Krótka historia Triduum

Kościół zdaje się już w starożytności rozwiązał spór o to, które święta są ważniejsze, Wielkanocne, czy Bożego Narodzenia. Świętowanie Bożego Narodzenia, a co za tym idzie, ustalenie daty tego święta przypada na drugą połowę IV w. Zmartwychwstanie Pańskie świętowano zaś od samego początku na każdej, coniedzielnej Eucharystii

Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Z czasem jednak pojawiła się potrzeba poświęcenia temu wydarzeniu jednego specjalnego dnia w roku, najbliższego historycznej dacie śmierci i zmartwychwstania Pana. Wokół ustalenia tej daty toczyły się jednak wielkie spory – co również świadczy o wielkiej randze tego święta – w których brali udział teolodzy i papieże. Było tak, ponieważ same Ewangelie różnią się między sobą w datowaniu śmierci Jezusa.

W końcu na Soborze Nicejskim w 325 r. ustalono datę celebrowania Zmartwychwstania, która obowiązuje do dzisiaj: pierwsza niedziela po pierwszej wiosennej pełni księżyca.

Ile tych dni?

Pod koniec IV w., św. Ambroży, biskup Mediolanu i wybitny teolog, na określenie trzech dni świętowania męki i zmartwychwstania Pańskiego użył sformułowania Triduum Paschalne. Mamy więc Triduum i – jakby się wydawało: cztery dni – Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielką Sobotę i Niedzielę Zmartwychwstania. Jak to ze sobą pogodzić? Tak naprawdę są to trzy dni.

Według żydowskiego kalendarza bowiem, który przejął Kościół w określaniu czasu liturgicznego, nowy dzień zaczyna się wieczorem poprzedniego dnia.

Krótka historia Triduum

Najpierw bowiem – kiedy Bóg stwarzał świat – była ciemność a dopiero potem światłość. Świętowanie Triduum Paschalnego zaczynamy więc w Wielki Czwartek, który jest wigilią Wielkiego Piątku, potem jest Sobota, która zaczyna się w Piątek wieczorem i Niedziela Zmartwychwstania rozpoczynająca się w Wielką Sobotę wieczór. Liturgia, którą celebrujemy w najbliższy sobotni wieczór należy więc już do Niedzieli Zmartwychwstania. Triduum kończy się niedzielnym nieszporami.

Krótka historia Triduum

Jan van Eyck: znalezienie Krzyża Chrystusa przez cesarzową Helenę (ok. 1422), Turyn-Mediolan

Helena znajduje Krzyż

Celebracja Wielkiego Piątku miała swój początek w Jerozolimie, po odnalezieniu relikwii Krzyża świętego w 326 r. przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna Wielkiego.

Odkryła je ona – jak podaje Sokrates Scholastyk, starożytny historyk Kościoła – pod świątynią ku czci Afrodyty, którą w miejscu grobu Jezusa kazał wznieść cesarz Hadrian. Cesarzowa zobaczyła to miejsce we śnie.

Kazała usunąć posąg bóstwa i wybrać ziemię. Po wykonaniu tych czynności okazało się, że w grobie znajdują się trzy krzyże i tabliczka z napisem „Jezus Nazarejczyk, król żydowski”. Jak rozpoznano właściwy krzyż? Biskup Jerozolimy Makary polecił przynieść fragmenty krzyży do pewnej ciężko chorej kobiety, wierząc, że ta, po dotknięciu Chrystusowego, wyzdrowieje. Tak też się stało. Kilkadziesiąt lat później Jerozolimę odwiedziła Egeria, bogata pątniczka, która swoją pielgrzymkę opisała w przewodniku, który odnaleziono dopiero w XIX w. Dzięki niemu wiemy, jak wyglądało świętowanie Wielkiego Tygodnia w Ziemi Świętej.

Krótka historia Triduum

Prawosławna ikona z Bułgarii przedstawiająca Konstantyna i św. Helenę, fot. Brosen

Nasza wielkopiątkowa Adoracja Krzyża, jak czytamy w przewodniku Egerii, pod pewnym względami niewiele różni się od tej sprzed wieków: „Biskup siedząc na tronie bierze w ręce oba końce świętego drzewa, diakoni zaś, którzy stoją wokół pilnują. Pilnuje się tak dlatego, że zgodnie ze zwyczajem każdy z całego ludu – wierny czy katechumen – podchodząc nachyla się nad stołem [na którym leżą relikwie], całuje drzewo święte i odchodzi. A ponieważ kiedyś ktoś odgryzł i skradł kawałek ze świętego drzewa, teraz diakoni, którzy stoją z boku, pilnują, by ktoś nie ośmielił się znów tak uczynić. Tak więc przechodzi cały lud. Wszyscy jeden za drugim pochylają się i najpierw czołem a potem oczami dotykają Krzyża oraz tabliczki, a pocałowawszy Krzyż odchodzą”.

W ten dzień, podobnie jak to jest dzisiaj, w Jerozolimie nie odprawiano Mszy. Celebracji Wielkiego Piątku towarzyszyło za to śpiewanie hymnów i czytanie fragmentów Pisma Świętego o męce Pańskiej.

Egeria pisze, że podczas tej celebracji: „Nie było nikogo, kto by (…) nie zapłakał”.

Od kiedy Kościół obmywa stopy?

Egeria wspomina też o liturgii Wielkiego Czwartku. Biskup odprawiał wtedy poranną Mszę przy relikwiach Krzyża podczas której wszyscy przyjmowali Komunię. Wieczorem wierni udawali się na nocne czuwanie do miejsca, w którym Chrystus – jak wierzyli – sprawował Ostatnią Wieczerzę. W opisie Egerii nie ma nic o obmyciu nóg. Choć znane było ono z kart Ewangelii pojawiło się w Kościele znacznie później. Pisarze chrześcijańscy wspominali o nim od III w., ale dopiero w 694 r. synod w Toledo nakazał je sprawować w Wielki Czwartek wszystkim biskupom i przełożonym duchownym pod groźbą ekskomuniki. Następnie zwyczaj ten dotarł do Rzymu. W drugiej połowie XII w. – mamy tego pewność – papież na końcu Mszy umywał nogi dwunastu subdiakonom oraz trzynastu ubogim.

Ostatecznie obrzęd został wprowadzony w XVI w. wraz z Mszałem Piusa V, tzw. trydenckim, a dopiero w XX w. polecono, by praktykowany był we wszystkich kościołach. Ale chyba nie wszyscy się do tego polecenia stosują.

Co ciekawe, zwyczaj obmycia stóp był obecny również na dworach królewskich. W Polsce Zygmunt III Waza co rok obmywał nogi dwunastu najstarszym ludziom w królestwie, którzy specjalnie na ten dzień byli sprowadzani do Warszawy. Zwykle czynił to w kościele św. Jana, a niekiedy w kaplicy zamkowej. Kolejni władcy poszli w jego ślady. Ostatni tego rodzaju obrzęd odbył się w 1793 r.

Krótka historia Triduum

Chrzest neofitów. Masaccio, fresk w kaplicy Santa Maria del Carmine we Florencji

Chrzest i koszyczek

Ważnym elementem Wigilii Paschalnej, czyli liturgii, która rozpoczyna się w Sobotę wieczorem, był w starożytności chrzest katechumenów, którzy przygotowywali się do tego wydarzenia przez cały rok.

Od tego czasu mieli prawo, a nawet obowiązek w pełni uczestniczyć w życiu chrześcijańskim, co oznaczało również, że mogli pozostać na Mszy do końca, a nie tylko na Liturgii Słowa. Zanim przyjęli chrzest, wyprowadzano ich z kościoła przed wyznaniem wiary.

Z czasem jednak w Kościele zaczęto chrzcić coraz więcej dzieci – z obawy o ich zbawienie w wypadku śmierci – więc chrzty dorosłych podczas liturgii Zmartwychwstania stały się coraz rzadsze. Dziś można się spotkać z chrztem katechumenów na Liturgii Paschalnej przeważnie w większych miastach, np. w Krakowie w bazylice oo. Dominikanów.

Jak twierdzą niektórzy duszpasterze, jeśli kryterium wagi celebracji byłaby frekwencja wiernych, to najważniejszym obrzędem w Polsce powinno być święcenie pokarmów. Żaden inny obrzęd nie gromadzi tylu wiernych, no może oprócz Pasterki. Tymczasem jest to obrzęd drugorzędny wobec pozostałych w ciągu całego Triduum.

Warto też wiedzieć, że pokarmy święci się tylko w niektórych regionach (w Polsce, w Austrii i południowych Niemczech oraz w trochę innej formie u prawosławnych chrześcijan). Zwyczaj ten, o którym wspomina się po raz pierwszy w VII w., swymi korzeniami sięga pogańskich czasów, podobnie jak skład koszyczka.

Mamy w nim co prawda Baranka, symbolizującego Jezusa, ale są też jajka – pogański symbol życia oraz bukszpan, który jako wiecznie zielony symbolizuje nieśmiertelność. Wielu teologów z niechęcią patrzy na święcenie pokarmów, bowiem Sobota jest dniem, w którym nic w Kościele nie powinno się dziać, to czas ciszy i skupienia, moment Nieobecności, kiedy to Chrystus zstępuje do otchłani. W ten dzień nawet apostołowie zwątpili, i jak mówi Tradycja, tylko Maryja zachowała wiarę. Ale z drugiej strony, czy jest lepszy czas na święcenie pokarmów, które dają nam życie niż święta zwycięstwa życia nad śmiercią?

Co prawda dziś już nie rozgrzewają nas spory o to, kiedy i jak świętować Wielkanoc, ale znaczenie tych świąt nie zmieniło się od wieków. Triduum Paschalne to najważniejszy i najbogatszy w znaczenia okres w roku liturgicznym.


Wesprzyj nas
Sławomir Rusin

Sławomir Rusin

Pochodzi z Podkarpacia, a mentalnie to nawet nadal w nim tkwi (choć bywa, że temu zaprzecza). Mąż, ojciec, redaktor, z wykształcenia historyk. Uważa, że o wszystkim da się mówić/pisać "po ludzku". Lubi pracować z ludźmi, ale najlepiej odpoczywa w dzikich, leśnych ostępach. Interesuje się Wschodem (szeroko pojętym), ale z tym nazwiskiem to chyba zrozumiałe.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir Rusin
Sławomir
Rusin
zobacz artykuly tego autora >

Prymas do kapłanów: Nie ulegajcie pokusom

"Jeśli ksiądz decyduje się na bycie jedynie osobą normalną, będzie kapłanem przeciętnym albo jeszcze gorzej. W dynamikę swej kapłańskiej tożsamości ma bowiem wpisany rozwój, dążenie do świętości, do przekraczania swych słabości i ograniczeń, do przekraczania samego siebie" – mówił w środę na Jasnej Górze abp Wojciech Polak.

Prymas Polski przewodniczył 20 września w kaplicy Cudownego Obrazu Mszy św. otwierającej sesję zwyczajną Sekcji Stałe Formacji Kapłańskiej. Gremium działa przy Komisji Duchowieństwa KEP i ma na celu wymianę doświadczeń i wspieranie się w realizowaniu programów formacji stałej duchowieństwa w poszczególnych diecezjach, zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej i Konferencji Episkopatu Polski. Eucharystię koncelebrował m.in. przewodniczący sekcji ks. dr Tomasz Trzaskawka z archidiecezji gnieźnieńskiej.

 

W homilii abp Wojciech Polak odwołując się do Ewangelii i nauczania papieża Franciszka przestrzegał przed dwoma z pozoru nieszkodliwymi pokusami – pokusą ciągłego narzekania i pokusą normalności. Pierwsza – jak mówił – jest skutkiem niechęci do zmiany życia i pracy nad sobą. Taką postawę przyjęli wobec Jezusa Faryzeusze, którzy oczekiwali od Niego nie kwestionowania dotychczasowego porządku, ale potwierdzenia tego, co im samym wydawało się słuszne. „Nie takiego Mesjasza sobie wyobrażali” – mówił Prymas podkreślając za papieżem Franciszkiem, że człowiekowi, który wiecznie narzeka łatwo przychodzi obwiniać innych – z powodu niedostatków przełożonych, z powodu warunków kościelnych lub społecznych, takich czy innych niewystarczających możliwości.

 

„Rodzi się wówczas skądinąd słuszne podejrzenie, że człowiek, który stale narzeka, to w istocie ktoś, kto nie chce pracować, nie chce szukać rozwiązania problemów Rodzi się – mówił abp Polak – słuszne przeświadczenie, że ten, kto poprzestaje na narzekaniu, nie tylko nie podejmuje próby rozwiązania pojawiających się trudności czy wątpliwości, ale niebezpiecznie grzęźnie w swym chorobliwym stanie. Taka sytuacja powoli zdaje się go wciągać i pochłaniać. Nie ma więc siły, by pojawiające się przeszkody przekształcać w szanse. Każdą trudność przekształca w wymówkę i usprawiedliwienie samego siebie. Traci więc dynamizm życia i zatrzymuje się często na tym, co powierzchowne, co zastane, co nie dopuszcza nawet myśli o jakiejkolwiek zmianie czy korekcie. W naszych kręgach, w kręgach duchownych, często towarzyszy takiej postawie wmawianie sobie, że trzeba być po prostu normalnym” – stwierdził metropolita gnieźnieński, wskazując tym samym na drugą ze wspomnianych pokus, którą papież Franciszek nazwał wprost niebezpieczną pułapką, „pokusą normalności pasterza, który chce tylko żyć normalnie”.

 

„Wtedy jednak taki kapłan zaczyna zadowalać się okazywanym mu poważaniem, swą posługę ocenia na podstawie własnych osiągnięć. I zaczyna szukać tego, co się mu podoba, stając się letnim i pozbawionym prawdziwiej troski o innych – tłumaczył Prymas przypominając dalej, że przecież normalnością jest dla kapłanów świętość duszpasterska.

 

„Jeśli ksiądz decyduje się na bycie jedynie osobą normalną, będzie kapłanem przeciętnym albo jeszcze gorzej. W dynamikę swej kapłańskiej tożsamości ma bowiem wpisany rozwój, dążenie do świętości, do pełni realizacji swego powołania, do przekraczania swych słabości i ograniczeń, do przekraczania samego siebie, a ostatecznie do nawrócenia, do wewnętrznej przemiany, do dojrzewania. Jeśli więc wyklucza ze swego życia prawo wzrostu, nie tylko zatrzymuje się w duchowym rozwoju, ale niebezpieczne traci to, co zyskał, cofa się i – mówiąc za papieżem – jest przeciętnym albo jeszcze gorzej” – przyznał abp Polak podkreślając na koniec, że wezwanie do nawrócenia, do zmiany myślenia, do odważnego przejrzenia tego, co dotychczas czyniliśmy, a co zdawało się nam samym tak normalne, zadowalające i wystarczające jest wciąż aktualnym wezwaniem wobec którego „stajemy wszyscy”.

 

Pełny tekst homilii Prymasa Polski na stronie www.prymaspolski.pl


bgk / Jasna Góra

KAI

Papież modli się za ofiary trzęsienia ziemi w Meksyku

Pozdrawiając podczas dzisiejszej audiencji ogólnej pielgrzymów języka hiszpańskiego Ojciec Święty zapewnił o swej szczególnej modlitwie za ofiary wczorajszego trzęsienia ziemi w środkowym Meksyku. Miało ono magnitudę 7,1-7,4,a na jego skutek straciło życie co najmniej 248 osób.

W tej chwili cierpienia pragnę zapewnić o mojej bliskości i modlitwie za cały umiłowany naród meksykański” – powiedział Franciszek. Papież wyraził także swoje współczucie rodzinom ofiar i wyraził swoją wdzięczność służbom ratowniczym oraz pomagającym wszystkim osobom poszkodowanym. Ojciec Święty powierzył umiłowany naród meksykański Matce Bożej z Guadelupe.


st (KAI) / Watykan

Modlitwa i pokuta to najskuteczniejsza ewangelizacja

Modlitwa i pokuta to najskuteczniejsze środki ewangelizacji - podkreślił bp Marek Solarczyk nawiązując do orędzia fatimskiego.

W katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika w Warszawie odbyło się powakacyjne spotkanie Liderów Rodzinnych Kół Różańcowych, którzy propagują tę modlitwę jeżdżąc po parafiach. Owocem jest dynamiczny rozwój Żywego Różańca oraz Nieustanne Jerycho Różańcowe Diecezji Warszawsko-Praskiej w którym bierze udział ponad 2 tys. osób.

 

Nawiązując do peregrynacji kopii Jasnogórskiego Wizerunku po diecezji bp Solarczyk nazwał ten czas wielką łaską odnowy duchowej. Zwrócił uwagę, że w każdej parafii przed nawiedzeniem obrazu są rekolekcje bądź misje w czasie których bardzo wielu ludzi przystępuje do sakramentu pokuty i pojednania.

 

“Poprzez częstochowski wizerunek Matka Boża w chodzi w życie konkretnych ludzi, ich rodzin, środowisk pracy – wnosząc łaskę uzdrowienia i przemiany – powiedział bp Solarczyk.

 

Nawiązując do orędzia fatimskiego biskup zachęcał liderów Rodzinnych Kół Różańcowych by poprzez swoją osobistą troskę o świętość oraz wytrwałą modlitwę różańcową pomagali inny otwierać się na Boga. “Doświadczenie pokazuje nam, że życie duchowe to nieustanna walka dobra ze złem. W związku z tym, tam gdzie działanie Bożej łaski i mocy Ducha Świętego jest coraz bardziej namacalne, pojawiają się również i siły przeciwne. Posługując się różnymi doświadczeniami szatan stara się osłabić działanie Boga w ludzkich sercach, próbuje odciągnąć człowieka od źródła życia, stawia przed nim wiele atrakcyjniejszych propozycji, podsuwa mu negatywne spostrzeżenia” – przestrzegł biskup.

 

W diecezji warszawsko-praskiej jest ponad 1900 Kół Żywego Różańca, w tym 520 rodzinnych. Tylko w ciągu ostatniego roku powstało 39 nowych.Z tego grona ok. 2 tys. osób włączyło się już w nieustanne Jerycho Różańcowe Diecezji Warszawsko-Praskiej, które rozpoczęło się w październiku 2015 roku. Uczestnicy swoją modlitwą obejmują zwłaszcza intencje Kościoła lokalnego. Wśród osób, które się zgłosiły są także wierni z innych diecezji w Polsce.


(KAI) mag / Warszawa

Jak rozmawiać z osobami podważającymi naszą wiarę?

„Jeśli mamy naszą wiarę dobrze przemyślaną i jeśli praktyka tej wiary jest dobra, nie powinniśmy się obawiać polemiki z tymi, którzy podważają naszą wiarę” – zauważył patrolog, ks. dr hab. Krzysztof Sordyl.

Ks. Sordyl poprowadził 19 września kolejny wykład w bazylice hałcnowskiej z cyklu „Katechezy dla dorosłych”. Był to pierwszy po wakacjach wykład poświęcony Składowi Apostolskiemu. Spotkania mają na celu nie tylko odświeżenie i pogłębienie wiary, ale także są okazją do poznania najważniejszych nurtów współczesnej teologii.

Ks. Krzysztof, doktor nauk teologicznych w zakresie patrologii, który studiował w Instytucie Patrystycznym Augustinianum w Rzymie, zauważył, jak cenna może być polemika z kimś, kto dyskutuje z wyznawanymi artykułami wiary.

 

„Tak naprawdę ktoś, kto podważa pewne artykuły wiary, kwestionuje je, zmusza nas do pogłębionej refleksji, do tego, żeby zadać sobie jeszcze raz pytanie: dlaczego Kościół wierzy, tak jak wierzy? Albo wracając do tego, co powiedział kard. Henry Newman: dlaczego wierzymy w takiego Boga, a w innego Boga nie wierzymy? – argumentował wykładowca.

Przedmiotem rozważań 43-letniego duchownego, pracującego jako katecheta w Andrychowie, był kolejny, 6. artykuł Składu Apostolskiego – „Wierzę, że wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego”.

Prelegent zastanawiając się nad tymi słowami, podkreślił, że czym innym jest chwała Chrystusa zmartwychwstałego, czym innym zaś chwała Chrystusa wywyższonego „po prawicy Ojca”. Wykładowca wyjaśnił, że Chrystus wynosząc naszą ludzką naturę do chwały nieba, przypomina nam, że człowieczeństwo nie ma samo w sobie takiej mocy, by osiągnąć chwałę Ojca.

„Dzięki temu, że Chrystus nas poprzedził, że wyniósł nasze człowieczeństwo do chwały nieba, każdy z nas tak naprawdę zostanie wyniesiony do chwały po zmartwychwstaniu – w swojej duszy i w swoim ciele” – wskazał duchowny, zaznaczając, że Pan Jezus przyjmując ludzkie ciało, dokonuje afirmacji materii. „Jesteśmy bytem duchowo-cielesnym” – dodał i wyjaśnił, że chwała wniebowstąpienia Jezusa polega na tym, iż Syn Boży wstępuje do rzeczywistości chwały wraz z ludzką naturą, jako człowiek.

 

Przy okazji autor pracy „Pryscylianizm. Teologia i historia” zwrócił uwagę na skomplikowany temat teologiczny, jakim jest odniesienie wniebowstąpienia Chrystusa do kwestii niezmienności Boga.

Zdaniem duchownego, żeby zrozumieć, co to znaczy „siedzi po prawicy Ojca”, należy przyjrzeć się funkcji Chrystusa jako Pośrednika – uwielbionego, zmartwychwstałego i Tego, który wstąpił do nieba.

„W niebie Chrystus nieustannie wstawia się za nami, czyli za tymi, którzy zbliżają się do Boga. Jako Arcykapłan dóbr wszystkich, Chrystus stanowi centrum. Siedzący po prawicy Ojca jest głównym celebransem liturgii niebieskiej, która czci samego Ojca” – podkreślił katecheta, cytując Hansa Urs von Balthasara.

Wskazał również na konsekwencje wniebowstąpienia Jezusa. Przypomniał, że wydarzenie daje początek królestwu Mesjasza i stanowi wypełnienie wizji proroka Daniela, dotyczącej Syna Człowieczego – „Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn. 7,14).

Ks. Sordyl nawiązał do słów kard. Henry’ego Newmana o tym, co należy do istotnych treści naszej wiary. „W jakiego Chrystusa wierzymy, a w jakiego Chrystusa nie wierzymy? Wierzymy w Chrystusa, który przyjmując ludzkie ciało, wyniósł je do chwały nieba. Zasiadł po prawicy Boga i tam żyje i króluje, i wstawia się za nami” – podkreślił.

Na koniec ks. Sordyl odpowiadał na pytania zebranych słuchaczy.

Ks. Sordyl, kapłan diecezji bielsko-żywieckiej, odbył studia specjalistyczne z zakresu patrologii w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, zakończone licencjatem z teologii w 2004 r. oraz stopniem doktora nauk teologicznych w zakresie patrologii w 2007 r. Tematem pracy było „Wczesnochrześcijańskie pojęcie Boga. Polemiczne aspekty teologii Nowacjana w De Trinitate”. W roku 2008 kapłan podjął studia w Rzymie w Instytucie Patrystycznym Augustinianum, gdzie przygotowywał materiały do pracy habilitacyjnej poświęconej pojmowaniu Boga, człowieka i świata przez Pryscyliana.


(KAI) rk / Bielsko-biała

„Każdego dnia i w każdej sytuacji żyj nadzieją”

Do życia nadzieją każdego dnia i niezależnie od warunków zewnętrznych zachęcił Ojciec Święty wiernych podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Swoją niezwykłą w formie katechezę poświęcił wychowaniu do nadziei. Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało około 15 tys. wiernych.

Franciszek zachęcił do życia nadzieją w miejscu, w którym postawił nas Bóg. Wezwał, by nie ulegać mocom ciemności i wierzyć we wzniosłe ideały, zaufać Bogu, nawet gdybyśmy byli otoczeni szyderstwami. To On złożył w naszych sercach zdolność do żywienia nadziei.

 

Papież wezwał do kształtowania postaw konstruktywnych i nie ulegania pokusom apatii, czy nihilizmu. Podkreślił konieczność budowania pokoju, a nie szerzenia podziałów i nienawiści, zachowania cierpliwości w konfliktach. Zachęcił do miłowania każdego człowieka z osobna, począwszy od najsłabszych – rodzących się dzieci. Zaapelował o obronę światła Ewangelii. Wskazał na konieczność pielęgnowania marzeń o lepszym świecie. Podkreślił naszą odpowiedzialność za ten świat i za życie każdego człowieka a także walkę z wszelkimi przejawami niesprawiedliwości.

 

Ojciec Święty powiązał nadzieję z cnotą męstwa, ale przestrzegł przed pokusą wynoszenia się nad innych. Podkreślił rolę modlitwy, w której wszystko oddajemy Bogu. Zaapelował o pielęgnowanie ideałów a także podnoszenie się po upadkach, nie uleganie zgorzknieniu. „Kochaj, wierz, marz, trwaj w nadziei. Żyj Bożą łaską!” – zaapelował na zakończenie swej niezwykłej w formie katechezy Papież Franciszek.


st (KAI) / Watykan

Papież wyprzedził Messiego i Maradonę

Franciszek zdystansował Messiego, Maradonę i królową Maximę. W opinii Argentyńczyków papież jest najlepszym ambasadorem ich kraju za granicą.

Według instytutu badania opinii społecznej Voices na liście najlepszych reprezentantów Argentyny na byłego arcybiskupa Buenos Aires oddało głosy 39 procent ankietowanych, a na drugim miejscu (19 proc.) znalazł się Lionel Messi, piłkarz FC Barcelona. O wynikach ankiety poinformował dziennik “La Nacion” 19 września.

 

Jako pierwszy z polityków znalazł się prezydent Mauricio Macri. Usytuował się na trzecim miejscu, wyprzedzając legendę futbolu Diego Maradonnę. Na kolejnych miejscach znaleźli się tenisista Juan Martin del Potro, aktor Ricardo Darin, koszykarz z NBA Emanuel Ginobili i pochodząca z Argentyny królowa holenderska Maxima.


ts (KAI) / Buenos Aires

Suplikacje. 217 ofiar trzęsienia ziemi w Meksyku

Kościół w sytuacjach klęski żywiołowej, klęski głodu lub zagrożenia wojną w sposób szczególny błaga Boga o litość. Dzisiaj módlmy się za ofiary trzęsienia ziemi w Meksyku, w którym zginęło co najmniej 217 osób oraz służby, które niosą pomoc uwięzionym w ruinach zniszczonych budynków

Kościół modli się w takich chwilach za pomocą suplikacji, czyli modlitwy błagalnej. Jej słowa to początek Trisagionu, starego łacińskiego hymnu chwalącego Trójcę Świętą oraz fragmenty Litanii do Wszystkich Świętych.

Tekst suplikacji

Święty Boże, Święty mocny, Święty a Nieśmiertelny – zmiłuj się nad nami! Od powietrza, głodu, ognia i wojny – wybaw nas Panie! Od nagłej i niespodzianej śmierci – zachowaj nas Panie! My grzeszni Ciebie Boga prosimy – wysłuchaj nas Panie!

Trisagion śpiewany w języku aramejskim

Bp Romuald Kamiński koadiutorem diecezji warszawsko-praskiej

Zgodnie z prawem kanonicznym bp Romuald Kamiński, dotychczasowy bp pomocniczy diecezji ełckiej objął urząd koadiutora diecezji warszawsko-praskiej. Procedura odbyła się w obecności ordynariusza diecezji abp Henryka Hosera oraz członków kolegium konsultorów w siedzibie kurii. – Przyjmuję decyzję Ojca Świętego w duchu pokory i zawierzenia Bogu – powiedział bp Romuald Kamiński.

Nowo mianowany koadiutor przyznał, że wraca do Kościoła, który jest mu znany i bliski sercu. – Powracam do tego grona, z którym pięknie mi się żyło i pracowało. Były to lata bardzo bogate w owocne duchowe, dlatego też z radością i zaufaniem Bogu zdecydowałem się przyjąć nową posługę – powiedział bp Kamiński.

Poprosił jednocześnie, by “to, co kiedyś było piękne – nie zmarniało”. – Byśmy razem mogli budować Królestwo Boże. Innych racji nie ma – podkreślił duchowny.

– Przygarnijcie mnie. Niech zarówno grunt, jak i czasu w których przychodzi nam żyć i wspólnie pracować pozostaną spokojne – wyraził nadzieję nowo mianowany w diecezji warszawsko-praskiej koadiutor.

Prosząc o modlitwę w jego intencji, abp Henryk Hoser wyraził radość, że sprawy Kościoła lokalnego i perspektywy jego rozwoju zostaną przekazane w duchu dialogu.

Podkreślił, że w dzisiejszym świecie głos Kościoła musi być wyraźny. – Działamy w rzeczywistości mocno zdechrystianizowanej, stąd nasza pozycja i postawa muszą być czytelne i zdecydowana by głosić to co Kościół ma w swojej doktrynie i tradycji, zarówno jeśli chodzi o rzeczywistość teologiczną, jak i postępowanie moralne – powiedział abp Hoser.

Bp Romuald Kamiński przez wiele lat związany był najpierw z archidiecezją warszawską, a następnie z diecezją warszawsko-praską jako kanclerz jej kurii.

W Episkopacie pełnił funkcję delegata ds. Dialogu Katolików i Muzułmanów.

Obecnie jest członkiem Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Rady ds. Rodziny, Rady ds. Dialogu Religijnego i Zespołu ds. Kontaktów z Przedstawicielami Kościoła Greckokatolickiego na Ukrainie.

 


mag / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Watykan: Nowy Instytut ds. Studium nad Małżeństwem i Rodziną

Na mocy Listu Apostolskiego w formie Motu proprio "Summa familiae cura" Ojciec Święty ustanowił Papieski Instytut Teologiczny Jana Pawła II ds. Nauk o Małżeństwie i Rodzinie. Zastąpi on działający od 1981 roku Papieski Instytut Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną. Nowa placówka oraz jej filie w innych krajach będą związane tak jak dotychczasowa z Papieskim Uniwersytetem Laterańskim. Jej zadaniem będzie kontynuowanie prac dwóch niedawnych zgromadzeń synodalnych poświęconych rodzinie w 2014 i 2015 roku, a także dzieła adhortacji apostolskiej "Amoris laetitia" z 2016 roku.

Papież Franciszek podkreślił znaczenie prac prowadzonych od 1981 roku przez dotychczasowy Instytut wskazując, że obydwa zgromadzenia synodalne przyniosły silniejszą świadomość nowych wyzwań duszpasterskich, na które winna odpowiedzieć wspólnota chrześcijańska. Jego zdaniem współczesne zmiany antropologiczne i kulturowe wymagają podejścia zróżnicowanego i analitycznego, które nie może być ograniczone do duszpasterskich i misyjnych praktyk z przeszłości.

Ojciec Święty zachęca, aby dochowując wierności nauczaniu Chrystusa odnowiona placówka badała światła i cienie życia rodzinnego, z realizmem, mądrością i miłością.

Nowy Papieski Instytut będzie ściśle związany ze Stolicą Apostolską przez Kongregację ds. Edukacji Katolickiej, Papieską Akademię “Pro Vita” oraz Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia.

Instytut będzie oferował studentom kursy prowadzące do uzyskania dyplomu, licencjatu kanonicznego i doktoratu nauk o małżeństwie i rodzinie.

 


st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna

Wypełnij ankietę dla Papieża!

www.synod2018.pl - to adres polskiej strony internetowej poświęconej przygotowaniom do przyszłorocznego Synodu Biskupów poświęconego młodzieży i rozeznawaniu powołania. Na stronie znajduje się ankieta, do wypełnienia której zaproszeni są młodzi między 16 a 30 rokiem życia. Ankieta będzie aktywna do końca września.

Z inicjatywy Krajowego Biura Organizacyjnego ŚDM powstała polska strona internetowa poświęcona przygotowaniom do przyszłorocznego Synodu Biskupów na temat młodzieży i rozeznawania powołania. W przyszłości będzie ona zawierać informacje o inicjatywach podejmowanych w Polsce w związku z przygotowaniami do obrad synodalnych, a obecnie znajduje się na niej polska wersja ankiety przygotowanej przez watykański sekretariat synodu, do wypełnienia której zaproszeni są młodzi ludzie na całym świecie.

– Celem tej ankiety – skierowanej do młodzieży z całego świata pomiędzy 16 a 29 rokiem życia – jest danie Ci możliwości abyś został usłyszany, abyś wyraził siebie, abyś opowiedział o tym, kim jesteś i co chciałbyś aby inni o Tobie wiedzieli – czytamy na stronie synod2018.pl, a samą ankietę – zgodnie z zaleceniami Stolicy Apostolskiej – należy wypełnić do 30 września. Jej wyniki posłużą do opracowania instrumentum laboris – dokumentu, stanowiącego punkt wyjścia do przyszłorocznych obrad synodalnych.


WYPEŁNIJ ANKIETĘ DLA PAPIEŻA!


„Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania” – to wyznaczony przez Ojca Świętego temat XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów. Odbędzie się ono w październiku 2018 roku.


abd (KAI) / Warszawa

 

Papież stanowczo o obojętności

Na konieczność modlitwy o łaskę współczucia wobec wielu ludzi cierpiących zwrócił uwagę Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii papież odniósł się do czytanego dziś fragmentu Ewangelii, (Łk 7,11-17) mówiącego o cudzie wskrzeszenia przez Pana Jezusa młodzieńca z Nain, jedynego syna ubogiej wdowy.

Franciszek przypomniał, że w Starym Testamencie biedniejszymi od niewolników były właśnie wdowy, sieroty, cudzoziemcy i obcy. Wielokrotnie znajdujemy w Biblii zachętę do otoczenia ich specjalną troską, sprawienie aby włączali się w społeczeństwo. Jezus otaczał ich współczuciem.

“Współczucie jest uczuciem, które angażuje, jest uczuciem serca, trzewi, angażuje wszystko. To nie to samo, co «żal mi», albo … «szkoda, biedni ludzie!»: Nie, to nie to samo. Współczucie angażuje. Oznacza on «cierpieć wraz z drugim». To jest współczucie. Pan angażuje się wobec wdowy i sieroty … Ale powiedz, masz tutaj cały tłum, czemu nie mówisz do tłumu? Zostaw to… takie jest życie … zdarzają się tragedie… Nie, dla Niego ważniejsza była ta wdowa i ów zmarły młodzieniec, niż tłum, do którego mówił, i który za Nim szedł. Dlaczego? Ponieważ zaangażowało się Jego serce, Jego trzewia. Pan ze swoim współczuciem zaangażował się w tę sprawę. Okazał współczucie” – stwierdził Ojciec Święty.

Papież podkreślił, że współczucie popycha do “zbliżania się”, czyli dotknięcia rzeczywistości, a nie spoglądanie na nią z daleka. Zwrócił też uwagę na drugie słowo: zbliżył się i dokonał cudu, a wreszcie trzecie słowo to: oddał go jego matce.

“Jezus czyni cuda, aby zwrócić, aby umieścić człowieka na swoim miejscu. Tego właśnie dokonał w dziele odkupienia. Bóg okazał współczucie – zbliżył się do nas w swoim Synu, i przywrócił nas wszystkich do godności dzieci Bożych. Wszystkich nas stworzył na nowo” – powiedział Franciszek.

Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych, aby czynili to samo, aby czerpali wzór z Chrystusa, zbliżali się do potrzebujących, aby nie pomagali im tylko z daleka, bo są wśród nich ludzie brudni, nie biorący prysznica, śmierdzący.

Papież zaznaczył, że przechodzenie z obojętnością wobec ludzkich tragedii jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem. Trzeba okazywać współczucie, modlić się za ofiary różnych nieszczęść, a jeśli nie to modlić się o łaskę współczucia.

“Z modlitwą wstawienniczą, z naszym chrześcijańskim działaniem musimy być zdolni do pomocy ludziom cierpiącym, aby zostali przywróceni społeczeństwu, życiu rodzinnemu, pracy; w skrócie: życiu codziennemu” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.


st (KAI) / Watykan

 

W Neapolu powtórzył się tzw. cud św. Januarego!

W Neapolu powtórzył się tzw. cud św. Januarego. Polega on na rozpuszczeniu się przechowywanej w ampułkach zakrzepłej krwi żyjącego na przełomie III i IV wieku biskupa i męczennika, patrona stolicy Kampanii.

Cud ma miejsce trzy razy w roku: we wspomnienie męczeńskiej śmierci św. Januarego – 19 września oraz w pierwszą niedzielę maja i 16 grudnia. Rozpuszczenie się krwi męczennika uważane jest za zapowiedź pomyślności dla Neapolu i jego mieszkańców. Ogłaszając, że krew rozpuściła się, kard. Crescenzio Sepe ujawnił, że krew już wcześniej była rozpuszczona i podziękował Bogu za to, że „raz jeszcze okazał swą dobroć”.

W wygłoszonym następnie kazaniu metropolita Neapolu mówił o sytuacji światowej, wskazując na zagrożenia dla pokoju, jak na przykład absurdalne pokazy siły i broni jądrowej, czy “irracjonalny terroryzm, który wykrwawia nasze miasta, pozbawiając życia niewinnych ludzi”. Kardynał dodał, że pokojowi zagrażają również „przemoc, niesprawiedliwość, szerzące się ubóstwo i zgorszenie gromadzenia środków, które zakłócają nasz spokój”. „Dręczy to dziś nasze sumienia, dlatego niepokój ten należy umieścić w centrum naszej refleksji i naszej modlitwy do Świętego Patrona” – powiedział kardynał Crescenzio Sepe.

Jak zawsze w uroczystości wzięli udział przedstawiciele lokalnych władz z burmistrzem Neapolu i przewodniczącym regionu Kampanii.


sal (KAI Rzym) / Neapol