fot.
Weronika Kostrzewa - Miejsce Spotkania (youtube.com, print screen)/domena publiczna, wikipedia.org
Sobór Nicejski. 1700 lat temu Kościół ustalił Wyznanie wiary
To na tym soborze wyznaczono datę Wielkanocy. Ale to nie wszystko – dziedzictwem Nicei jest też sposób, w jaki Kościół podejmuje decyzje aż do dziś.
Nowo wybrany papież Leon XIV ogłosił już dokąd uda się w swoją pierwszą podróż zagraniczną. Jej celem będzie Iznik – miasto w dzisiejszej Turcji, na północnym wschodzie jej azjatyckiej części, w starożytności znane jako Nicea. To tam w lipcu 325 roku odbyło się zgromadzenie biskupów, które przeszło do historii jako pierwszy sobór powszechny.
ZOBACZ WIĘCEJ>>> Leon XIV ujawnił dokąd planuje podróż. „Przygotowujemy ją”
Pierwszy “sobór” odbył się jeszcze z Apostołami
Nie było to pierwszy przypadek, że biskupi zgromadzili się, by podjąć jakieś decyzje. Pierwszy znamy z Dziejów Apostolskich, chodzi mianowicie o spotkanie Apostołów w Jerozolimie około 49 roku. Nie jest ono co prawda określone w tekście Pisma Świętego słowem „synod” ani „sobór” i chyba dlatego określamy je jako „sobór” w cudzysłowie. Apostołowie zgromadzili się wtedy w Jerozolimie, by rozstrzygnąć sprawę niesłychanie ważną: czy nie-Żydów można dopuścić do zostania chrześcijanami bez konieczności przyjęcia przez nich wszystkich przepisów prawa mojżeszowego.
Apostołowie musieli podjąć taką decyzję, gdyż nauczanie Jezusa, tak jak je pamiętali, najwyraźniej nie rozstrzygało tego jednoznacznie. Taka sytuacja miała się powtarzać przez następne dwa tysiące lat, aż do naszych czasów – kiedy Kościół stawał w obliczu nowych wyzwań (powodowanych przez okoliczności historyczne lub postęp naukowy i techniczny), szukał odpowiedzi najpierw w Piśmie Świętym, ale jeśli jej tam wprost nie znajdywał, odwoływał się do dwóch innych instancji: decyzji podjętych wcześniej, ale też możliwości podjęcia nowej decyzji, jeśli i tam nie znajdowano rozwiązania.
Przykładem z bieżącego roku jest dokument watykański Antiqua et nova, dotyczący sztucznej inteligencji – trudno było oczekiwać, żeby Kościół zajmował się tym zagadnieniem dużo wcześniej. Z nowymi problemami mierzył się jednak nieustannie i zwłaszcza w starożytności odpowiedzią było zwoływanie biskupów, by wspólnie coś postanowili i potem wprowadzali w życie tak podjętą decyzję.
Przeczytaj również
Synod, a sobór
Te spotkania zaczęto nazywać po grecku „synodami” (od syn-hodos, czyli wspólna droga), a po łacinie „concilium”. Słów tych używano zamiennie, w języku polskim przyjęło się pozostawiać pierwsze z nich w brzmieniu oryginalnym, a drugie tłumaczyć właśnie jako „sobór” i rezerwować je dla 21 zgromadzeń biskupów, które Kościół katolicki uznał za powszechne: od I Soboru Nicejskiego w 325 roku po II Sobór Watykański w latach 1962-1965.
Wszystkie inne zgromadzenia nazywamy po polsku „synodami”. W innych językach tego rozróżnienia nie pilnuje się tak dokładnie. Na przykład w pierwszym zdaniu Konstytucji Dogmatycznej o Kościele II Soboru Watykańskiego „Lumen Gentium”, „Sobór święty” (tak to brzmi w polskim tłumaczeniu) określa sam siebie po łacinie jako „sacrosancta synodus”.
Sobór Nicejski – co go wyróżnia spośród innych?
Synody biskupów gromadziły się także przez pierwsze trzysta lat historii Kościoła, w okresie prześladowań. Na czym polega więc wyjątkowość Soboru Nicejskiego? Na tym, że było to pierwsze zgromadzenie „ekumeniczne”, nie w znaczeniu „międzywyznaniowości”, ale „powszechności”.
„Ekumena” oznaczała „cały zamieszkany świat”, choć w praktyce odnosiło się do terenu Cesarstwa Rzymskiego – do Nicei nie przybył żaden biskup z Armenii, która przyjęła chrześcijaństwo już w 301 roku, ani też żaden przedstawiciel licznych Kościołów położonych za wschodnią granicą Cesarstwa, choćby w Mezopotamii i Persji. Z zachodniej części Cesarstwa przyjechało zaledwie pięciu biskupów oraz dwóch prezbiterów reprezentujących papieża Sylwestra I (który później przyjął uchwały soboru).
Tak więc „powszechność” I Soboru Nicejskiego sprowadzała się zasadniczo do biskupów przybyłych ze wschodniej części Cesarstwa i mówiących po grecku. Niemniej jednak było to i tak wydarzenie przełomowe co do swojej skali i zasięgu. Obecnych biskupów było przypuszczalnie około trzystu – w przeciwieństwie do następnych soborów, z których zachowały nam się często dokładne protokoły obrad, nie mamy źródeł bezpośrednio opisujących pierwszy sobór, stąd spory wśród historyków co do jego dokładnego przebiegu.
Późniejsza tradycja mówiła o 318 ojcach nicejskich, w nawiązaniu do liczby sług Abrahama, z którymi pokonał królów kananejskich (Rdz 14,14). Mogli dotrzeć do Nicei dzięki hojności cesarza Konstantyna Wielkiego, który nie tylko ugościł ich w swojej stolicy, ale też umożliwił dotarcie do niej korzystając z poczty cesarskiej, czyli zwierząt, powozów i zajazdów służących do transportu w sprawach państwowych.
Dzięki temu zgromadzenie się tylu biskupów było manifestacją poparcia cesarza dla nowej religii, a jej przedstawicieli – dla cesarza, który 25 lipca uroczyście rozpoczynał obchody dwudziestego roku swojego panowania (licząc od proklamacji w Yorku w Wielkiej Brytanii, po śmierci jego ojca w 306 roku). Choć Konstantyn nie uczynił jeszcze żadnych posunięć, by dyskryminować inne wyznania, coraz bardziej pokazywał, że to chrześcijaństwo cieszy się jego wsparciem i że widzi w nim siłę, która może pomóc zjednoczyć ideologicznie Cesarstwo.
ZOBACZ>>> Leon XIV potwierdził zamiar wizyty w Turcji. Kiedy może tam pojechać?
Jakie decyzję podjęto podczas Soboru w Nicei?
Gdy Konstantyn zwracał się w 312 stronę chrześcijaństwa, prawdopodobnie widział je jako jedną wielką wspólnotę obejmującą całe Cesarstwo. Nie zdawał sobie sprawy z wewnętrznych napięć, które istniały wewnątrz tej wielkiej wspólnoty. Jednym z nich była kwestia daty Wielkanocy. Niektóre wspólnoty w Azji Mniejszej wciąż obchodziły ją w przeddzień żydowskiej Paschy, 14 dnia miesiąca nisan, niezależnie od tego, w jaki dzień tygodnia przypadała. Zwolenników takiej rachuby nazywano kwartodecymanami (od łacińskiego słowa oznaczającego „czternaście”). Sobór zdecydował, by wszystkie Kościoły podążały za praktyką Kościołów Rzymu i Aleksandrii Egipskiej, czyli wyznaczały Wielkanoc na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca. Tej zasady trzymają się do dzisiaj wszystkie kościoły, różnice wypływają z korekty kalendarza dokonanej w XVI wieku przez papieża Grzegorza XIII.
Chrześcijaństwo początku czwartego wieku zmagało się też ze sporami dotyczącymi dokładnego określenia, kim był Jezus Chrystus, a w związku z tym, czym jest Trójca Święta. Jedni teologowie koncentrowali się na jedności Boga, narażając się na zarzuty odbierania osobnego bytu Jezusowi i Duchowi Świętemu, inni z kolei podkreślali odrębność Osób Boskich, co mogło być albo uznane za tryteizm (kult trzech Bogów), albo wiązało się z przedstawianiem Jezusa jako Boga mniejszego niż Ojca. Przedstawicielem tego ostatniego kierunku myślenia był prezbiter z Aleksandrii, Ariusz, który głosił m.in., że „był czas, kiedy Syn nie istniał”. Sobór Nicejski jednoznacznie potępił jego poglądy, formułując wyznanie wiary, które po uzupełnieniu przez I Sobór Konstantynopolitański w 381 roku, do dziś recytowane jest w kościołach katolickich, protestanckich i ewangelickich. Odpowiedzią na nauczanie Ariusza są zawarte tam sformułowania o „Bogu prawdziwym z Boga prawdziwego, zrodzonym przed wszystkimi wiekami”, a przede wszystkim określenie Jezusa jako „współistotnego” (gr. homoousios) Ojcu.
To ostatnie sformułowanie wzbudziło kontrowersje, ponieważ nie pojawiało się w Biblii, poza tym przedtem bywało rozumiane jako odbierające odrębność Osób Trójcy. Dlatego też Sobór Nicejski nie zakończył sporów z tym związanych, a kontrowersja ariańska trwała jeszcze prawie sto lat na Wschodzie i ponad trzysta lat na Zachodzie Cesarstwa. Niemniej jednak definicja nicejska, utrzymująca całkowitą równość Syna i Ojca, utrzymała się.
Nieprawdą jest natomiast zupełnie ahistoryczny pogląd, rozpropagowany przez Dana Browna w powieści „Kod Leonarda da Vinci”, że przez pierwsze trzy wieki chrześcijanie nie uważali Jezusa za Boga i nakazał to dopiero Konstantyn w Nicei. To co się stało w Nicei, to ujęcie w ścisłe filozoficzne sformułowania tego, w co chrześcijanie wierzyli już dużo wcześniej; natomiast faktycznie stało się to możliwe dzięki zwołaniu biskupów przez Konstantyna i poparciu przez niego formuły „współistotności” (od której zresztą cesarz pod koniec życia raczej się odwrócił).
Wspólne dzieciństwo Kościołów katolickiego i prawosławnego
Dziedzictwem Nicei jest nie tylko ujednolicenie daty Wielkanocy i dogmatyczne sformułowanie boskości Jezusa Chrystusa, ale też zostawienie modelu rozstrzygania sporów doktrynalnych przez spotkanie i porozumienie się możliwie dużej liczby biskupów. Ten model funkcjonował przez całe pierwsze tysiąclecie i jest wspólnym dziedzictwem Kościołów katolickiego i prawosławnych. Trzeba tu na koniec zauważyć dwie rzeczy.
Po pierwsze, właściwie żaden z soborów (także Nicea) nie przyniósł natychmiastowego i całkowitego rozstrzygnięcia danego sporu, przyjęcie ich decyzji zajmowało czasem dziesięciolecia.
Po drugie, wszystkie siedem soborów niepodzielonego Kościoła było zwoływanych przez cesarzy. Oczywiście, cesarz był bardzo specyficznym przypadkiem świeckiego (to raczej on, a nie papież, był uważany za „namiestnika Chrystusa”), niemniej jednak jest to coś, o czym warto pamiętać rozważając, co to znaczy, że Kościół ma się stawać synodalny.
Ks. Stanisław Adamiak – dr hab. nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu. Wykładał na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim i Uniwersytecie Warszawskim. Specjalizuje się w historii wczesnego chrześcijaństwa.










