Fot. Między Ziemią a Niebem TVP/Facebook

Manipulacje faktami w sprawie kard. Pella. Historię oskarżenia i uniewinnienia australijskiego kardynała opisuje Paulina Guzik

Manipulując faktami w sprawie, która jest absolutnie czarno-biała, tworzący nierzetelne artykuły o kardynale Pellu, szkodzą przede wszystkim skrzywdzonym, o których tylko rzekomo walczą.

Reklama

Gdyby w każdej diecezji na świecie był człowiek tak odważny, bezkompromisowy moralnie i mądry jak kardynał George Pell, w Kościele byłoby tyle nowych przypadków molestowania seksualnego, ile jest obecnie w Australii – a liczba ta jest tam bliska zeru.

Warto powiedzieć, a właściwie przypomnieć – dlaczego.

W 1996 roku kardynał Pell został arcybiskupem Melbourne. To wtedy pojawiły się pierwsze publiczne doniesienia o przypadkach wykorzystywania seksualnego w australijskim Kościele. Ówczesny metropolita odpowiedział działaniem, którego dziś chcielibyśmy się spodziewać od każdego z biskupów – stworzył program Melbourne Response, połączony z porgramem Towards Healing.

Reklama
Reklama

To my wyszliśmy do ludzi z tą informacją. Gdy powstał program Melbourne Response, ogłosiliśmy poprzez każdą katolicką instytucję, że istnieje miejsce, gdzie można składać skargi – mówi mi w wywiadzie dla Między Ziemią a Niebem kardynał Pell.

W ciągu pięciu lat zgłosiło się 300 osób. Ludzie czuli, że mogą zgłosić się w zaufaniu, wierzyli, że zostaną uczciwie potraktowani. Oferowaliśmy darmowe doradztwo i rekompensatę do kwoty rekompensaty wypłacanej przez rząd w przypadku przestępstwa.

Mówimy o roku 1996. 26 lat temu. Mówimy o latach, w których nie można było liczyć ani na Sacramentorum Sanctitatis Tutela, ani na Vos Esits Lux Mundi. Mówimy o latach, w których Kościół powszechny dopiero uczył się postępowania w tych sprawach – ówczesny arcybiskup Pell już wówczas miał wizję oczyszczenia, mocną, rewolucyjną i skuteczną, która owoce przynosi do dziś. Miał wizję, która zaczęła się od słuchania skrzywdzonych.

Reklama
Reklama

Po pierwsze ofiary, konkretne działanie i konkretna odpowiedź Kościoła.

Oskarżenia wobec kardynała

Gdy w 2017 r. pojawiły się oskarżenia pod adresem George’a Pella, kardynał z własnej woli opuścił Watykan, gdzie chronił go immunitet i wyjechał do swojej rodzinnej Australii, by poddać się procesowi.

W wywiadzie dla „Między Ziemią a Niebem” powiedział mi: Bardzo ważne dla Kościoła jest, aby zawsze należycie przeprowadzać proces. Musimy pracować nad utrzymaniem domniemania niewinności i zapewnić należyty proces. Jest to także ważne w Watykanie. Każdy ma prawo do należytego procesu.

Reklama

Problem polega na tym, że kardynał uczciwego procesu w Australii nie miał.

To była prawdziwa parodia sprawiedliwości – mówił w „Między Ziemią a Niebem” George Weigel o procesie, w którym sądy dwóch instancji w australijskim stanie Victoria zadecydowały o winie Pella. Australijski Sąd Najwyższy w końcu to zrozumiał – w dość dewastującej decyzji – dodaje amerykański pisarz i teolog – dewastującej dla prokuratury i dewastującej dla dwóch sędziów sądu apelacyjnego, którzy pomylili się w sierpniu.

Sąd uniewinnia kardynała Pella

7 kwietnia 2020 roku Sąd Najwyższy w Australii uniewinnił Pella. Oczyścił go z wszystkich zarzutów. Tego samego dnia kardynał wyszedł na wolność.

Kardynał był wyraźnym celem. Było to całkowicie przerażające, ponieważ to on był pierwszym biskupem w Australii, który poważnie podjął problem wykorzystywania seksualnego przez duchownych – mówił mi po uwolnieniu kardynała Pella George Weigel.

(Warto tu dla „zapominalskich” przypomnieć, że jedna z domniemanych ofiar w trakcie procesu przedawkowała heroinę, przed śmiercią mężczyzna miał powiedzieć swojej matce, że do molestowania nie doszło. Co do drugiego oskarżyciela, nie było ani jednego świadka, który potwierdziłby jego wersję opisu sytuacji, a w czasie gdy rzekoma ofiara miała być krzywdzona przez hierarchę, arcybiskup George Pell przebywał w pełnej ludzi katedrze w Melbourne, i to po przeciwnej jej stronie, niż twierdził oskarżający go człowiek).

„Kardynał był wyraźnym celem. Było to całkowicie przerażające, ponieważ to on był pierwszym biskupem w Australii, który poważnie podjął problem wykorzystywania seksualnego przez duchownych”

„Ten proces był nadużyciem, polowaniem na czarownice”

Kończąc wątek niewinności Pella, trzeba przytoczyć jeszcze opinię gwiazdy australijskiego dziennikarstwa, Andrew Bolta, który w australijskim Sky News przeprowadził pierwszy po uniewinnieniu wywiad z kardynałem. We wstępie do godzinnego programu powiedział wyraźnie wzburzony, że to co stało się z kard. Pellem to prześladowanie. Nie jestem przyjacielem kardynała Pella. Nie jestem nawet chrześcijaninem. Ten proces był nadużyciem, polowaniem na czarownice – on nie mógł być w miejscu popełnienia przestępstwa, to była farsa – powiedział Bolt.

Jedną z rzeczy, które mnie najbardziej zasmucały było sugerowanie, że jestem nieprzyjacielem ofiar, albo niedostatecznie okazuję swoje współczucie. Tymczasem ja całkowicie potępiam tego rodzaju przestępstwa, wykorzystywanie dzieci jest jak rak, z którym trzeba stanowczo walczyć – powiedział w powyższym wywiadzie kard. George Pell.

Od pierwszego dnia w areszcie, w którym spędził 404 dni, pisał „Dziennik więzienny”. Niesłusznie skazany nie żywił do nikogo urazy ani nienawiści, modlił się za sędziów, policjantów i wszystkich, którzy jego – niewinnego człowieka – wsadzili do więzienia.

Kardynał Pell wygłosi rekolekcje w Polsce

Dziś kardynał George Pell jest zaproszony na rekolekcje do Sanktuarium Matki Bożej Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Ten toruński kościół paradoksalnie nie mógł zaprosić lepszego gościa, lepszego bodźca potrzebnej wewnętrznej przemiany. Kardynał Pell jest bowiem jednym z najwyżej postawionych hierarchów Kościelnych, który bezkompromisowo rozprawił się z przestępcami seksualnymi w sutannach w swoim kraju, który na pierwszym miejscu postawił skrzywdzonych wykorzystywaniem seksualnym, który w swoim „Dzienniku więziennym” pisał tak: „wszystkim nam potrzeba przemiany serca, skruchy i nawrócenia, gdyż Kościół niewątpliwie zawiódł i zranił wiele osób. Trzeba więcej pokory, a mniej klerykalizmu”.

Nierzetelne artykuły o kardynale Pellu szkodzą przede wszystkim skrzywdzonym

Więcej pokory potrzeba też redaktorom, którzy ochoczo tworzą nagłówki o „Skazanym kardynale” i sugerują, że jego zaproszenie to „trywializowanie pedofilii”.

Potrzeba tej pokory z prostej przyczyny. Manipulując faktami w sprawie, która jest absolutnie czarno-biała, tworzący nierzetelne artykuły o kardynale Pellu, szkodzą przede wszystkim skrzywdzonym, o których tylko rzekomo walczą. Bo jeśli redaktorzy ci nie przyjmują do wiadomości prawomocnego wyroku Sądu Najwyższego Australii, to dlaczego ci, którzy mówią, że cała sprawa wykorzystywania seksualnego jest „uderzeniem w Kościół”, mieliby następnym razem uwierzyć w prawomocny wyrok skazujący księdza? A przede wszystkim, kto następnym razem uwierzy ofiarom?

Manipulując faktami w sprawie, która jest absolutnie czarno-biała, tworzący nierzetelne artykuły o kardynale Pellu, szkodzą przede wszystkim skrzywdzonym, o których tylko rzekomo walczą

Oszczerczymi artykułami ws. kardynała Pella będą potem wymachiwać wszyscy, którzy uważają, że uderza się „pedofilią w Kościół”. A to przede wszystkim spowalnia oczyszczenie Kościoła, sprawia, że grzęźnie on przeciągając niewidzialną linę, zamiast iść w stronę, którą wyznaczył sam kardynał Pell – w stronę oczyszczenia, objęcia natychmiastową opieką skrzywdzonych, w stronę przestępstw zredukowanych niemal do zera.

No chyba, że właśnie o to spowolnienie oczyszczenia chodzi. Wtedy nie można przecież liczyć na klikalność materiałów o skandalach seksualnych w Kościele.

Jest jeszcze element, o którym powiedział mi w wywiadzie sam kardynał Pell:

Dla nas w Australii jest to związane z tym, co nazywamy „wojnami kulturowymi” dotyczącymi życia, rodziny, seksualności. Kościół jest postrzegany jako konserwatywny i wielu ludzi chciałoby to zmienić. Nalegają oni również na to, że jeśli Kościół naucza wysokich standardów, powinien ich również przestrzegać. I wydaje się to zasadne. Co ciekawe gdy zostałem skazany, powiedziano mi w sądzie, w późniejszych rozmowach, że jestem prawdopodobnie niewinny, ale to dobrze, że jedna z osób stojących na czele Kościoła będzie cierpiała za błędy i cierpienie spowodowane przez Kościół. Jest to ludzka reakcja, ale nie jest to sprawiedliwe. Jest to szukanie kozła ofiarnego.

I jeszcze jeden cytat z tego samego wywiadu dla Telewizji Polskiej:

Musimy zaakceptować nauki chrześcijańskie, nauczać i przestrzegać ich. Jeśli to zrobimy, nie będzie problemu molestowania seksualnego.

Prawda jest zatem taka, że Kościołowi potrzeba więcej „Pellów”, żebyśmy wszyscy w kontekście skandali seksualnych w Kościele nie mieli o czym pisać.


Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę