Między mamą i tatą

Komentarz do niedzielnej Ewangelii (Mt 2,13-15,19-23) autorstwa ks. Piotra Brząkalika.

ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

„Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: "Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić". On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: "Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia". On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem” (Mt 2,13-15,19-23).

Między mamą i tatą

W dzisiejszą, zaraz pierwszą po Bożym Narodzeniu niedzielę, liturgia, co roku stawia nam przed oczy Świętą Rodzinę: Jezusa, Maryję i Józefa. I z całą pewnością nie jest to ani przypadek, ani zbieg okoliczności, a bardzo przemyślana logiczność. Ponieważ zachwyt, radość, nadmiar, a nawet przepych świętowania mogą nam dość skutecznie przesłonić, a nawet przesłaniają, środowisko narodzin Jezusa, więc co roku w bezpośredniej bliskości Jego narodzin, przypomniane nam jest, że naturalnym, a to znaczy, że oczywistym środowiskiem narodzin Jezusa, jest rodzina. I ta rodzina jest tu wyraźnie zdefiniowana, opisana: Ono, Ona, On; Dziecko, Mężczyzna i Kobieta.

Siła i ważność tego, co stało się w Betlejem, że to właśnie w rodzinie, między zaślubionymi sobie Józefem i Maryją, rodzi się Jezus, jest tym mocniejsza, iż przecież, jako Boży Syn mógł pojawić się znikąd, jakkolwiek i gdziekolwiek. A jednak nie, przyszedł na świat, jak każdy z nas, między mamą i tatą.

A jeśli tak, to nie będzie przesadą, ani nadużyciem powiedzieć, że to znaczy, że rodzina, rodzinność była i jest ważna dla samego Boga. Innym słowy w rodzinie i rodzinności jest coś Bożego.

To prawda, że sakralność nam dziś uwiera i chętnie pozbywamy się jej gdzie to tylko możliwe. Widać przyszedł czas na takie odrodzinnienie rodziny i to na różne sposoby, oczywiście zawsze w imię postępu i nowoczesności. 

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam betlejemską rodzinę w kłopocie, w niebezpieczeństwie, w zagrożeniu. Ledwo, co została zawiązana, nie bez wątpliwości, jeszcze na dobre nie zdążyła się nacieszyć Nowonarodzonym, a tu znów sytuacja nie do pozazdroszczenia.

I znów staje przed nami milczący Józef, który bez gadania, zdawszy sobie sprawę, z tego, co im grozi, wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu. Zadbał o bezpieczeństwo swojej rodziny. To nie Maryi przyśnił się anioł z ostrzeżeniem, jako Matce Syna Bożego, a jemu, mężczyźnie, mężowi. Bezpieczeństwo rodziny, domu jest w jego rękach. Ona jest od matczyności, ciepła, czułości.

Jeśli więc dziś gołym okiem widzimy, że rodzina jest w kłopocie, a na horyzoncie tyle nad nią ciężkich chmur, czas by to właśnie mężczyźni, mężowie zadbali o bezpieczeństwo swoich domów, swoich rodzin.

Bezpieczeństwo, stabilność – i nie mam na myśli tylko tej ekonomicznej, ale także tę etyczną – rodziny, domu, jest w męskich rękach, po to, by ich żony mogły być od matczyności, ciepła, czułości, co wcale nie wyklucza zawodowych ambicji.

Nie dajmy się zwariować, nie istnieje płciowa zamienność ról. Nie da się począć dziecka bez mężczyzny, i nie da się urodzić dziecka bez kobiety. Najważniejsza jest wzajemne uzupełnianie tych ról, a wygląda na to, że na naszych oczach, za naszą zgodą, idzie, jeśli nie przyszła modna kultura rozłączności tych ról.

Istotą, rdzeniem rodziny, rodzinności jest wzajemna uzupełnialność, a tym, co odrodzinnia rodzinę, jest rozłączność, rozdzielność.

Jeśli zależy nam na ocaleniu rodzinności rodzin, a powinno, to czas najwyższy powrócić w nich do wzajemnego uzupełniania się, zamiast ulegać podpowiedziom, że rozłączność, rozdzielność jest nieszkodliwa. I tu jest rola mężczyzny, męża, która jest nie do zastąpienia:

jak Józefa, który bez względu na porę zajął się bezpieczeństwem swojej rodziny, czas, by dzisiejsi mężczyźni i mężowi poszli w ślad za nim.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

ks. Piotr Brząkalik

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Brząkalik
zobacz artykuly tego autora >

Rodzi się Król

Już wkrótce przy wigilijnym stole przeczytamy fragment Ewangelii o narodzeniu Jezusa. Czy opisane w niej okoliczności i towarzyszące znaki miały miejsce w rzeczywistości? Poznaj prawdę o przyjściu na świat Króla "nie z tego świata"

ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >

1. Małe miasto z wielką przeszłością

Największe cuda dokonują się w absolutnej ciszy, w zapomnianych częściach świata, z dala od ciekawych oczu. Położone w cieniu Jerozolimy Betlejem, od czasu, kiedy wyszedł z niego wielki Dawid, żyło jedynie dalekim odblaskiem dawnej chwały oraz obietnicą proroka, która mówiła, że do końca swych dni nie będzie przecież najlichszym z miast (Mi 5,1). To właśnie tutaj zatrzymał się Bóg, wybierając małość, zapomnienie i ubóstwo i obdarowując nimi hojnie swego Syna, przychodzącego na nasz ludzki świat. W ten sposób nikt z patrzących na Nowonarodzonego nie mógł całkowicie przekonany wyjść z betlejemskiej stajni i ogłosić światu, że znalazł Mesjasza. Jeśli nawet ktoś obdarzony bardziej przenikliwym wzrokiem, jak choćby legendarni trzej królowie czy Symeon (Mt 2,1-14; Łk 2,25), widział w tym dziecku Kogoś więcej, to jego słowa wywoływały zdumienie nawet u Maryi i Józefa. Bóg wprawił świat w pełne napięcia zdumienie.

2. Problematyczny spis ludności

W noc Bożego Narodzenia czytamy Ewangelię Łukasza, która najprecyzyjniej opisuje narodziny Syna Bożego, umieszczając je w kontekście historycznym.

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna (Łk 2,1-5).

Łukasz troszczy się o precyzję zapisanych faktów. Współcześnie jednak jego relację poddaje się surowej krytyce. Po pierwsze, w materiałach rzymskich brak wzmianki historiograficznej o powszechnym spisie ludności, który objąłby także Judeę, w tym czasie pozostającą pod rządami Heroda. Po drugie, spis ludności opisany przez Łukasza nie zgadza się ze zwyczajami rzymskimi, według których mieszkańcy byli rejestrowani w miejscu zamieszkania i tam gdzie mieli posiadłości. Dla Józefa i jego brzemiennej małżonki najprościej byłoby zatem poddać się spisowi w Nazarecie. Po trzecie, celem spisu rzymskiego było oszacowanie dobytku i nałożenie stosownych podatków. Jeśli Józef udał się do Betlejem dla oszacowania majątku, dlaczego nie znajduje dla siebie i swej małżonki miejsca nawet w gospodzie? Po piąte wreszcie, wspomniany przez Łukasza Kwiryniusz, gubernator Syrii, objął rządy nad Judeą w 6 r. po Chrystusie, kiedy ta stałą się częścią prowincji rzymskiej. Wówczas także zarządzono spis, który spowodował bunt Judasza Galilejczyka, nauczyciela Prawa (Dz 5,37; AJ 18,10; BJ 2.117). Wówczas jednak Herod już od 10 lat  spoczywał w grobie.

Rodzi się Król

Jak rozwikłać sprzeczności i nieścisłości, które na pierwszy rzut oka przekreślają historyczność opisu Łukasza? Ciekawą i udaną próbę podejmuje Armand Puig i Tàrrech, w swojej książce Jesus: An Uncommon Journey (Mohr Siebeck 2010). Autor, badając źródła rzymskie i żydowskie (Józef Flawiusz), dochodzi do wniosku, że spis zarządzony przez Heroda odbył się pod koniec jego panowania, pomiędzy 7 i 6 r. przed Chrystusem. Miał on miejsce w bezpośredniej bliskości spisu rzymskiego zadekretowanego przez Augusta w 8 r. przed Chrystusem dla celów statystycznych. Herod, lojalny poddany Rzymu, zarządził u siebie podobny spis przeprowadzony jednak według zwyczaju żydowskiego (more judaico). Wiązał się on nie z oszacowaniem majątku i zaaplikowaniem podatków, lecz z jednorazowym podatkiem od osoby (tributum capitis) oraz przysięgą wierności wobec króla i imperatora. W spisie mieli brać udział wszyscy od 14/16 do 65 roku życia. Można to było uczynić w miejscu pochodzenia lub w miejscu zamieszkania. Dla Józefa z przyczyn oczywistych wygodniej było udać się w trzydniową drogę do Betlejem, aby usunąć się razem z Maryją z widoku ciekawskich oczu sąsiadów i znajomych. O ich związku, jak przekonuje o tym relacja Mateusza (Mt 1,18-19), krążyły zapewne różne głosy. A co z wspomnianym gubernatorem Kwiryniuszem? Łukasz dodaje jego spis z 6 r. po Chrystusie, pierwszy jaki odbył się w Judei po tym jak stała się częścią prowincji rzymskiej, jako punkt odniesienia dla spisu Heroda. Przywołując to słynne wydarzenie, ewangelista, jak dobry historyk, umieszcza narodziny Jezusa w kontekście historii powszechnej.

3. Cezar czy Jezus?

Łukasz ma dobre powody ku temu, aby umieścić Narodziny Jezusa w kontekście historii uniwersalnej. Dziecko, które się narodzi jest przecież wyczekiwane przez cały świat, ludzi wszelkich religii i kultur. Za czasów Augusta (27 przed Chr. do 14 po Chr.) imperium przeżywa także czas niezwykłej prosperity, czas pokoju i stabilizacji nazywany „pax romana”. Pojawia się zatem ciekawe i ważne pytanie. Kto da temu światu prawdziwy pokój – Cezar August czy Jezus? Czy powszechne szczęście zapewnią ludzkości geniusz i legiony imperatora, czy też nauka przyniesiona przez Nowonarodzonego? Pomiędzy Jezusem i Cezarem rysuje się wyraźnie linia podziału, która później wybuchnie w otwartym konflikcie pomiędzy chrześcijanami i imperium. Przypomnijmy, że słowa takie jak Ewangelia, Pan i Zbawca to pojęcia i tytuły, które nie przynależą tylko do Chrystusa i jego wyznawców. W świecie starożytnym euangelion to dekret cesarski, dobra nowina, jak na przykład ta o narodzinach Augusta, jak mówi tym inskrypcja z Prienne. Pan (Kyrios) czy Zbawca (Soter) to także tytuły cezarów. Jezus przychodząc na ten świat rzuca wyzwanie najpotężniejszemu imperium tamtych czasów, upominając się o Boże prawo do stworzonego świata, który padł łupem Rzymu.

Rodzi się Król

4. Dyskretna ręka Opatrzności

Wreszcie Łukasz troszczy się wyraźnie, abyśmy uzmysłowili sobie, że Józef to nie zwykły mąż Maryi, ale potomek królewskiego rodu Dawida, a Betlejem to nie zapomniana przez wszystkich miejscowość w Judei – to miasto Dawidowe (Łk 2,4). W ten sposób zauważamy jak w świecie pozornie rządzonym przez cezarów i ich namiestników działa niewidzialnie stokroć potężniejsza siła Bożej Opatrzności.Posługując się ziemskimi władcami, wybiera ona czas, Józefa i Maryję oraz miejsce, do którego mają się wybrać, aby wypełniły się proroctwa o Jezusie – potomku Dawida, pochodzącym z Betlejem. Nie ma zatem żadnego przypadku w tym, że właśnie podczas podróży, w Betlejem nadchodzi dla Maryi czas rozwiązania i wydaje na świat swojego pierworodnego syna (Łk 2,6). Układa go w żłobie (Łk 2,7). W ikonografii chrześcijańskiej wyobrażamy sobie stajenkę lub jaskinię, w której na świat przychodzi Jezus. Równie dobrze mogła to być izba w biednym palestyńskim domu. To znak solidarności z opuszczonymi i biednymi – Bóg rodzi się jako jeden z nich. To także nawiązanie do lamentacji z Księgi Proroka Izajasza, w której Bóg skarży się: Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie (Iz 1,3). Nikt nie rozpoznaje i nie zwraca uwagi na nowo przychodzącego Mesjasza. Bóg godzi się przyjść na świat bez spektakularnych znaków, samotny i niezauważony.

Rodzi się Król

5. Pasterze

O ile jego przyjście wymyka się oczom ludzkim, o tyle nieustannie czuwają nad nim oczy samego Boga. To on wypatruje pasterzy, którzy w tej właśnie okolicy trzymali straż nocną (Łk 2,8). Pasterze to grupa z marginesu społecznego, ludzie pogardzani przez większość z powodu trybu życia, który uniemożliwiał im zachowywanie przepisów Prawa – nieczyści dla pobożnego Izraelity. To oni mają być pierwszymi świadkami narodzin Mesjasza. Realizuje się w ten sposób wola Boga, który objawia swoje tajemnice ludziom o prostym sercu, zdolnym przyjąć z wiarą ogłaszane im Słowo. Łukasz opisuje moment, w którym nasz ziemski świat przeżywa absolutne odwrócenie wartości. Ludzie z marginesu stają się głównymi bohaterami Bożej historii, Bóg przychodzi na ten świat jako jeden z nich.

6. Aniołowie

W historii tej pojawiają się wreszcie aniołowie, których nazwać możemy tłumaczami rzeczywistości niebiańskiej (Łk 2,9). To oni wskazują drogę pasterzom i informują ich o tym, co wydarzyło się w Betlejem. Urodził się tam Mesjasz, Pan i Zbawiciel (Łk 2,11). Trzy tytuły pojawiające się już na początku Ewangelii tłumaczą, kim jest Jezus i jaka jest jego misja. Mesjasz to postać stanowiąca wypełnienie oczekiwań całego Izraela, Pan i Zbawiciel – to tytuły nadawane bogom i imperatorom. Dziecko przychodzące na świat w ubogiej stajni w Betlejem to prawdziwy Bóg i Pan naszego ziemskiego życia. Tę prawdę, którą uczniowie Jezusa odkryją dopiero po Zmartwychwstaniu, prości pasterze otrzymują objawioną już teraz. Aniołowie wskazują im także znak, potwierdzający prawdziwość ich słów: niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie (Łk 2,12). Dziwny znak. Jak odnaleźć w nim pewność, że w biedzie Betlejem na świat przyszedł Mesjasz? Aniołowie nie tłumaczą już nic więcej, reszta zależy od wiary pasterzy. Boży tłumacze odpływają wśród słów hymnu śpiewnego także przez nas podczas liturgii: Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom w których ma upodobanie (Łk 2,14).

Rodzi się Król

7. Trzy prawdy Ewangelii o Narodzeniu Pana

Podsumowując, Łukasz w swojej Ewangelii zawiera 3 najważniejsze prawdy Bożego Narodzenia.

Po pierwsze, skoro Bóg jest Panem historii, posługuje się królami i gubernatorami, jest także Panem naszego czasu i naszego życia. Poprzez wszystkie doświadczenia, także poprzez ludzkie biedy, słabości, przeciwności może realizować swój plan wobec nas. Nie potrzebuje idealnych warunków, potrzebuje tylko oddania się w jego ręce.

Po drugie, nasz Bóg ma kilka nawyków, nałogów, o których warto wiedzieć. Jego ulubionym sposobem docierania do człowieka jest ten najmniej spektakularny: przemawia do nas przez naszych bliskich, poprzez drobiazgi życia, przychodzi po cichu, niepozornie, pragnie być oczekiwany i poszukiwany. Taka właśnie jest Miłość nie-pretensjonalna.

Po trzecie wreszcie jego znaki, znaki, które pozostawia w naszym życiu, wymagają wiary. Nigdy nie dają stuprocentowej pewności. To wiara uruchamia cuda w Bożej historii. I jeszcze dwa małe słowa, które pozostawia nam Łukasz: Dziś narodził się wam Zbawiciel – Jezus rodzi się dzisiaj i rodzi się po to, aby dać nam radość, wielką radość.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >