Powakacyjny kryzys

Czy powrót do codziennych obowiązków musi wyglądać niczym wyrzucenie z raju wakacji do czyśćcowego świata nauki i pracy?

Joanna Heidtman
Joanna
Heidtman
zobacz artykuly tego autora >

Nie wiem. Być może będzie to opinia niezbyt popularna, ale naprawdę obawiam się takiego życia w „sektorach”. Piekło codziennego życia i rajski świat wakacji? Radość i lekkość życia, a potem stres, niechęć i znużenie na przemian? To nie wróży dobrze. Wiem, że trudno jest odnaleźć idealną harmonię w życiu, ale wydaje mi się, że jest sens w tym, aby do niej dążyć. Mamy jedno życie. Jedno i nasze.

W miejscach pracy i na uczelniach podczas studiów, spędzamy dużo więcej czasu niż podczas naszych „wakacyjnych epizodów”, które trwają na ogół dwa tygodnie, a maksymalnie dwa miesiące. To oznacza, że byłoby dobrze, abyśmy w miesiącach pracy i nauki nie musieli „znieczulać się” i zamykać w jakimś ochronnym kokonie aż do momentu, kiedy dotrwamy do wakacji. Ale, tutaj niespodzianka, może też być inaczej. Czasem bywa tak, że podskórnie czujemy, iż nasze miejsce pracy, jest jakoś „nie nasze”, a studia być może zostały wybrane świadomie, ale tu i teraz nie spełniły naszych oczekiwań.

Powakacyjny kryzys

Czas wakacji – oddalenia się, zdystansowania, przyjrzenia się sobie – bywa też okresem, który warto wykorzystać na szczerą rozmowę ze sobą. Bez presji codziennych obowiązków, kiedy od rana do nocy nie ma czasu, żeby pomyśleć, bo po prostu trzeba działać. Nie ukrywam, że nieraz ktoś z moich Klientów wracał z wakacji i mówił „Pani Joanno, sprawa nad którą przed wyjazdem pracowaliśmy jest nieaktualna. Z dystansu i odległości zobaczyłem sprawy inaczej i podjąłem inne decyzje”. I dobrze. Wiem, że gdyby nie wziął tego urlopu, czuł by nadal, że nie ma wyjścia, że jest „skazany” na powtarzanie tych samych schematów.

Umysł przeciążony, ciało zmęczone, duch stłumiony powodują, że trudno jest zaczerpnąć tchu i spojrzeć z dystansu na samego siebie. Tak więc okres wakacyjno -urlopowy, kiedy czujemy się wolni i otwarci, może pomóc nam w dokonaniu często koniecznych i długo odkładanych zmian w naszej rzeczywistości po powrocie.

Ale nie zawsze tak musi być. Może być też, że czerpiemy satysfakcję z tego, czym się zajmujemy i co studiujemy, tylko po prostu „zżera” nas stres, zbyt częste trudne sytuacje odbierają siły i tolerancję, irytujemy się, złościmy i w końcu tracimy całkiem ten błogi dystans, który zaraz po wakacjach pozwalał nam uśmiechać się nawet w obliczu dużych trudności i przeciwieństw.

Powakacyjny kryzys

Jak zatrzymać wakacyjny luuuuz na dłużej?

Kiedyś moja bliska znajoma powiedziała: „Kiedy wracam z moich podróży, zwłaszcza z południowych wysp lub z Azji, mam wrażenie jakbym miała wokół siebie taką bańkę, która bezpiecznie odgradza mnie od świata, abym mogła zachować swój spokój, wrażliwość i wyrozumiałość. Mam wewnątrz niej radość, tolerancję, łagodność. Codzienny świat i życie powodują, że zmniejsza się ona o kilka centymetrów każdego dnia. Staje się mniejsza i mniejsza, aż któregoś dnia wiem, że muszę szukać kolejnego celu mojej podróży”. Ania żyje od wyprawy do wyprawy, od podróży do podróży. Ale – jest perfekcjonistką. Chciałaby by świat był doskonały, lecz codzienność – nieprzewidywalna, pełna sprzeczności, presji i zmieniających się grafików, potrafi być ogromnie frustrująca.

A więc jeśli mogę, coś wam podpowiem, rozważcie to:

a) Może warto po powrocie z urlopów i wakacji „odpuścić”, co nie oznacza zaniedbywania obowiązków, czy rezygnacji z różnych zadań. Na pewno warto przemyśleć, czy nieustanne dokładanie sobie obowiązków (nawet kolejne wyjście towarzyskie, czy jeszcze jedne warsztaty samorozwoju mogą wbrew pozorom stać się takim „obowiązkiem” w naszym i tak już przepełnionym „sprawami” życiu).

b) Pamiętajcie, że wakacje to także stan umysłu – nie tylko różne miejsca i określony czas. Być może uśmiechając się do męża czy żony po powrocie z pracy (tak, wiem, bywa trudno) łatwiej będzie Ci przywołać nastrój lekkości i radości, który towarzyszył Ci w wakacyjnym czasie.

c) Spróbujcie trwać przy małych rytuałach: przyjemności, radości i odrobiny luzu. Nie każdy „wolny czas” musi być zaplanowany, ale warto za to przypomnieć sobie, co wakacyjnie regenerowało fantastycznie nasze siły fizyczne i umysłowe (rower? wspinaczka górska? długie spacery? codzienna „cicha godzina” poświęcona kontemplacji?) i wracać do tego częściej niż raz na rok.

Nie pozwólmy samym sobie odebrać tego, czego nauczyliśmy się podczas wakacji, czyli wtedy, kiedy być może pełniej jesteśmy sobą.

Joanna Heidtman

Psycholog, socjolog

Pracuje jako doradca i coach

 

 
Joanna Heidtman

Joanna Heidtman

Zobacz inne artykuły tego autora >
Joanna Heidtman
Joanna
Heidtman
zobacz artykuly tego autora >

9 dni dla twardzieli

Jeżeli nie możesz wyruszyć na pielgrzymkę, proponujmy, zaplanuj sobie 9 dni i codziennie rano, razem z nami trzymaj się kolejnych wskazówek o. Krzysztofa Pałysa. Czytaj, rozważaj i wytrwaj do końca!

Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >

Dzień I

Mini-konferencja

Historia wiary Abrahama zaczyna się od Bożego polecenia: „Wyjdź”. Bóg wyzywa go do podjęcia drogi, która jest znana jedynie Jemu. Abraham podejmuje wyzwanie, ale nie wie dokąd idzie, musi zawierzyć i zaryzykować. Odważyć się zrobić coś nad czym nie panuje.

Słowo Boże działa, ale tylko wówczas, gdy człowiek zechce zaryzykować, aby zacząć żyć nim żyć. Bóg nie lubi półśrodków, one zamykają mu przestrzeń do działania.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

Dokądkolwiek pójdziesz  nie opuszczę cię. (Rdz 28, 15)

 

Kiedy Bóg zaprasza do podjęcia zadania zawsze stawia nam przewodników, aby się nie pogubić na drodze. W każdym środowisku spotkamy ludzi, którzy promienieją dobrem, ale też takich, którzy wciągają nas w ciemność. Jednak to od nas zależy za kim chcemy pójść.

 

Kto jest twoim przewodnikiem w życiu? Przyjrzyj mu się uważnie, bo jeśli nie jest to dobry przewodnik, możesz tego gorzko żałować.

9 dni dla twardzieli


Dzień II

Mini-konferencja

Co przeżywasz, gdy ktoś cię chwali, kiedy jesteś oklaskiwany, zaakceptowany , ludzie okazują ci uznanie? Jak się czujesz kiedy posiadasz władzę, a inni patrzą na ciebie z dołu, kiedy stajesz się osobą popularną?

A teraz przypomnij sobie uczucie, jakiego doznajesz kiedy czytasz książkę lub oglądasz film, który bardzo ci się podoba. Kiedy widzisz przyrodę, która cię zachwyca, czujesz zapach liści, ziemi wilgotnej od porannej rosy, patrzysz na czerwono-niebieskie niebo przed zbliżającym się zachodem słońca. Gdy praca, którą wykonujesz, pochłania cię całkowicie, albo gdy to, co w danej chwili robisz sprawia ci przyjemność.

Pierwszy rodzaj uczuć pochodzi z szukania własnej chwały i jego źródłem jest ten świat. Pielęgnując ten stan człowiek staje się zniewolony czymś co zaspokoić go nie może. Życie staje się puste, pozbawione ducha.

Drugi rodzaj uczuć pochodzi z duszy. Kiedy porównasz oba te stany zrozumiesz co miał na myśli Jezus mówiąc, że kiedy chce pozyskać się świat, traci się swoją duszę.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

Wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. (Ps 131, 2)

Naucz się, że pustka którą odczuwasz to twój przyjaciel. Pustka jest dobra, bo kiedy ją odczuwasz oznacza, że tęsknisz za wypełnieniem. Tęsknisz za pełnią.

Owocem modlitwy nie jest ilość mądrych i błyskotliwych myśli, ale ilość ciszy i pokoju w tobie.

9 dni dla twardzieli


Dzień III

Mini-konferencja

Dobroczynność była wysoko ceniona od początku monastycyzmu. Pierwsi mnisi opowiadali o tym jak w rękach ich braci mnożył się chleb dla biednych, wokół chrześcijańskich wspólnot organizowano działalność charytatywną. Jednak do cnoty należała także idea „wypchnięcia w świat”, „samodzielności” i „samopomocy”. By w doświadczeniu własnej biedy i niedostatku zapomnieć o sobie, zdając się bardziej na Boga, niż ludzi.

Stara historia zapisana w komentarzu do reguły mnichów opowiada o młodym zakonniku, który miał w świecie biednego brata. Wszystko co zarobił, przekazywał bratu. Ale im więcej dawał, tym brat bardziej stawał się biedniejszy. Mnich poszedł i opowiedział o tym starcowi. Ten powiedział: „Jeśli chcesz mnie posłuchać, to nie dawaj mu już więcej, lecz powiedz: Teraz ty zacznij pracować i przynieś dla mnie trochę tego co zarobisz! Zajmij się tym, co przynosi dochód. Jeśli znasz kogoś obcego lub biednego starca, daj mu coś i proś, aby modlił się za ciebie.

Mnich zastosował się do tych słów. Powiedział o tym bratu, gdy ten przyszedł. Brat odszedł smutny. Ale pewnego dnia przyniósł mu z ogrodu kilka główek sałaty. Mnich oddał je starcom i prosił by modlili się za brata, który otrzymał błogosławieństwo i wrócił do domu. Później znowu przyniósł sałatę i trzy chleby. Mnich odebrał je i uczynił jak poprzednio. Tamten otrzymał błogosławieństwo i wrócił do siebie. Gdy przyszedł trzeci raz, przyniósł wiele żywności, wino i owoce. Jego brat zdziwił się bardzo, zawołał biednych i zaopatrzył ich. Mnich powiedział do brata: „Czy potrzebujesz nieco chleba?” Ten odpowiedział: „Nie, bracie! Wówczas gdy przyjmowałem twoje dary, były one w moim domu jak trawiący ogień. Ale od tego czasu, gdy niczego od ciebie nie przyjmuję, mam wszystkiego pod dostatkiem, a Bóg mi błogosławi”.

Do rozważenia

„Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” Rz 20, 35

Pozwól by Jezus posłużył się twoją osobą, bez konsultowana się z tobą.

9 dni dla twardzieli


Dzień IV

Mini-konferencja

Pewien alkoholik ze wspólnoty AA, od lat zmagający się ze swoją chorobą, opowiadał, że pierwszym krokiem do zdrowienia było uświadomienie sobie, że jest Siła Wyższa i nie on nią jest. Faustyna Kowalska wielokrotnie odczuwała własną bezsilność, aż w końcu wyznała: „Tyle razy zawiodłam się na sobie, więc mam odwagę mówić, nie ufam sobie tylko Jezu Tobie”.

To najlepsza trampolina, aby doświadczyć mocy Ducha Świętego. Szczere uznanie, że potrzebuję Bożej łaski, bo bez niej jestem bezsilny.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

I w życiu i w śmierci należymy do Pana (Rz 14, 8)

Jeśli Bóg pozwala, abyśmy odnieśli klęskę, to z Jezusem nawet ona ma sens. Każda porażka i niepowodzenie zamyka bowiem jeden etap otwierając drugi.

Także kiedy ludzie nas chwalą i doceniają naszą pracę, należy zawsze zachowywać pokorę, pamiętając, że nasze dzieło nie należy do nas.

Wszystko jest Jego.

9 dni dla twardzieli

9 dni dla twardzieli

fot. Maciej Chanaka OP


Dzień V

Mini-konferencja

Autobus pełen turystów przejeżdża przez przepiękną okolicę, wkoło lasy, góry, rzeki i jeziora. W powietrzu unosi się zapach kwitnących drzew. Ale okna są szczelnie zasłonięte i pasażerowie nie mają najmniejszego pojęcia, jaki widok rozpościera się na zewnątrz. Podróż spędzają na kłótniach, kto powinien siedzieć z przodu, kogo należy pochwalić, kogo oklaskiwać, a kto jest najbardziej godny oklaskiwania. Tak jest do końca podróży.

Czy może być coś smutniejszego, niż człowiek, który trzyma się wszystkiego oprócz Boga?

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie. (Łk 9, 23)

Spróbuj dziś więcej rozumieć niż szukać zrozumienia, więcej słuchać, niż mówić, bardziej kochać, niż chcieć być kochanym, bardziej służyć niż chcieć być obsłużonym.

I nie oceniaj innych, a Pan da ci pokój.

9 dni dla twardzieli


Dzień VI

Mini-konferencja

Pewien mężczyzna, który zdecydował się spędzić kilka miesięcy w klasztorze kartuzów wyznał, że surowy rytm ich życia był początkowo dla niego bardzo trudnym doświadczeniem. Gdy jednak udało mu się w nim wytrwać zobaczył, że dzięki temu zmieniło się jego postrzeganie wielu spraw. Uświadomił sobie, że świat, ze swoją przebogatą ofertą, zamiast prowadzić do wolności bardzo go ograniczał. Gdy przetrzymał pojawiające się z początku uczucie pustki, zaczynał odczuwać radość z rzeczy najzwyklejszych i… po prostu je dostrzegał.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. (Iz 43, 18)

Nie troszczcie się zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. (Mt 6, 34)

Wolność człowieka rozgrywa się pomiędzy tym, co jest teraz. Przeszłość nie należy już do nas, a przyszłość zatroszczy się Bóg. Mamy tylko dziś i to najlepszy czas, aby spotkać Boga i móc smakować życie.

Jeśli jednak tego nie potrafisz zarezerwuj sobie czas na „zamartwianie się”. Niech będzie to piętnaście minut. Możesz przyjść na adorację i zamartwiaj się przed Bogiem swoimi problemami. Możesz wówczas rozważać różne wersje rozwiązań, zastanawiać się co by było gdyby… i proś o światło. Ale uwaga, po tym czasie, zostaw to zamartwianie Jezusowi i podejmij zadania, przed którymi zostałeś postawiony. A jeśli później będziesz chciał się znowu zamartwiać, postanów sobie że tak zrobisz, ale dopiero jutro – przez kolejne piętnaście minut.

Należy to zrobić z żelazną konsekwencją. Po tygodniu takiej praktyki każdy dzień będzie niesamowicie smakował.

9 dni dla twardzieli


Dzień VII

Mini-konferencja

Gdy wartość człowieka zależy od osiągnięć, modlitwa staje się rzeczą nieużyteczną i stanowi stratę czasu, ponieważ nic podczas niej się nie osiąga. Wąchanie kwiatów, słuchanie muzyki tylko dla niej samej, bycie przed Bogiem bez używania słów – kontemplacja jest z natury bezużyteczna. Jednak służąc wyłącznie skuteczności, którą narzuca kultura, człowiek kończy jak bohaterowie z Jezusowej przypowieści, którzy odrzucili zaproszenie na ucztę. Osoby, które zostały wyłączone z królewskiej uczty, nie odrzuciły zaproszenia z powodu niereligijności. Właściwie wcale nie odrzuciły zaproszenia. Nie przybyły, ponieważ były zbyt zajęte mierzeniem działek, kupowaniem zwierząt do pracy, organizowaniem wesel.

Jeśli człowiek stale jest zbyt zajęty, to kiedy w końcu ma czas wolny, może robić tylko coś rozpraszającego i bezmyślnego, bo nie ma już sił na nic innego. Kontemplacja nie zamiera z powodu zła, ale z powodu zbyt wielu zajęć.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

Nie bierz na siebie za wiele spraw, bo jeśli będziesz je mnożył, nie unikniesz szkody. I choćbyś pędził, nie dopędzisz, a uciekając nie uciekniesz. (Syr 11, 10)

Uznaj swoją ograniczoność. Nie zobaczysz wszystkiego, nie poznasz wszystkich mądrych ludzi, nie przeczytasz wszystkich książek, nie obejrzysz wszystkich filmów, nie zjesz wszystkich potraw świata. W każdej dziedzinie i na każdym kroku należy dokonywać wyborów, decydować, co jest dla nas ważne, a z czego gotowi jesteśmy zrezygnować.

9 dni dla twardzieli


Dzień VIII

Mini-konferencja

Poznanie w religii odbywa się przez doświadczenie, przez inicjację, a my często chcemy wprowadzać przez wyjaśnienie. Jeśli człowiek nie ma doświadczenia osobowego Boga lecz słucha „musisz”, „powinieneś”, „Bóg jest taki, a taki” z jego wiary robi się moralność i filozofia, a nie żywa, indywidualna więź.

Powtarzał to Ewagriusz z Pontu, pontyjski mnich żyjący w IV wieku, podkreślając, że celem duchowej drogi jest oglądanie Boga, kontemplacja. Jest to droga mistyczna, która wynika z fascynacji Bogiem i z osobistego spotkania z Nim na modlitwie.

Bez osobistej, systematycznej modlitwy, nasze życie nigdy się nie zmieni.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

“Dobrze jest czekać w milczeniu na ratunek od Pana” (Lm 3, 26)

Nie traktuj modlitwy jak kolejnej intelektualnej pracy do wykonania lecz jak wypoczynek, miejsce gdzie możesz rozsupłać więzy, które łączą cię z tym światem. Nie odkrywaj żadnej roli, po prostu bądź. On będzie dokonywał reszty, a wszystko przybierze właściwe proporcje. I nawet jeśli nie wszystko ułoży się po twojej myśli, to na pewno zmienisz się ty.

9 dni dla twardzieli


Dzień IX

Mini-konferencja

Źródłem światła jest Bóg – to dla Izraelitów było czymś oczywistym. Demon i zły duch był utożsamiany z ciemnością, dlatego w tradycji mnichów błogosławieństwo Boga miało zawsze ogromną wartość, ponieważ rozświetlało ciemności i chroni przed demonami. Błogosławiąc przyzywam moc Boga, aby zesłał swojego Ducha, napełnił mnie światłem i przywrócił wszystkiemu właściwe proporcje. Dzięki Bożemu światłu mogę zobaczyć swój niełatwy los jako sensowny. Hezychaści, mnisi którzy należą do bizantyjskiego nurtu mistycznego, nie przychodzą do cerkwi, żeby się modlić, ale żeby przyjąć błogosławieństwo, dać się Bogu przemieniać. Chcą napełnić się Duchem Świętym, przyjąć światło, aby jak Możesz, samemu zacząć świecić.

Dla mnichów wschodu to, co duchowe, nie jest tym, co niematerialne, ale tym, co jest przeniknięte Duchem Świętym, światłem Chrystusa, słowem Boga. Tylko On jest pełnią i źródłem wszelkiego światła.

9 dni dla twardzieli

Do rozważenia

Moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. (Ps 131, 1)

Kiedy czuję się zbyt pewny szukam w Biblii zdań, które ścinają mnie do dołu. Gdy czuję się za mały podciągają mnie one w górę.

Zacznij czytać Biblię na głos, bez używania myśli, choćby po jednym zdaniu na dzień. Nie musisz nawet rozumieć, wystarczy napełniać się światłem, które będzie oczyszczało. Wówczas wszystko przybierze właściwe proporcje.

9 dni dla twardzieli


Krzysztof Pałys OP

Krzysztof Pałys OP

Dominikanin, pasjonat odnajdywania Pana Boga w ludziach, duszpasterz powołań dominikańskich. Nudny, tuzinkowy, powtarzalny. Nie potrafi grać na gitarze, śpiewać, ani być w centrum uwagi. Nie jest szalony, oryginalny, odjazdowy, błyskotliwy czy odjechany. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami. Od czasu wstąpienia do zakonu dominikanów nic lepszego go w życiu nie spotkało. Fascynuje go tradycja monastyczna, dominikański charyzmat oraz wędrowne i żebracze kaznodziejstwo. Przejechał autostopem ponad 25 tys. kilometrów odwiedzając siedemnaście krajów. Lubi deszcz, swoich braci, suszone figi oraz paragwajską yerba mate. Myśli porządkuje w klasztornej kaplicy. Autor jednej książki z obrazkami.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Krzysztof Pałys OP
Krzysztof
Pałys OP
zobacz artykuly tego autora >