video-jav.net

Nie jestem pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili

Chyba każdy z nas lubi być lubianym. To miłe, gdy ludzie szukają naszego towarzystwa, proszą nas o radę, wyrażają podziw dla naszych dokonań. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto – eufemistycznie rzecz ujmując - nie pała do nas sympatią. Czy to powód, by się załamywać? W żadnym wypadku! Ale z drugiej strony - jak tu czasem się nie załamać?

Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Po pierwsze, poczucie własnej wartości

Zdrowe poczucie własnej wartości to jeden z fundamentów szczęśliwego życia. Kształtuje się od najmłodszych lat. Kiedy znam swoją wartość, wiem, że nikt nie ma prawa mnie krzywdzić, pomiatać mną, gardzić. Nie wchodzę w relacje z osobami, kóre nieustannie krytykują wszystko co robię, co myślę, co czuję, podcinają mi skrzydła, najlepiej wiedzą, co jest dla mnie dobre. Wiem, że mam prawo do błędów i potknięć i że mam prawo szukać pomocy. Wiem, że jestem warta, wart miłości i wszystkiego dobrego, co mnie w życiu spotyka. Wszelkie uwikłania w toksyczne relacje wiążą się z podświadomym przekonaniem, że nie zasługuję na nic lepszego. A to nieprawda. Wartości człowieka nie mierzy się wysokością zarobków, poziomem wykształcenia, długością nóg ani sprawnością fizyczną. Każdy z nas jest ukochanym dzieckiem Boga, każdego z nas Jezus kocha tak mocno, że umarł za nas na krzyżu.

Po drugie, przyjmowanie krytyki

Krytyka nie jest zła. Pozwala wrócić na ziemię, gdy bujamy zbyt długo w różowych obłoczkach samouwielbienia. Ale krytyka jest po to, by od czasu do czasu ściągać nas w dół, a nie by nieustannie trzymać przy glebie na łańcuchu. Krytyki warto wysłuchać, z boku zawsze lepiej widać, a upojeni naszymi wizjami często nie potrafimy rzetelnie ocenić, czy pomysł ma ręce i nogi.

Nie należy zakładać, że krytyk ma złe intencje. Często wytyka słabe punkty z sympatii do nas, bo np. ma większe doświadczenie w danym obszarze. Zatem dobrze jest wysłuchać uważne, przemyśleć gruntownie i… zrobić po swojemu, jeśli uznamy zarzuty za absurdalne. To w końcu nasz pomysł, nasze życie, my za nie odpowiadamy.

Po trzecie, odporność na hejt

Hejt to najgorsza odmiana krytyki, najbardziej zjadliwa, często kompletnie od czapy. Odporność na hejt to chyba jedna z najcenniejszych umiejętności poruszania się w świecie wirtualnym, bo cała rzesza osób nigdy nie powiedziałaby w twarz tego, co tak prędko i ochoczo napisze o nas w Internecie. Przekonałam się o tym niejeden raz. Gdy wymyśliłam i koordynowałam akcję charytatywną na rzecz ciężko chorego Mikołajka, spotkałam się z zarzutem, że robię to dla lansu. Bywało, że przypadkowy czytelnik mojego bloga na podstawie jednej notki wyrabiał sobie (i prezentował publicznie) opinię na temat mojej osoby i nader rzadko była ona w stylu „jaka ty jesteś wspaniała!”. Czy przez to stałam się mniej wartościowa? Czy ucierpiała na tym istota tego, czym się zajmuję? Skąd! Przez chwilę było mi przykro, ale otrząsałam się jak pies po kąpieli i szłam dalej robić swoje. Przez lata wypracowałam zdrowy dystans do siebie i świata: nie jestem idealna, ale znam swoje zalety, wiem, w czym jestem dobra i nie dam sobie wmówić, że jest inaczej. Nie nadajesz na tych samych falach? Trudno. Nie ma obowiązku, żebyśmy się lubili, a twoja opinia nie jest dla mnie wiążąca.

Cóż zresztą ja, mróweczka! Wielu krytykuje świętego Jana Pawła II, jego przeciwnicy przeprowadzili zamach na jego życie. Nawet sam Pan Jezus był nieustannie hejtowany przez faryzeuszy. Czy zmienił przez to swoje postępowanie, czy dostosował się do oczekiwań społecznych?

No właśnie.

Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził

Tak mawiały nasze babcie i mamy – i miały rację. Nie będziesz podobać się wszystkim, nie wszyscy będą cię lubili, nie każdy doceni twoje starania. Musisz to wiedzieć i nie możesz z tego powodu rozdzierać szat. To jest jak pogoda, zupełnie nie masz na to wpływu. Nie możesz wszystkich swoich działań uzależniać od cudzych oczekiwań, bo ogladając się na to, co powiedzą inni, nie zrobisz nic. Wyobraź sobie, że szykujesz się do wymarzonej podróży. Ktoś mówi: „jedź!”, a ktoś inny „nie jedź!”. I co robisz? Drepczesz w miejscu, przepakowujesz się bez końca w oczekiwaniu na akceptację całego świata. Prawdopodobnie nigdy się jej nie doczekasz. To dotyczy wszystkich działań i wszystkich decyzji, przed którymi stoimy. W ostatecznym rozrachunku to są NASZE decyzje i sami musimy je podjąć, bez względu na to, co świat na to. Niekiedy bardzo paraliżuje nas obawa, co ludzie powiedzą. Coś powiedzą zawsze i wszędzie, bo ludzie tak mają, ale czy to naprawdę ma aż takie znaczenie, żeby dla cudzej aprobaty zrezygnować z marzeń?

Przecież to nie ma sensu.

Choćbyś był jak anioł: dobry, szlachetny i krystalicznie uczciwy, zawsze znajdzie się ktoś, kto przypisze ci złe intencje, skrytykuje, dokuczy, będzie jak natrętna mucha, bzycząca: bezzzzzz sensu ten pomysł, bezzzzznadziejnie to zrobiłeś, bezzzznadziejnie wyglądasz…

Taką muchę radzę potraktować humanitarnie: szeroko otworzyć okno i niech leci w świat. A żeby nie wróciła, w oknie dobrze jest zamontować moskitierę. Jej rolę doskonale pełni poczucie własnej wartości.

Zatem:

Po pierwsze, poczucie własnej wartości…

Dorota Smoleń

Dorota Smoleń

Dziennikarka, redaktorka, blogerka, żona, matka trzech chłopców. Autorka książek „Mamo dasz radę!”, „Sześciolatki w szkole” i "Jaś Pierwszoklasista i Połykacz Liter", koordynatorka akcji charytatywnej „Macierzyństwo bez lukru”.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Smoleń
Dorota
Smoleń
zobacz artykuly tego autora >

7 dni, które zmienią Twoją modlitwę

Duchowy coaching? Dlaczego nie! Św. Stanisław Papczyński swoimi duchowymi wskazaniami wyprzedzał lata, w których przyszło mu żyć. Można powiedzieć, że dla swoich braci zakonnych był jak trener wspierający rozwój wiary. Wypróbuj 7 wskazówek, które mogą zmienić Twoją modlitwę

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

WPROWADZENIE

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Trzymaj się tej tak świętej i tak owocnej praktyki modlitwy. Wiedz również o tym, że jeśli w jakimś czasie ją zaniedbasz, zrobisz jeden krok w kierunku piekielnego potępienia. Kto bowiem odchodzi od modlitwy, zbliża się do piekła: tyle kroków czyni w kierunku piekła, ile razy zaniedbuje modlitwę. I przeciwnie: im gorliwiej i częściej oddajemy się modlitwie, tym częściej obcujemy z Bogiem i zbliżamy się do nieba.

Zadbaj o regularną modlitwę. Wyznacz sobie – choćby na najbliższe 7 dni – jedną, stałą porę na kilka minut rozmowy z Panem Bogiem. Jeśli masz możliwość – postaraj się także o stałe miejsce, “swoją izdebkę”. To pomoże Ci z czasem wypracować nawyk modlitwy codziennej oraz skupić się na tym, co w czasie tej modlitwy jest najważniejsze.


DZIEŃ 1. – WDZIĘCZNOŚĆ

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Podobnie jak znakiem prawdziwej przyjaźni jest to, że ktoś często mówi o dobrodziejstwach otrzymanych od przyjaciela i na wszelki sposób stara się mu za nie odpłacić, tak nieomylną wskazówką, że posiadamy w sobie prawdziwą ukrytą w nas Boską miłość i zamieszkującego w nas dobrego Ducha, jest częste składanie Bogu podziękowań za otrzymane dary i niedopuszczenie, by zatarły się w naszej pamięci wspomnienia o niebieskich dobrodziejstwach. Dlatego zawsze je rozważajmy, chwalmy i w najwyższym stopniu ceńmy.

MYŚL
Wyobraź sobie, że jutro obudzisz się tylko z tym, za co podziękujesz dzisiaj Bogu. Jak wiele rzeczy, które dostajemy z Jego łaski i opieki, umyka nam na co dzień. Św. Paweł pyta w liście do Koryntian: “Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Kor 4, 4). Wszystko w naszym życiu jest darem.

DZIŚ NA MODLITWIE skup się na wdzięczności. Podziękuj za to, co być może wydaje się Ci się codzienne, normalne i powszechne. Dziękuj za to, co uważasz za efekt swoich zasług. Dziękuj za to, co pomogło Ci być tu, gdzie jesteś dziś.


DZIEŃ 2. – MIŁOSIERDZIE

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Kontempluj miłosierdzie Boże! Ucz się więc zatapiać z wielką ufnością swoje niedoskonałości w niezmierzonej przepaści tego Bożego miłosierdzia, Nigdy też, żadnym człowiekiem, choćby nawet bardziej zbrodniczym od Judasza, nie śmiej, jak faryzeusz, gardzić, a co byłoby jeszcze gorsze, nikogo nie potępiaj.

MYŚL
Tak często przychodzi nam oceniać innych ludzi. Optyka zmienia się, gdy dociera do nas, że Bóg kocha tak samo mnie, jak i członków mojej rodziny, sąsiadkę, proboszcza, żebraka… Każdego. Jego miłosierdzie jest dla nas po ludzku nie do przyjęcia. Jezus zapowiedział, że cudzołożnice i celnicy będą wchodzić przed nami do nieba (Mt 21, 31).

DZIŚ NA MODLITWIE dziękuj za miłosierdzie Boga – niczym sobie na nie nie zasłużyliśmy. Módl się także o pokorę i miłość do tych, którzy tego miłosierdzia potrzebują jeszcze więcej.


DZIEŃ 3. – ZAUFANIE

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Smucisz się? Wzywaj Jezusa, a pocieszy cię. Atakują cię? Wołaj Jezusa, a obroni cię. Pragniesz być zbawiony? Kochaj Jezusa, naśladuj Go, czcij, Jezus jest Zbawicielem. Jesteś ubogi? Biegnij do Jezusa, a wzbogaci cię. Jesteś nagi? Proś Jezusa, a przyodzieje cię. Jesteś chory? Błagaj Jezusa, a uzdrowi cię. Jesteś człowiekiem nieuczonym? Jezus jest Nauczycielem. Osaczają cię wady? Jezus jest Panem cnót. Jesteś pełen grzechów? Jezus przyszedł zbawiać grzeszników. Jezus niech więc będzie twoim rozważaniem, twoją miłością, twoją radością, twoim pokrzepieniem, twoim życiem, twoim niebem. Obejmij Jezusa, aby On objął ciebie, kochaj Jezusa, aby On ciebie ukochał, nie opuszczaj Jezusa, aby On ciebie nie opuścił.

MYŚL
W Jezusie jest wszystko, czego szukamy. On jest do nas “podobny we wszystkim oprócz grzechu” (2 Kor 5, 21). Doskonale wie, co to ból, cierpienie, opuszczenie, niezrozumienie… Przyszedł na świat, żeby oddać za nas swoje życie jako nasz brat, jako jeden z nas.

DZIŚ NA MODLITWIE zastanów się, czy Jezus jest obecny w całym Twoim życiu? Czy dopuszczasz go do wszystkich swoich myśli, planów i pragnień? On chce być przy Tobie we wszystkim. Oddaj Mu to, co do tej pory było przed Nim schowane. On zna Twoje serce. On wie o Tobie wszystko. On może przez wszystko przejść razem z Tobą. Pozwól Mu.


DZIEŃ 4. – DOBRO

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO

Odkładanie i opóźnianie spełniania dobrych postanowień jest bardzo szkodliwe i niejako przypomina sytuację tych, którzy, mając bardzo dogodny wiatr, nie odpływają z portu i w ten sposób nie skorzystawszy z optymalnej okazji do żeglugi, nigdy nie doczekają się podobnej.

MYŚL

W każdym akcie pokuty przepraszamy, że zgrzeszyliśmy nie tylko słowem i czynem, ale także zaniedbaniem. Nierzadko nie czynimy dobra, choć mamy ku temu okazję. Być może jedyną.

DZIŚ NA MODLITWIE przypomnij sobie dobre natchnienia, które ostatnio do Ciebie przyszły. Zaplanuj jakieś dobro na następny dzień.


DZIEŃ 5. – WYTRWAŁOŚĆ W TRUDNOŚCIACH

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Nikt lepiej nie wyznaje Chrystusa jak ten, kto idzie za Nim poprzez przeciwności. Zasadą prawdziwego naśladowcy Chrystusa jest to, by nie w pomyślności, ale w przeciwnościach mówić: „Dobrze jest nam tu być”

MYŚL
Łatwo jest dziękować Panu Bogu za jego wsparcie wtedy, gdy wszystko idzie dobrze. Trudności, które nas spotykają, również mogą nas czegoś uczyć. Bóg dopuszcza to, co trudne, byśmy jeszcze bardziej zdali się na Niego. Nigdy nas nie opuszcza.

DZIŚ NA MODLITWIE podziękuj za to, co trudne w Twoim życiu, za momenty, w których Twoja wierność Bogu była poddana próbie.


DZIEŃ 6. – UWIELBIAJ

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Dziwili się Izraelici, gdy głowa Mojżesza promieniała po jego rozmowie z Bogiem (por. Wj 34,29). A czyż ty nie będziesz podziwiał Boga, już nie rozmawiającego z Mojżeszem, ale w twym sercu rozprawiającego z tobą i w tobie pozostającego, i czyż nie będziesz Go wielbił?

MYŚL
Zdarza nam się przegadywać modlitwę. Tak, to czas rozmowy z Bogiem, ale rozmowa to przecież dialog, a my często wcale nie dopuszczamy Rozmówcy do głosu. On wciąż jest z nami, chce rozmawiać z nami jak Przyjaciel.

DZIŚ NA MODLITWIE wsłuchaj się w to, co Bóg chce Ci powiedzieć. Uwielbiaj go w ciszy serca – w Jego obecności, w miłości, którą Ci daje, w Słowie, które nam zostawił.


DZIEŃ 7. AMEN

SŁOWO ŚW. STANISŁAWA PAPCZYŃSKIEGO
Przez uzgodnienie naszej woli z wolą Boga, staje otworem dla Niego szeroka i królewska droga do nas. Bez takiego uzgodnienia nawet Syn Boży nie zstąpiłby do łona Niepokalanej Dziewicy. A jeśli zgoda na wolę Bożą i rezygnacja z własnej otwarła Bogu dostęp do ludzkiego serca i sprawiła, że stał się On człowiekiem, to tak samo przygotuje i otworzy Mu drogę do twojego serca
.

MYŚL
Bóg stworzył nas bez nas, ale nie zbawi nas bez nas. Dał nam wolną wolę, byśmy mogli bez przymusu zdecydować, czy chcemy budować swoje życie na Nim, czy też nie. On wie, co jest dla nas najlepsze. Przyjęcie Jego woli to gwarancja szczęścia.

DZIŚ NA MODLITWIE wypowiedz wszystkie prośby, jakie masz w sercu. Nie bój się prosić śmiało o wiele. Na koniec powtórz kilka razy “bądź wola Twoja, Amen”. Pozwól, by Bóg działał w Tobie, On poprowadzi Cię najlepiej.


WIĘCEJ O ŚW. STANISŁAWIE PAPCZYŃSKIM
ZNAJDZIESZ NA STRONIE WWW.PAPCZYNSKI.PL


 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >