Nasze projekty
Anna Koźlik

Rachunek sumienia z pielgrzymowania

Jeśli masz w swoim życiu doświadczenie uczestnictwa w pielgrzymkach, to właśnie teraz nadszedł czas, by przypomnieć sobie lub po raz pierwszy przyjrzeć się temu, co to doświadczenie realnie zmieniło w Twoim życiu.

Reklama

Pielgrzymki na Jasną Górę były pierwszymi moimi samodzielnymi wyprawami. Bez rodziców, bez kontaktu z nimi, bez komfortu i tej rodzicielskiej pieczy. A jednocześnie był to najlepiej obrany kierunek, najbezpieczniejszy szlak i źródło wielu natchnień. Co najmniej raz w roku tam jestem, z biegiem czasu dostosowując formę pielgrzymowania do okoliczności.

Dla wielu pielgrzymów tegoroczne wędrowanie do szczególnych miejsc kultu religijnego będzie zdecydowanie inne. W tym roku w dobie koronawirusa i związanych z nim obostrzeń sanitarnych, zmienia się obraz pielgrzymek jakie do tej pory znaliśmy… Nieprzebrane tłumy idące, jadące rowerami czy zapełnionymi do ostatniego miejsca autokarami to krajobraz nie tyle kultury, co świadectwo wiary żywej i rozwijającej się. Najchętniej odwiedzanym sanktuarium przez Polaków w miesiącach wakacyjnych jest Jasna Góra. Serce narodu. Obecnie pojawiają się inicjatywy sztafety pielgrzymkowej, delegacji grup, ale i zachęty do pielgrzymowania duchem. Może to dobry moment, by przyjrzeć się, która z tych propozycji jest właśnie dla Ciebie?

Garść wspomnień

Wspomnienie moich pielgrzymek na Jasną Górę związane jest z okresem licealnym. Kiedy teraz patrzę na ten czas z perspektywy kilkunastu lat, uczciwie muszę napisać, że sama nie wiem jak to się stało… Wiele wspaniałych katolickich rodzin od lat pielgrzymuje tak czy inaczej do miejsc szczególnie czczonych, co jest niezwykle pięknym świadectwem. Rodzice z dziećmi, matka z córką, babcia z wnukami, małżeństwa i grupy przyjaciół. Niesamowity znak żywej wiary! W mojej najbliższej rodzinie nie było takich pielgrzymkowych tradycji. Widzę dziś wyraźnie, że Ojciec sam mnie na tę drogę jakoś przynęcił. Może młodzieńczym szukaniem ideałów, a może i obietnicą tego, że czas tej drogi będzie po ludzku okazją do poznania niezwykłych ludzi, idących wspólnie w jednym kierunku.

Reklama
Reklama

Jedną z pierwszych pieszych pielgrzymek odbyłam wspólnie z dawną przyjaciółką i jej mamą. Spanie u obcych ludzi, którzy przyjmowali nas bezinteresownie z otwartymi ramionami albo w szkole na sali gimnastycznej; radosne wieczory pełne tańców czy poranne msze z biskupem- pamiętam do dziś. Ale najwyraźniejszym wspomnieniem tamtych czasów jest wspomnienie… posiłków. Nie garów, ale wielkich, ogromnych wręcz kotłów pełnych zupy – pysznej, bo podanej naprawdę z miłością! Do dziś mam przed oczami skromne domki mijane na trasie Gliwice – Jasna Góra, przed którymi starsze babuleńki wystawiały kosze z soczystymi, zarumienionymi jabłkami. Zachęcały do częstowania się i prosiły, by o nich pamiętać u Mamy. Dzieliły się hojnie tym, co miały!

Z czym idziesz?

W rozmowach o duchowym wędrowaniu tradycyjnie musi paść to pytanie: „Ale po co?!” Po co ten trud, znoszenie niewygody, zdanie na łaskę i niełaskę pogody i ludzi wokół. Ilu ludzi, tyle odpowiedzi. Spotkałam takich, którzy w takiej trwającej kilka, kilkanaście dni drodze, szukają pokuty. Mają ogromne pragnienie zadośćuczynienia za swoje błędy czy bliskich. Nie ma w tym nic dziwnego – takie umartwienie to inne imię miłości. Na pewnym etapie nawrócenia jest to nawet element konieczny, by stanąć w prawdzie o sobie. Bogu ta pokuta nie jest potrzebna, On zawsze czeka; ale nam takie umartwienie nieraz po prostu jest etapem „zdrowienia duchowego”.

Reklama
Reklama

Są także i tacy, którzy idą dziękować za to, co od Ojca przez ręce Maryi otrzymali. Zdrowie, zdany egzamin, szczęśliwe rozwiązanie trudnej sytuacji. To wyraz zaufania i świadomości, że całe dobro, które otrzymujemy jest prezentem od Boga dla nas. Ja sama znalazłam się akurat w tej grupie, która pielgrzymowała prosząc o konkret. Mój „Konkret” zasypia i budzi się codziennie obok mnie i jest od 10 lat moim mężem. Kilka pielgrzymek podjęłam właśnie z prośbą o dobrego męża. I przyznam, że jest nieco tak, jak w tym dowcipie: ja się modliłam to mam, a On ma, co ma. Jasna Góra towarzyszy nam od początku i co roku od 2008 jedziemy dziękować, czasem pociągiem, czasem autem, za to, co dostajemy. Co roku też od tego czasu robimy sobie zdjęcie na błoniach jasnogórskich – w powiększonym już nieco składzie.

Czas na owocowanie?

Można zapytać po co pielgrzymować duchowo, skoro fizycznie jest to możliwe w nowej formule. Wydaje się, że to rewelacyjne pytanie do rachunku sumienia. Czego szukałam/szukam w pielgrzymkach? Co jest motywacją? Czy to dla mnie wyjście na duchową pustynię czy czas karmienia się Słowem? Czyż ten czas teraz, dopuszczony przez Dobrego Boga, nie jest zachętą do zbierania owoców? Jeśli masz w swoim życiu doświadczenie pielgrzymek, to może teraz nadszedł czas, by przypomnieć sobie lub po raz pierwszy może przyjrzeć się, co to doświadczenie zmieniło. Co realnie zmieniło w Twoim sercu? Czy było to dawno temu i wspomnienia się dawno zatarły? Czy może pamiętasz tamtą intencję, okoliczności i nosisz coś w sobie z tamtego czasu nadal? Albo to doświadczenie w Tobie jeszcze jest dość świeże i czujesz pewien niedosyt? Świetnie! Czuj się więc zaproszony do wyjątkowego spotkania z Miłością! Spróbuj pielgrzymować indywidualnie, a doświadczysz nadal zastawionego stołu Bożej łaski, wyłącznie dla Ciebie. A jeśli z jakiegoś powodu nie możesz podjąć takiej drogi, otwórz się na pielgrzymowanie duchowe. Możesz do swoich codziennych modlitw włączyć nabożeństwo Godzinek, Różańca Świętego czy Litanii Loretańskiej. Apel Jasnogórski jest przez cały rok transmitowany przez wybrane media. Duch Święty na pewno Cię w tym dobrym pragnieniu poprowadzi!

Reklama

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite