кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Krótka historia Triduum

Kościół zdaje się już w starożytności rozwiązał spór o to, które święta są ważniejsze, Wielkanocne, czy Bożego Narodzenia. Świętowanie Bożego Narodzenia, a co za tym idzie, ustalenie daty tego święta przypada na drugą połowę IV w. Zmartwychwstanie Pańskie świętowano zaś od samego początku na każdej, coniedzielnej Eucharystii

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z czasem jednak pojawiła się potrzeba poświęcenia temu wydarzeniu jednego specjalnego dnia w roku, najbliższego historycznej dacie śmierci i zmartwychwstania Pana. Wokół ustalenia tej daty toczyły się jednak wielkie spory – co również świadczy o wielkiej randze tego święta – w których brali udział teolodzy i papieże. Było tak, ponieważ same Ewangelie różnią się między sobą w datowaniu śmierci Jezusa.

W końcu na Soborze Nicejskim w 325 r. ustalono datę celebrowania Zmartwychwstania, która obowiązuje do dzisiaj: pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni księżyca.

Ile tych dni?

Pod koniec IV w., św. Ambroży, biskup Mediolanu i wybitny teolog, na określenie trzech dni świętowania męki i zmartwychwstania Pańskiego użył sformułowania Triduum Paschalne. Mamy więc Triduum i – jakby się wydawało: cztery dni – Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielką Sobotę i Niedzielę Zmartwychwstania. Jak to ze sobą pogodzić? Tak naprawdę są to trzy dni.

Według żydowskiego kalendarza bowiem, który przejął Kościół w określaniu czasu liturgicznego, nowy dzień zaczyna się wieczorem poprzedniego dnia.

Krótka historia Triduum

Najpierw bowiem – kiedy Bóg stwarzał świat – była ciemność a dopiero potem światłość. Świętowanie Triduum Paschalnego zaczynamy więc w Wielki Czwartek, który jest wigilią Wielkiego Piątku, potem jest Sobota, która zaczyna się w Piątek wieczorem i Niedziela Zmartwychwstania rozpoczynająca się w Wielką Sobotę wieczór. Liturgia, którą celebrujemy w najbliższy sobotni wieczór należy więc już do Niedzieli Zmartwychwstania. Triduum kończy się niedzielnym nieszporami.

Krótka historia Triduum

Jan van Eyck: znalezienie Krzyża Chrystusa przez cesarzową Helenę (ok. 1422), Turyn-Mediolan

Helena znajduje Krzyż

Celebracja Wielkiego Piątku miała swój początek w Jerozolimie, po odnalezieniu relikwii Krzyża świętego w 326 r. przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna Wielkiego.

Odkryła je ona – jak podaje Sokrates Scholastyk, starożytny historyk Kościoła – pod świątynią ku czci Afrodyty, którą w miejscu grobu Jezusa kazał wznieść cesarz Hadrian. Cesarzowa zobaczyła to miejsce we śnie.

Kazała usunąć posąg bóstwa i wybrać ziemię. Po wykonaniu tych czynności okazało się, że w grobie znajdują się trzy krzyże i tabliczka z napisem „Jezus Nazarejczyk, król żydowski”. Jak rozpoznano właściwy krzyż? Biskup Jerozolimy Makary polecił przynieść fragmenty krzyży do pewnej ciężko chorej kobiety, wierząc, że ta, po dotknięciu Chrystusowego, wyzdrowieje. Tak też się stało. Kilkadziesiąt lat później Jerozolimę odwiedziła Egeria, bogata pątniczka, która swoją pielgrzymkę opisała w przewodniku, który odnaleziono dopiero w XIX w. Dzięki niemu wiemy, jak wyglądało świętowanie Wielkiego Tygodnia w Ziemi Świętej.

Krótka historia Triduum

Prawosławna ikona z Bułgarii przedstawiająca Konstantyna i św. Helenę, fot. Brosen

Nasza wielkopiątkowa Adoracja Krzyża, jak czytamy w przewodniku Egerii, pod pewnym względami niewiele różni się od tej sprzed wieków: „Biskup siedząc na tronie bierze w ręce oba końce świętego drzewa, diakoni zaś, którzy stoją wokół pilnują. Pilnuje się tak dlatego, że zgodnie ze zwyczajem każdy z całego ludu – wierny czy katechumen – podchodząc nachyla się nad stołem [na którym leżą relikwie], całuje drzewo święte i odchodzi. A ponieważ kiedyś ktoś odgryzł i skradł kawałek ze świętego drzewa, teraz diakoni, którzy stoją z boku, pilnują, by ktoś nie ośmielił się znów tak uczynić. Tak więc przechodzi cały lud. Wszyscy jeden za drugim pochylają się i najpierw czołem a potem oczami dotykają Krzyża oraz tabliczki, a pocałowawszy Krzyż odchodzą”.

W ten dzień, podobnie jak to jest dzisiaj, w Jerozolimie nie odprawiano Mszy. Celebracji Wielkiego Piątku towarzyszyło za to śpiewanie hymnów i czytanie fragmentów Pisma Świętego o męce Pańskiej.

Egeria pisze, że podczas tej celebracji: „Nie było nikogo, kto by (…) nie zapłakał”.

Od kiedy Kościół obmywa stopy?

Egeria wspomina też o liturgii Wielkiego Czwartku. Biskup odprawiał wtedy poranną Mszę przy relikwiach Krzyża podczas której wszyscy przyjmowali Komunię. Wieczorem wierni udawali się na nocne czuwanie do miejsca, w którym Chrystus – jak wierzyli – sprawował Ostatnią Wieczerzę. W opisie Egerii nie ma nic o obmyciu nóg. Choć znane było ono z kart Ewangelii pojawiło się w Kościele znacznie później. Pisarze chrześcijańscy wspominali o nim od III w., ale dopiero w 694 r. synod w Toledo nakazał je sprawować w Wielki Czwartek wszystkim biskupom i przełożonym duchownym pod groźbą ekskomuniki. Następnie zwyczaj ten dotarł do Rzymu. W drugiej połowie XII w. – mamy tego pewność – papież na końcu Mszy umywał nogi dwunastu subdiakonom oraz trzynastu ubogim.

Ostatecznie obrzęd został wprowadzony w XVI w. wraz z Mszałem Piusa V, tzw. trydenckim, a dopiero w XX w. polecono, by praktykowany był we wszystkich kościołach. Ale chyba nie wszyscy się do tego polecenia stosują.

Co ciekawe, zwyczaj obmycia stóp był obecny również na dworach królewskich. W Polsce Zygmunt III Waza co rok obmywał nogi dwunastu najstarszym ludziom w królestwie, którzy specjalnie na ten dzień byli sprowadzani do Warszawy. Zwykle czynił to w kościele św. Jana, a niekiedy w kaplicy zamkowej. Kolejni władcy poszli w jego ślady. Ostatni tego rodzaju obrzęd odbył się w 1793 r.

Krótka historia Triduum

Chrzest neofitów. Masaccio, fresk w kaplicy Santa Maria del Carmine we Florencji

Chrzest i koszyczek

Ważnym elementem Wigilii Paschalnej, czyli liturgii, która rozpoczyna się w Sobotę wieczorem, był w starożytności chrzest katechumenów, którzy przygotowywali się do tego wydarzenia przez cały rok.

Od tego czasu mieli prawo, a nawet obowiązek w pełni uczestniczyć w życiu chrześcijańskim, co oznaczało również, że mogli pozostać na Mszy do końca, a nie tylko na Liturgii Słowa. Zanim przyjęli chrzest, wyprowadzano ich z kościoła przed wyznaniem wiary.

Z czasem jednak w Kościele zaczęto chrzcić coraz więcej dzieci – z obawy o ich zbawienie w wypadku śmierci – więc chrzty dorosłych podczas liturgii Zmartwychwstania stały się coraz rzadsze. Dziś można się spotkać z chrztem katechumenów na Liturgii Paschalnej przeważnie w większych miastach, np. w Krakowie w bazylice oo. Dominikanów.

Jak twierdzą niektórzy duszpasterze, jeśli kryterium wagi celebracji byłaby frekwencja wiernych, to najważniejszym obrzędem w Polsce powinno być święcenie pokarmów. Żaden inny obrzęd nie gromadzi tylu wiernych, no może oprócz Pasterki. Tymczasem jest to obrzęd drugorzędny wobec pozostałych w ciągu całego Triduum.

Warto też wiedzieć, że pokarmy święci się tylko w niektórych regionach (w Polsce, w Austrii i południowych Niemczech oraz w trochę innej formie u prawosławnych chrześcijan). Zwyczaj ten, o którym wspomina się po raz pierwszy w VII w., swymi korzeniami sięga pogańskich czasów, podobnie jak skład koszyczka.

Mamy w nim co prawda Baranka, symbolizującego Jezusa, ale są też jajka – pogański symbol życia oraz bukszpan, który jako wiecznie zielony symbolizuje nieśmiertelność. Wielu teologów z niechęcią patrzy na święcenie pokarmów, bowiem Sobota jest dniem, w którym nic w Kościele nie powinno się dziać, to czas ciszy i skupienia, moment Nieobecności, kiedy to Chrystus zstępuje do otchłani. W ten dzień nawet apostołowie zwątpili, i jak mówi Tradycja, tylko Maryja zachowała wiarę. Ale z drugiej strony, czy jest lepszy czas na święcenie pokarmów, które dają nam życie niż święta zwycięstwa życia nad śmiercią?

Co prawda dziś już nie rozgrzewają nas spory o to, kiedy i jak świętować Wielkanoc, ale znaczenie tych świąt nie zmieniło się od wieków. Triduum Paschalne to najważniejszy i najbogatszy w znaczenia okres w roku liturgicznym.

Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Dla misjonarza każdy pojazd jest na wagę złota

Dla misjonarza każdy pojazd jest na wagę złota, bo dzięki niemu może docierać z Ewangelią na krańce świata - mówił ks. Jerzy Kraśnicki, dyrektor Dyrektor MIVA Polska, podczas konferencji prasowej w siedzibie Episkopatu Polski.

Polub nas na Facebooku!

Konferencja była poświęcona zbliżającemu się Tygodniowi św. Krzysztofa oraz bezpieczeństwu na drodze, a uczestniczyli w niej biskup Jerzy Mazur SVD, ks. Jerzy Kraśnicki, ks. dr Marian Midura oraz misjonarze: ks. Paweł Chudzik i s. Immakulata Faustynowicz CSSMA, a także eksperci ds. ruchu drogowego: Jacek Zalewski oraz Insp. Zdzisław Sudoł. Goście mówili o 19. Ogólnopolskim Tygodniu św. Krzysztofa, który odbędzie się w dniach 22-29 lipca 2018 r. pod hasłem „Z mocą Ducha Świętego niesiemy Chrystusa”. Towarzyszyć mu będzie Akcja św. Krzysztofa, w której MIVA Polska po raz kolejny zaprasza kierowców, by za każdy bezpiecznie przejechany kilometr wpłacili 1 gr na środki transportu dla misjonarzy.

Akcja św. Krzysztofa przypomina kierowcom o podziękowaniu za dotychczasową szczęśliwą jazdę. Zachęcamy też, by w ramach dziękczynienia przekazali datki na pojazdy dla misjonarzy. Są one na wagę złota, bo pomagają dotrzeć z Ewangelią na krańce świat” – mówił Ks. Jerzy Kraśnicki.

W ubiegłym roku w ramach akcji udało się zebrać prawie 2 mln 800 tys. złotych, co sprawiło, że Miva Polska zrealizowała 96 projektów w prawie 30 krajach na świecie. Zostało kupionych 48 samochodów terenowych i osobowych, 2 busy, ambulans, traktor, 39 motocykli i motorowerów, 470 rowerów dla katechistów, 2 silniki do łodzi i 2 łodzie motorowe, motolotnię oraz 30 wózków dla niepełnosprawnych. Pojazdy umożliwiają prowadzenie działalności misyjnej na rozległych terenach.
– Mamy szkoły, ośrodki zdrowia, urządzamy akcje charytatywne, pielgrzymki, kolonie dla dzieci. Środki lokomocji są dla nas ogromnym skarbem, bo bez nich nie bylibyśmy w stanie pomóc wielu ludziom. Wszystkim darczyńcom serdecznie dziękujemy – mówiła s. Immakulata Faustynowicz CSSMA z Kamerunu.

Na konferencji omawiano również kwestie dotyczące bezpieczeństwa na drodze. MIVA Polska stworzyło „Dekalog Kierowcy”, w którym zachęca do rozważnej jazdy oraz kierowania się miłością bliźniego w stosunku do innych uczestników ruchu drogowego.

mg/Stacja

Oddała życie, aby ratować dziecko. Rusza jej proces beatyfikacyjny

W Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny 28-letniej matki, która oddała życie, by ratować swe nienarodzone dziecko. U Chiary Corbello Petrillo zdiagnozowano raka, gdy była w ciąży. Aby móc urodzić upragnione dziecko, zrezygnowała z chemioterapii. Zmarła 13 czerwca 2012 r.

Polub nas na Facebooku!

“Świecka kobieta i matka rodziny, żona i mama o ogromnej wierze w Boga” – czytamy w dokumencie ogłaszającym rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego sługi Bożej Chiary Corbello Petrillo, podpisanym dziś przez kard. Angele de Donatis. Podkreśla się w nim, że „jej ofiara jest latarnią światła nadziei, świadectwem ogromnej wiary w Boga, który jest dawcą życia, a także przykładem miłości większej od lęku i od śmierci”. Dokument podkreśla, że w ciągu minionych lat znacznie umocniła się fama świętości tej bohaterskiej matki. Już w czasie ceremonii pogrzebowej wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, kard. Agostino Vallini, nazwał ją „drugą Joanną Berettą Mollą”.

Chiara Corbello Petrillo bardzo pragnęła zostać matką. Przed zachorowaniem na raka urodziła już dwoje dzieci – Marię i Dawida, oboje jednak zmarli zaraz po porodzie na skutek wrodzonych upośledzeń. Gdy po raz trzeci zaszła w ciążę lekarze powiedzieli jej, że ma szanse urodzić zdrowe dziecko. Tym razem jednak to ona zachorowała na złośliwego raka jamy ustnej.

Aby jej synek mógł przyjść zdrowy na świat, konieczne było poświęcenie matki. W czasie ciąży Chiara zrezygnowała całkowicie z terapii ratującej jej życie. Postępy choroby nowotworowej spowodowały, że straciła oko. Po narodzinach syna przeszła chemioterapię i naświetlania, było już jednak za późno. Przed śmiercią napisała list do swego synka: „Idę do nieba, aby zaopiekować się Marią i Dawidem, ty zostajesz tutaj z tatusiem. Będę się za ciebie modlić”. Jej mąż podkreśla, że nigdy nie miała wątpliwości co do tego, że podjęła słuszną decyzję.

KAI/ad

Sejm ustanowi nowe święto – Chrztu Polski

Komisja kultury i środków przekazu zatwierdziła w środę projekt ustawy ustanawiającej w dniu 14 kwietnia nowe święto państwowe - Święto Chrztu Polskiego. Ma ono upamiętniać faktyczny początek polskiej państwowości, nie będzie jednak dniem wolnym od pracy. Wkrótce projektem zajmie się Sejm.

Polub nas na Facebooku!

Projekt zainicjowany przez niezrzeszonego posła Jana Klawitera wpłynął do Sejmu w marcu ub. roku. Podpisało się pod nim 34 posłów różnych ugrupowań, od PiS i Kukiz`15 po PSL oraz parlamentarzyści nieprzynależący do żadnego z klubów lub kół.

Na środowym posiedzeniu komisji kultury i środków przekazu posłowie debatowali nad preambułą projektu (jest w niej mowa o doniosłości decyzji Mieszka I) i dokonali jego uproszczenia do trzech artykułów.

W projekcie ustawy można przeczytać, że Chrzest Polski, dokonany 14 kwietnia 966 roku, był kluczowym wydarzeniem w dziejach naszego narodu i państwa, dlatego zasługuje na upamiętnienie ustanowieniem w tym dniu święta państwowego.

“Poza wymiarem religijnym miał również wymiar strategiczny i polityczny. Dzięki niemu nasza Ojczyzna dołączyła do rodziny narodów europejskich, do kręgu cywilizacji Zachodniej Europy. Bez tego wydarzenia trudno sobie wyobrazić naszą kulturę i tożsamość” – czytamy w uzasadnieniu złożenia projektu.

Wnioskodawcy projektu ubolewają jednak, że Chrzest Polski jest “praktycznie nieobecny w powszechnej świadomości naszego społeczeństwa”.

“Dlatego dzisiaj, w dobie kruszenia podstaw, na których zbudowany jest nasz byt narodowy i państwowy, w dobie niepewności i obawy o naszą przyszłość, o jutro naszych dzieci, powinniśmy pamiętać o rocznicy Chrztu Polski” – stwierdzono w uzasadnieniu projektu.

Autorzy projektu wyrażają też nadzieję, że dzień 14 kwietnia stanie się okazją do zadumy i refleksji nad odpowiedzialności za naszą przyszłość. “Niech odwaga i dalekowzroczność Mieszka I będzie inspiracją dla naszych polityków” – brzmi uzasadnienie.

Jakkolwiek 14 kwietnia byłby dniem święta państwowego, to nie stałby się w zamyśle autorów projektu dniem wolnym od pracy. Jego ustanowienie nie skutkowałoby zatem zwiększeniem kosztów finansowych – obciążeniem budżetu państwa lub budżetów samorządów.

“Zachęca jedynie obywateli polski do refleksji i wywieszenia w tym dniu flag biało-czerwonych” – napisano w uzasadnieniu projektu.

Sprawozdawcą projektu na sali plenarnej będzie poseł Dariusz Piontkowski (PiS).

KAI/ad

“Biznes aborcyjny jest nadal bardzo dochodowy”

Tak skomentował informację o tym, że Planned Parenthood była drugim największym klientem reklamowym Facebooka w ciągu ostatnich 2 miesięcy Paweł Kwaśniak, prezes Centrum Życia i Rodziny.

Polub nas na Facebooku!

– Skoro Planned Parenthood wydaje tak ogromne środki na reklamę, oznacza to niestety, że ciągle ich na to stać, a więc, że “biznes aborcyjny” jest nadal działalnością niezwykle dochodową – powiedział Paweł Kwaśniak. Odniósł się w ten sposób do informacji o tym, że Planned Parenthood była drugim największym klientem reklamowym Facebooka w ciągu ostatnich 2 miesięcy. Wydała na reklamy aż 188 tys. dolarów.

Prezes Centrum Życia i Rodziny uważa, że tak duże wydatki wynikają z obawy o utratę klientek. Przypomnijmy, że administracja prezydenta Trumpa rozpoczęła działania zmierzające do ograniczenia legalności aborcji w USA.

– Zaproponowany przez administrację prezydencką projekt zakazu aborcji po 20. tygodniu ciąży został uznany przez Planned Parenthood za “niebezpieczny”, stąd zapewne działania wyprzedzające, mające na celu utrzymanie zainteresowania działalnością klinik – mówi Paweł Kwaśniak.

Dodaje, że również symboliczne działania prezydenta Donalda Trumpa, takie jak tegoroczne, historyczne przemówienie do uczestników Marszu dla Życia w Waszyngtonie, ale również oczekiwane zmiany personalne w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych dają nadzieję. Jego zdaniem likwidacja niektórych placówek Planned Parenthood w ostatnich latach to efekt czuwań modlitewnych, pikiet i demonstracji organizowanych przez szereg działalności organizacji pro-life. – Walka trwa. Miejmy nadzieję, że z Bożą pomocą, ale również poprzez nieustającą aktywność publiczną, uda się całkowicie zlikwidować lub przynajmniej znacznie ograniczyć liczbę aborcji w USA – podsumowuje działacz pro-life.  

Planned Parenthood istnieje w Stanach Zjednoczonych od ponad stu lat. Jest jedną z największych na świecie organizacji działających na rzecz tzw. “praw reprodukcyjnych”. Każdego roku wykonuje ponad 300 tysięcy aborcji. Donald Trump, krótko po objęciu urzędu, zdecydował o wstrzymaniu dofinansowywania Planned Parenthood z pieniędzy podatników, które do tej pory wynosiło ok. 50-60 milionów dolarów rocznie. W ostatnich latach było o organizacji głośno, ze względu na afery związane z handlem częściami ciał dzieci.

mr, ad/Stacja7

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej pojedzie na ŚDM do Panamy

Ikona Matki Bożej Częstochowskiej „Od Oceanu do Oceanu”, peregrynująca po świecie w intencji obrony cywilizacji życia, będzie w Panamie na Światowym Spotkaniu Młodych z papieżem Franciszkiem. Opiekunowie Ikony zbierają fundusze na opłacenie jej transportu.

Polub nas na Facebooku!

Obraz nawiedza teraz Ekwador, ale już pod koniec listopada ma trafić do Republiki Panamskiej, gdzie rozpoczną się przygotowania do spotkania młodzieży.

Ikonę Matki Bożej Częstochowskiej „Od Oceanu do Oceanu” zaprosił do Panamy abp José Domingo Ulloa Mendieta., przewodniczący lokalnego komitetu organizacyjnego. Postanowił, że „Jej bazą” będzie kaplica pw. św. Jana Pawła II, w przekonaniu, że „młodzi na pewno przyjdą na spotkanie z Mamusią św. Jana Pawła II”.

Obecność wędrującej przez świat „Od Oceanu do Oceanu” Ikony Częstochowskiej będzie okazją do zaprezentowania młodzieży z całego świata Jej ikonograficznego wizerunku i przekazania wiedzy o Jej historii i przesłaniu. Będzie także zwróceniem ich oczu na Polskę i sanktuarium na Jasnej Górze.

Telewizja katolicka w Panamie podczas pobytu w biurze Human Life International – Polska oraz w Częstochowie przygotowała filmy informacyjne o historii Ikony oraz o pielgrzymce „Od Oceanu do Oceanu”. Będzie to wówczas także okazja do poruszania niezwykle ważnej tematyki obrony ludzkiego życia. Z tego powodu zdecydowano, że Ikona powinna przybyć do Panamy już na początku grudnia, gdy zjadą się wolontariusze z całego świata, którzy po szkoleniach i spotkaniach będą odpowiedzialni za porządek podczas całego spotkania.

Podczas Światowych Dni Młodzieży Obraz znajdować się będzie w jednym z kościołów stacyjnych, bo na głównych spotkaniach z Ojcem Świętym będzie obecna patronka Panamy, Santa María la Antigua (Matka Boża Starsza).

Kustoszem Ikony w Ekwadorze jest polski misjonarz ks. Leon Juchniewicz, który ma wielkie doświadczenie duszpasterskie, gdyż pracuje tam już ponad 30 lat. Będzie też prowadzić spotkania z liderami podczas przygotowań do Światowych Dni Młodzieży, ponieważ znakomicie zna język hiszpański oraz historię i znaczenie Ikony Częstochowskiej.

Już pod koniec listopada ks. Leon powinien zawieźć Ikonę do Panamy. Wszystko jest zaplanowane, ale – jak napisała w komunikacie pomysłodawczyni i organizatorka peregrynacji Obrazu „Od Oceanu do Oceanu” Ewa Kowalewska, potrzebne są pieniądze na bilety do Panamy.

– Poświęconej kopii Ikony Częstochowskiej podczas drogi samolotem zawsze towarzyszy kustosz, odpowiedzialny za Jej bezpieczeństwo i odpowiednie traktowanie. Nigdy nie nadajemy Jej na cargo, jak zwykłego ciężkiego pakunku. Byłoby to uwłaczające godności Matki Bożej, która – jak wierzymy – jest obecna poprzez swoją Ikonę. Podróżuje zatem razem z kustoszem, który musi opłacić dodatkowy nadbagaż, a skrzynia z Ikoną jest ciężka – waży 45 kg. Do tego dochodzą elementy feretronu i oprzyrządowania. Dotychczas jednak ten system się sprawdzał i oprócz sporego zamieszania i wysiłku z wożeniem na lotnisko, było dobrze. Koszt biletów i opłata za nadbagaż wynosi ok. 930 dolarów – wyjaśnia Ewa Kowalewska.

Kowalewska zachęca: „pomóżcie przewieźć Ikonę do Panamy!”. Dodaje: zwracamy się więc do Przyjaciół. To my, Polacy powinniśmy zadbać o naszą Królową i postarać się, aby mogła spotkać się z młodzieżą z całego świata”.

Ks. Juchniewicz prowadzi ubogą parafię i szkołę katolicką, więc nie ma żadnych możliwości, aby opłacić tę podróż. Ofiarowuje jednak swój czas, pomoc i zaangażowanie duszpasterskie. Szczegółowe informacje, jak to zrobić, znajdują się na stronie: www.odoceanudooceanu.pl.

KAI/ad

Organizacja aborcyjna drugim największym klientem reklamowym Facebooka

Planned Parenthood - organizacja pozarządowa, prowadząca w USA największą liczbę klinik aborcyjnych wydała w ciągu minionych 2 miesięcy aż 188 tys. dolarów na reklamy w serwisie Facebook, promujące jej działania. To drugi największy klient reklamowy tego serwisu w USA.

Polub nas na Facebooku!

Najwięcej na reklamy na Facebooku wydał prezydent Donald Trump – było to w ciągu 2 miesięcy, od maja 2018 r. aż 274 tys. dolarów. Raport w tej sprawie opublikowali badacze New York University, bazując na danych dostarczonych przez sam Facebook. Było to możliwe dzięki temu, że właśnie od maja 2018 r. właściciele tego najpopularniejszego serwisu społecznościowego zaczęli archiwizować informacje o swoich reklamowych klientach i umieszczać je w publicznie dostępnych bazach danych. Krok ten wymusiła opinia publiczna po aferze dotyczącej wpływania poprzez reklamy na Facebooku na wyniki wyborów USA.

– Prowadzenie płatnych kampanii na Facebooku jest ukierunkowanym i opłacalnym sposobem dotarcia do liczącego aż 2,4 milionów grona naszych pacjentów i 12 milionów naszych zwolenników – powiedziała magazynowi New York Times Erica Sackin, rzeczniczka prasowa Planned Parenthood. Dodała, że reklamy dotyczyły zarówno promocji działań ich 56 oddziałów w całych USA, jak i “postów alarmujących o zagrożeniach związanych z zakusami administracji prezydenta Trumpa próbujących odbierać obywatelom dostęp do opieki zdrowotnej”.

Planned Parenthood jest największym w USA operatorem klinik aborcyjnych z największą roczną liczbą zabiegów usunięcia ciąży. W 2014 r. było to aż 324 tys. Zajmuje się również promocją środków antykoncepcyjnych i edukacją seksualną młodzieży. Jest dotowana ze środków publicznych USA.

Raport dotyczący wydatków na reklamy poprzez Facebook zbadał łącznie 449 największych amerykańskich podmiotów wykupujących kampanie reklamowe w tym serwisie. Spośród nich 210 stanowiły organizacje lewicowe, 124 – prawicowe, a 115 było neutralnych politycznie.

Do raportu odnieśli się także sami przedstawiciele Facebooka mówiąc, że znakomicie pokazuje on cel, w jakim tego typu dane zostały publicznie udostępnione.

ad, New York Times/Stacja7

Brytyjska minister wzywa Kościół do zmiany nauczania

Penny Mordaunt, brytyjska sekretarz stanu ds. międzynarodowego rozwoju, spotkała się z przewodniczącym Papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglią. Przekonywała go, że Kościół katolicki powinien zmienić nauczanie dotyczące stosowania środków antykoncepcyjnych.

Polub nas na Facebooku!

Jak informuje brytyjski dziennik The Telegraph, minister Mordaunt użyła m.in. argumentu mówiącego o tym, że każdego dnia 800 kobiet umiera z powodu powikłań ciążowych i połogowych. Argumentowała, że szerszy dostęp do środków antykoncepcyjnych “złagodziłby ten problem”. Podczas spotkania w Watykanie, Mordaunt przekonywała, że przywódcy religijni powinni zmienić swoje “głębokie przekonania i postawy”, aby umożliwić kobietom szerszy dostęp do “prokreacyjnej opieki medycznej”.

W rozmowie z The Telegraph polityk podsumowała swoje spotkanie z abp Vicenzo Paglią i abp Paulem Gallagherem, sekretarzem ds. relacji z państwami watykańskiego Sekretariatu Stanu. Mówiła o potrzebie pomocy młodym kobietom, narażonym na utratę życia i zdrowia, m.in. w związku z niedostateczną dostępnością środków antykoncepcyjnych.

“Kościół katolicki może nam w tym pomóc, a moim apelem było, aby pomógł nam w ratowaniu życia, zwłaszcza młodych matek” – mówiła.

Jej wystąpienie zbiegło się w czasie z jubileuszem 50-lecia ogłoszenie encykliki “Humanae Vitae” papieża Pawła VI, która porządkowała nauczanie Kościoła m.in. w kwestii antykoncepcji. Jak przypomina Catholic Herald, w ubiegłym miesiącu blisko 500 księży z Wielkiej Brytanii podpisało się pod dokumentem wyrażającym wdzięczność za zawarte w encyklice nauczanie i podtrzymującym całkowity sprzeciw przeciwko sztucznej antykoncepcji.

“Jako księża, pragniemy poprzeć, w 50. rocznicę Humanae Vitae tę szlachetną wizję miłości życiodajnej, jak zawsze nauczał Kościół i jak ją rozumiał. Wierzymy, że prawdziwa “ludzka ekologia”, ponowne odkrycie dróg natury i szacunku dla godności ludzkiej, są kluczowe dla przyszłości naszego narodu: zarówno katolików, jak i nie-katolików. Proponujemy ponowne odkrycie Humanae Vitae, nie tylko w wierności Słowu Bożemu, ale jako klucz do uzdrowienia i trwałego rozwoju naszego społeczeństwa” – napisali w dokumencie brytyjscy księża.

KAI/ad

Mało znane anegdoty o Janie Pawle II

Podczas pielgrzymki 1999 r. w Licheniu Papież opowiadał, że kiedy wjeżdżał do sanktuarium, okrzyki ludzi „Witaj w Licheniu” skojarzyły mu się z „Witaj, ty leniu!”. Poznajcie przezabawne historie z Janem Pawłem II w roli głównej.

Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

PRZYSTOJNIAK

Podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia gaździna pomyliła się, wygłaszając tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go „nojdostojniejsym”, powiedziała „Witojcie nom nojpszystojniejsy księze kardynale”. On zaś spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł:

– No, coś w tym jest!


JEDNAK NIE UKRADŁ

Podczas jednej z narciarskich wypraw w rejon Kasprowego Wierchu kardynał Wojtyła został zatrzymany przez czeskie Wojsko Ochrony Pogranicza. Jeden z żołnierzy ze zdumieniem przeglądał dokumenty, podane przez kardynała, w końcu krzyknął z oburzeniem:

– Czy zdajesz sobie sprawę, komu ukradłeś papiery, ty durniu? Trzeba będzie cię zamknąć!

Kardynał próbował tłumaczyć, ale żołnierz był nieprzejednany:

– Kardynał na nartach? Myślisz, że jestem idiotą?

Kiedy po chwili sprawa się wyjaśniła, zdumiony Czech rozpływał się w przeprosinach.


WYSTARCZAJĄCO UCZCIWY KARDYNAŁ?

Podczas jednego ze spotkań w krakowskiej kurii kardynał Wojtyła wspomniał, że niebawem wybiera się do Rzymu. Słysząc to jeden z księży powiedział dość głośno:

– Żeby tak znalazł się jakiś uczciwy ksiądz, który przywiózłby mi z Rzymu kilka różańców dla moich chorych…

Słysząc to, kardynał odpowiedział z uśmiechem:

– A czy zdaniem księdza ja byłbym wystarczająco uczciwy?


OSTROŻNOŚĆ

Pierwszą audiencję generalną nowy Ojciec Święty zakończył słowami:

– Więcej już nic nie mówię, bo jeszcze bym coś takiego powiedział, że później Kongregacja Nauki Wiary musiałaby się do mnie dobrać!


CUD!

W czasie środowej audiencji w styczniu 1979 roku Ojciec Święty przemawiał jak zwykle także w języku polskim. Ponieważ rozentuzjazmowani Włosi także to przemówienie przerywali gromkimi oklaskami, papież skomentował z uśmiechem:

– O, stał się cud: widać, że wszyscy Włosi rozumieją po polsku. To jakby nowe Zesłanie Ducha Świętego!


JESZCZE NIE WSZYSCY…

25 lutego 1979 roku papież przybył do rzymskiej parafii Matki Boskiej Częstochowskiej. Na spotkaniu obecni byli pielgrzymi z Polski. Papież przywitał wszystkich serdecznie po polsku, po czym przechodząc na włoski oświadczył:

– Teraz to, co powiedziałem, muszę przetłumaczyć na włoski, ponieważ jeszcze nie wszyscy z tu obecnych nauczyli się języka polskiego.


CESARZOWA CHIŃSKA

W szwajcarskiej klinice przebywał na leczeniu przyjaciel Papieża, bp Andrzej Deskur. Pewnego dnia Ojciec Święty postanowił do niego zadzwonić. Kiedy dodzwonił się do szpitala, poprosił o połączenie z pokojem księdza biskupa. Dociekliwa telefonistka zapytała:

– A kto mówi?

– Papież! – Padła krótka odpowiedź. Panienka na moment zaniemówiła, ale szybko pozbierała się i odpowiedziała rezolutnie:

– Z pana taki papież, jak ze mnie cesarzowa chińska!

Gdy wszystko wyjaśniono, chciano podobno zwolnić z pracy ową kobietę, ale papież natychmiast się za nią wstawił, gdyż – jak sam wyznał – „setnie się ubawił”.


KATOLIK

Podczas jednego ze spotkań z wiernymi Papież podał rękę pewnej Amerykance. Ta, uszczęśliwiona, zaczęła mu opowiadać, że kiedyś należała do sekty protestanckiej, ale katolicyzm ją urzekł i jest przekonana o prawdziwości wiary katolickiej. Po chwili Papież przerwał jej potok słów, mówiąc z uśmiechem:

– Mnie pani nie musi przekonywać, ja jestem katolikiem!


TRUDNY JĘZYK POLSKI

Wielu watykańskich dostojników podjęło próbę nauczenia się – niełatwego przecież – języka polskiego. Jeden z nich spotkawszy kiedyś Papieża na korytarzu zagadnął:

– Jak się czuje piesek?

Papież spojrzał na niego zdumiony, po czym z uśmiechem odparł:

– Hau, hau!


BEZ KOLEJKI

Pomiędzy beatyfikacją a kanonizacją o. Maksymiliana Marii Kolbego minęło zaledwie 11 lat. Krótko przed uroczystością papież miał to skomentować:

– Rzadko się zdarza, aby błogosławiony tak szybko awansował na świętego. Ale ponieważ o Kolbe całe życie się spieszył, to trzeba było go załatwić poza kolejką.


„MOGĘ WSTAĆ!”

W czasie pierwszej pielgrzymki do Niemiec w 1980 roku dziennikarz zapytał Jana Pawła II, czy zgadza się ze stwierdzeniem, że zbyt mało czasu poświęcił na rozmowy z protestantami.

– W Moguncji mogę wstać o dwie godziny wcześniej, ażeby z nimi rozmawiać, ale czy oni też wcześniej wstaną? – odpowiedział Papież.


PAPIEŻENIE

Jan Paweł II do odwiedzającego go polskiego księdza:

– Poczekaj chwilę na mnie, muszę trochę popapieżyć.


PAPIEŻ I ZAKONNICE

Podczas jednego ze spotkań z siostrami zakonnymi Papież stwierdził:

– Bardzo was cenię i lubię, ale schodzę wam z drogi, bo wy najchętniej rozerwałybyście papieża na sztuki. A mnie się jeszcze do relikwiarza nie spieszy…

Innym razem w hiszpańskiej Avili, gdy szum czyniony przez rozradowane zakonnice stawał się już wprost nie do zniesienia, Papież wypalił:

– Te siostry, które ślubowały milczenie, hałasują tu najgłośniej!


HYMN

Podczas pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych Polonia amerykańska wielokrotnie witała Papieża głośnym śpiewem „Sto lat”. Za którymś razem Papież stwierdził:

– Jeżeli będziecie ciągle to śpiewali, to Amerykanie pomyślą, że to polski hymn narodowy!


JUŻ NIE TAKI PORZĄDNY

W czasie jednego z pierwszych spotkań z młodzieżą pod „papieskim oknem”w Krakowie Ojciec Święty stwierdził:

– Kiedy tutaj dawniej byłem, byłem całkiem porządnym człowiekiem. Nigdy nie wyłaziłem na okna. A teraz co się ze mną stało?


NOWA LITURGIA

W czasie drugiej pielgrzymki do ojczyzny Papież odwiedził Górę św. Anny. Uczestniczył tam w nieszporach, przerywanych wielokrotnie przez oklaski, a zakończone spontanicznym śpiewem „Sto lat”. Papież rzecz jasna wykorzystał sytuację:

– Chodziłem na nieszpory od dziecka, potem jako kapłan je odprawiałem, ale te są pierwszymi, podczas których śpiewa się „Sto lat”. Czyżby to jakaś nowa liturgia?

A gdy wierni zaczęli skandować „Zostań z nami”, odpowiedział:

–  Zostałbym z wami, ale bardzo ciężko byłoby przenieść Bazylikę św. Piotra!


(Historie przytoczono częściowo z książki ks. Kazimierza Pielatowskiego „Uśmiech Jana Pawła II, wyd. Hlondianum 1991).

Agnieszka Huf

Agnieszka Huf

Z urodzenia (i przekonania!) – Ślązaczka. Z zawodu – psycholog. Z pasji – bibliofil, człowiekolub, autostopowiczka. A to wszystko traci na znaczeniu wobec najważniejszego: z woli Ojca – dziecko Boże. Uczestniczka Akademii Dziennikarstwa 2017/18.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Agnieszka Huf
Agnieszka
Huf
zobacz artykuly tego autora >

4 pomysły na ślub z myślą o gościach

W przygotowaniach ślubu warto pomyśleć o tym, że goście, którzy na niego przyjdą, powinni także godnie i świadomie przeżyć Eucharystię.

Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Miałam szczęście być już na tak wielu ślubach, że z czystym sumieniem mogę polecić kilka sprawdzonych pomysłów, które pomogą gościom ślubnym dobrze przeżyć Mszę, a oni sami z pewnością to docenią. Są to pomysły do zrealizowania w każdej, jak sądzę, parafii, nie wymagają praktycznie nakładu kosztów, ale wymagają poświęcenia im czasu i uwagi. A przede wszystkim odwagi, by w przygotowaniach nie zatracić Tego, co najważniejsze w ślubie kościelnym – Pana Boga.

 

1. Spowiedź przed Mszą

Spójrzmy prawdzie w oczy – bywa różnie. Goście przybywają z daleka, a może ślub będzie dla nich okazją do zobaczenia dawno niewidzianej mszy. Jeśli narzeczeni decydują się na ślub kościelny, jest to znakiem, że Pan Bóg jest dla nich ważny i to z Nim chcą rozpocząć swoją małżeńską przygodę. Idąc krok dalej – powinno być ważne dla nich także to, by goście, których zapraszają do udziału w ślubie, mogli się za nich modlić z czystym sercem i w pełni uczestnicząc we Mszy, czyli z możliwością przyjęcia Komunii w intencji nowożeńców.

Ksiądz nie powinien robić kłopotu, gdy się go poprosi, by przed ślubem na pół godziny usiadł w konfesjonale. Warto także możliwość spowiedzi zasygnalizować wcześniej gościom, czy to przy zaproszeniach, czy przed Mszą.

 

2. Znane pieśni

Temat śpiewów na ślubach jest o tyleż dyskusyjny, co szalenie prosty. Nawiążę tu do poprzedniego punktu – jeśli decydujemy się na ślub kościelny, respektujemy zasady, jakimi rządzi się liturgia, a zatem wybieramy na ślub pieśni liturgiczne. Kilkadziesiąt propozycji pieśni możecie znaleźć tutaj razem z playlistą.

Warto zadbać o to, by chociaż 2-3 pieśni na ślubie goście mogli wykonać, modląc się za nowożeńców. Jest ogrom pieśni liturgicznych o miłości, które pięknie wykonane mogą wzruszyć tak samo jak słynne “Alleluja” Cohena czy “Twoja miłość jak ciepły deszcz”. Wybór znanych pieśni, a takimi będą popularne pieśni kościelne, to także ukłon w stronę gości, którzy chętniej włączą się w psalmowe “Skosztujcie i zobaczcie” niż nawet najbardziej pięknie i koncertowo wykonane “Gdy drogi pomyli los zły”. Swoją drogą to smutne w tak pięknym dniu zakładać, że coś pójdzie nie tak, nie mówiąc już o tym, że w tym zdaniu wyraża się przekonanie, że to “los” kieruje życiem człowieka.

 

3. Śpiewniki

Ten pomysł wiąże się z poprzednim. Nawet najbardziej znane pieśni nie są znane w całości, a wierzcie, że Wasi goście – przynajmniej w części – chętnie je zaśpiewają. Warto więc pomyśleć o wykorzystaniu kościelnego rzutnika lub przygotowaniu śpiewnika. O tę kwestię można śmiało poprosić organistę lub zespół, który będzie dbał o śpiewy. Śpiewniki można rozłożyć na ławkach – nie zapomnijcie poprosić kogoś ze znajomych o pomoc w zebraniu ich po ślubie!

Warto też pamiętać, że jeśli samemu się w scholi nie śpiewa i żadnych znajomych w scholi się nie ma, to jeszcze nie znaczy, że trzeba koniecznie wynająć zespół lub profesjonalnych śpiewaków. Można zapytać o zaśpiewanie scholę z sąsiedniej parafii, schole z kościołów akademickich podejmą się z radością takiej posługi – a Wy będziecie spokojni, że zrobią to ze smakiem i pięknie.

 

4. Dekoracja z umiarem

Absolutnie nie bronię przepychu. Ale widziałam już kobiety ściągające płatki róż, które w iście szaszłykowym stylu znalazły się na obcasach, gdy ich właścicielki kroczyły po puszystym dywanie obsypanym kwiatami oraz gości wywracających się o piękne, białe szarfy, którymi opleciono ławki. Nie wspomnę o wywróconych świecznikach i wosku rozlewającym się po podłodze czy nie daj Boże wymuskanych kreacjach.

Podczas Mszy goście powinni mieć możliwość skupienia się na… Mszy – na tym, co się dzieje na ołtarzu. Warto więc umożliwić im to poprzez dekorację, która nie będzie ich rozpraszać i nie zmieni ślubu w festyn.

Otylia Sałek

Otylia Sałek

Z wykształcenia psycholog, z zamiłowania śpiewaczka, z Bożego (jak ufa) zamierzenia redaktor portalu Stacja7.pl. Wielbicielka muzyki liturgicznej, kawy i "Przyjaciół" oraz żywy dowód na to, że da się lubić Warszawę i Kraków jednocześnie.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Otylia Sałek
Otylia
Sałek
zobacz artykuly tego autora >

Franciszkanie zapraszają dzieci do Niepokalanowa

Mali rycerze i małe damy dworu będą uczestniczyć w II Ogólnopolskim Spotkaniu Dzieci, na które ojcowie franciszkanie zapraszają 15 września do Niepokalanowa. Dzieci proszone są o przebranie się w stroje rycerzy i dam dworu.

Polub nas na Facebooku!

Spotkanie, zorganizowane wspólnie z redakcją Małego Rycerzyka Niepokalanej, odbędzie się w Niepokalanowie po raz drugi. Rozpocznie je Msza św., której będzie przewodniczyć biskup Antoni Długosz. Potem odbędzie się “Rycerskie Popołudnie” z licznymi atrakcjami dla najmłodszych. Zaplanowano m.in. zwiedzanie Niepokalanowa, gry i konkursy z nagrodami, szlaki sprawnościowe, tańce dworskie oraz zabawy integracyjne. W programie jest również pasowanie prawdziwym mieczem na Rycerzyka Niepokalanej, co – jak podkreślają organizatorzy – jest zawsze dla dzieci wielkim przeżyciem. Wydarzenie uświetni koncert dziecięcego zespołu Mały Chór Wielkich Serc pod przewodnictwem o. Piotra Kleszcza OFMConv.

Pomysłodawcy wydarzenia tłumaczą genezę jego powstania.

– Gdy w ubiegłym roku świętowaliśmy 100-lecie założenia Rycerstwa Niepokalanej i przybywało do nas wiele rodzin, zwracali uwagę, że podczas naszych uroczystości tak wiele dzieje się dla dorosłych, ale nic dla dzieci. Ta myśl była iskrą, która rozpaliła serca wielu ludzi, którzy podjęli inicjatywę zorganizowania spotkania dla dzieci. I tak 16 września 2017 r. Niepokalanów zgromadził dzieci z całej Polski – małych rycerzy Niepokalanej, czytelników „Małego Rycerzyka Niepokalanej” i wszystkich, którzy zapragnęli tego dnia przez wspólną modlitwę, śpiew i zabawę włączyć się w to spotkanie – mówi s. Julia Maria Koczot, redaktor naczelna Małego Rycerzyka Niepokalanej.

Ubiegłoroczne spotkanie spotkało się z dużym zainteresowaniem rodzin z dziećmi, przybyło ok. 600 osób. Wielu zainteresowało się później wstąpieniem w szeregi Rycerstwa Niepokalanej – organizacji, która powstała w 1917 roku z inicjatywy ojca Maksymiliana Kolbego.

Stacja7 jest patronem medialnym II Ogólnopolskiego Spotkania Dzieci w Niepokalanowie.

mg/Stacja7

Żeby mi to było ostatni raz!

Czyli 5 rad praktycznych i jedna najważniejsza od Ojca Leona dla narzeczonych.

Leon Knabit OSB
Leon
Knabit OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Miłość jest “wywoływaczem”, a sakrament “utrwalaczem”. Z Bogiem jesteśmy w stanie przetrwać wszystkie trudności, Jego siła jest bardzo wielka.

Błogosławiłem wiele małżeństw i obserwuję dzisiaj, jak te związki się układają. Niektóre lepiej, inne gorzej. Z perspektywy 65 lat kapłaństwa mogę powiedzieć, że bez Pana Boga małżeństwo jest bardzo wielkim ryzykiem.

Uważam, że trzeba się Go dobrze trzymać, oprzeć cały związek na łasce Bożej i wtedy można mieć nadzieję, że słowa: “nie opuszczę cię aż do śmierci” będą dotrzymane.

Wiem, że powołanie do małżeństwa jest inne niż powołanie do zakonu, bo ja jako zakonnik, choć nie jestem pewien, czy moja miłość jest doskonała, to Pan Bóg jest zawsze bez zarzutu. A w małżeństwie, w związku z ludzką niepewnością? Po jednej i drugiej stronie jest słabość, dlatego ważny jest sakrament. Bo miłość jest “wywoływaczem”, a sakrament “utrwalaczem”.

Często zdarza mi się spotykać katolików, którzy mówią, że z Bogiem są w stanie przetrwać wszystkie trudności, Jego siła jest bardzo wielka, dlatego zawierzenie Bogu i siedmiu sakramentom to podstawa.

 

Rady praktyczne

 

1. Ubierz się porządnie, nie pokazuj pleców

Sprawy przyziemne, które sprawiają, że ten dzień jest najpiękniejszy są także ważne. Osobiście mam radę dla panny młodej: ubierz się porządnie, nie pokazuj pleców. Widziałem kiedyś sympatyczną Niemkę, która wychodziła za mąż za polskiego katolika. Dekolt miała pod szyję, rękaw długi, a suknia tak piękna, że wyglądała jak księżniczka. Na weselu była już w wersji luźniejszej. Ale w kościele suknia wyrażała szacunek do miejsca, w którym zawarty został sakrament. Zachęcam więc wszystkie panny młode: w Kościele pokaż się w pięknej sukni, godnej tej uroczystości. Na goliznę będzie jeszcze czas po ślubie.

 

2. Sami wybierzcie czytania

Doradzam, aby tak właśnie przebiegała uroczystość. Od dobrego stroju, po to co najważniejsze dla duszy.

Druga rzecz to Liturgia Słowa, ważne jest, żeby małżonkowie sami powiedzieli księdzu jakie mają być czytania i ewangelia, bo to nadaje kierunek na całe życie. Z takich najbardziej popularnych czytań piękny jest oczywiście hymn o miłości z listu św. Pawła. Do tego można powiedzieć świetną homilię. Zdarzało mi się też, że panna młoda czytała Pieśń nad pieśniami i zaśpiewała psalm. Takie momenty są wzruszające. 

 

3. Włączcie rodzinę

Ważne jest, kiedy rodzina włącza się w Liturgię Słowa, bo nie zawsze nowożeńcy potrafią opanować wzruszenie.

 

4. Komunia

Bardzo istotna jest komunia pod dwiema postaciami. To niezwykłe przeżycie.

 

5. Nie stresujcie się

Ostatnia praktyczna rada: by małżonkowie się nie stresowali, bo co zrobią i tak będzie bardzo dobrze.

 

I NAJWAŻNIEJSZE!

Pamiętajcie! Żeby mi to było pierwszy i ostatni raz! Rozumiecie?

 

Tego z całego serca życzę!

 

Leon Knabit OSB

Leon Knabit OSB

Zobacz inne artykuły tego autora >
Leon Knabit OSB
Leon
Knabit OSB
zobacz artykuly tego autora >

Masz niepotrzebny strój komunijny? Podaruj go dzieciom ze Wschodu

Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie ogłosił zbiórkę niepotrzebnych strojów pierwszokomunijnych, które chce przekazać dzieciom z krajów byłego Związku Radzieckiego. Zbiórka odbywa się w Warszawie i trwa do skutku.

Polub nas na Facebooku!

Potrzeba co najmniej 200-300 sztuk alb, komży i garniturów pierwszokomunijnych.
Zdaniem prowadzącego zbiórkę ks. Leszka Kryży, dyrektora Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie duże znaczenie dla obdarowanych będzie miało miejsce pochodzenia strojów, które dostaną.
– Na Wschodzie pierwsze Komunie odbywają się przez cały rok, nie tylko – jak w Polsce – w maju. Dzieci będą mogły czuć się wyjątkowo, zakładając odświętne ubrania, a do tego będzie im bardzo miło, że dostały taki prezent od dzieci z Polski – mówi ks. Kryża w rozmowie z Radiem Watykańskim.

Dary można przynosić do Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie przy Skwerze Kard. S. Wyszyńskiego 6, który jest czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 10-15.

mg/Stacja7