Nasze projekty

Post, który daje obfitość. Rozmowa z Kubą Blycharzem

„Gdyby nie post, cała historia z hymnem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie najprawdopodobniej nigdy by się nie wydarzyła. Tak to Pan Bóg ułożył: najpierw był post – mój pierwszy, prawdziwy – ze wspólnotą Głos na Pustyni, potem było Słowo, o które nie ośmieliłbym się prosić Boga, gdyby nie przemiana myślenia o Nim zapoczątkowana postem.”

Reklama

O małych cudach postu, wznoszeniu relacji na najwyższe poziomy i o tym, dlaczego warto choć na jeden dzień wejść w post, rozmawiamy z Kubą Blycharzem, liderem zespołu „niemaGOtu”.

Czy postem można się modlić?

Właściwie to nim nie można się nie modlić. Dzieje się tak, ponieważ post sam w sobie jest nieustającą modlitwą przez to, że skłania człowieka do wnętrza. Głód przynosi nieodpartą samoświadomość – dzięki niemu zaczynasz doświadczać tego, co dzieje się w Tobie, w twoim sercu, a więc w przestrzeni, którą zamieszkuje Bóg. A jak nazwać trwałą postawę wobec takiej rzeczywistości inaczej, niż modlitwą?

Reklama
Reklama

Co zrobić, by post nie stał się dla nas jedynie zwykłą dietą, sposobem na pozbycie się kilku kilogramów?

Podczas postu utrata wagi nie jest priorytetem ani celem, choć owszem, daj Boże, by przynajmniej w moim przypadku występowała jako jeden ze skutków ubocznych ograniczenia jadłospisu (śmiech). Każdy post wiąże się z dietą, ale już nie każda dieta wiąże się z postem. Aby pościć, trzeba ograniczyć czy wręcz zrezygnować z przyjmowania pokarmów, ale z przyczyn duchowych. Byś postu nie rozmienił na diety, już uprzednio musi być w tobie głód – z początku może i nierozpoznany, nienazwany, jednakże będący w istocie tęsknotą za Bogiem. Dzięki wyrzeczeniu będącemu istotą postu, możesz wyostrzyć swoje zmysły, stać się czujny i zacząć czuwać. Dlatego jeśli marzy ci się w życiu plon stokrotny, połącz koniecznie post z jałmużną i modlitwą! Doświadczysz wówczas, jak twoje myślenie o Panu się zmienia; zobaczysz nad sobą niebo otwarte na miarę twojego nawrócenia ku wierze. Jezus na pustyni odparł atak przeciwnika Słowem: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych (Mt 4,4). Nie dopuść i ty, byś umarł z głodu – odżywiaj się systematycznie Jego Słowem!

Chyba nie jest łatwo przenieść te słowa w czyn?

Reklama
Reklama

Cóż, ostatnim razem, gdy podejmowaliśmy z żoną post, podszedłem do sprawy dość optymistycznie, choć – jak się okazało później – całkiem autoagresywnie. Wyobrażałem sobie, że każdy głód “zamodlę”; że ilekroć zachce mi się jeść, padnę na kolana i korzystając ze sposobności, porozmawiam z Jezusem twarzą w twarz. Tymczasem okazało się inaczej: głód i związany z nim ból głowy doskwierały prawdziwie, ja zaś, zamiast na kolanach plądrować niebo, przebierałem nogami przed lodówką, kombinując, jakby tu z pustego nalać w próżne i najeść się jakąś nową wersją połączenia marchwi z jabłkiem.

Jak przezwyciężyć taki stan?

Na kolanach! I to nie tylko dlatego, że szczęśliwy posiadacz lodówko-zamrażarki najzwyczajniej w świecie nie dosięgnie z klęczków tego, co w lodówce (śmiech), ale dlatego, że pewien rodzaj złych duchów wyrzuca się wyłącznie modlitwą i postem (Mt 17, 21). Musimy pamiętać, że Zły zrobi wiele, by przeszkodzić nam w drodze do Ziemi Obiecanej, a tym w swej istocie jest post w imię Jezusa!

Reklama

Drugie niebezpieczeństwo to nasze rozczarowania w związku z postnymi niepowodzeniami. Najważniejsze, byśmy pamiętali, że nie Boga próbujemy zmienić poprzez post, a siebie samych! Bóg jest dużo, dużo lepszy, niż sobie to jesteśmy w stanie wyobrazić i w Jezusie Chrystusie pragnie nam błogosławić ponad miarę. Jego łaska jest dla nas bezwarunkowa. Post ma jedynie pomóc nam ją przyjąć w pełni. Dlatego jeśli w poście podjadasz, nie zmieniasz woli Boga względem ciebie, niemniej sobie samemu utrudniasz przylgnięcie do Pana z ufnością. Dlatego, jak pisał św. Piotr w swoim liście, upokórzcie się pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili (1 P, 5,6).

Jakie jest twoje doświadczenie postu?

Gdyby nie post, cała historia z hymnem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie najprawdopodobniej nigdy by się nie wydarzyła. Tak to Pan Bóg ułożył: najpierw był post – mój pierwszy, prawdziwy – ze wspólnotą Głos na Pustyni, potem było Słowo, o które nie ośmieliłbym się prosić Boga, gdyby nie przemiana myślenia o Nim zapoczątkowana postem. Dotąd wydawało mi się, że Bóg patrzy na moje zachowanie i – w zależności od niego – nagradza mnie albo każe. Nie wiedziałem, że w rzeczywistości Bóg jako Sprawiedliwy Sędzia ukarał już mój grzech w Jezusie po to, by teraz mnie, jako wierzącego w Jego Syna, nagrodzić za wszelkie dobro, jakie Ten wysłużył, przechodząc przez życie i dobrze czyniąc. Dzięki wejściu w post byłem w stanie zaryzykować, że Bóg jest mi przychylny i nie tylko może, ale również chce pobłogosławić moje życie. Tak też się stało. Powierzyłem Mu swoje marzenie o hymnie na ŚDM, a On zrewanżował się mi słowem z Pwt 31, 19: Zapiszcie teraz sobie ten oto hymn. Tak też zrobiłem i moje życie zostało wywrócone do góry nogami: Bóg zstąpił w nie z nowym objawieniem siebie jako życzliwego, dobrego, przychylnego i łaskawego Ojca, który zaprasza mnie do całego swego dziedzictwa.

Ale to nie był twój ostatni post. Do kolejnego zachęciłeś wiele osób.

Ostatnio pościliśmy w ramach niemaGOtu i było to niesamowite doświadczenie z wielu względów. Po pierwsze – było nam raźniej, gdyż weszliśmy w post grupą trzynastu ochotników. Dzięki temu mogliśmy się wspierać, wysłuchiwać utyskiwań itd. Mogliśmy też poczuć odpowiedzialność za siebie nawzajem. Naszą wspólną i nadrzędną intencją było, byśmy przestali uciekać; byśmy skonfrontowali się ze swoimi lękami, nieufnością i zaryzykowali otwarcie się na Boga. Każdy z nas chciał głębiej przyjąć Jego Ewangelię, wyraźniej ją usłyszeć. I wiesz, że to się stało? Tak dużo zmieniło się w niemaGOtu od tamtego czasu! Bardzo nas to do siebie zbliżyło, ponieważ każdy wylał przed resztą swoje serce, wypowiedział swoje intencje, wyznał to, na czym mu najbardziej zależy. Niesamowicie nas to zbliżyło i do siebie i do Boga.

Siła wspólnoty połączona ze wspólnym postem daje więc małe cuda.

Wcale nie takie małe! Pamiętam post w intencji naszych znajomych, którzy tracili nadzieję na potomstwo. Było im bardzo ciężko. Również badania lekarskie pokazywały, że jest coraz gorzej. I wtedy weszliśmy wraz z żoną i przyjaciółmi rzeczonej pary w post w jej intencji. Prosiliśmy Boga o słowo dla nich i dla nas, byśmy mogli je przyjąć jako rękojmię Bożego błogosławieństwa. Słowo dostała moja żona: „O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna”. I rzeczywiście – weszliśmy w tygodniowy post w tej intencji, a za rok o tej porze może nie Sara, tylko Kasia, miała nie syna, lecz córeczkę, ale czy komuś trzeba więcej dowodów dla poparcia tezy, że Bóg jest dobry?

Post ostatecznie może pomóc w odkryciu samego siebie i zauważeniu realnego działania Boga?

Amen! Pamiętaj tylko, by nie próbować poprzez post uczynić Boga swoim dłużnikiem! Post jest po to, żebyś to ty się otworzył i przyjął jak najwięcej. Żebyś mógł się opamiętać, nawrócić, przemienić myślenie w kierunku biblijnego obrazu Boga–Ojca. Jeśli więc jest w tobie pragnienie, by doświadczyć w życiu przełomu i obfitości; by dać się Bogu zaskoczyć – nie jedz, lecz miej buzię otwartą, gdyż mówi Pan: Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej; otwórz szeroko usta, abym je napełnił (Ps 81, 11).

rozmawiała Zofia Świerczyńska

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę