fot. Michel Grolet / Unsplash

„To wszystko, co miałem w portfelu na cały miesiąc”. O kleryku, który nie odmówił pomocy

Ubogi mężczyzna zaczął wkładać towary do wózka. Gdy dojechali do kasy, po podliczeniu wyszło 394 złote. Prawie wszystko, co Adam miał na opłacenie kolejnego miesiąca i na drobne wydatki. Ale pomyślał, że skoro obiecał to przecież teraz się nie wycofa…

Reklama

Na profilu „Ksiądz. Też człowiek” anonimowy kapłan, którego ogromną popularność zdobył wpis odpowiadający na hejt po święceniach, zamieścił historię pewnego kleryka.

„Przedwczoraj zadzwonił do mnie ks. Robert. Znamy się z oazowych, kleryckich czasów. W trakcie rozmowy opowiedział mi historię księdza z ich diecezji, która była na tyle poruszająca, że zapytałem go czy mogę opublikować ją u siebie na stronie. Zgodził się”- zaczyna.

ZOBACZ TEŻ: „Jestem księdzem od kilku godzin. Co ja Ci zrobiłem?”. Poruszający wpis kapłana

Reklama
Reklama

„Ksiądz – bohater tej opowieści – ma na imię Adam. Wtedy, gdy historia się działa był jeszcze w seminarium. Adam pochodzi z ubogiej rodziny, a ponieważ klerycy częściowo pokrywają czesne za seminarium, musiał każdego miesiąca w jakiś sposób uzbierać na comiesięczną opłatę”- czytamy.

Jak wygląda to „zbieranie”? Jak tłumaczy, jest taki zwyczaj, że księża, którzy skończyli seminarium wspierają kleryków drobnymi kwotami, „czasami pomoże proboszcz albo dumna ciocia”. „Oczywiście wspierają też rodzice. Ale co zrobić, gdy w domu ciężko związać koniec z końcem…” – dodaje.

„Pomyślał, że skoro obiecał to przecież teraz się nie wycofa”

„Wracamy do opowieści o ks. Adamie. Pewnego dnia podszedł do niego ubogi człowiek i zapytał, czy „księżulek nie kupiłby mi trochę rzeczy do jedzenia?”. Wyjaśnił, że znalazł się w trudnej sytuacji. Adam wysłuchał i zgodził się. Gdy weszli do Biedronki powiedział: „Niech pan weźmie ile panu potrzeba”. Ubogi mężczyzna zaczął wkładać towary do wózka. Gdy dojechali do kasy, po podliczeniu wyszło 394 złote. Prawie wszystko, co Adam miał na opłacenie kolejnego miesiąca i na drobne wydatki. Ale pomyślał, że skoro obiecał to przecież teraz się nie wycofa…” – opowiada ksiądz.

Reklama
Reklama

W tym miejscu ks. Robert dodaje, że jego kolega – opowiadając o tym po latach – zawsze dopowiada, trochę żartobliwie: „Łatwo jest powiedzieć, że się pomoże, ale gdy musisz oddać wszystko, co masz… to wtedy zaczynasz się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze zrobiłeś…”.

„Słowo się rzekło. Ubogi mężczyzna podobno podziękował i obiecał modlitwę. Adamowi zostało w portfelu 6 zł. Za bieżący miesiąc już nie zapłacił. Wiedział też, że będzie „w plecy” o jeden miesiąc. Trudno, uzbiera i odda dług w wakacje” – opowiada dalej historię.

„Nie musisz płacić”

Po miesiącu kleryk poszedł opłacić czesne. Co usłyszał? „Nie musisz płacić. Przyjechał pewien ksiądz, który nie chce, abyś poznał jego nazwisko. Z góry opłacił twoje czesne do końca roku akademickiego” – czytamy.

Reklama

„Gdy ks. Robert opowiedział mi przedwczoraj tę historię przeszły mnie ciarki. To przecież iście biblijny przykład jak Bóg nagradza szczere i hojne serce. Przypominają mi się słowa z Pisma Świętego o liliach polnych i ptakach powietrznych. I o tym, że dzień ma swoją biedę i nie można zbytnio martwić się o to, co przyjdzie.
W Liście do Koryntian jest też chyba coś o tej historii… Oceńcie sami…” – czytamy na profilu Ksiądz. Też Człowiek.

kh, Facebook/Stacja7

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę