Nasze projekty
Aneta Liberacka

Kościół. Największa dystrybucja dobra

Jakkolwiek nie spojrzymy, jakichkolwiek nie bralibyśmy pod uwagę statystyk, z każdego raportu wyjdzie nam, że Kościół jest największą instytucją na świecie dystrybuującą dobro

Reklama

Kościół zajmuje się dystrybucją dobra pojmowanego jako bezpośrednie wsparcie dla najbardziej potrzebujących, ale jednocześnie dobra jako najwyższego wyrazu miłości, czyli miłosierdzia. Nauka Kościoła Katolickiego jest bardzo prosta (jeśli się jej zbytnio nie komplikuje). Nasz “Szef” i Właściciel tej całej Winnicy wyznaczył nam tylko dwa proste cele: mamy kochać Jego samego i mamy kochać siebie nawzajem.

Miłość dostajemy, miłość podajemy dalej.

Można wyobrazić sobie świat jako wielką fabrykę, w której ludzie stoją przy specjalnych maszynach, którymi dobro podjeżdża, następnie to dobro się powiększa i przekazuje dalej. To jest idealny świat. Tak wyglądałby, gdyby każdy z nas chociaż trochę starał się realizować zadane cele.

Reklama
Reklama

A jak jest?

Chyba tak, że części z nas w ogóle nie chce się podejść do maszyn, część kiedy tylko maszyna dostarczy mu dobro zatrzymuje ją i zostawia wszystko dla siebie, a część odwrócona jest tyłem do maszyny tylko po to, by patrzeć, jak inni jego zdaniem za mało pracują.

Kiedyś na Stacji7 zrobiliśmy sondę uliczną, zadaliśmy dwa pytania: Kto powinien zajmować się ubogimi? Na to pytanie odpowiadano w większości, że Kościół. Potem było drugie pytanie: Ile powinno się dawać na tacę? Wtedy padała odpowiedź: Nic, a to mało mają?

Reklama
Reklama

Po co Kościołowi pieniądze?

Po to, aby każdy człowiek, który znajdzie się w potrzebie i zapuka do drzwi kościoła, mógł dostać realną pomoc. Po to, by miał gdzie zapukać. Po to, by wszystkie dary, kościoły, zabytki, które nasi mądrzy przodkowie w swojej hojności zbudowali i przekazali Kościołowi były zadbane, zaopiekowane. One tworzą nasze dziedzictwo, naszą kulturę, naszą wspólnotę. Po to wreszcie, byśmy my, każdy z nas, kiedy znajdziemy się w potrzebie materialnej lub duchowej, wiedzieli, że jest takie miejsce, gdzie zawsze nas przyjmą, gdzie ludzie, którzy nie odwrócili się od maszyn, przygotowali miejsce dla nas, byśmy poczuli się kochani, przygarnięci i zaopiekowani, i to tak po życie wieczne. 

Jeśli coś w naszych maszynach nie działa, blokuje się, jeśli ktoś mija się z planem Pomysłodawcy, odwraca lub zagarnia dla siebie, to także nasza sprawa, by pomóc bratu trafić do odpowiedniej “taśmy”. Jak mówi arcybiskup Ryś: nasz Kościół jest bardzo konkretny tu i teraz, z dokładnie tymi radościami i smutkami, dokładnie z tym szczęściem i cierpieniem, inny nie będzie, tylko dokładnie taki, jakim go sami zbudujemy. Możemy dalej wierzyć naszemu Pomysłodawcy i starać się poprawiać (zaczynając od samych siebie), by wszystko działało dobrze. Możemy też wierzyć katastroficznym twórcom różnych filmów, książek i innych artykułów, że wszystko jest złe, że dobra nie ma, że świat jest okropny i nie mamy na to wpływu. Pytanie tylko, dokąd nas to zaprowadzi. 

Reklama

My sami możemy najwięcej. Tak, jak najwięcej mogli nasi przodkowie, od budowniczych tego Kościoła, czyli Apostołów, zaczynając. To my możemy zadbać o to, czy w nasze maszyny do dystrybucji wlewamy miłość i uruchamiamy je, czy raczej wyłączamy, odwracamy się i pilnujemy brata, księdza, sąsiada, czy aby na pewno ustawił się w odpowiednim miejscu i czy wystarczająco dobrze pracuje.

Zapraszam do numeru o pieniądzach w Kościele.

Porozmawiajmy o Dystrybucji Dobra.


 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite