Marta Januszewska: Nie ma większej radości jak świadomość, że jestem dla kogoś ważny

O odkrywaniu i rozwijaniu talentów i skutecznym przekuwaniu ich w pasję opowiada Marta Januszewska – dziennikarka, prezenterka, lektorka filmowa, anglistka i tłumaczka, ambasadorka projektu “Znajdź pomysł na siebie”.

Polub nas na Facebooku!

Co zrobić, by młodzi ludzie uwierzyli w swoje możliwości, zainwestowali w rozwój i pogłębianie swoich pasji i talentów?

Marta Januszewska: Jestem zdania, że jako społeczeństwo musimy nauczyć się chwalić – samych siebie i innych. Jeśli masz przekonanie, że jesteś w czymś dobry nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. I w drugą stronę – nie szczędźmy pochwał, jeśli są zasłużone. Ogromnie irytuje mnie podejście: jak jest źle, to na pewno ci to wytkniemy, a jak jest dobrze, to się ciesz i cicho siedź. To się zaczyna już we wczesnych latach. Za dobre wyniki w nauce, za entuzjazm w dążeniu do rozwoju trzeba chwalić; przecież trzeba wiedzieć, że się idzie w dobrym kierunku. A co, jeśli nie mam wokół takiego wspierającego otoczenia? Dla prawdziwej pasji to nie jest przeszkoda. Są też autorytety zewnętrzne. Nie znam przypadku, żeby konsekwencja i pracowitość nie doprowadziły do celu. Nieco talentu, odrobina szczęścia, masa cierpliwości i pokory. To działa.

 

Jak uchronić młodych ludzi od niebezpieczeństw, które oferuje świat pod przykrywką szczęścia i spełnienia?

Talent przekuty w pasję, która służy dobru utalentowanego i jego otoczenia – wiem, że brzmi to górnolotnie, ale w praktyce oznacza po prostu entuzjastyczne dbanie o najlepszą cząstkę siebie, którą można się podzielić z innymi. Chyba nie ma większej radości jak świadomość, że jestem dla kogoś ważny, bo daję poczucie szczęścia, uprzyjemniam czyjeś życie, daję w prezencie coś, co uważam za najlepsze. W naturalny sposób wywołuje to wdzięczność, chęć oddania dobra za dobro. Jeśli ktoś poczęstuje cię chlebem, czy oddasz mu kamień? Utopia? Nie sądzę. Potrzebujemy więcej wiary w to, że człowiek człowiekowi chce być człowiekiem. Czyli wracam do pozytywnego wsparcia. I wzorów. Wtedy te wszystkie drogi na skróty wcale nie wydają się aż tak atrakcyjne.

 

 

Czy znalazłaś już pomysł na siebie? Czym on jest i jak realizujesz go w życiu codziennym?

Mój pomysł na siebie to coś, co nazwałabym „płodozmianem”. Uwielbiam swój zawód – jestem dziennikarką – ale nie wyobrażam sobie wykonywania codziennie tych samych czynności. Moja praca zdecydowanie mi to umożliwia. Różni ludzie, różne zadania. Do tego od zawsze funkcjonowałam na kilku polach – w czasach szkolnych to było całe spektrum dodatkowych zajęć, od historii własnej miejscowości po taniec, na studiach – dorywcze prace w mediach, obsłudze teatru czy szkole językowej. W „dorosłym” życiu – praca w radiu, tłumaczenia, lektoring, telewizja. Ta działalność zawodowa podparta jest aktywnością fizyczną (podczas biegania do głowy przychodzą najlepsze pomysły!), codzienną lekturą, rozmowami z ludźmi zdecydowanie mądrzejszymi ode mnie i świadomością bezpiecznej przystani – domu, gdzie wszystko się zaczyna.

 

Czy miałaś kiedykolwiek jakieś marzenie, które kiedyś wydawało Ci się nierealne, a spełniło się w Twoim życiu?

Pochodzę z małej miejscowości pod Rzeszowem. Najpierw nierealne wydawało mi się wyjechanie dalej na studia. A tak się stało. Skończyłam dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Potem w sferze marzeń była praca w stolicy i na ogólnopolskiej antenie. Ale, jak mówią, marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. To znaczy trzeba odważyć się wsiąść do łódki, która zostaje do nas wysłana. Dzięki temu jestem tu, gdzie jestem.

 

Co lub kto motywuje Cię, byś codziennie realizowała swoje pasje i dążyła do wyznaczonego celu?

Jestem osobą, która najlepiej reaguje na pozytywne wzmocnienie. Krytykę biorę do siebie, pod warunkiem, że jest merytoryczna i pozbawiona złośliwości. Natomiast informacja o tym, że coś, co robię ma dla kogoś wartość, w jakiś sposób sprawia, że jego życie jest lepsze – w jakimkolwiek aspekcie – uskrzydla mnie i dodaje jeszcze więcej energii.

 

znajdzpomyslnasiebie.org

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

ROZMOWY

Brat Wojciech: Taizé uczy odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła

„Wielu młodych dzięki Taizé zauważa, że każdy ma swoje miejsce we wspólnocie Kościoła. Mamy też za nią swoją odpowiedzialność.” - mówi w rozmowie Brat Wojciech z Taizé, jeden z organizatorów Europejskiego Spotkania Młodych, które w tym roku odbędzie się we Wrocławiu.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Do Polski 28 grudnia przybędą pielgrzymi z całego świata, aby wspólnie modlić się, odkrywać i budować jedność, poznawać naszą kulturę, a także razem powitać nowy rok.

Maria Górczyńska: Tegoroczne Europejskie Spotkanie Młodych (ESM) odbędzie się w Polsce we Wrocławiu. Dlaczego akurat to miasto będzie gościć pielgrzymów?

Brat Wojciech: Wrocław już po raz trzeci będzie gospodarzem Europejskiego Spotkania Młodych. Wybór miejsca jest odpowiedzią Wspólnoty z Taizé na zaproszenie arcybiskupa Józefa Kupnego, Przewodniczącego wrocławskiego oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej, biskupa Ryszarda Bogusza i władz miasta wraz z ówczesnym Prezydentem Wrocławia. Nasi bracia bardzo cieszą się, że po tylu latach mogą wrócić do miasta, które jest im tak drogie. Pierwsze spotkanie miało miejsce w 1989 r., a drugie w 1995 r. Choć były wtedy zupełnie inne realia życia, to więzi z Wrocławiem i jego mieszkańcami wciąż są bardzo silne.

 

Jak obecnie wyglądają przygotowania do zbliżającego się spotkania?

Do Wrocławia przyjechało pięciu braci, trzy siostry zakonne, które na co dzień mieszkają w Taizé i pomagają w przyjęciu młodych w wiosce. Jest też grupa kilkunastu stałych wolontariuszy, którzy codziennie odwiedzają szkoły, parafie, wspierając przygotowania na poziomie lokalnym. Wraz z młodymi i ich duszpasterzami przygotowują m.in. poranny program w parafiach oraz gościnę dla pielgrzymów. Na tym etapie kończymy prace nad warsztatami, które towarzyszą spotkaniu, ale przed nami jeszcze wiele innych zadań. Brat Maciej, który też na stałe mieszka w Taizé, wraz z wolontariuszami jeździ teraz po całej Polsce i zaprasza do Wrocławia na ESM. Widzimy, że wśród Polaków jest duże zainteresowanie.

 

Fot. Dominika Gruszka / facebook.com/Taize.Wroclaw

 

Czym jest „Projekt Gościnność”?

To inicjatywa, którą realizuje grupa młodych odwiedzających różne miejsca w Polsce i Europie. Byli już m.in. w Berlinie, Ołomuńcu, Zagrzebiu. Dzielą się wtedy swoimi doświadczeniami i modlą się wspólnie z mieszkańcami. Niedawno uczestniczyłem w podobnym spotkaniu w Nowym Sączu, na które przyjechało kilka tysięcy młodych ludzi. Takie wydarzenia to dobra okazja, by wyjść do innych oraz rozmawiać o tym, co ważne. W ten sposób doświadczamy gościnności, ale jednocześnie przekazujemy serdeczne, osobiste zaproszenie do Wrocławia. Przewidujemy, że najwięcej osób przyjedzie z Ukrainy, Francji, Niemiec, Włoch i Chorwacji – te kraje są zazwyczaj najliczniej reprezentowane podczas naszych spotkań.

 

Jakie brat widzi owoce Europejskich Spotkań Młodych?

Przygotowania do ESM, jak i samo Spotkanie, są dobrą okazją, aby poznać  innych. Bardzo ważne jest w Kościele, aby nie zamykać się, nie pozostawać tylko w środowisku tych, którzy już znają się, podobnie odczuwają, myślą i przeżywają swoją wiarę. Widzimy już teraz, że życzliwość naszych wolontariuszy w czasie odwiedzin w szkołach sprawia, iż uczniowie dzwonią do nas, oferując swoją pomoc. ESM przygotowuje nie tylko Wspólnota, ale również mieszkańcy miasta, którzy sami inicjują wiele dobrych przedsięwzięć.

Pamiętam, jak po Spotkaniu we Wrocławiu w 1995 r. w jednej z parafii młodzi założyli świetlicę dla dzieci z potrzebujących rodzin. To miejsce funkcjonuje do dziś, rozwinęło się, są zatrudnieni pracownicy. Niezwykle cenne jest, że przez ponad 20 lat ta inicjatywa przetrwała i wciąż jest żywa. Znam wiele osób, których porusza osobiste spotkanie z Bogiem. Ta relacja przynosi owoce – nie zawsze są one spektakularne, ale zawsze są rzeczywiste.

 

 

Podobna okazja do pomocy  na szeroką skalę nadarzy się już od 26 grudnia.

Tak, zapraszamy wszystkich od 17 do 35 roku życia, aby przyjechali do Wrocławia 2 dni wcześniej, żeby włączyli się w ostatnie już przygotowania do ESM, i pomogli w przyjęciu tych, którzy przyjadą 28 grudnia. Do grupy wolontariuszy można zgłosić się na naszych stronach internetowych (http://www.taize.fr/pl). Zapraszamy też na oficjalny fanpage Taizé Polska, na którym pojawia się wiele informacji dotyczących spotkania.

 

Co brata urzeka w duchowości Taizé?

Odkrywanie piękna w prostocie, powołanie do jedności i szukanie tego, co łączy. Wielu młodych dzięki Taizé zauważa, że każdy ma swoje miejsce we wspólnocie Kościoła. Mamy też za nią swoją odpowiedzialność. Brat Roger lubił mówić, że wszyscy stanowimy jedną ludzką rodzinę. Podczas spotkań z drugim człowiekiem, często zupełnie innym niż my, odkrywamy, że jesteśmy braćmi i siostrami w Chrystusie. Staje się to dostrzegalne również za sprawą więzi przyjaźni, które powstają niezależnie od pochodzenia czy przynależności wyznaniowej.

 

Jak to się stało, że brat wstąpił do Wspólnoty Taizé?

Do Taizé przyjechałem na dłużej w 2003 r., a dwa lata później wstąpiłem do Wspólnoty. Jednak wcześniej często przyjeżdżałem do wioski oraz na Spotkania Europejskie. Po raz pierwszy uczestniczyłem w Spotkaniu właśnie we Wrocławiu w 1995 r. i już wtedy poruszyło mnie wspólne trwanie w modlitewnej ciszy. Taizé towarzyszyło mi przez lata w mojej duchowej drodze: pomagało wzrastać, stawiać sobie ważne pytania. Myślę, że Taizé oferuje wielu młodym przestrzeń do poszukiwań w życiu wewnętrznym, spotkań z drugim człowiekiem, realizowania swojego powołania i podejmowania decyzji. Europejskie Spotkanie Młodych we Wrocławiu – to z pewnością będzie wyjątkowy czas. Czekamy na Was!

 

Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap