Kobieta u grobu, mężczyzna z kolegami

Maria Magdalena poszła do grobu (być może były z nią inne niewiasty), a Apostołowie lękliwie schowali się. Czy w tej sytuacji płeć odgrywała rolę?

ks. Jacek Stryczek
ks. Jacek
Stryczek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kobieta u grobu, mężczyzna z kolegami
Maria Magdalena poszła do grobu (być może były z nią inne niewiasty), a Apostołowie lękliwie schowali się. Czy w tej sytuacji płeć odgrywała rolę?

Przyjmuję wyzwanie, by spojrzeć na całą sytuację z perspektywy płci.

 

Wydaje mi się, że podstawowa różnica w przeżywaniu świata polega na tym, że kobiety uczestniczą w zadaniach z powodu relacji, a mężczyźni w relacjach z powodu zadań.

 

Tego zapewne nie da się udowodnić. Spróbujmy jednak popatrzeć na te tragiczne chwile, które przeżywały kobiety i mężczyźni z otoczenia Jezusa w dwóch perspektywach.

 

Pierwsza: Uczniowie przebywali z Jezusem za życia i czekali, zgodnie z zapowiedzią, na nadejście Królestwa niebieskiego. Nawet ich „rekrutacja” była wpisana w misję Jana Chrzciciela oraz oczekiwanie na Mesjasza, który uwolni Izraela.

 

Kobieta u grobu, mężczyzna z kolegami

Czytając Ewangelię widzimy, że tuż przed śmiercią Jan i Jakub zaczęli negocjować dla siebie stanowiska w Nowym Królestwie. Przyjaźń  i więzi pomiędzy Dwunastu zaczynały się dopiero z tworzyć. Poznawali siebie powoli. Mieli nawet w swoim gronie Judasza, którego pewnie nie lubili. W takim kontekście, śmierć Jezusa to tak naprawdę koniec pewnej wizji Nowego Świata – wizji, którą jeszcze Apostołowie nie zdążyli się dobrze nacieszyć.

 

Izrael więc żyje dalej w niewoli, zło zwycięża.

 

Wydaje mi się, że dla Dwunastu jeszcze drugi aspekt był ważny.

 

Absolutnie męską sprawą jest móc polegać na sobie. Facet, na którego nie można liczyć, jest w pogardzie u innych facetów. A Dwunastu zawaliło.

Kobieta u grobu, mężczyzna z kolegami

Maria Magdalena spotyka Jezusa po zmartwychwstaniu, Fra Angelico, Florencja

Przypuszczam, że to pewnie było ich pierwszym i mocniejszym  przeżyciem. W takiej sytuacji, sprawa grobu, ciała Jezusa i pogrzebu, były na drugim planie. Najpierw nieśli w sobie wstyd. A poza tym, musieli sobie odpowiedzieć na pytanie, po co mają razem działać. Uczniowie idący do Emaus są tego przykładem.

 

Maria Magdalena to właściwie relacja w czystej postaci. Wygląda na to, że w Jezusie znalazła odpowiedź na pytanie: dla kogo żyć. Zapewne po męce i śmierci Jezusa miał w sercu wielką ranę. Ale tak naprawdę, w niej Jezus wciąż żył. Wciąż był najważniejszy i nic innego się nie liczyło.

 

Nie widziała niebezpieczeństw, nie dostrzegała twarzy innych ludzi. Ciało Jezusa było dla niej wciąż Jezusem. Nawet widać to w opisie rozmowy z Aniołami w grobie. Czy też z Jezusem jako ogrodnikiem. Dla niej Jezus nie umarł, dlatego łatwiej jej było uwierzyć w zmartwychwstanie. Właściwie, nie musiała wierzyć. To, że Jezus żyje, było dla niej oczywiste.

 

Dwa światy, jedna śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. W takiej sytuacji, nie dziwmy się, że świętujemy Wielkanoc aż osiem dni (oktawa), czego szczególną pozostałością jest wolny od pracy drugi dzień Świąt. Jest o czym rozmyślać.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



ks. Jacek Stryczek

ks. Jacek Stryczek

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ks. Jacek Stryczek
ks. Jacek
Stryczek
zobacz artykuly tego autora >

Ostatnie słowo, ostatni gest

Gdy ktoś umiera, staramy się wsłuchać i ocalić w pamięci ostatnie słowa. Tym, który ocalił i zapamiętał ostatnie słowa i gesty Jezusa był Jan. Stał pod krzyżem i był świadkiem tego umierania. Widział, jak Mesjasz wypowiedział: „WYKONAŁO SIĘ!”

Maciej
Biskup OP
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ostatnie słowo, ostatni gest
Gdy ktoś umiera, staramy się wsłuchać i ocalić w pamięci ostatnie słowa. Tym, który ocalił i zapamiętał ostatnie słowa i gesty Jezusa był Jan. Stał pod krzyżem i był świadkiem tego umierania. Widział, jak Mesjasz wypowiedział: „WYKONAŁO SIĘ!”
Ostatnie słowo, ostatni gest

Coś się zakończyło, zostało przerwane. „Słońce nagle zgasło, zasłona przybytku się podarła”.

 

Gdy życie się kończy, umierający już nic sam uczynić nie może. Chrystus był prawdziwym człowiekiem i w tajemnicy śmierci wszedł w totalną niemoc, zdając się wyłącznie na Ojca. „Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele”.

 

A Jan? Stał i słuchał słów: „Wykonało się”. I wiedział, że „Wykonało się” powiedziane przez Mesjasza nie spotkało się z „Wykonało się” wypowiedzianym przez ludzi.

 

Jan widział śmierć Chrystusa, jako rozczarowanie. Widział Judasza, w jego zdradzie. Widział przełożonych Izraela, którzy nie rozpoznali Go i odrzucili (w tym momencie historii nie spotkają się: pragnienie Izraela, by rozpoznać Mesjasza i pragnienie Mesjasza, by być rozpoznanym).

Jan widział jak Piłat skazywał na śmierć z powodu lęku o swoją pozycję, nie będąc przekonanym do końca o winie skazańca. Widział też pragnienie Piotra, który chciał do końca pójść za Jezusem, ale nie poszedł.

 

Tyle spraw NIE WYKONAŁO SIĘ!

Ostatnie słowo, ostatni gest

Jezus umierał  w samotności, a Jan słyszał Jego modlitwę, która wydaje się być nie wysłuchana, bo przecież, kiedy Syn Boży wołał, „Bóg milczał”.

 

Jan usłyszał i zapamiętał jeszcze jedno słowo:

 

„PRAGNĘ”.

 

I właśnie ono „WYPEŁNIŁO SIĘ”: „A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają”.

 

„WYKONAŁO SIĘ”  i „PRAGNĘ” Boga w Chrystusie, dzisiaj musimy już odczytywać razem. To testament, który zostawił umierający na krzyżu Chrystus.

 

„Mówi Syjon: Jahwe mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał. Czyż niewiasta może zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała. Ja nie zapomnę o Tobie? Oto wyryłem cię na obu dłoniach” .

 

„WYKONAŁO SIĘ” Chrystusa zapisane zostało na Jego dłoniach, a Jan te przebite i zranione dłonie widział.

Co jest na nich wypisane?

 

Na dłoniach Chrystusa wypisane jest, że nie może On się wyrzec żadnego swojego ukochanego i upragnionego przez Boga w swej opatrzności dziecka, także Judasz.

 

Gdy Piotr zaparł się, to na dłoniach Jezusa już było wyryte na wieki jego powołanie. Bóg nie może się zaprzeć człowieka, bo „dary, łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”.

 

Gdy Izrael odrzucił Mesjasza, na dłoniach Mesjasza wypisane było na wieki: 

„Pytam więc: Czyż Bóg odrzucił lud swój? Żadną miarą! Nie odrzucił Bóg swego ludu, który wybrał przed wiekami (Rz 11) łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29)

 

Gdy Piłat niesprawiedliwie Go skazał, na dłoniach Chrystusa skreślony został nasz dług i miłosierne usprawiedliwienie wszystkich nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Skreślony został dług, jak u Dobrego Łotra, który nie zasługiwał w oczach ludzkich na usprawiedliwienie.

 

W "WYKONAŁO SIĘ" CHRYSTUSA jest nadzieja dla naszej niewierności, niesprawiedliwości, tchórzostwa, dla naszego poczucia, że Bóg często milczy. A WYKONAŁO SIĘ, oznacza, że „miłość nie ustaje”.

Ta miłość druzgocze śmierć! Kardynał Joseph Ratzinger kiedyś napisał: „Chrystus przeszedł przez bramę naszej ostatecznej samotności… przez swoją mękę zstąpił w otchłań naszego opuszczenia. Tam gdzie nie może dosięgnąć żaden głos, tam jest On. Przez to piekło zostało przezwyciężone albo, mówiąc dokładnie, śmierć, która dotąd równała się piekłu, już nim nie jest. Jedno i drugie już nie są tym samym, bo  W ŚMIERCI JEST ŻYCIE, ponieważ W NIEJ SAMEJ JEST MIŁOŚC… Brama śmierci stoi otwarta, odkąd w śmierci zamieszkało Życie: miłość”.

 

W ranach Jezusa jest już prześwit, przez który sam, oddając swój ostatni oddech, tchnie Swojego Ducha.

 

W ranach Jezusa jest prześwit Ducha, który ożywia wszystko, co w nas umarło, skończyło się, nie wykonało się ku naszemu nieszczęściu:

„A jeżeli mieszka w was Duch tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was Ducha” (Rz 8,11)

 

W ranach Jezusa jest prześwit, choć patrząc na umierającego nie widać żadnego światła.

 

Jest noc, ale Jan zobaczył miłość, która nie ustaje. To ta wierność Chrystusa DO KOŃCA jest  jedynym Światłem, które nam musi wystarczyć do Niedzieli Zmartwychwstania.

 

Ostatnie słowo, ostatni gest

***

– greckie znaczenie słowa WYKONAŁO SIĘ  odsyła nas do początku męki, do uczty i obmywania nóg, gdy Jezus umiłował DO KOŃCA

 

JEZUS POSZEDŁ, AŻ PO KRAŃCE I JE PRZEKROCZYŁ

Ukrzyżowany poza miastem.

 

ODDAŁ SIEBIE DO KOŃCA… 

A w tajemnicy końca ukryta jest już nadzieja wiecznego Szabatu – czyli Początku.

 

„OTO CZYNIĘ WSZYSTKO NOWE"

i choć słońce zgasło, szata się rozdarła, ale mocą miłości rozstąpiła się ziemia i zmarli zmartwychwstają.

 

JEZUS WSZEDŁ W ODPOCZYNEK SZABATU. PRZEZ JEGO RANY I MY MOŻEMY WEJŚĆ DO ODPOCZYNKU BOGA.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Maciej Biskup OP

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Maciej
Biskup OP
zobacz artykuly tego autora >