie Jego obecności, a szczególnie przez karmienie się przychodzącym Bogiem w Eucharystii. To właśnie tutaj najpełniej wyraża się ta prawda, że Bóg jest obecny (mamy na ołtarzu Jego realną obecność) i równocześnie przychodzi (zaraz po konsekracji w jednej z aklamacji śpiewamy: „oczekujemy Twego przyjścia w chwale”), że jest Bogiem najbardziej obecnym (Jego realna obecność pod postaciami chleba i wina) i najgłębiej ukrytym (tylko oczami wiary mogę odkryć Jego obecność pod osłoną chleba i wina). Tylko ten, kto już dzisiaj ma piękną relację z Panem, będzie z radością oczekiwał na Jego powtórne przyjście.

Jak zauważył niemiecki teolog Karl Rahner, w eschatologii mamy do czynienia z projektowaniem w przyszłość tego, co jest doświadczeniem teraźniejszości, bo o rzeczywistości ostatecznej wiemy tylko tyle, ile zostało nam objawione w Piśmie Świętym, oraz to, co z niej jest obecne w teraźniejszości. Eschatologia tak naprawdę nie mówi ani o „potem”, ani „o tamtym świecie”, ale o życiu na ziemi, w które wkracza Bóg, a wraz z Nim wieczność.

Dzieje się tak dlatego, że eschatologia nie mówi o niczym więcej jak tylko o Bogu, który tak umiłował całe stworzenie, że pragnie je na nowo przygarnąć do siebie, odnowić i dokonać nowego stworzenia, w którym nie przekreśli całej wcześniejszej historii, ale przez wejście w nią, wprowadzi całą historię człowieka i świata do wieczności – czyniąc nowe niebo i nową ziemię. Ostatecznie bowiem – jak mówi Hans Urs von Balthasar – niebo jest tam, gdzie jest Bóg. To On jest niebem.

Ks. Krzysztof Porosło

Ks. Krzysztof Porosło

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Porosło
Ks. Krzysztof
Porosło
zobacz artykuly tego autora >