video-jav.net

Świętych obcowanie w więzieniu

Chory i w więzieniu Jezus tęskni za Twoją przyjaźnią.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Świadectwo jednej z misjonarek miłości

Pewna siostra poszła na targ kupić świeczki. Poczuła tam na sobie spojrzenie mężczyzny. Odwróciła się i powiedziała do niego „Dzień dobry”, a on ją pozdrowił i zapytał: „Dalej chodzisz do więzienia i dajesz więźniom jedzenie?”. Odpowiedziała: „My nie pełnimy tego rodzaju posługi” (w San Pedro Sula siostry pomagają tylko [pacjentom] chorym na AIDS, ludziom starym i chłopcom zatrzymanym podczas próby przekroczenia granicy).

On na to: „Obserwuję cię, bo masz taki sam habit jak zakonnica w 2004 roku, kiedy niesłusznie mnie aresztowano i przez dwa dni nie miałem nic do jedzenia, dopóki ona mi nie przyniosła”. Siostra zapytała: „Tylko tobie?” „Nie, wszystkim więźniom. To było późno w nocy, kiedy nie ma odwiedzin”. Siostra zapytała: „Była młoda?”. Mężczyzna odpowiedział, że nie, jedzenie przyniosła staruszka. Siostra pokazała mu małe zdjęcie Matki Teresy i zapytała: „To ona?”. Mężczyzna zaczął płakać i powiedział: „Tak, to na pewno ona”.

 

List Matki Teresy do Sióstr Misjonarek Miłości

„Byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 36)

„Chory i w więzieniu, Jezus tęskni za Twoją przyjaźnią. Będziesz dla niego tym »jedynym?«”

Jaki jest mój stosunek do więźniów? Uważam, że zasłużyli na swój los czy że ja również mógłbym być na ich miejscu? Gdy widzę więźnia albo o nim słyszę, myślę sobie: „Za co siedzi?” czy też dostrzegam w nim dziecko Boga, mojego brata albo siostrę?

Czy mogę w tym kontekście spełnić uczynek miłosierdzia? Czy mogę na przykład zostać wolontariuszem w jakimś programie resocjalizacji itd.? Jeżeli jestem więźniem swoich uprzedzeń, jakie mogę podjąć konkretne kroki, aby poznać prawdę i skorygować moje błędne myślenie?

Czy jestem więźniem swojego egoizmu albo dumy? Czy potrafię się wznieść ponad moją małość i wyciągnąć pomocną dłoń do kogoś, kto znajduje się w gorszej sytuacji od mojej? Czy mam życzliwy i pozytywny stosunek do kogoś, kto jest więźniem nałogu? Czy potrafię wyjść do takiej osoby przez moją rozumiejącą miłość i dać jej trochę radości i spokoju ducha?


Fragment z książki “Wezwani do miłosierdzia. Serca, by kochać – ręce, by służyć”


ZOBACZ 7 NIEZWYKŁYCH HISTORII O MATCE TERESIE Z KALKUTY


Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Dwie wystające stopy

W kontenerze leżał jakiś biedny człowiek, który smacznie spał. W pierwszej chwili pomyślałyśmy, że nie żyje, bo był taki oklapnięty. Matka Teresa pochyliła się nad nim i zapytała: „Dobrze się pan czuje?”

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Świadectwo współpracowniczki, która miała ścisły związek z Matką Teresą od lat sześćdziesiątych

Dwaj bracia zakonni czekali, aż ja i Matka wyjdziemy z klasztoru. Koło tylnego wyjścia stał wielki kontener na śmieci. Kiedy go mijałyśmy, zobaczyłyśmy dwie wystające stopy. Jedna była ubrana w czerwoną skarpetkę, a druga goła. Matka powiedziała: „Ktoś nas potrzebuje”. (…) W kontenerze leżał jakiś biedny człowiek, który smacznie spał. W pierwszej chwili pomyślałyśmy, że nie żyje, bo był taki oklapnięty. Matka pochyliła się nad nim i zapytała: „Dobrze się pan czuje?”. Mężczyzna otworzył oczy i okazało się, że jest kompletnie pijany. Wyglądało na to, że od wielu tygodni się nie mył. Matka i ja pomogłyśmy mu wstać i Matka zapytała, czy chce pójść z nami, a on powiedział, że tak. Matka powiedziała: „Moi bracia panu pomogą. Dadzą panu czyste ubrania i coś do jedzenia”. W tym momencie cała jej uwaga była skupiona na tym biednym człowieku.

Czekało na nas kombi z trzema rzędami siedzeń, bracia usiedli w trzecim rzędzie, a Matka, ten mężczyzna i ja w środkowym. Po drodze do klasztoru Matka cały czas rozmawiała z tym nędzarzem, traktując go z wielkim szacunkiem. Zapytała go, czy ma rodzinę. „Kiedyś miałem, ale nie widziałem się z nimi od co najmniej dwudziestu pięciu lat”. Matka zapytała, czy chciałby, żeby spróbowała go z nimi skontaktować, ale on miał wątpliwości, czy udałoby się ich znaleźć.

To wszystko nie było na pokaz, Matce naprawdę na nim zależało. Ten człowiek był w wielkiej potrzebie, a ona ani razu mi się nie poskarżyła, że jest pijany, brudny, od dawna nie mył twarzy i potwornie cuchnie. Bo był dla niej po prostu człowiekiem. Bracia się nim zaopiekowali i następnego dnia z trudem rozpoznałyśmy mężczyznę, który przyszedł nam podziękować.

Bracia powiedzieli Matce, że w tym dniu miesiąca ten człowiek odbiera na poczcie zasiłek i na pewno pójdzie potem do sklepu, żeby wydać wszystko na wino. Znali go, bo wcześniej już wiele razy mieli z nim do czynienia. Matka nic mu jednak nie powiedziała na ten temat, kiedy przyszedł się z nami pożegnać, ani go nie krytykowała, kiedy z nami o nim rozmawiała. Inni ludzie omijaliby go szerokim łukiem, ale jej nawet nie przyszło to do głowy. Gdyby powiedział: „Dziękuję, wolę sobie tutaj poleżeć”, nie próbowałaby go przekonać, żeby zmienił zdanie. To było takie piękne. Byłam zachwycona tym, jak go potraktowała. Nigdy nie widziałam, żeby natychmiast nie zareagowała, kiedy trzeba było pomóc komuś w potrzebie.


Fragment z książki “Wezwani do miłosierdzia. Serca, by kochać – ręce, by służyć”


ZOBACZ 7 NIEZWYKŁYCH HISTORII O MATCE TERESIE Z KALKUTY


Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >