Nasze projekty
Reklama
Fot. Erick Garcia Casas, Renato/Cathopic

„Czy takie dziecko jest w stanie w ogóle nagrzeszyć?”

„Spowiedź dziecka to źródło cierpień”, „Nie wysyłajcie dzieci do konfesjonału. Te wrażliwsze mogą zostać zranione na całe życie” - grzmią nagłówki znanych portali. Czy rzeczywiście są to powody, by zakazać dzieciom przystępowania do tego sakramentu?

Moi bohaterowie nie twierdzą, że w temacie sakramentu pokuty jest w Kościele wyłącznie kolorowo. Mało tego, niektórzy z nich mają za sobą trudne lub wręcz traumatyczne wspomnienie zza krat konfesjonału. 

Mimo to, sakrament pokuty jest dziś bardzo ważnym elementem ich życia. Tak ważnym, że korzystają z niego regularnie, planując to wydarzenie – podobnie jak spotkanie ze znajomymi czy wizytę u lekarza – z dużym wyprzedzeniem. I nie chodzi tu wcale o siłę pustego, religijnego zwyczaju. 

Te rodziny klękają przy kratach konfesjonału nie dlatego, że tak trzeba albo wypada, bo przecież „od zawsze tak było”. Robią to z autentycznej chęci i pragnienia oraz z tęsknoty za zażyłą relacją z Panem Bogiem. 

Reklama

Nie tylko stres i wstyd

Czy to znaczy, że nie odczuwają lęku przed spowiedzią? Ależ skąd! Mają jednak świadomość, że prócz napięcia jest tu miejsce również na radość, lekkość i uczucie ulgi. Najmłodszy syn, Wojtek po swojej pierwszej spowiedzi dosłownie “sfrunął” z miejsca w którym się spowiadał, a kiedy usiadł z powrotem w ławce szepnął mi do ucha: “Chciałbym jeszcze raz!” – opowiada Anna, mama trójki dzieci, które do Komunii przygotowywały się przy kościele Ojców Dominikanów w Katowicach.

Pozytywne doświadczenie sakramentu pokuty w ich rodzinie nie było jednak kwestią szczęścia ani przypadku. W konfesjonale spotykamy się nie tylko z Jezusem, ale i z drugim człowiekiem, a konkretnie z kapłanem. Naszym dzieciom wybieramy najlepszych lekarzy, najlepsze szkoły i zajęcia dodatkowe, dlaczego więc mielibyśmy nie poświęcić czasu i uwagi na znalezienie im najlepszego spowiednika? – pyta Anna. Tym bardziej, że w tym przypadku cena za pomyłkę może być naprawdę wysoka – dodaje.

Rachunek ze zmarnowanych talentów

Kinga (13 l.), Wojtek (11 l.) i Jakub (9 l.) podczas lekcji religii w szkole stykali się ze standardowym “programem”, gdzie poznawali i uczyli się na ocenę regułek, modlitw i prawd wiary, co nie do końca było drogą, którą ich rodzice chcieliby pójść, jeśli chodzi o przygotowania dzieci do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej. Zdecydowali się więc na przygotowanie poza standardowym, szkolnym systemem. Padło na grupę “Baranków” (wspólnota działająca w ramach Fundacji Królowej Świętej Jadwigi). W grupach barankowych rodzice są prowadzeni i wspierani w rodzinnym przygotowaniu dzieci do Pierwszej Komunii. Zdaniem ich założycieli, to właśnie mama i tata – niezależnie od stopnia religijnego zaawansowania – są pierwszymi i najlepszymi wychowawcami, nauczycielami oraz mistrzami w jej przekazywaniu.

Reklama

Pokazaliśmy dzieciom spowiedź w perspektywie dobra, bez kładzenia nacisku na grzech. Przez większość czasu przerabialiśmy temat miłości, talentów, relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Dopiero potem, w kontekście tego dobra rozmawialiśmy z nimi o sakramencie pokuty i pojednania – tłumaczy Anna. I dodaje: Sam rachunek sumienia nie polega tu na odhaczaniu katechizmowej listy grzechów. Przyglądamy się swoim talentom, a potem zastanawiamy się, które zaniedbaliśmy albo źle wykorzystaliśmy. Czyli weryfikujemy, w jaki sposób dzielimy się swoim dobrem, otrzymanymi od Boga zasobami ze światem i z drugim człowiekiem

CZYTAJ: Wczesna Komunia Święta. Co dzieci z tego zrozumieją?

Spowiedź jak przytulenie

W Barankach do wczesnej Komunii przystępują już nawet 5-latki. Niektóre dzieci – szczególnie te nieśmiałe i zamknięte w sobie – miewają opór przed spowiedzią. W takich sytuacjach pomóc może rozmowa z ojcem, który po wyspowiadaniu reszty podchodzi, żeby przytulić i okazać zrozumienie. Spowiedź wiąże się z pewnym trudem i wysiłkiem. Człowiek musi wykonać krok. Wyznanie grzechów kapłanowi bywa niekomfortowe nawet dla niektórych dorosłych, a co dopiero dla dzieci – mówi Anna. I dodaje: Tym bardziej ważne jest dobre przygotowanie do tego sakramentu. Dla nas bardzo odkrywcze było to, że można zrobić to inaczej. Zobaczyliśmy, że spowiedź jest przytuleniem, wpadnięciem w ramiona miłosiernego Ojca, który zresztą czeka na to z wielkim utęsknieniem. Że ten sakrament nie oddala, a zbliża nas do Boga i pogłębia naszą z Nim relację. Takie spojrzenie na spowiadanie się sprawiło, że Kinga, Wojtek i Jakub po prostu lubią to robić.

Reklama

W grupie barankowej do Pierwszej Komunii przygotowywały się też dzieci Magdy i Hipolita. Przez jakiś czas przyglądali się katechezie prowadzonej w szkole, jednak gdy Jeremi (9 l.) i Ada (7 l.) zaczęli traktować religię wyłącznie jak kolejny przedmiot do zaliczenia na ocenę, w ich głowach zapaliła się czerwona lampka. Szybko zrozumieli, że tak prowadzona religia nie przybliży ich dzieci do Boga ani nie zapewni im żywej łączności z wiarą i Kościołem.

W Barankach nie wymaga się od dzieci kucia formuły spowiedzi na pamięć. Sam sakrament pokuty opiera się głównie na miłości i przebaczeniu”– opowiada Magda. Jeśli już mamy mówić o rachunku sumienia w kontekście jakiegoś “rozliczania” to jest to rozliczenie z nieodpowiedniego wykorzystania (lub niewykorzystania) talentów, ale też z przeszkód, które stają nam na drodze w pogłębianiu relacji z Panem Bogiem. Pierwsza spowiedź odbywa się podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu. Kapłan prowadzi dziecko za rękę i siada z nim na kocu, za ołtarzem. Rodzice w tym czasie klękają w pobliżu i modlą się. Na koniec, spowiednik wraz z mamą i tatą przytulają dziecko i zakładają mu albę – dodaje.

CZYTAJ: Pierwsza Komunia. Zróbmy ją świadomie

Owocny trud

Magda i Hipolit wspominają pierwszą spowiedź swoich latorośli z dużym wzruszeniem. Jeremi i Ada do tej pory preferują spotkania twarzą w twarz z kapłanem, bez konfesjonału i dzielącej ich kraty. W ten sam sposób w przyszłym roku planują przygotować do Komunii najmłodszego syna Kostka. Spowiedź nie należy może do najprzyjemniejszych obowiązków, ale dla mnie i dla męża, a teraz również dla naszych dzieci – jest przestrzenią do rozwoju – mówi Magda. Jej zdaniem, chowanie dzieci pod kloszem i próba ustrzeżenia ich przed wszystkimi możliwymi niedogodnościami nie jest wcale dobrym pomysłem. Trudne i stresujące sytuacje są nieodłączną częścią życia, z którą prędzej czy później i tak trzeba będzie się skonfrontować – tłumaczy.

A spowiedź to też konkretne pole do pracy nad sobą. Rachunek sumienia pozwala zobaczyć własną słabość, coś z czym się zmagamy. Rozmawiamy o tym potem z kapłanem, by w dalszej perspektywie móc nad tą rzeczą / rzeczami pracować – dodaje. Ale i tak chyba najważniejsza dla mnie w tym sakramencie jest świadomość, że nie zostaje z tym wszystkim sama, że mam w tej walce Najlepszego Sprzymierzeńca. Jestem przekonana, że gdyby nie łaska przebaczenia, do dzisiaj nie poradzilibyśmy sobie z wieloma problemami – wyznaje.

ZOBACZ: Biały Tydzień. Jak sprawić, by Pierwsza Komunia była niezapomniana?

Spowiedź i przełom w terapii

Spowiedź przedwcześnie konfrontuje dzieci ze światem “dobra i zła”, gdy nie mają jeszcze w pełni rozwiniętych możliwości rozumienia swoich działań – pisał w październiku 2022 r., w swojej petycji Rafał Betlejemski, który apelował o wprowadzenie zakazu spowiedzi dla dzieci poniżej 16 roku życia. Mamo, ja też chciałbym już móc pójść do spowiedzi, bo czasem zrobię coś złego i chciałbym żeby Bóg mnie przytulił i mi przebaczył” – wyznał mi ostatnio 7-letni Piotruś na wieść o zbliżającej się pierwszej spowiedzi swojego starszego brata – opowiada Magda Ubrańska. „Czy takie dziecko jest w stanie w ogóle nagrzeszyć?” – pytają z powątpiewaniem niektórzy ludzie. Obserwując chociażby moich synów i ich rówieśników widać wyraźnie, że już kilkuletnie dzieci potrafią odróżnić dobro od zła i doskonale wiedzą, kiedy zdarzy się im coś “nabroić – tłumaczy.

Nasz 9-letni Janek, który w tym roku przygotowywał się do przyjęcia Pierwszej Komunii, od jakiegoś czasu jest w terapii. Po jednej z takich sesji jego psychoterapeutka stwierdziła, że w ostatnim czasie, w naszym synu zaszła ogromna zmiana. Dotąd szukał winy we wszystkich dookoła, tylko nie w sobie, a teraz jest w stanie dokonać świadomej autorefleksji nad własnym zachowaniem. “Czy w życiu Jasia wydarzyło się coś, co mogło spowodować taki przełom w rozwoju?” – spytała z niedowierzaniem pani psycholog. Rozpłakałam się. Wiedziałam, że to zasługa dobrego przygotowania do pierwszej spowiedzi i Komunii Świętej– opowiada Magda. 

Kto może spowiadać dzieci?

Wraz z mężem, Radkiem świadomie wybrali standardową ścieżkę przygotowań przy Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Redzie. Widać od razu, czy kapłan ma serce do dzieci. Ks. Michał Staniszewski nie krzyczał, gdy ktoś pomylił się na próbie i zawsze cierpliwie odpowiadał na wszystkie pytania, a jak podchodziliśmy z synami do komunii, to z miłością i czułością błogosławił ich, kreśląc na czołach znak krzyża – opowiadają.

Nie koncentrował się też na grzechu. Mówił, że ten zdarza się każdemu i że Bóg tylko czeka na to, by móc nam przebaczyć, przytulić, okazać miłość. Z jego przekazu jasno wynikało, że do konfesjonału nie idzie się po karę i uniżenie, tylko po uzdrowienie i uniewinnienie. Że sakrament pokuty i pojednania jest sakramentem uwolnienia. Wymagał co prawda znajomości reguły spowiedzi, ale podkreślał przy tym, że nie to jest najważniejsze i jeśli ktoś się pomyli lub zapomni, to on na pewno pomoże.

Wielokrotnie przyznawał się do tego, że sam często korzysta z sakramentu pokuty i że dla niego też nie jest to łatwe. Robił wszystko, żeby dzieci się nie bały. Pozwalał na przykład wejść do środka konfesjonału i pobawić się światłem. Prosił tylko, żeby uważać na drzwi, bo któryś z wcześniejszych roczników wyrwał je z zawiasów – śmieje się Magda. I dodaje: To były bardziej rozmowy niż wykłady. Bez walenia po głowie i księgowego rozliczania. Dzięki takiemu przygotowaniu, Janek w ogóle nie stresował się pierwszą spowiedzią. Przeciwnie – podszedł do niej z ogromnym spokojem!

Bilans zysków

Magda sama też chętnie uczestniczyła w parafialnych katechezach syna. Będąc studentką trafiła do spowiedzi do księdza, który wypytywał ją o szóste przykazanie. Do dzisiaj żałuje, że nie miała wtedy odwagi, by zareagować na przekroczenie granicy i odejść od konfesjonału. Tłumaczę synom, że jeśli kapłan zachowa się w nieodpowiedni sposób albo zacznie na nich krzyczeć, to mają prawo taką spowiedź przerwać i pójść do kogoś innego. Chcąc jednak zminimalizować ryzyko takiej sytuacji, dokładam wszelkich starań, by znać księdza, który spowiada lub będzie spowiadał nasze dzieci – mówi.

Ks. Michał w swoich katechezach podkreślał, że nie przygotowujemy dzieci do pierwszej spowiedzi, ale do korzystania z tej łaski już do końca życia – dodaje. Dla Magdy i Radka jest to o tyle ważne, że sami doświadczają ogromnej mocy tego sakramentu. Spowiedź daje nam możliwość zajrzenia do swojego serca, w swoje pragnienia i zranienia. Dzięki niej zyskujemy większy pokój serca, jesteśmy bardziej uważni, możemy podejmować bardziej świadome decyzje. Przyjście po pomoc do samego Jezusa dodaje nam sił w codzienności – mówią.

Z obserwacji kapłana, który przygotowywał grupę Jasia do Pierwszej Komunii wynika, że dzieci, które regularnie korzystają ze spowiedzi mają lepiej ukształtowane sumienie, są wrażliwsze na krzywdę i szybciej reagują na zło. Wykazują też mniejszą tendencję do tzw. zagłuszania sumienia. To ważne w dzisiejszym świecie, który popycha nas w ramiona egocentryzmu. Coś nie gra w małżeństwie? Rozwiedź się! Ktoś cię wkurza? Przestań z nim gadać! Tymczasem spowiedź mobilizuje nas do refleksji, przekierowuje z szukania winy w innych, na przyglądanie się sobie, myśleniu w kierunku: co JA mogę z tym zrobić – tłumaczy Magda.

A po spowiedzi… kwiaty i ulubiona pizza!

„Tyle już w sobie zmieniłem, a nadal wszyscy czegoś ode mnie chcą” – zdarza się narzekać naszemu Jankowi. Tłumaczymy wtedy, że życie jest drogą i że my – dorośli też jesteśmy w ciągłym procesie: idziemy do spowiedzi, pracujemy nad czymś, a potem upadamy i tak w kółko – mówi Magda. I dodaje: Zrozumiał dopiero jak do akcji wkroczył nasz zaprzyjaźniony kapłan – o. Damian który opowiedział mu o górkach, dołkach i dolinach, ale nade wszystko o tym, że najważniejsze to się nie zatrzymać, bo prawdziwym zwycięzcą jest ten, kto się nie poddaje”.

A jeśli już o zwycięstwie mowa, Magda i Radek – a teraz również i Janek – mają piękny zwyczaj – należycie je świętować. Co robi ojciec, gdy po latach wraca do niego syn marnotrawny, który roztrwonił jego majątek? Zadaje pokutę i każe przez 30 dni zasuwać w polu? No nie! Zakłada odświętne szaty i idą imprezować!” – mówi Magda. I ona stara się robić to samo. „Synowie potrafią mnie upomnieć, gdy wrócę ze spowiedzi bez kwiatów – śmieje się. Słyszy wtedy: „Mama, przecież ważne wydarzenia się świętuje!”.

W zeszły piątek po raz pierwszy mógł świętować również Janek. Po przeżyciach związanych z radosną i spokojną spowiedzią, zjadł w domu ogromną porcję ulubionej pizzy z sosem czosnkowym. Magda i Radek doskonale zdają sobie sprawę, że to – co prawda bardzo dobry, ale jednak dopiero początek – wielkiej przygody, która – mają taką nadzieję – potrwa już do końca życia.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę